Andrej Fiedarenka napisaŭ ese pra Janku Bryla, ale jano bolš čym prosta pra Bryla ci litaraturu
Janka Bryl — kłasik, honar našaj litaratury, fiłosaf, humanist, intelektuał, niepieraŭzydzieny majstar karotkaj prozy, aŭtar nieźličonaj kolkaści vydatnych tekstaŭ, jakija stali vieršami ŭ prozie abo nahadvajuć, pavodle trapnaha vykazvańnia Anatola Sidareviča, «paeziju japonskaha składu». Razam z tym heta, badaj, samy zahadkavy biełaruski piśmieńnik, pačynajučy ad jaho bijahrafii i kančajučy tym, što jon adziny viadomy — prynamsi, mnie — prazaik, da tvorčaści jakoha nielha prykłaści zvykłuju litaraturnuju mierku. Tak pačynaje svajo ese, apublikavanaje ŭ «Litaraturnaj Biełarusi», Andrej Fiedarenka. Adnaka havorku jon pieravodzić na bazavaje, fundamientalnaje.

Nielha, naprykład, skazać, voś heta ŭ jaho macniej, a heta słabiej, tut jon piša cikava, a tut sumna. I «vinoj» tamu akurat forma jaho tvoraŭ — karotki žanr.
Dobra aceńvać raman, apovieść, apaviadańnie. A jak acanić cykł karotkich, adbitych zoračkami minijaciur, zamalovak, dziońnikavych zapisaŭ? Jak padstupicca da asobnaha afaryzma, dumki, detali, nazirańnia, chaj sabie jany i pa-mastacku jomkija? Prytym davoli adnastajny ałharytm padačy materyjału: ustaŭ — pabačyŭ — uspomniŭ — zapisaŭ (što navat pasłužyła źjaŭleńniu ŭ piśmieńnickim asiarodku biaskryŭdnaj pokazaki: a, Bryl! usio piša, jak ustaŭ, pahladzieŭ u akno, choraša ŭspomniŭ, jak niekali z Maksimam / Tankam / i Vałodziem / Kaleśnikam vymachali tuju łuhavinu nad Niomnam zvonkimi adklapanymi kosami, a potym uvolu, paciešna pili z trochlitrovikaŭ syradoj).
Apaviadalna-hutarkovy styl, zapisy ad pieršaj asoby i ŭ ciapierašnim časie, padkreślivańnie, što ŭsio było na samoj spravie, što heta hoły fakt, čystaja praŭda… A jak aceńvać čystuju praŭdu, pa jakich kryteryjach?
I jašče adzin apaznavalny znak Brylovaj prozy — heta až zališni aptymizm. Uźniosłaść, žyćciaradasnaść tak i strumieniać krynicaj, niby starajučysia napoŭnicu realizavać Kupałava: «Treba dać piesień piavučych, badziorych!».
— A navošta mnie tvoj smurod? — nie zusim karektna, pa-prostamu ŭpikaje Ivan Antonavič kahości za vielmi ščyruju spoviedź. — Davaj lepš viesialejšaje!
I to praŭda. Z hetym nie paspračaješsia.

2
Zahadka, chto ž taki Janka Bryl, jak i što jon piša, uźnikła ŭ samym pačatku jaho tvorčaj darohi, pa miery staleńnia rasła razam ź im, macnieła, — ale i ciapier niama joj adhadki, jak nie było i pry jaho žyćci.
K. Simanaŭ uspaminaje, jak niekali ŭ prysutnaści Stalina zajšła razmova pra apovieść Bryla «U Zabałoćci dnieje», jakuju chvalili i kazali, što jana dobraja. Stalin niedavierliva raspytvaŭ:
— A čamu dobraja? Tam što, usie sialanie dobryja? Usie kałhasy pieradavyja? Nichto ni z kim nie spračajecca? Kłasavaj baraćby niama? Usio dobra, tamu i apovieść dobraja? Tak? A ŭ mastackim płanie? Jak mastackaja reč heta talenavitaja kniha?
Sam nie moh acanić. I tolki kali jaho pierakanali, što kniha sapraŭdy napisana pa-mastacku, jon zhadziŭsia z vyłučeńniem jaje na premiju imia jaho samoha. Dy što Stalin — naš usimi lubimy U. Karatkievič u svaim ese pra Ja. Bryla «Moj druh i maja ziamla», zhadaŭšy i pachvaliŭšy apovieść «Nižnija Bajduny», usio ž nie ŭtrymaŭsia:
— Nijakaja heta nie apovieść.
Polski pierakładčyk «Nižnich Bajdunoŭ» Jan Hušča taksama nazyvaŭ hetuju reč u paślasłoŭi nie apovieściu, a «chutčej knihaj svabodnych havendaŭ» (hutarak).
Kaniečnie, aŭtara čaplała heta. Bo vyrvałasia ŭ adkaz im abodvum:
— Pry ŭsioj pavazie da maich biełarusa i palaka ja tut nie zadumvajusia: napisaŭ, jak na ŭsie hrudzi vydychnuŭ!
I jašče nieadnojčy davodziłasia jamu abaraniacca i apraŭdvacca:
— Niechta piša inakš, čym ja, čym mnie chaciełasia b. Nu i što?
Abo takoje, kinutaje na adras Janki Skryhana:
— U kožnaha z nas svaja miełodyja stylu. Čamu ž ty chiliš, kab ja śpiavaŭ abaviazkova tak, jak ty?
I krychu navat zadzirlivaje, da ŭsich patencyjnych čytačoŭ źviernutaje:
— Havaru jak chaču, i nikudy vy nie dzienieciesia, budziecie słuchać mianie, płyści sa mnoju, kudy ja chaču!

3
Janka Bryl jašče zdaŭna, sa škoły, byŭ adnym z samych maich lubimych biełaruskich, dy i nie tolki biełaruskich, piśmiennikaŭ. Spačatku ja z zachapleńniem čytaŭ «Lipku i klonik», «Zialonuju škołu», pazniej «Memiento mori», «Ptuški i hniozdy», «Ja z vohniennaj vioski»… Kaniečnie, tady ŭsio heta mnie nie prosta padabałasia — ja ŭvohule ličyŭ kožnaje nadrukavanaje słova Śviatym Pisańniem, a ŭsich hetych narodnych i vialikich Mieležaŭ, Kołasaŭ, Bryloŭ, Šamiakinych, Čornych, Bykavych — Apostałami, krytykavać jakich śviatatactva. I ŭžo dakładna nie moh ja navat ujavić, što adnojčy apynusia ŭ situacyi, kali treba budzie davać acenku tvorčaści mienavita Ja. Bryla.
Ja pracavaŭ ŭ časopisie «Połymia», tolki što pierajšoŭ u adździeł prozy. Ź Ivanam Antonavičam byŭ, kaniečnie, znajomy, ale redahavaŭ jaho ŭpieršyniu. Nu što značyć redahavaŭ? — prosta pračytaŭ jaho nievialikuju, mienš za arkuš, čarhovuju nizku abrazkoŭ-minijaciur na žnivień (pa niapisanaj tradycyi ŭ kožnaha narodnaha byŭ svoj miesiac, kali im harantavałasia publikacyja: u Šamiakina — studzień, u Baradulina i Navumienki — luty, u Bykava — červień, u Bryla i Pančanki — žnivień, u Tanka — vierasień i h. d.).
Čysty tekst. Lohka čytajecca. Usio talenavita, daścipna, praŭdziva, mudra. Ale razam z tym nie pakidała adčuvańnie, što ŭsio ŭžo nibyta znajomaje. Jak pisaŭ Tałstoj pra Vronskaha, kali toj pačaŭ raskochvać (słova Ja. Bryla) Hannu: «Usio ŭ joj padabałasia jamu, ale ŭžo stolki razoŭ padabałasia!»
Majo redaktarstva źviałosia da vypraŭleńnia pary abdrukovak, prapuščanych i lišnich znakaŭ prypynku, taksama, jak ciapier pomniu, padkreśliŭ słovy łastačka i radziska i napisaŭ na palach słoŭnikavyja łastaŭka i radys. Ale i hetyja zaŭvahi nie chaciełasia rabić. Ja ŭžo viedaŭ, miakka kažučy, pra skieptyčnaje staŭleńnie Ivana Antonaviča da luboj redaktury, pamiataŭ jaho daścipny i źjedlivy afaryzm:
— Telehrafny słup — heta dobra adredahavanaja sasna!
Kali pryjšoŭ Ivan Antonavič, ja pakazaŭ jamu hranki: «Vielmi čysta!» Jon uziaŭ, ale hladzieć nie staŭ. Prysieŭ z kraju stała, jak samy zvyčajny aŭtar. Pracoŭny dzień kančaŭsia. My byli adny ŭ vialikim kabiniecie. I raptam vielmi cicha jon spytaŭ:
— A jak vam uvohule? U cełym?
Ja źnijakavieŭ. Hetaje zvyčajnaje ŭ vusnach luboha inšaha piśmieńnika pytańnie stała dla mianie poŭnaj niečakanaściu. Kaniečnie, ja ŭžo daŭno nie ličyŭ piśmiennikaŭ, navat narodnych, apostałami, a ich tvorčaść Śviatym Pisańniem. I tym nie mienš aŭtarytet Bryla dla mianie byŭ nastolki vysoki, a sam jon, jak asoba, nastolki niedatykalny, što znachodziŭsia jak by pa-nad čałaviečymi pačućciami, navat pa toj bok dabra i zła, a nie toje što litaraturnych acenak uzroŭniu «padabaiecca — nie padabajecca». Niaŭžo i jon taki ž, jak my, zvyčajnyja śmiarotnyja? Niaŭžo i ŭ jaho byvaje takaja znajomaja kožnamu, chto piša, niaŭpeŭnienaść?
Adnak treba było niešta kazać. I ja skazaŭ, čamuści chavajučy vočy:
— Jak zaŭsiody ŭ vas.
Jon pramaŭčaŭ. Ja paśpiašaŭsia dadać:
— U vas chiba moža być inakš?
Ivan Antonavič praciahvaŭ siadzieć i maŭčać. Ja navat nie zrazumieŭ, čaho jon čakaje. Prajšła biaskoncaja chvilina ŭzajemnaha maŭčańnia. Narešcie jon ustaŭ, raźvitaŭsia i pajšoŭ. I jak tolki za im začynilisia dźviery, da mianie narešcie dajšło, što ja narabiŭ. Treba było skazać: «Jak zaŭsiody ŭ vas — vydatna». A druhi skaz: «U vas chiba moža być kiepska?» A tak, u maim varyjancie, atrymlivałasia, što niama ab čym havaryć i niama čaho abmiarkoŭvać.
Akramia taho ja ŭspomniŭ, jak ciopła zaŭsiody Janka Bryl da mianie staviŭsia, jak jon chvaliŭ maju apovieść «Vioska», nazyvaŭ jeŭrapiejskim ramanam; jak, kali ja lažaŭ u 10‑cy z vačyma, praz žonku pieradavaŭ mnie pryvitańni, suciašaŭ jaje, śćviardžajučy, što prablemy z vačyma ŭ piśmieńnika — heta zvyčajnaja źjava, ličy, prafiesijnaje zachvorvańnie, vartaje pavahi, i hetym možna navat hanarycca, jak, naprykład, Bunin hanaryŭsia tym, što pravaje plačo ŭ jaho vyšej za levaje ad doŭhaha pisańnia
A ja nie znajšoŭ dla jaho niekalki dobrych słoŭ. Nieabaviazkova chvalebnych, tym bolš ilścivych, a prosta — narmalnych, čałaviečych. Całkam im zasłužanych, darečy. Ci, kali na toje pajšło, chacia b davioŭ da hramatyčna-pravilnaha zaviaršeńnia toje, što skazałasia.
Tak, — pačaŭ ja dumać. Adbyłasia niedarečnaść, vyjšła nieparazumieńnie. Prykraje, ale jakoje možna vypravić. Moža, skazaŭ ja sabie, nie znajšłosia patrebnych słoŭ, bo heta prosta ŭryvak, nievialikaja, vyrvanaja z kantekstu padborka. Treba pračytać jaje ŭ knižcy, dzie siarod inšych abrazkoŭ i minijaciur jana stanie na svajo miesca i budzie zusim pa-inšamu ŭsprymacca?
I ja daŭ sabie zarok — nabyć knihu, jak tolki jana vyjdzie, uvažliva, z ałoŭkam pačytać, kali spatrebicca — vyvučyć na pamiać, ale znajści słovy, vusnyja, a jašče lepš piśmovyja, i tym samym pastaracca zahładzić vinu pierad cudoŭnym čałaviekam i vydatnym piśmiennikam.
4
Časta varta tolki zachacieć, a tam usio samo składziecca. Kniha patrapiła da mianie nadziva chutka, jašče da taho, jak źjaviłasia ŭ kniharniach. U vydaviectvie «Mastackaja litaratura» častku hanararu «płacili» knihami, možna było samomu vybirać. I voś siarod inšaj kłasiki — Harecki, Zarecki, Kołas — ja niečakana ŭbačyŭ novieńki zbornik Ja. Bryla «Ź ludźmi i sam-nasam». Jaho tolki što vydali ŭ toj ža «Mastackaj litaratury». Simpatyny zhrabny tomik. Małafarmatny, jak aŭtar lubić. Knihu pryjemna było trymać u rukach. Ščylnaja biełaja papiera. Vyrazny jakasny druk. Składziena pa pryncypie dziońnika, pa hadach — ad 1996‑ha da 2003-ha. Usiaredzinie ŭsio tradycyjna: karotkija, adbityja zoračkami zapisy na adzin — dva abzacy, redka na staronku. Była tam i padborka, redahavanaja mnoj u «Połymi».
Samo saboj, ja adrazu ž uchapiŭ žadanuju knihu, a doma, nie marudziačy, prystupiŭ da vyvučeńnia jaje. Adrazu mušu pryznacca, što čytač ź mianie, u adroźnieńnie ad taho ž Janki Bryla, jakoha M. Stralcoŭ nazyvaŭ «prafiesijnym čytačom», zusim nie prafiesijny. Ja zdaŭna prytrymlivajusia dumki, što knihi ŭvohule nielha čytać, ich možna tolki pieračytvać. Tamu spačatku, kab dać knizie čas pryvyknuć da siabie, a sabie da jaje, ja prosta znajomlusia ź joju, pahładžvaju pa vokładcy, marudna pierahortvaju staronki, prabiahaju tekst pa dyjahanali, vychoplivaju klučavyja słovy i skazy, prahladaju to ź siaredziny da kanca, to z kanca da siaredziny, to «pa-japonsku» — źvierchu ŭniz, spyniajusia ŭ lubym miescy, dzie razharnułasia.
Tak, biehajučy vačyma i palcami pa knizie Ja. Bryla, raz-poraz natykaŭsia na staryja znajomyja słovy, apisańni i padziei. Naprykład, milhała ŭsio tak ža časta, jak i raniej, słova «choraša» ŭ ruskim značeńni «chorošo», jašče čaściej — «paciešna» ŭ značeńni «zabaŭna». Karšun zamiest koršaka, klavaŭ zamiest dziaŭbaŭ. Znajšłosia miesca i kaśbie:
«…iak my ŭtroch, naš Miša, Vałodzia i ja, da śniedańnia pałažyli staromu Kaleśniku dobruju łuhavinu nad Siervačču — znoŭ pryhadałasia taja ranica, toj rosny łuh, spraŭnyja kosy, maładyja siły i družba naša śvietłaja…»
Było ŭsio toje ž zamiłavańnie žyćciom, pryrodaj i saboj:
«Zachodzić sonca — ceły biazdymny pažar, daloka za redkimi drevami. Jašče ŭsio sałaviej. A ŭdzień lacieli nievysoka dva žoravy, kurłykali — choć ty biažy za imi».
Była taja samaja, što i na praciahu ŭsiaho žyćcia, asałoda ad fizičnaha pracesu — zapisvańnia:
«Niejak piesienna na dušy. Navat zapisvać pryjemna».
Ale voś pamału ja pierajšoŭ da zvyčajnaha chranałahičnaha — staronka za staronkaj — čytańnia. Tonkim, na nitačku zavostranym ałoŭkam padkreślivaŭ, rabiŭ vypiski, pravodziŭ strełački, staviŭ «hałki» i vynosiŭ zaŭvahi na šyrakavatyja, by znarok dla hetaha pakinutyja pali. Kniha ščaciniłasia zakładkami roznych koleraŭ i pamieraŭ. Vypisak naźbirałasia bahata. Aŭtar vystupaŭ pierad nami, čytačami, u jakaści ŭniviersalnaha apaviadalnika, jakija jość u luboj mužčynskaj kampanii, svojeasablivaha Nieścierki, tolki nie taho narodna-kłasičnaha žartaŭnika, a prosta razumnaha, naziralnaha, pažyŭšaha na śviecie čałavieka, časam źjedlivaha, časam ścipłaha, jaki lubić i ŭmieje pahavaryć i ŭ jakoha za plačami biazdonny miech historyj na ŭsie temy i na ŭsie vypadki žyćcia.
Voś, da prykładu, historyja humarystyčnaja. Niejak na vystupleńni ŭ jaho spytali, ci ličyć jon siabie vialikim piśmieńnikam.
— Liču, — spakojna adkazvaje jon. — I ŭsio žyćcio ad hetaha pakutuju. Mietr vosiemdziesiat siem sm i ŭ siarednim 105 kh. Ni vopratki hatovaj, ni abutku nie znajści. — Tut jaho spynili śmiecham i vopleskami.
Albo takoje.
«Adkazvajučy na adno z pytańniaŭ: jaki moj tvor najlepš mnie padabajecca, samo skazałasia: «Vajna i Mir», — ale ž uspomniŭ, što heta nie ja napisaŭ. Razam sa słuchačami viesieła zaśmiajaŭsia».
«Kupiŭ u mahazinie istužku da mašynki, a nieznajomy viasioły mužčyna spytaŭsia:
— Miemaryjały budziecie pisać?
Pra miemuary. Viedaje, što ŭ modzie».
«U kancy siemdziesiat dziaviataha ŭ Bracisłavie mianie paznajomili z tamašnim karespandentam, zdajecca, «Kamsamolskaj praŭdy», skazaŭšy, što heta z pachodžańnia biełarus. Davoli pažyły tavaryš vietliva skazaŭ u niejkaj miery pa-ziamlacku, što jon jašče ŭ škole začytvaŭsia «Paleskimi rabinzonami» i inšymi maimi tvorami. Pryjšłosia z uśmieškaj padziakavać».
Voś Janka Bryl tonki liryk:
«Jak daloki, ledź čutny chvalujuča doŭhačakany pohrymak, viaščun vielmi patrebnaha daždžu, adčuŭ ja strymany vodhałas mastackaha słova… Kab ža jano pryjšło, viarnułasia i da mianie!» (Tut unutranaja ryfma prosta napinaje tekst, jak vietraź, i ruchaje jaho: chvalujuča — čakany — viaščun — daždžu — adčuŭ…)
Voś jon dramatyčny bytapisalnik:
«Dniami mnie raskazali, što toj vusacieńki niezakonny syn našaha partyzana i chutaranskaj ciotki, jaki tak choraša vytancoŭvaŭ na śviacie vioski, užo zadušany ŭ svajoj minskaj kvatery, chutčej za ŭsio siabrami, jakija viedali, što ŭ jaho źjavilisia «vialikija hrošy» na niejkuju pakupku.
Jašče praz 2 dni ŭ znajomaha — pachavannie. Dva junački zaprasili jaho 14-hadovuju, adzinuju dačku na matacykł, na štości tam naskočyli, zubaskalačy, sami abodva žyvyja, a jana — naśmierć. Stolki takoha i strašniejšaha, i biez vajny, a bol adčuvajuć tolki rodnyja, u kaho jany jość…»
Tut jon sam siabie asudžaje za havarlivaść:
«Staromu čałavieku treba trymacca prystojnaści dy lišnie nie viakać».
«Adzin zanuda — jašče ničoha, a voś ujavim niekalki ich na doŭhaj łavie, siadziać, sapuć i panyła, važna maŭčać. Ažno tabie niajomka stanie być zališnie bałbatliva-viasiołym u kampanii».
A to jamu, naadvarot chočacca vykazacca:
— Pazaŭčora padumałasia, učora zapisaŭ: trochi pahrecca hrafamanijaj, a siońnia prymianiŭ heta na praktycy, pierapisaŭšy dźvie minijaciury.
I adrazu ž sam siabie strymlivaje:
— Stolki za viek nahavaryŭ, što chočaš niešta, chaj sabie i darečy, raskazać, a boiazna: vidać, ja ŭžo heta raskazvaŭ?
— Zapisy, zaciemki, spoviedzi… Ratuj nas, litaraturny sens, ad stareča-niedałužnaha stryptyzu, a tym bolš — ad biazzuba-čornaj złaślivaści.
To iduć cełyja abojmy imionaŭ i proźviščaŭ, a to raptam:
«Učora niejak jaśniej ubačyłasia pošłaja drobiaznaść litaratarskaj paŭsiadzionnaści, čaho ŭ maich zapisach niamała. Užo ciapier treba prapołvać dy adsiejvać toje, što nie cikava, niepatrebna ŭjaŭnamu čytaču, a kali padumać šyrej — kamu budzie znoŭ ža cikavaj, a to i patrebnaj, taja važdanina z mnostvam imionaŭ, z nakidami vobrazaŭ ludziej, u jakich i tady, kali jany isnavali sa svaimi niepamiernymi pretenzijami, nie było za dušoj ničoha sapraŭdnaha…»
Chapała ŭ knizie i staroha, i novaha, što było asabista mnie najbolš karysnym. Ja pačynaŭ tady pisać svaju «Siečku», i mianie cikaviła ŭsio na hetuju temu. I voś ja vyvudžvaŭ u Ja. Bryla:
1) — słovaspałučeńnie «tamu nazad» — zamiest nikoli mnie nie zrazumiełaha, absiečanaha «tamu». (Dva hady tamu… Kamu?)
2) — ukraŭ, a nie skraŭ;
3) — u čas, a nie padčas;
4) — inviersii; «upiknuŭ daŭniaha pryjaciela, što toj, byvajučy časta ŭ Minsku, nie zojdzie ŭ hości, a toj pačaŭ apraŭdvacca:
— Zabyŭsio, Vaniečko, tvoj domier noma.
U ichniaj vioscy pra Biełaruś možna pačuć Bierałuś, pra Łaŭryna — Raŭłyn, pra Rapjova — Japrova…»
Jość takoje i ŭ našych paleskich vioskach.
5) — maładaja dyktarka: «z-za hetaha kaštavała tudy pajechać». Karespandent radyjo Svaboda: tady jamu apranuli kajdanki. A potym jašče lepš, až bojazna, što nie pavierać: jon apranuŭ boty. Usio roŭna ž ad adnaho nadziavać».
6) — «Biełorusskij pisatiel, pišuŝij na russkom jazykie. Heta jakraz toje, čaho nie tolki dla našaj litaratury, ale i dla ŭsiaho naroda damahajecca sučasnaja ŭłada».
7) — horkaje, na 100 adsotkaŭ spraŭdžanaje praroctva:
«Knihazboraŭski» adnatomnik Natalli Arsieńnievaj. <…> I tryvožnaja dumka, miž inšym, čytajučy, što i da našaha «Knihazboru» jašče, čaho dobraha, načalniki dabiarucca — takoje, jak hety śmieła-apalny tom, vydaŭcam nie darujecca, tak nie projdzie».
I ŭsio-tki najbolš u knizie kranajuć nie tak ludzi i ich stasunki, jak pryroda i braty našy mienšyja. Tut Ja. Bryl dasiahaje biezdakornaści. Stolki ciapła, śviatła, dabryni, paezii, takoje ŭsio ščymliva-kranalnaje, što pačynaješ razumieć, čamu ŭ aŭtara taki ščaślivy piśmieńnicki los, čamu jaho čytajuć i pieračytvajuć i tak časta nazyvajuć lubimym piśmieńnikam, čamu jaho proza nikoli nie sastareje, pakul budzie isnavać naša mova.
Tut pra sabaku:
«Stary Šaryk, što prybiŭsia da nas z zalasnoj vioski, što ŭžo pavolny i hłuchavaty i nieachvotna haŭkaje — jon vielmi baicca hrymotaŭ. Ciśniecca, prosicca ŭ chatu, da ludziej».
Tut i pra košku (ciapier by napisali kotku):
«Haradskaja bomžastaja koška z sučasnaj mientalnaściu maciarynstva. Unizie zrabili joj łohava, a jana svaju čaćviorku kacianiat raznosić pa adnym pad dźviery na druhim paviersie, kala katorych jość dyvančyki. Zaniasuć joj znoŭ małych naniz, a jana nieŭzabavie nazad raźniasie».
Sałaŭi.
«Pajšoŭ u naš nadrečny hajok z bałocistym rovam vysiekčy zakazanyja žonkaj kijočki i spyniŭsia tam adrazu, i śmiajacca zachaciełasia, uźniaŭšy vočy na jašče redkuju listotu vieršniaku, śmiajacca radasna ad dvuboja, kali skazać pa Karatkieviču, dvuch sałaŭjoŭ, tak blizka i tak zachoplena, u śmiełaj ci azartnaj blizaści da čałavieka».
(Tolki b ja prybraŭ tut słova vieršniaku: pa-pieršaje, rehijanalna-razmoŭnaje, pa-druhoje, prosta lišniaje — adciahvaje ŭvahu, prymušaje spynicca i ŭjaŭlać hety viaršniak.)
Łastaŭki.
— Pahavaryć pasieli? — spyniŭšysia ŭ rosnaj travie, pytajusia ŭ troch łastavak na biełaj ramie navonki rasčynienaha akna.
I jašče.
«I heta ž treba razumieć, jak dźvie łastaŭki, blizka siedziačy na dracinie, na fonie błakitu, prosta sabie ščaśliva maŭčać».
Dziatły.
«U śpioku na kraj poŭnieńkaj bočki sieŭ-prysieŭ dziacieł… Kaliści z hetaj łavy ja naziraŭ, jak… zładziejkavata klavaŭ kłubnicy… spačatku klunuŭ hłytkoŭ ź dziasiatak vady, a potym vyrašyŭ i kupnucca».
«Dziatłu, prachodziačy panurym chałodnym rankam kala jaho sasny:
— Dziaŭbi, dziaŭbi! Heta tabie nie špakam pamahać na vierchnim holli našych sałodkich čarešań!»
«Dziacieł pryziamliŭsia na hradzie, patupaŭ siarod kłubničnaj listoty i małatkom svaim ci dołatam nie dzioŭb, a hulliva chapaŭ — adnu za adnoj — pieršyja śpiełyja jahady. Kali ja viesieła prykryknuŭ na jaho z-pad lipy, piaresty zładziejčuk nie adrazu ŭciamiŭ, što da čaho. Pryjšłosia hruknuć kułakom pa stalnicy».
Žabki.
«Kala studni — vyvarka z vadoju. Suchmień štodnia, štonočy takaja, što žaby skačuć u tuju vysakavatuju pasudzinu, šukajučy paratunku. Try ranicy vyplochvaŭ ich z vyvarki, užo i razhiračanych ad choładu. Potym pašenciła ŭbačyć, jak adna siadzieła na kraječku vyvarki, zadavolena adpačyvaiučy. Treba ž dadumacca. Ź biady».
Niekali ja pisaŭ pra I. Ptašnikava, jaki paškadavaŭ hadziuku. Bryl — žabku. Stary Šamiakin płakaŭ, hledziačy pa televizary zimu, i kali spytali, što zdaryłasia, adkazaŭ, vycirajučy vočy: «A ŭjavicie, jak ciapier čukčam u jaranhach!» Voś hety dar umieć škadavać usio — i abstraktnaje, i kankretnaje, voś hety taki niamodny ciapier humanizm i składaje, pa-mojmu, asnovu litaratury i źjaŭlajecca adnoj z hałoŭnych razhadak jaje iracyjanalnaj, mistyčnaj sutnaści.

5
Kali b u mianie spytali, jak niekali ŭ dziacinstvie, pra što hetaja kniha, ja ščyra adkazaŭ by:
— Pra ŭsio. Pra ŭsio na śviecie.
Tak jano i było. Razam z tym ni ese, ni recenzii, ni navat prosta vodhuku nie atrymlivałasia. Niešta zaminała, nie davała razharnucca. Mudraja dumka, trapnaja detal, bliskučy afaryzm, talenavitaja zamaloŭka, śvietłyja i zmročnyja abrazki… Niekatoryja sami pa sabie źjaŭlalisia zavieršanymi tvorami, maleńkimi šedeŭrami, inšyja nahadvali čarnaviki, nakidy, jak by padručny materyjał da vialikaha celnaha ramana. A ŭsiamu razam pa-raniejšamu nie chapała niejkaha stryžnia, nitki, na jakuju ŭsio heta možna było b nanizać. Adbyłosia toje samaje, što niekali z časopisnaj padborkaj. Sabranyja ŭ knihu, pad adnu vokładku, razmieščanyja pobač tvory vyhladali jašče bolš chaatyčnymi, razroźnienymi, čym niekali ŭ «Połymi». Štučna sčeplenyja miž saboj, jany nahadvali strakatuju koŭdru, abo voś kali chutka jechać praź les, i pačynaje strakatać u vačach, — adčuvańnie kalejdaskopa, nadta imklivaja źmiena, i ŭsio adno za adnym, biez papiaredžańnia, biez padrychtoŭki, biez raźvićcia i zakančeńnia.
Vielmi darečy praskočyła tut aŭtarskaje:
«Kali mnie było i 50, i 60 hadoŭ, ja rabiŭ štości jak na adčepnaje, jak prybliznaje».
Voś mienavita prybliznaje. I ŭvieś čas prosta fizičnaje adčuvańnie adsutnaści redaktara, unutranaha ci realnaha, žyvoha, jaki b z hetaha nievierahodna bahataha, ale chaatyčna rassypanaha materyjału skłaŭ by raman-aŭtabijahrafiju, a jašče lepš raman-psieŭdaaŭtabijahrafiju, h. zv. raman-aŭtafikšn, jakija ciapier u takoj modzie. A toje, što taki tvor — vialiki, cełasny — chaciełasia napisać, śviedčać mnohija radki.
— Ci budzie čas, kab najmacniej paškadavać, što taho čahości, što moh i pavinien byŭ zrabić, — ty nie zrabiŭ? Naprykład, daštukoŭvać cełaść apaviadańnia pra svajo žyćcio? (Vyłučana mnoj. — A. F.)
Ja nie viedaŭ, jak być. A tut jašče ŭ časopisie «Dziejasłoŭ», niby z dakoram mnie, maŭlaŭ, vučysia, jak treba pisać, vyjšła hruntoŭnaja recenzija A. Sidareviča pad nazvaj «Čakanaje i niečakanaje» na hetuju ž knihu Ja. Bryla. Naš maścity krytyk usio, što treba, zaŭvažyŭ, usio, što nie treba, padkreśliŭ, raskłaŭ pa paličkach. Rastłumačyŭ, što lejtmatyŭ, słavuty stryžań, na jakim usio trymajecca, jakoha ja šukaju i nie znachodžu — heta prajavy paezii žyćcia. Abo, inakš, usio trymajecca na adnym pryhožym słovie, jakoje možna adšukać u Łastoŭskaha i ŭ Karatkieviča, mienavita na bahaviejlivaści.
«Bahaviejlivaść pierad usimi prajavami žyćcia — musić, tak možna było b akreślić asnoŭnuju tanalnaść knihi».
I ja astyŭ. Jak, mabyć, luby b na maim miescy, kali b źbiraŭsia niešta napisać, a potym ubačyŭ, što heta ŭžo napisana inšym, i lepš za ciabie.

6
Tak vyjšła, što nastupny raz da knihi «Ź ludźmi i sam-nasam» ja dabraŭsia praz doŭhich vosiem hadoŭ. Užo daŭno Majstar pakinuŭ nas, ale maja vina pierad im nie źnikła. Naadvarot, ciapier ja ŭžo byŭ abaviazany pierad jaho pamiaćciu skončyć zadumanaje, tak ci inakš davieści jaho da ładu. Nie atrymlivajecca ese, recenzija, vodhuk, dyk napišy chacia b Słova (a škada, što źnik taki žanr, jak Słova).
Na hety raz stryžniem, ruchavikom majoj pracy pavinna była stać teza, pazyčanaja ŭ A. Sidareviča. Kniha Ja. Bryla — nie tvorčy chaos, nie strakataść, nie kalejdaskop, nie milhacieńnie ŭ vačach, a — paezija, apiavańnie i ŭschvaleńnie samych roznych prajaŭ žyćcia. Abo tak: sistema jaho piśma, stylu, padačy materyjału — u adsutnaści sistemy. Jon sam razumieje heta i jak by hanarycca hetym, pryvodziačy ŭ dokaz Tałstoha.

«Kniha napisana pa tałstoŭskim pryncypie: što jarčej uspaminajecca, nie zadumvajučysia pra litaraturnyja kanony, svabodna ŭ adstupleńniach i padrabiaznaściach…»
Ja znoŭ uziaŭsia za chranałahičnaje čytannie. Starajučysia prapuskać toje, na čym raniej spynialisia vočy i što ja pavypisvaŭ. I adrazu ž na mianie abrynuŭsia zusim inšy tekst. Nie paezija, a samaja što ni na jość proza. Kali ŭmoŭna pieršuju častku možna było nazvać aptymistyčnaj, dyk druhaja adnaznačna, spres była piesimistyčnaja.
«…Siońnia ŭžo ŭ mianie piśmieńnickaha zvańnia nie adbiareš, što zroblena mnoju — zroblena, a tolki voś znoŭ ja žyva adčuŭ toj balučy strach, jaki naviedvaŭ mianie ŭ samym pačatku junactva, strach, što bieź litaratury, biez majho ź joj udziełu ja — ništo… Čamu ž mnie i siońnia stała tak horka i strašna, jak byccam u mianie znoŭ aničoha niama, navat nadziei, jak u pačatku?»
«Dziela patrebnaha časam supakajeńnia ad zališniaha samajedstva ŭspomnim čałaviečuju składanaść i vialikich, u kaho my vučymsia».
«…Śviatło tvajho lichtaryka ŭ patajnoj ścišnacie vyšukvaje i znachodzić daŭno znajomyja, viadomyja tabie tvaje hrachi, spyniajecca na tym ci inšym ź ich, kab ty znoŭ pakusaŭ, pažavaŭ sam siabie, choć i nie ŭpieršyniu, ale sa śviežym bolem biezdapamožnaści ŭ adčai pryznańnia viny…»
«Kali b jaki złosny razumnik skazaŭ mnie, što ja mała i słaba pišu, možna było b adkazać: — Ja viedaju heta i sam… z toj roźnicaj, što mnie heta baluča».
Niejkaja až praźmierna žorstkaja spaviadalnaść, zusim nie ŭłaścivaja takomu žycciaradasnamu, z mudraj chitrynkaj u vačach aŭtaru. Kusać siabie, žavać siabie, śviežy bol, baluča… Pryznavać vinu… Samajedstva… Ale adkul jano ŭziałosia, hetaje samajedstva?
Pry amal śviatym žyćci, pry takoj duchoŭnaj, dy i fizičnaj, cnocie (npr., Janka Bryl, pavodle jaho pryznańnia, «nikoli ŭ žyćci nie piŭ adzin»)? Pry takoj nievierahodnaj litaraturnaj karjery — ad Stalinskaj premii da Leninskaj i da Narodnaha, a kab pažyŭ krychu daŭžej, nie sumniavajusia, što i Nobieleŭskaj. Zdavałasia b, žyvi, pišy i radujsia.
Ale nie. Aŭtar praciahvaje viaredzić sabie i nam, čytačam, dušu.
«Paśmiarotny Poŭny zbor tvoraŭ. Na toje, kab pakarać maju pamiać dokazami, kolki niepatrebnaha i škodnaha ja napisaŭ?»
«Mała i nie na ŭsiu siłu mnoj zroblena, i lepš dy bolš užo nie zrobicca».
Z natatnika R. Raždziestvienskaha:
«Buddijskij ad. Samaja strašnaja kazń, samoje žutkoje nakazanije: čiełovieku mnoho raz podriad prokručivajut jeho sobstviennuju žizń, bieskoniečno povtoriaja stranicy upuŝiennych vozmožnostiej». «U niejkaj miery heta znajoma i mnie», — pryznajecca Ivan Antonavič.
Och, užo hetyja vialikija! Daŭno i nie mnoj zaŭvažana, što ŭ ich vialikaje ŭsio: i talent, i hrachi, i pakuty sumleńnia… A pačni raźbiracca — vyśvietlicca, što 50 hadoŭ nazad miesca ŭ transparcie nie sastupiŭ. Dziaŭčynku, susiedku pa parcie, u škole pakryŭdziŭ — za kaśničok tuzanuŭ. I voś pakuty suśvietnaha maštaba. Biassonyja nočy. Samajedstva. U našym vypadku jašče i pad refren — napisana mała, napisana kiepska, nie tak, jak chacieŭ i moh by.
«Litarataram-prafiesijanałam ja staŭ dziakujučy ŭvachodu ŭ savieckuju rečaisnaść, to pa naiŭnaj ščyraści, to z patryjatyčnaha abaviazku vučačysia stać, być savieckim piśmieńnikam, bo inšym być i nie moh».
«Byvaje ŭ maich pavodzinach trochi, a to i bolš za trochi, raniejšaj prysavieckaj bojazi dy aściarožnaści, u tym liku i ŭ zapisach. Łaŭlu siabie na hetym, dakaraju…»
«Vostra adčułasia, što majo ŭ toj ci inšaj miery aŭtabijahrafičnaje, pierš za ŭsio «Ptuški i hniozdy», treba było napisać z usioj biezahladnaj ščyraściu, čaho ja nie zrabiŭ na ŭsiu moc, a z toj aściarožnaściu, ahladkaj, z tym stracham, jaki abumoŭlivaŭ i moj sacrealizm…»
Dyk voś u čym, akazvajecca, sprava! Voś što pieraškadžała pisać napoŭnicu; voś z čym źviazany tvorčyja pakuty — ź niemahčymaściu pazbavicca savieckaści, vybłytacca z put sacrealizmu. Usio žyćcio vieryŭ, chacieŭ stać savieckim piśmieńnikam, nie ŭjaŭlaŭ sabie inšaha, staŭ im — a tut nacie, pierabudova, hałosnaść, treba pierakvalifikoŭvacca…
Pamiataju, zdajecca, 1988 hod. Paŭniutkaja zała Doma litarataraŭ. Ludzi stajać u prachodach i faje. Na scenie adzin Ja. Bryl za stolikam, zavalenym zapiskami. Jon ich razhortvaje, uhołas začytvaje i z zadavalnieńniem, choć i koratka, adkazvaje. Adna ź ich — «Što takoje sacrealizm?»
— Adnojčy hetaje ž pytańnie zadali Horkamu. Na što jon adkazaŭ: «A čort jaho viedaje! (Zała hrymnuła śmiecham i apładysmientami.) Zdajecca, heta kab dobra było napisana i za savieckuju ŭładu».
Dalej, pamiataju, Ivan Antonavič dadaŭ, što, maŭlaŭ, jość dobraja litaratura i kiepskaja, a nijakich -izmaŭ niama, — prykładna tak. Kazaŭ jon heta dabradušna, z uśmieškaj, i było vidać, što sapraŭdy vielmi mała jamu spravy da niejkaha sacrealizmu. U zale panavała atmaśfiera lubovi, pašany da słavutaha piśmieńnika; vielmi mnoha było moładzi.
Atrymlivajecca, užo ŭ 1988 hodzie sacrealizm byŭ dla aŭtara całkam biaskryŭdny i mała značyŭ. Dumaju, u 2003-m, kali vydavałasia kniha «Ź ludźmi i sam-nasam» — jašče mienš. Nabiarusia śmiełaści i skažu: sacrealizm mała što značyŭ navat u dalokija hady napisańnia «Ptušak i hniozdaŭ». Mienavita tady, u čas nibyta tatalnaha panavańnia sacrealizmu, stvaralisia šedeŭry I. Mieleža, M. Stralcova, V. Bykava, narešcie, usie biez vyklučeńnia tvory našaha litaraturnaha kumira U. Karatkieviča… I naadvarot, kali pryjšła takaja čakanaja svaboda ad cenzury, ci mnoha naradziłasia lit. hienijaŭ, jakija, pa idei, pavinny byli b uzychodzić, jak hryby paśla daždžu?

Mnie zdajecca, usie hetyja razmovy pra sacrealizm, savieckaść — tak, puskańnie čytačam pyłu ŭ vočy. Nie vielmi pierakanaŭčaje samaapraŭdańnie. Ja čamuści ŭpeŭnieny, što «samajedstva» Ja. Bryla maje nie stolki palityčnyja, sacyjalnyja pryčyny, kolki tvorčyja. I kali ŭžo na toje pajšło, jaho słabaje miesca nie ŭ sacrealiźmie, a ŭ jaho lubimaj karotkaj formie, toj samaj słavutaj małoj «dziońnikavaj» prozie, jakaja svajoj padmannaj lohkaściu źbiła z tołku nie adnaho piśmieńnika. Darečy, «Ptuški i hniozdy» pa vialikim rachunku taksama nahadvajuć šerah sčeplenych pamiž saboj karotkich epizodaŭ; ramanna-epičnaha dychańnia, naprykład, «Ludziej na bałocie», tam nie adčuvajecca.
Dyk voś, z adnaho boku — ujaŭnaja lohkaść: hladzi ŭ vakno i pišy, što bačyš, z druhoha — nadta žorstkija ramki karotkaj prozy, spaviadalny styl, patrabavańnie «praŭdy i tolki praŭdy» — usio heta abiadniaje piśmieńnika, abmiažoŭvaje nie horš za lubyja izmy. Užo nie kažučy pra niaŭdziačnaść małoj formy — nadta mnoha dušy i času jana zabiraje i nadta mała daje na vychadzie. Pišaš, pišaš, azirniešsia — amal ničoha niama.

7
I jašče adzin cikavy momant. Jon dobra pakazvaje, jak hetak zvanaja praŭda ŭ mastackaj litaratury moža prynieści tvoru bolš škody, čym karyści. Paradaksalnym čynam samymi praŭdzivymi čamuści atrymlivajucca vydumanyja rečy, i naadvarot, śpisanyja z žyćcia časta vyhladajuć blakłymi prydumkami. Mabyć, mienavita tamu mnohija piśmieńniki ŭ stałym vieku pačynajuć jak by saromiecca svaich raniejšych «žyćciovych» siužetaŭ i apraŭdvacca za ich. Naprykład, Ivan Alaksiejevič (Bunin) u staraści horača pierakonvaŭ, što ŭsie svaje tvory vydumlaje, a nie biare z žyćcia. Niešta padobnaje adbyvajecca i ź Ivanam Antonavičam (Brylom).
«Kali ja vychodziŭ u dačniki, vielmi niaprosta, jak akazałasia, było znajści piačnika. Nasvatali adnaho ŭ nie vielmi dalokaj vioscy. Kali jamu skazali, kamu heta jon spatrebiŭsia, piačnik-amatar ledź nie ŭskliknuŭ:
— A, Bryl! Naš hałoŭny iłhun!
Hrubku i plitu rabić jon admoviŭsia…»
Heta nie kaniec abrazka. Cikava, jak Ivan Antonavič adreahavaŭ na takoje, zdavałasia b, nie zusim hanarovaje zvańnie. «Niejak na jubilejna-siamiejnym zastolli, užo praz cełych 19 hadoŭ, nam viesieła ŭspomniŭsia toj piačnik, ź jahonym «hałoŭny iłhun»».
Niečakana dakładnaja data, roŭna 19, chacia praściej było b akruhlić da 20, pakazvaje, što Ivan Antonavič nieadnočy ŭspaminaŭ jazykastaha piačnika, i ŭspaminaŭ z pryjemnaściu, nie biez honaru.
Druhi padobny zapis:
«Vasil Zujonak, jakomu ja padpisaŭ svoj knihazboraŭski tom, pry nastupnaj sustrečy navat uchvalna ździviŭsia:
— A kolki ž vy ŭsiaho zapomnili!
Nie chapiła duchu adkazać: a kolki ž ja dadaŭ hierojam dy situacyjam vydumki, svajho. Bo jość ža heta, dyj niamała, i ŭ hetym užo maja patajemnaja radaść: patraplać u ton, prydumlać adpaviednaje». (Vyłučana mnoj. — A. F.)
Kali b ja pračytaŭ takoje ŭ jakohaś inšaha piśmieńnika, dyk uvahi nie źviarnuŭ by, pryniaŭ by za litaraturnaje kakiectva. Ale Bryl pryvučyŭ nas vieryć jamu biezahladna. I tamu jaho pryznańnie navat krychu biantežyć. Prymušaje zadumacca. Sioje-toje pačynaje zdavacca nie takim adnaznačnym. Sami saboj źjaŭlaiucca pytańni. Naprykład, hety jaho dziŭny nakaz-zapaviet: rukapisy apošnich hadoŭ adkryć tolki praź piać hadoŭ paśla śmierci. Čamu praź piać? Što moža źmianicca za piać hadoŭ? Albo biare spakusa inakš zirnuć na błytaninu ŭ jaho bijahrafijach. Pavodle adnoj, u 1941 hodzie Janka Bryl uciok ź niamieckaha pałonu, viarnuŭsia ŭ Biełaruś i dałučyŭsia da savieckaha partyzanskaha ruchu. Pavodle druhoj, sa słoŭ biełaruskaha dziejača A. Adamoviča, Janka Bryl nie ŭciakaŭ z pałonu, a byŭ adpuščany za łajalnaść, niekatory čas žyŭ u akupavanym Minsku, pracavaŭ u histaryčnym muziei, drukavaŭsia ŭ «Biełaruskaj haziecie».

Lubomu inšamu savieckamu piśmieńniku nie toje što padobnych faktaŭ, a tolki čutak pra takija fakty chapiła b, kab jak minimum złamać žyćcio, a to i papłacicca im. Janka ž Bryl, na naša biełaruskaje ščaście, byŭ narodžany ŭ saročcy i vyjšaŭ suchim z vady. Sam jon nikoli nidzie ni piśmova, ni vusna nie asprečvaŭ i nie paćviardžaŭ hetaha. I jano zrazumieła. Urešcie, nivodnamu piśmieńniku jašče nie zaškodziła peŭnaja ŭłasnaja zahadkavaść, mistyka, tajna — nie realnaja, dyk choć vydumanaja, — kudy starońnim uvachod zabaronieny. Całkam mahčyma, što i zapaviet drukavać rukapisy praź piać hadoŭ paśla śmierci taksama maleńkaja chitraść, niavinny piśmieńnicki pryjom, kab padahreć čytackuju cikavaść da budučych publikacyj.
8
I ŭ toj raz nie adužaŭ ja svajoj pracy. Ničoha ŭciamnaha napisać nie zmoh. Znoŭ daviałosia nadoŭha adkłaści knihu.
Išli hady. Kniha lažała na palicy. Čas ad času ja braŭ jaje, hartaŭ, pieračytvaŭ niekatoryja najbolš lubimyja staronki, potym kłaŭ na miesca. Ja ŭžo daŭno źmiryŭsia z tym, što nie dasca jana mnie, admoviŭsia ad žadańnia niešta pra jaje pisać. Jana zrabiłasia dla mianie prosta pryjemnym uspaminam, ledź nie simvałam, jak zasušanaja kvietka z hierbaryja.
Tak prajšło ni mnoha ni mała 23 hady. Kali ja nabyŭ knihu i pačaŭ ź joju važdacca, mnie było krychu za 40, a ciapier — za 60. Niejak u čarhovy raz ja pierahladvaŭ, ledź razbirajučy, svaje staryja, ałoŭkam zroblenyja vyćviłyja zaŭvahi i padkreślivańni. I raptam pa redaktarska-karektarskaj zvyčcy pačaŭ zaŭvažać, što padkreślenyja skazy, u jakich jość słova małako, akramia taho, što časta paŭtarajucca, dyk jašče i z peŭnaj pieryjadyčnaściu — prykładna raz na dziesiać staronak.
«Pryniosšy z pasiołka małako…», «Voś ja prynios z pasiołka ranišniaje małako…», «Dniami, kali ja vyjšaŭ pa małako…», «Na łavačcy kala chatniaj ściany, jak zaŭsiody ŭranku, bialejuć słoiki z syradojem…», «Aproč pachodaŭ pa małako, dvojčy ŭžo chadziŭ nadviačorkam i na prachodku…», «Pa małako ŭ pasiołak ja štodnia prychodžu ŭ siem ź minutami…», «Urańni ja išoŭ z pasiołka z małakom…», «Pračytaŭšy ranieńka (apaviadańnie B. Akudžavy, — A. F.) pierad vychadam u pasiołak pa małako, adčuŭ malitvienna-čysty nastroj», «Adzin z dačnych susiedziaŭ, jedučy ź vioski, padvozić mianie z małakom ad pasiołka…», «Dzień adjezdu. Pa małako ja pajšoŭ raniej zvyčajnaha…», «Z dačnym susiedam, za paŭtara km štodzionnaj niaśpiešnaj chady z pasiołka z małakom…», «I što ž, viartajučysia z małakom, znoŭ zastoparylisia…», «Sabaka… nijak nie paddajecca na ŭprošvańnie padyści da łaŭki, dzie ja prysieŭ z małakom, pad maju dałoń…»
I tak refrenam — nie mienš 30 zhadak na 300 staronak. Na praciahu amal 10 hadoŭ, jakija achoplivaje kniha. Kožnaje leta, kožnuju ranicu ŭ luboje nadvorje čałaviek chodzić ź lecišča ŭ pasiołak pa małako tudy i nazad. Jasna, što heta nie prosta pachod, heta cełaja vandroŭka. Niečakanyja sustrečy, uspaminy, uražańni, dumki… Z kožnaha pachoda abrazok, zamaloŭka, minijaciura…

U adnym miescy tak prama i skazana — heta kali Ivan Antonavič raskazvaŭ žoncy, jak chaładnavataj, tolki šeść hradusaŭ, ranicaj «čorny paciešny katok kiemliva prymaściŭsia da ciopłaha słoika z małakom», na što žonka ŭśmichnułasia, jak byccam troški kpliva:
«Vo, budzie i minijaciura!..»
I kali ja ŭsio heta sabie ŭjaviŭ, raptam u hałavie niby niešta pierakuliłasia. Dyk heta ž i jość… stryžań, na jakim usio trymajecca! Hetyja pachody pa małako, vandroŭki ŭ pasiołak i nazad i jość siužet! Toj samy, jakoha ja tak šukaŭ i chacieŭ. Dyk što ž, atrymlivajecca… raman? Raźbity pa hadach — raździełach, i sčepleny siužetam — pachodami pa małako?
Heta było tak vidavočna, što ja adnaho nie moh uziać u tołk: čamu nie zaŭvažaŭ hetaha raniej? Bo, jak kaža biełaruskaja prymaŭka, jašče nie daros? Padraścieš — usio zrazumieieš, vučyli darosłyja ŭ dziacinstvie. A kniha, atrymlivajecca, ciarpliva čakała majho staleńnia i razumieńnia.
Litaraturaznaŭcy rajać pieračytvać kłasiku kožnyja dziesiać hadoŭ: tekst adzin, a čytač źmianiajecca. Ja pryblizna tak i rabiŭ. Pieršy raz mnie kinułasia ŭ vočy aptymistyčnaja, žyćciaradasnaja, liryčna-paetyčnaja častka; druhi — piesimistyčnaja, dramatyčnaja, sabranaja z rozdumaŭ, pakut, tryvoh; na treci — adčuŭ celnaść, i stryžań, i siužet, i ramanny karkas…

Ale niaŭžo i heta jašče nie ŭsio? Niaŭžo pry kožnym novym pieračytvańni budzie adšukvacca čarhovaje adkryćcio? Što mianie čakaje praz nastupnyja 8—10 hadoŭ?..
Pažyviem — pabačym.
Pieradruk z almanacha «Litaraturnaja Biełaruś», lipień 2026 hoda
Kamientary