Kali byli pieršyja vybary, ja jašče nie hałasavała.
Choć i była ŭžo zamužam.
1936 hod. Mnie na prava hołasu nie chapała cełaha hodu. Ale tyja vybary ja dobra pomniu.
Ludzi bajalisia hałasavać. A čamu bajalisia? Toje hałasavańnie ładziłasia ŭ carkvie, jakuju kamisary pad klub puścili. Ludzi kazali: ładzić vybary ŭ carkvie — heta bluźnierstva, vialiki hrech pierad Boham, ździek ź jaho. Hałasavać u carkvie — značyć dušu niačyściku addać, pradać. Šmat chto, kaho ŭsio ž zmušali pad roznaj pahrozaj hałasavać, padali pierad carkoŭnym ćvintarom nic i šaptali: «Daruj nam, Boža, hrech vialiki!» Z hetymi słovami jany zachodzili, bajaźliva zdranćviełyja, na vybarčy ŭčastak. A samyja zaciatyja, kab nie nahrašyć pierad Boham, źbiahali ŭ les i, pakul tyja vybary ładzilisia, siadzieli tam. I tolki nazaŭtra, na dośvitku, kradkom viartalisia dadomu i siadzieli ŭ svaich chatach cicha, jak myšy pad vienikam. Nosu nie pakazvali na ludzi, bajučysia, što niechta pryjdzie ź sielsavietu i surova papytajecca: «Heta ž čamu vy, hałubočki, nie hałasavali, vybary nam zryvali?» Ale, chvała Bohu, usio pakul abychodziłasia: bajkotčykaŭ pieršych vybaraŭ nie čapali, nia kratali, tolki ŭsčuvali. Ichni bajkot syšoŭ im na toj raz z ruk. Adno pa chatach chadzili pa try-čatyry razy, uhavorvali, kab išli hałasavać na ŭčastak ci prahasavali choć tut, bałazie skrynia z saboju. Ale i heta šmat kamu mała pamahło: paskładajuć ruki kryž-nakryž na hrudziach, kab časam im tyja čortavyja biuleteni ŭ ruki nia ŭsunuli, i rabi ź imi choć što chočaš…
Ot takija byli pieršyja vybary ŭ našym Mormali, što miž Žłobinam i Šapiłkami, ciapier Śvietłahorskam. Vybirali tady jakohaś Hardziejeva, niejkaha viaskoŭca, jakoha nichto nia viedaŭ.
Raskazała Sania Sodal z Karabanavych, 1919 h. nar. Zapisaŭ jaje syn Uładzimier Sodal
Kamientary