Časam niekalki čałaviek mohuć zrabić bolš, čym robiać cełyja dziaržaŭnyja instytucyi. Piša Vital Taras.
Dvaccać piać hadoŭ — dastatkovy termin, kab asensavać niejkuju źjavu albo padzieju. Albo, nadvarot, zabycca na jaje. Niezdarma niamiecki filozaf Špenhler adrazu paśla Pieršaj usiaśvietnaj vajny pradkazvaŭ, što chutka ŭ Eŭropie znoŭ budzie vajna — bo za dvaccać hadoŭ vyraście novaje pakaleńnie, jakoje žachaŭ papiaredniaj bojni nia źviedała. (Paźniej hetuju cytatu vykarystaje ŭ svaim znakamitym filmie «Zvyčajny fašyzm» Michaił Rom.)
Za čverć stahodździa lubaja padzieja robicca historyjaj. Dvaccać piać hadoŭ tamu pamior Leanid Brežnieŭ. Ci jość sens pra heta zhadvać, kali adnosna niadaŭna «ŭsio prahresiŭnaje čałaviectva» adznačyła 100‑hodździe z dnia jahonaha naradžeńnia? Ale dumaju, varta havaryć siońnia nie pra Brežnieva i nie pra «epochu zastoju», a pra jaje zakančeńnie.
Dzień milicyi
Pra toje, što zdaryłasia niešta nadzvyčajnaje i pahroźlivaje, datul niečuvanaje ŭ žyćci krainy, choć i davoli čakanaje, savieckija ludzi zdahadalisia jašče da taho, jak z ekranaŭ televizaraŭ i z radyjoprymačoŭ pačała hučać klasyčnaja muzyka. Raptam z prahramaŭ telepieradač była źniataja tranślacyja śviatočnaha kancertu, pryśviečanaha Dniu savieckaj milicyi. Kali b heta byŭ kancert z nahody dnia čyhunačnikaŭ ci dnia tankistaŭ, nichto b nie nadaŭ hetamu značeńnia. Ale kancert majstroŭ mastactvaŭ 10 listapada nia byŭ zvyčajnaj imprezaj. Najlepšyja majstry tahačasnaj savieckaj estrady pryśviačali milicyjantam najlepšyja svaje tvory i vystupy, pryčym rabili heta z poŭnaj dušeŭnaj addačaj. Bo ŭsia mastackaja elita tady tolki pačynała siadać va ŭłasnyja aŭtamabili, i joj chaciełasia być u dobrych stasunkach z supracoŭnikami DAI. Nu, i nia tolki DAI, zrazumieła. U kancertach dla milicyi nie ličyli dla siabie haniebnym brać udzieł ni Maja Plisieckaja, ni «Pieśniary», ni zorki mienšaha ranhu. Milicyja płaciła ŭdziačnaściu. Tolki na ich «prafesijnym» śviacie dazvalałasia vystupać z vostrymi, amal što antysavieckimi skietčami humarystam, jakija tady tolki pačynali — Žvanieckamu dy Chazanavu. Ničoha padobnaha, zrazumieła, nielha było sabie ŭjavić padčas uradavaha kancertu z nahody 7 listapada, dzie hałoŭnym udarnym numaram była jakaja‑niebudź kantata «Lenin — zaŭždy žyvy».
Kab pazbavić doŭhačakanaha śviata savieckaha hledača, jaki rychtavaŭsia rassłabicca la televizara napiaredadni novaha pracoŭnaha tydnia, — na heta pavinny być važkija pryčyny.
Naturalna, členaŭ Palitbiuro chavali i da hetaha. Kasyhin, Susłaŭ, Uścinaŭ. Pachavańni členaŭ Palitbiuro ŭsprymałasia ŭžo jak zvykły kramloŭski rytuał. Adnym tolki jon nadakučyŭ ludziam — u žałobnyja dni nielha było ni narmalnuju pieradaču pa televizary pahladzieć, ni ŭ kino schadzić, a pra muzyku ŭžo j kazać niama čaho. I ŭsio ž, śmierć vyšejšaha kiraŭnika savieckaha areapahu, choć jaje nijak nielha było nazvać niečakanaj, była čymści sucelna novym i tamu niazvykłym dla hramadztva.
Pierš za ŭsio, u samim fakcie śmierci hiensieka było niešta nienarmalnaje i niapravilnaje — bo jana była niezaplanavanaja i niesankcyjanavanaja. A toje, što nad vyšejšym kiraŭnictvam krainy jość jašče niešta vyšejšaje — pra heta i padumać było strašna.
Heta byŭ fakt najvialikšaj kramoły, bo jon nie zaležaŭ ad rašeńniaŭ Palitbiuro, prahramy partyi i nieabchodnaści davać adpor amerykanskamu imperyjalizmu. Voś jašče čamu śmierć Brežnieva sprabavali schavać ad narodu. Narod, praŭda, asabliva nie pieražyvaŭ i ślozaŭ nia liŭ.
Son u ruku
Ale ž načalstva siaredniaha j drobnaha ranhu było ŭsurjoz napałochanaje majučymi adbycca źmienami na samym viersie i ŭžo nia tak upeŭniena siabie pavodziła z padnačalenymi. Pamiataju, moj šef, jaki maryŭ mianie zvolnić z telebačańnia i naahuł źvieści sa śvietu, u dzień pachavańnia nie rabiŭ mnie zaŭvahaŭ (čaho nie było nikoli raniej) i tolki śvidravaŭ mianie ŭvieś dzień z adlehłaści lutym pozirkam, nia majučy na toj momant ćviordaj upeŭnienaści, što jon zastaniecca ŭ favory ŭ svajho načalstva j zmoža pa‑raniejšamu krucić z padnačalenych viaroŭki. Pry Andropavie i Čarnienku jon jašče bolš raspraviŭ svaje idejna‑prapahandysckija kryły, pry Harbačovu davoli chutka syšoŭ na druhi plan, pry Šuškieviču ŭvohule kudyści źnik. A voś pry Łukašenku, asabliva ŭ apošnija hady, znoŭ akryjaŭ, zaniaŭšysia svaim ulubionym zaniatkam — apiavańniem vialikaha savieckaha minułaha na sukonnaj savieckaj movie.
U takich, jak ja, u tyja žałobnyja dni nastroj mižvoli palepšaŭ — niejak sama saboj prychodziła ŭ hałavu dumka, što ciapier ža, musić, usio budzie inakš. Pryjduć niejkija novyja ludzi, u jakich u hałovach budzie mieniej savieckaha idyjatyzmu i načotnictva, pačniecca toj samy navukova‑techničny prahres, pra jaki havaryŭ na apošnim źjeździe KPSS Brežnieŭ, pačniecca razzbrajeńnie, vierniecca «razradka napružanaści», dziakujučy jakoj spačatku ŭ chaładzilnikach u načalstva, a potym i ŭ mnohich savieckich hramadzianaŭ źjaviłasia idealahična niemahčymaja datul amerykanskaja pepsi‑koła. (Da čaroŭnaj koka‑koły ŭsio jašče było daloka.)
Tolki praz šmat hadoŭ stanie zrazumieła: kali na čale dziaržavy staić stary chvory marazmatyk — heta nia tak strašna, čym kali joj kiruje dyktatar, poŭny siłaŭ i enerhii.
Tady, adnak, nas jašče čakała napieradzie raźmiaščeńnie rakietaŭ siaredniaha radyjusu ŭ Biełarusi ŭ adkaz na amerykanskija «Peršynhi» ŭ Eŭropie, mitynhi ŭ padtrymku nikarahuanskaha narodu ŭ jahonaj baraćbie suprać «kontras», kampanija baraćby za dyscyplinu z adłoŭlivańniem ludziej u łaźniach i kinateatrach u pracoŭny čas, novyja dziaržaŭnyja pachavańni, udarnyja vachty, kamunistyčnyja subotniki j roznaja inšaja nudota dy brydota. Usio heta było nastolki zvykłym dla savieckaj rečaisnaści, što nadychod hetaha «novaha» nikolki nie ździŭlaŭ i nie rasčaroŭvaŭ. Pry Brežnievu nie było čym ačaroŭvacca. Chiba što varanaj kiłbasoj z papiery.
Ale ničoha padobnaha da krušeńnia kamunizmu j razvału SSSR nichto z maich adnahodkaŭ, a tym bolš — z pakaleńnia baćkoŭ nie čakaŭ i nie pradbačyŭ, navat u svaich snach. Chacia… Moža być, darečy budzie pryhadać tut adzin moj daŭni son, kali Brežnieŭ jašče byŭ žyvy. Skłaŭsia toj son jak by ź dźviuch častak, albo seryjaŭ. U pieršaj «seryi» ja niajasna bačyŭ płošču Lenina ŭ Miensku, zapoŭnienuju śviatočna apranutym šumlivym natoŭpam. U architekturnym abliččy płoščy, adnak, čahości jaŭna brakavała. Pryhledzieŭšysia, ja zrazumieŭ (u śnie), što na joj niama pomnika pravadyru. Nastupnaj načy mnie pryśniłasia taja ž płošča — tolki ŭžo amal pustaja. A na miescy pomnika Leninu stajaŭ tank T‑34 — toj samy, što staić la Domu aficeraŭ.
7:0
Nie chaču skazać, što mnie takim čynam prymroiŭsia daloki žnivień 91‑ha. U Miensku vajennaha stanovišča nie było nivodnaha dnia. Lenin ža, jak i tank, stajać na svaich raniejšych miescach. I płošča zastałasia taja ž samaja. Zvonku, byccam by, płošča Niezaležnaści, a ŭnutry, u padziemcy— usio taja ž «płošča Lenina».
I kamunisty roznych krainaŭ śvietu źjaždžajucca ŭ Miensk i ŭskładajuć kvietki da pomnika pravadyru ŭsiaśvietnaha praletaryjatu. Tolki rasiejskija kamunisty pavodziać siabie cicha‑cicha. Bo ŭ ich u Rasiei znoŭ adradžajecca adnapartyjnaja systema, ale partyja ŭłady nazyvajecca ŭžo nie KPSS. I nie KPRF.
A ŭ Miensku fihuryny rabočych i kałhaśnikaŭ pa‑raniejšamu ŭpryhožvajuć Pałac prafsajuzaŭ — architekturny šedeŭr stalinskaha renesansu na Kastryčnickaj płoščy. I pomniki Dziaržynskamu množacca hod ad hodu pa ŭsioj Biełarusi, by tyja kłony.
I pomnik Stalinu ścieraže pad Zasłaŭjem staruju maładečanskuju darohu.
Chacia, stop! Jaho ž pry Brežnievu nie było. I płošča pry im nazyvałasia — Centralnaja.
Dyk što, vychodzić, usie hetyja 25 hadoŭ my ruchalisia nazad, a nie napierad? A jak ža niezaležnaja Biełaruś? Chacia dziaržaŭnaja presa pa‑raniejšamu piša: «na paletkach respubliki» albo «respublikanskija spabornictvy», a ŭ ŚMI daminuje rasiejskaja mova, jak za časam Chruščova.
A z usich vidaŭ sportu dla nas pa‑raniejšamu važniejšym zastajecca chakiej.
Miž inšaha, toj listapad 1982‑ha tryvała źviazaŭsia ŭ pamiaci ź jašče adnoj — vielmi pryjemnaj — padziejaj. Tady mienskaje «Dynama» pieršy j apošni raz zavajavała załatyja medali futbolnaha čempijanatu SSSR. Razhrom maskoŭskaha «Dynama» (7:0 na vyjeździe!) i fantastyčnaja pieramoha nad «Spartakom» (4:3) u apošnim matčy prynieśli biełarusam čempijonstva. Dla Biełarusi heta stała sapraŭdnym nacyjanalnym śviatam. Z hledzišča aficyjnaj savieckaj idealohii taja radaść była amal nieprystojnaj. Tolki‑tolki saviecki narod «panios ciažkuju niepapraŭnuju stratu», a tut…Ludzi jak by skidali ź siabie puty starych stereatypaŭ, saviecki pravincyjalizm: «Dzie našamu cialaci vaŭka źjeści?»
Trener Eduard Małafiejeŭ kazaŭ tady niešta pra «ščyry futboł». Mabyć, heta była prosta hučnaja fraza, pazbaŭlenaja sensu. Nasamreč, stratehija była takaja: zabić bolš, čym zabivajuć tabie. Ale dynamaŭcy pakazvali futboł vysokaj klasy. Što vyrablali na poli Alejnikaŭ, Hocmanaŭ, Zyhmantovič! Vyjaviłasia, što biełarusy ŭmiejuć i lubiać hulać u futboł, pryčym u pryhožy futboł. Što jany ŭmiejuć i pieramahać — taksama, jak da ich «Dynama» Kijeŭ, «Dynama» Tbilisi… Daŭno niama taje mienskaje kamandy, niama ŭsiesajuznaha čempijanatu. Dyj nia treba pra heta škadavać. Nie pra toje razmova.
Časam niekalki čałaviek (asabliva, kali jany — kamanda) mohuć zrabić bolš, čym robiać cełyja dziaržaŭnyja instytucyi. Jany mohuć zapalić u ludziach ahieńčyk nadziei.
Apošnija 25 hadoŭ nam nie stavała pieramoh, udačy, pačućcia ŭpeŭnienaści ŭ sabie. Moža, za hety čas vyrasła novaje pakaleńnie, jakoje nia viedaje, što takoje pesymizm.
Ciapier čytajuć
Na poŭnačy Biełarusi isnavała vielizarnaje voziera — u 150 razoŭ bolšaje za Narač. Jano źnikła ŭ vyniku pryrodnaj katastrofy, ale ślady zaŭvažnyja i siońnia
Kamientary