Kataloncy ...
| Uładzimier Arłoŭ (nar. 1953) — piśmieńnik, historyk. Aŭtar knihi “Sny imperatara”, bestseleraŭ “Adkul moj rod”, “Dziesiać viakoŭ biełaruskaj historyi”. Stały aŭtar “NN”. |
Adrozna ad baskaŭ kataloncy nie ŭzryvajuć bombaŭ. U ich staŭka na inšuju, bolš mahutnuju zbroju. Naprykład, kataloncy staviać pomniki nia tolki paetam i palitykam, ale i svajmu nacyjanalnamu tancu — sardanie. U kniharni ty adrazu apynaješsia ŭ vializnym adździele litaratury na katalonskaj movie, dzie znojdzieš usio — ad Dziuma j Styvena Kinha da apošnich ramanaŭ Mišela Ŭelbeka j seksualnych encyklapedyjaŭ. Užo potym voka zaŭvažyć značna ściplejšy kutok z knihami pa-kastylsku.
Praz paru dzion ty pačynaješ adroźnivać katalonskuju ad kastylskaj na słych. Adnačasova adbyvajecca sustrečny praces, i na plažy ŭ Larecie-de-Mary niemaładaja, ale nalitaja, jak vieraśnioŭskaja antonaŭka, katalonka (usie jany, ad 15 da 75-ci, u vydatnaj formie), pačuŭšy tvaju biełaruskuju movu, pa-anhielsku tłumačyć tabie, što ty — nie rasiejec. Biełarus? U takim razie ty musiš adkazać, navošta biełarusy, majučy dziaržavu, zajmajucca hetymi durnotami z Rasiejaj. Hledziačy na ciabie, nia skažaš, što vy ŭsie — “crazy”.
Ty dziakuješ. Prychilnica tvajoj niezaležnaści temperamentna ściskaje smuhłyja kułaki i pakazvaje, jak treba intehravacca z uschodnim susiedam: spačatku, kab nia leźli ŭ vaš harod, voś tak (kułak bje ŭ kułak), a zatym voś tak (kułaki raźlatajucca tak daloka, što stanik karminavaha kupalnika napinajecca, jak cieciva, i tvaje dumki pra intehracyjnyja pracesy adstupajuć na druhi plan).
Ranicaj ty bačyš, jak nasuprać tvajho hatelu dva maładziony ŭ formie municypalnych rabočych zafarboŭvajuć śviežy nadpis na budynku. Tym, chto zabyŭsia, dzie žyvie, nadpis paviedamlaje, što tut — Katalonija. Śledam idzie ŭdakładnieńnie, što Katalonija pavinna być niezaležnaj. Miarkujučy pa impecie, ź jakim pracujuć maładziony, nia vyklučana, što jakraz jany i ščyravali ŭčora kala poŭnačy na hetym samym miescy.
Mahčyma, jany buduć i siarod tych, chto praz dva dni, na hulni “Barselony” z madrydzkim “Reałam”, uzdymie nad trybunami stadyjonu-statysiačnika “Kamp Noŭ” 50-metrovy transparant “Catalusa is not Spain” i budzie trymać jaho, pakul nie nadakučyć, paśla čaho kančatkova pierakanaješsia, što ŭ XXI stahodździ kanfihuracyja palityčnych miežaŭ u hetaj častcy Eŭropy źmienicca.
Mora

Kali nie ličyć suvenirnych mini-dziaržavaŭ, vychadu da mora siarod sučasnych eŭrapiejskich krainaŭ nia majuć (aprača Biełarusi) Małdova, Čechija, Słavakija, Vuhorščyna, Aŭstryja, Makiedonija, Bośnija i Hiercahavina, Švajcaryja. Praktyčna ŭsie zhadanyja krainy, dakładniej ichnyja narody, za vyniatkam Švajcarskaj kanfederacyi (što tolki paćviardžaje praviła), mieli abo majuć ciapier surjoznyja prablemy z histaryčnaj perspektyvaj. Čechaŭ paśpiachova aniamiečvali, i na pačatku XX stahodździa Praha była niamieckamoŭnym horadam. Słavaki dziaržaŭnuju niezaležnaść upieršyniu atrymali dziakujučy Hitleru. Vuhorcy paŭstavali, kab vyrvacca ź imperyi Habsburhaŭ. Aŭstryja pieražyła anšlus… Razvažańni, vidać, niebiezdakornyja, ale, ale… Asabliva kali zasiarodzicca na Biełarusi. Kožny moža sam prapanavać pieralik rysaŭ nacyjanalnaha charaktaru, na jakija ŭpłyvaje najaŭnaść u krainy ŭłasnaha marskoha ŭźbiarežža.
Navukoŭcy davodziać, što, kali nacyjanalnamu arhanizmu brakuje bahatych na jod marskich praduktaŭ, u im niepaźbiežna ŭźnikajuć mentalnyja pierakosy. A chiba nie brakuje hetamu arhanizmu prylivaŭ i adlivaŭ, štormaŭ i štylaŭ, partovych korčmaŭ i bardelaŭ?
Asabista ty viedaješ, prynamsi, tuzin byłych marakoŭ, na jakich u ichnych haradoch i miastečkach trymajecca ci nia ŭsia biełaruščyna. Adzin znajšoŭ mahiłu Viktara Kalinoŭskaha. Druhi kiruje skaŭtami, što składajuć prysiahu na Aršanskim poli. Treci pastaviŭ pomnik Janku Skryhanu ŭ estonskim haradku, kudy byŭ vysłany piśmieńnik… Pomnik tabie samomu, mahčyma, taksama pastaviać maraki.
Barselona
U tvajho hida lepš za ŭsio pa-rasiejsku vychodzić: “Pozdravlaju Vas s ekskursijej po Barsiełonie”. Vidavočna, jon viedaje heta j sam, bo ledź nie štochviliny paŭtaraje svajo vinšavańnie. Tym nia mienš, sioje-toje, aprača źviestak z turystyčnych daviednikaŭ, tabie ŭdajecca pačuć. Da prykładu, toje, što Katalonija maje svajho prezydenta, jaki ŭ barselonskaj rezydencyi prymaje prezydentaŭ inšych krainaŭ. Tvoj hid nikoli nia daść viery, niby ŭ pryrodzie isnuje prezydent, što jak roŭnych prymaje ŭ dziaržaŭnaj rezydencyi čužych hubernskich načalnikaŭ, a tam, moža stacca, pačnie prymać i rajonnych.
Uražańni pra horad tabie zamaniecca asensavać nie na bulvary Ramblas i nie na Plasa de Kataluńja, a kala chmaračosnaj kalony z masianžovym Kalumbam na prymorskaj esplanadzie.
Tvaja hałoŭnaja vysnova: Barselona vartaja stać stalicaju eŭrapiejskaj dziaržavy.
Nia vyklučana, što heta zdarycca, kali budzie dabudavany sabor Sahrada Familija, sprajektavany hienijalnym Antonijo Haŭdzi.
Haŭdzi
Biaz tvoraŭ Antonijo Haŭdzi Barselona nahadvała b Krakaŭ biaz Vavelu abo Połacak biez Safijskaha saboru.
Najbolš daskanałaj formaj Haŭdzi ličyŭ jajka i zaŭždy nasiŭ svoj architekturny ideał (mabyć, usio ž u zvaranym naćviorda vyhladzie) u kišeni. Ale ź jahonaha jajka vyłuplalisia zusim niespadziavanyja kuraniaty.
U sparudach Haŭdzi prysutničaje niešta barchiesijanskaje — Ukbar, Tlon, Orbis Tertius… Nie, viadoma ž, naadvarot — u Borchiesa bieźlič haŭdzijanskaha, bo jon lubiŭ błukać hetymi vulicami najavie i ŭ śnie, niastomna šukajučy svoj Buenas-Ajres.
U domie-muzei Haŭdzi ŭražvaje spartanski łožak na adnu personu. Siratliva i nieprykajana hladzicca za šklanoj ścianoju spalni j unitaz ź lakavanym draŭlanym siedałam. Ciabie nie pakidaje dumka, što tut žyŭ niaščasny samotny čałaviek, jaki ŭ 1926 hodzie ŭziaŭ dy trapiŭ pad tramvaj. Nasamreč apošnija dvanaccać hadoŭ architektar dniavaŭ i načavaŭ prosta na budoŭli svajoj architekturnaj Biblii.
Biassprečnaja hienijalnaść Haŭdzi j u tym, što jon zamyśliŭ svoj šedeŭr takim čynam, kab jaho budavali biaskonca. (Mierkavanaja data zaviaršeńnia — 2022 hod — vyklikaje ŭ barseloncaŭ iraničnuju ŭśmiešku). Da takoha nie dadumaŭsia navat jašče adzin hienijalny kataloniec — Dali.
Ty vydatna razumieješ, što Dali zusim nie dziela tannaha epatažu zaklikaŭ zrujnavać centar Barselony, uźvioŭšy na jahonym miescy “horad budučyni”. U stvoranych Haŭdzi dekaracyjach Dali ryzykavaŭ vyhladać aktoram druhoha planu.
Dali

Ty pakul što nia trup. Radujučysia hetamu, ty pješ usiakaje vino: i maładoje, i, kali chapaje hrošaj, zusim niemaładoje. Ty pješ jaho j dumaješ, što ŭ kryvi ŭ biełarusaŭ zanadta šmat harełki j piva i katastrafična mała dobraha vina. Mahčyma, hetaja akaličnaść upłyvaje na histaryčny los nacyi nia mienš za adsutnaść vychadu da mora.
Ale klučavoje słova ŭ frazie, jakuju niekali ŭpadabaŭ Dali, nie vino, a — trup. Napeŭna, tamu ty ŭspaminaješ, što siarod maraŭ tvajho malenstva była j hetaja — stać patolahaanatamam, jak tvoj susied, viasioły habrej dziadzia Ženia.
Nia chočacca dumać pra toj čas, kali na ciabie źlaciacca ŭvasableńni tvaich dziciačych mrojaŭ. Pahatoŭ, siońnia ty pješ vino ŭ Fihiejrasie, dzie kaliści toje samaje rabiŭ Dali, a dacadziŭšy kielich, naviedaješ tutejšy teatar-muzej mastaka, najbujniejšy, jak śćviardžaje turystyčny praspekt, siurrealistyčny kompleks u śviecie.
Pavodle testamentu Dali, ekskursavody pavinny tut maŭčać, bo siurrealizm niemahčyma vytłumačyć. Jak i bolšaść testamentaŭ, hety nie vykonvajecca: hidy ŭzachapy vieraščać na samych roznych movach. Niechta moža ździvicca, pry čym tut Hitler, jakoha kolki razoŭ zhadvaje pierakładčyca-“iaponka”. Ale ty čytaŭ “Dziońnik adnaho hienija” i dla ciabie nie navina, što Dali pisaŭ, nibyta Adolf Hitler u jahonym ujaŭleńni — “ideał žanockaści”, i publična pryznavaŭsia, što byŭ zakachany ŭ “zvablivuju płoć fiurera”. Praŭda, ty nia zhodny, što takija pryznańni — krajniaje śviedčańnie ŭłaścivaha kataloncam “iberyjskaha šalenstva”. Heta, naturalna, usiaho tolki vodhulle homaseksualnaj aryjentacyi Dali, jakoj jon trymaŭsia da sustrečy z Hałoj.
Ty, całkam talerantny da jakich zaŭhodna seksualnych mienšaściaŭ, cichamirna błaskuniaješsia pa zalach, dzie baviŭ žyćcio stvaralnik “Vialikaha masturbatara” (tut mižvoli zhadvajecca paet-revanšyst S.Adamovič), “Uspaminaŭ pra Lenina” (hronka čyrvonych jahadaŭ zaŭsiody asacyjujecca z kryvioju) i “Dziaŭčyny, jakuju razbeščvajuć rohi ŭłasnaj cnatlivaści” (na pamiać prychodzić adna znajomaja časoŭ junactva, jakaja pakutliva j achviarna prahnuła spaścihnuć tonkuju roźnicu pamiž penisam i falasam).
Dzieści tut Dali maryŭ stvaryć anklaŭ svajho siurrealistyčnaha śvietu — vypisać z trapičnych šyrotaŭ tysiaču słanovych čarapoŭ i ščodraj rukoju pasypać imi doł. Škada, što nia ŭsie mary hienijaŭ ździajśniajucca; z druhoha boku, škada było b i słonikaŭ.
A voś tut, na čatyroch- ci piacispalnym łožku-kaŭčehu, Dali lubiŭ svaju viernuju i addanuju Hału. Biezumoŭna, heta taksama adbyvałasia hienijalna i siurrealistyčna. Niezdarma kala łožka ciabie naviedvajuć dziŭnyja fantazii. Naprykład, što atrymajecca, kali paviesić ptušku? Jana, vidavočna, nie pamre, a budzie lotać i hladzieć na ciabie ź piatli čałaviečymi vačyma. A dzie ptuški znachodziać apošni spačyn? Moža, niedzie isnujuć ptušynyja mohiłki — da samaha dalahladu ciahnucca tysiačy biełych marmurovych nadmahillaŭ z kryłatymi skulpturnymi vyjavami.
Nad ptušynym nekropalem i nad teatram-muzejem Dali nizka visić šypšynavaja jahadzina katalonskaha sonca. U pierachodach huścieje pryciemak, hatovy ŭvasobić lubuju drymotnuju pačvaru tvajoj padśviadomaści. Ty ŭjaŭlaješ, jak zastaješsia ŭ muzejnych zalach na noč, i ad adnoj hetaje dumki chaładnieješ. Tabie zdajecca, što Dali taksama maryŭ stać, kali vyraście, patolahaanatamam, ale, adrozna ad tvajoj, jaho mara ažyćciaviłasia, i jahony teatar-muzej staŭsia najbujniejšym u śviecie siurrealistyčnym morham.
Hałb
Kali vy znachodziciesia ŭ ramantyčnym tumanie historyi pra viečnaje kachańnie Dali i Hały, vam treba nieadkładna ŭciakać ad ekskursavoda Symony abo vyciahvać validoł.
Hała, narodžanaja ŭ Kazani jak Alena Ivanaŭna Dziakanava, akazvajecca, praličyła ŭsio ź biaźlitasnaj bizantyjskaj chitraściu. Zrazumieŭšy, što ź pieršaha muža, paeta Pola Eluara, užo šmat nia vyciahnieš, jana padsłałasia pad perspektyŭnaha j maładziejšaha za jaje na dziesiać hadoŭ homaseksualista Dali. Miž tym, na ŭsialaki vypadak farmalna zastałasia žonkaju Eluara, a zamuž za Salvadora vyjšła tolki paśla śmierci Pola ŭ 1953 hodzie.
Symona, jakaja tolki j čakała ŭ tvaich vačoch niazhody z takoj traktoŭkaj, imhnienna vyciahvaje z kišeni svajoj, dalikatna kažučy, nielubovi da Hały novy arhument. Madam Dziakanava zmusiła Dali padpisać tysiaču čystych arkušaŭ. Naniatyja joju barselonskija mastaki pieratvarali arkušy ŭ hienijalnyja tvory, a sama muza rupliva kavała tańhu.
Ty piarečyš Symonie: muza hienija maje prava na maleńkija čałaviečyja słabaści. Ale ekskursavodka hatovaja da tvajoj ataki. A chto vymahaŭ ad Dali kupić joj siaredniaviečny zamak, u jaki vy zaraz kirujeciesia? Zamak patrebny byŭ hetaj bestyi vyklučna dziela taho, kab pasialicca asobna j narešcie całkam addacca svaim pryrodžanym nimfamanskim schilnaściam. Adzinymi ekspedycyjami ŭ realnaść z hetaj biaskoncaj eratyčnaj fejeryi z udziełam daŭžeznaha cuhu amarantaŭ dla Hały zastavalisia štodzionnyja pajezdki na kadylaku da kachanaha Salvadora — nie dziela raznastajnaści paśla junych ciełaŭ, a dziela vymahańnia hrošaj na praciah śviata svajoj nie da kanca zaviałaj płoci.
Ale navat Symona addaje Hale naležnaje: jejnaja technalohija “padaŭžeńnia maładości” dała plon i, mahčyma, vartaja pierajmańnia. Treba daciahnuć da siamidziesiaci piaci, zmusić muža kupić vam zamak, začynicca tam z maładymi amarantami — i hadoŭ dziesiać-piatnaccać paŭnakroŭnaha, tak by mović, žyćcia vam jašče zabiaśpiečanyja. Inšaja reč, što paśla vašaje, vybačajcie za banalnaść, śmierci muž moža nie pryjechać na chaŭtury, abviaściŭšy, jak zrabiŭ Dali, što vy, maŭlaŭ, nieŭmiručaja. Zatoje potym jon, adumaŭšysia, pachavaje vas u šykoŭnaj damavinie z datami 1894—1982, a vaš zamak pieratvoryć u muzej, adnamu z naviednikaŭ jakoha ŭspomnicca epičny pačatak nienadrukavanaha tvora Alesia Astašonka: “Padjezd prapach spermaj”.
Ty ad samaha dziacinstva z hłybokaj sympatyjaj stavišsia da nimfamanak, jakija, biassprečna, upryhožvajuć hetaje miescami šaravataje žyćcio. Ty zachaplaješsia stylnymi zamkavymi interjerami j meblaju, častka jakoj zachavałasia ad časoŭ Rekankisty. Adnak, viarnuŭšysia ŭ aŭtobus, ty z prykraściu łoviš siabie na dumcy, što zaraz tabie bolš za ŭsio chočacca nia skoknuć u łožak ź junaj dzievaj, a zaleźci ŭ haračuju vannu i jak śled pamycca.
Andora
Bieźlič tvaich suajčyńnikaŭ ščaśliva žyvie j pamiraje, navat nia viedajučy, što niedzie pamiž Francyjaj i Hišpanijaj jašče ŭ Siaredniavieččy ŭščamiłasia j dažyła da našych dzion maleńkaja, ale hanarlivaja j niezaležnaja kraina Andora.
A voś ty mieŭ niaščaście vyčytać pra jejnaje isnavańnie ažno ŭ šostaj klasie. Bolš za toje, z atlasu “Krainy śvietu” ty daviedaŭsia, što hety ledź prykmietny na mapie łapik uschodnich Pirenejaŭ maje stalicu pad zvablivaj nazvaju Andora-la-Vela.
Tvaja nastaŭnica hieahrafii, jak adnojčy vyśvietliłasia pierad usioj klasaj, hetaha nia viedała, za što j pomściła tabie da samych vypusknych ispytaŭ: kali ty viedaŭ urok na “piać”, nieachvotna vyvodziła čaćviorku, a na “trajak” lepiej było nie adkazvać.
O, jak u takija momanty ty nie lubiŭ niedasiažnaj dla savieckaha čałavieka Andory ź jaje samaj vysakahornaj u Eŭropie stalicaj! I dalokaja kraina, niby adčuvajučy praz pałovu macieryka tvaju absalutna niezasłužanuju nianaviść, imknułasia załahodzić ciabie, prychodziačy ŭ snach.
Tam, u toj Andory, raśli mandarynavyja drevy, adkul ty moh daschoču ščypać płady, jakija ŭ realnym žyćci bačyŭ adno ŭ navahodnim padarunku ŭ kolkaści dźviuch štuk. Tam na karlikavym popłavie paśvilisia piarestyja karlikavyja karoŭki, a na bierazie rečki zaharała hołaja i zusim nia karlikavaja Vika Cimafiejeva z susiedniaj party. U travie ŭtulna sakatali koniki, cykady i niejkija nieviadomyja tabie škodniki paloŭ i łuhoŭ, a na dalahladzie niazłosna pakołvaŭ nieba śpičakami viežaŭ cacačny zamak. I raptam idyliju pracinała tryvoha. Navat u śnie ty ŭžo razumieŭ, što śviet niedaskanały j žorstki i što z-za teatralnaha zamku ŭ nastupny momant źjavicca Karabas-Barabas, zamiest jakoha nad zamkavymi murami pahroźliva bliskali mahutnyja linzy akularaŭ nienavisnaj “vučyłki”. Ty prachoplivaŭsia i doŭha kruciŭsia z boku na bok, spaścihajučy ŭ načnoj vuścišy horkuju iścinu ź jašče niepračytanaj Biblii — pra vialiki smutak ad vialikaj mudraści. Chiba moh ty tady ŭ samych śmiełych mrojach ujavić, što pryjdzie čas — i ty apyniešsia za niejkuju sotniu kilametraŭ ad krainy tvaich snoŭ, i, sieŭšy na aŭtobus, praz paru hadzinaŭ zmožaš pakvitacca ź jejnaj stalicaju za źnižanyja adznaki j piakučuju dziciačuju kryŭdu.
Ty napružana razvažaješ nad sposabam svajoj pomsty (bajkot razreklamavanych tannych andorskich kramaŭ? Staryja dobryja hrafici?..) i ŭrešcie spaźniaješsia na apošni siońniašni aŭtobus.
Mo tak jano i lepiej. Niachaj tam, za pieravałam, sakočuć koniki. Niachaj zaharaje hołaja Vika, jakuju zabiła betonnaj plitoj na budoŭli. Niachaj, troški mružačysia ad sonca, čytaje na łavačcy knižku daŭno aślepłaja hieahrafica, a śpiełyja mandaryny niachaj kociacca pa ściežcy da jejnych noh i šychtujucca biljardavym trochkutnikam, abudžajučy ŭspamin, jak prablemny vučań, jaki viedaŭ šmat lišniaha j niepatrebnaha, adnaho razu zapytaŭsia ŭ jaje, ci byvajuć mandaryny čarvivyja…
Pasiejcy
Ty jedzieš u barselonskim aŭtobusie j naziraješ, jak raźlezłaja ciotuchna važka padpłyvaje da kiroŭcy: “Vaditiel, vyklučitie, pažałusta, vientilacyju!” Kataloniec kidaje na prośbitku nieŭrazumienny pozirk. “Vy što, nie panimajetie? — ad dušy ździŭlajecca ciotuchna. — Ja vam havariu: vyklučitie vientilacyju!” Joj i niaŭciam, što prastora, praŭdami i niapraŭdami zachoplenaja rasiejskaj movaj, niaŭchilna ściskajecca i što, kab jaje, ciotuchnu, nie zrazumieli, zusim nieabaviazkova jechać na kraj Eŭropy. Dzieci i ŭnuki źmierzłaj ad kandycyjaneru pasažyrki ŭžo stanuć śviedkami ściskańnia samoj terytoryi Rasiei.
Pakul ža jany ščylnymi radami adpačyvajuć na ŭźbiarežžy Kosta-Brava. Ale zanudy-eŭrapiejcy ŭžo ciapier nie dajuć svaim stryječnym eŭrazijskim bratam i siostram kančatkova rassłabicca. Pazaŭčora palicyja złaviła ŭmielcaŭ, jakija telefanavali ŭ Maskvu z dapamohaju drocika. Učora na plažy sa škadobaju kazali pra Siarohu, jakoha syhnalizacyja zasiekła na vychadzie z markietu ź dźviuma plaškami viski.
A siońnia hetaja publika raschvalavanaja naahuł žudasnaj navinoj. Vyjaŭlajecca, što ŭ hateli ŭžo nie pasikaješ, jak raniej, za miłuju dušu prosta ŭ basejn. Treba nie pa-rasiejsku vyłazić i ciahnucca ŭ WC, bo ŭ vadu dadajuć padstupny chimičny reaktyŭ i vakoł sikuna ŭmomant razychodzicca fijaletavaje vobłaka dy jašče aŭtamatyčna pačynaje hrać muzyka Vivaldzi.
“Vy tolka padumajtie, sama Ała Barisavna... A im vsio ravno: płati štraf. Eta ž tichij užas!” — “Nu, pidary! — salidaryzujecca z sympatyzantkami Ały Barysaŭny abhareły na soncy bambiza. — U ich točna mazhi nie v tu storanu krutiacca. Skora i v morie nie ataljoš! Tožie kakaja-nibud́ ch…ia zaihrajet!”
Upłyŭ rasiejskaj kultury na tvaju tvorčuju asobu značna šmatstajniejšy, čym tabie mroiłasia. Pierad viačeraj ty płavaješ u basejnie na dachu svajho hatelu, i ŭ tvaju hałavu daje nyrca spakuślivaja dumka: a moža, tut cyvilizacyja jašče nie skazała svajho apošniaha słova? Viadoma, lepiej, kab pierakanacca ŭ hetym pasprabavaŭ chto-niebudź inšy. Ale ty płavaješ na samocie i možaš raźličvać tolki na siabie.
Ty ŭvažliva hladziš na vadu i prysłuchoŭvaješsia da arhanizmu. Nijakija reaktyvy ciabie ni ŭ jakich miescach nie kazyčuć. Stereakalonak, adkul paljecca muzyka Vivaldzi, nidzie nie vidać…
Vyrvacca z płyni mahutnaj kulturnaj tradycyi bratniaha narodu tabie ŭdajecca tolki niečałaviečym namahańniem voli, paklikaŭšy na dapamohu cełuju halereju vybitnych prodkaŭ i sučaśnikaŭ.
“Žyvie Biełaruś! Žyvie Biełaruś!” — uściešana halokaješ ty, biehajučy vakoł basejnu pad viečarovym, padazrona fijaletavym katalonskim niebam.
Uładzimier Arłoŭ

Kamientary