Paetka Kryścina Banduryna napisała kałonku pra toje, jak u dziacinstvie i ŭ junactvie sutykałasia z seksualnym hvałtam
Kryścina Banduryna ŭ miežach prajekta «Majo prava» adkryta i ščyra piša dla budzma.by pra toje, z čym davodzicca sutykacca sučasnaj moładzi nie tolki ŭ siamji, ale i na vulicy.

Prymusić siabie sieści za nastupny tekst było składana. Čym dalej, tym mienš zastajecca sensu ŭ razmovach ź vietranymi młynami. Ale mnie pišuć ludzi, mnie raskazvajuć svaje historyi ŭ realnym žyćci, i ich «dziakuj» i «ŭ mianie taksama…» šmat havoryć pra toje, što pisać varta. Chacia b tamu, što ja heta mahu.
Čytajcie papiarednija kałonki:
«Baćku chapała adnaho ŭdaru rukoj pa hałavie, kab źbić mianie z noh, ale hetaha zaŭsiody było mała»
«U škole ja była ahresarkaj, viartałasia dadomu, całavała dźviery — i pieratvarałasia ŭ achviaru»
Mnie było 5. Nie samy śviadomy ŭzrost, kali možna tak skazać. Pačynałasia nie tolki žyćcio — pačynałasia ja jak čałaviek. Siabroŭ nie było, hulała ja z tymi, kaho viedała — z dvuma chłopčykami, «svaimi» (zhodna z tonkaściami hienieałohii, jany davodziacca mnie trajuradnymi dziadźkami, ale takimi ja ich, viadoma, nikoli nie ličyła). «Svaje», usiaho na 3 hady starejšyja za mianie, byli zavadatarami dvarovaj kampanii.
Vy dumajecie, što viedajecie ŭsio pra toje, jak prachodzić žyćcio vašych dziaciej: jak, z kim i dzie jany baviać čas, što adčuvajuć, jaki ŭ ich nastroj. Jość šmat rečaŭ, pra jakija jany vam nikoli nie skažuć — chiba što kali vy nastolki dobryja baćki, što dzieci daviarajuć vam jak sabie. Ale jak by vy ich ni lubili, vy nie zaŭsiody budziecie pobač. Jak praviła, u krytyčnyja momanty, u momanty staleńnia pobač uvohule nikoha niama.
…Adzin raz ja pajechała ź imi na tramvai katacca. Zajechali za horad, na voziera. Tam sa mnoju zdaryłasia pieršaja ŭ žyćci cyhareta «Astra». A ŭ druhi raz dla taho, kab katacca ź imi na liftach u susiednim domie, mnie treba było prajści «abrad inicyjacyi». Na dachu dzieviacipaviarchovika vakoł mianie sabrałasia ŭsia ich banda, i adzin z «dziadźkaŭ» dastaŭ z šortaŭ svoj pisiunčyk i zahadaŭ mnie ŭziać jaho u rot. Ja ni kropli nie viedała tady pra seks (ja ŭvohule jašče ni kropli nie viedała), ale pa niervovym hihikańni zrazumieła, što mnie prapanujuć niešta horšaje za cyharety. Dzieci kapirujuć darosłych — nas z vami, — i jany taksama zdolnyja łamać adno adnaho. Niezrazumieła tolki, dla kaho z nas heta bolš cikavaja hulnia.
Adčuvańnie ŭ rocie mnie nie spadabałasia, i ja… ukusiła jaho. Paśla hetaha ni ŭ koha z tych krutych chłopčykaŭ, ź jakimi mnie chaciełasia hulać, nie ŭźnikła žadańnia stanavicca ŭ čarhu.
Prajšło bolš za dvaccać hadoŭ, ale ja dobra pamiataju toj stručok pierad svaim tvaram i časta dumaju, jak usio heta mahło skončycca tam — na nahretym letnim soncam rubierojdzie na dziaviatym paviersie, ź jakoha dobra było vidać vokny majoj kvatery, — kali b ja paviała siabie inakš.
Raskazvaju heta ŭpieršyniu. Maleńkaja ja pramaŭčała — tamu što doma nie stali b raźbiracca. Heta ja pajšła/palezła/zrabiła, a jany charošyja, jany nie mahli.
Prykładna ŭ tym ža ŭzroście ja atrymała svoj samy vialiki šnar. Darosłyja pastavili haračy čajnik u impravizavanaj kuchni-kutočku akurat pad dźviaryma prybiralni i zahulalisia, zabyli. Ja vychodziła adtul, začapiłasia — i kipień vyliŭsia na mianie. Baćka nie raźbiraŭsia, ci baluča mnie, ci strašna, ci kryŭdna — ja ŭsio adno atrymała. I čym bolš ja płakała, tym macniejšyja byli jaho ŭdary.
Jak vy razumiejecie, raskazvać pra svaje bolki i niespraviadlivaści nie vypadała.
…Ja niekalki razoŭ u žyćci ahučvała historyju pra toje, z čaho pačaŭsia apošni pieryjad supraćstajańnia z baćkam. Kali była ŭ pravaabarončaj škole, my navat ładzili forum-teatr pa hetym epizodzie.
Mnie 19. Ja nazyvaju hety ŭzrost samym uradžajnym na vyprabavańni. Tady ja kančatkova ŭśviadomiła, što nie mahu raźličvać na mamu. Tady ja daviedałasia, što ŭ mianie surjoznyja prablemy z sercam, jakich možna było b paźbiehnuć, kali b chtości pakłapaciŭsia pra mianie raniej. Tady, kab apłačvać vučobu, ja prajšła šerah nie samych lohkich prac.
Sanitarka majho ŭzrostu i biez stažu ŭ haradskoj balnicy atrymlivała kapiejki. Kab mieć choć krychu bolej, treba było dadatkova brać načnyja źmieny. Z 8 da 17 adpracoŭvaješ svajo, paśla — para hadzin na pajeści/paspać, i z 20 da 8 ty prybiraješ pałaty, draiš tualety, pierasoŭvaješ chvorych i myješ ich, kali raptam niechta nie dabieh. Pa praviłach ty nie maješ prava spać, ale ŭsio adno ŭryŭkami śpiš — pakul nie prychodzić dziažurny ŭrač ci jakomu-niebudź pacyjentu nie stanovicca błaha. Kali pašancuje, na nastupny dzień ciabie čakaje adsypny. Kali nie — pracuješ dalej z 8 da 17.
U mianie byŭ adsypny. Maci na pracy, babula taksama, doma zastalisia ja, maleńki brat, jakomu tady było 9, i pjany baćka.
Užo tady ŭ jaho vypracavaŭsia hety hrafik. Jon pračynaŭsia da 8-j hadziny; nijakaha duša / hlanuć u lusterka / pryvieści siabie ŭ paradak; dźvie łyžki kavy z horkaj, biez cukru, paśla — u kramu: a vośmaj adčyniajecca. U bolš udačlivyja dni, kali ŭ jaho byli hrošy, jon išoŭ «pravodzić mamu na rabotu»; kali hrošaj nie było — «pravodzić mamu na rabotu i paśpieć vyhryźci ź jaje na butelku».
Pačynałasia standartna: ja tiebia tak lublu, žiť biez tiebia nie mohu; obieŝaju, siehodnia ṕju poślednij dień, zavtra budu triezvyj; suka, eto ty połaziła po moim karmanam i śpi*diła moi dieńhi; pošła nach*j, životnoje, domoj možieš nie prichodiť; ty žie u mienia samaja lubimaja… Spracoŭvała amal zaŭsiody.
Dzień jon valaŭsia pjany, adsypaŭsia. Z časam zusim pierastaŭ aryjentavacca ŭ realnaści i dumaŭ, što adnaho hetaha dastatkova, kab viečaram vyhladać na ćviarozaha. Jon tak uparta davodziŭ mamie, što «ni kropli nie braŭ» (daŭno pierastaŭšy zazirać u lusterka), što mianie vanitavała kožny raz, kali ja heta čuła. Vanitavała ad nianaviści i ahidy.
Kali mama viartałasia z pracy, pačynaŭsia niaspynny psichałahičny teror: «Daj hrošaj na butelku». Kali hrošaj nie było abo mama vyrašała nie davać, hetaje jaho nievynosnaje kańkańnie pierarastała ŭ skandały, jakija časta nie zakančvalisia da nastupnaj ranicy — kali zmučanaj mamie treba było iści na pracu, a jon pieraškadžaŭ, pakul nie atrymlivaŭ toje, što chacieŭ.
…Doma zastalisia my ŭtraich. Paśla ranišniaj porcyi pojła baćka amal uvieś dzień praspaŭ (z redkimi vyłazkami, dakładniej, «vypaŭzkami» ŭ prybiralniu). Adna z takich «vypaŭzak» raściahnułasia chvilin na sorak — jon prosta zrabiŭ svaju spravu i zasnuŭ, a pračnuŭšysia, papoŭz nazad, na kanapku, pakinuŭšy nie prybranym usio toje, što zrabiŭ. Nastupnaja «vypaŭzka» ŭ prybiralniu pačałasia ź niepryjemnaha vidovišča, adkaznaści za jakoje jon vyrašyŭ patrabavać sa svajho maleńkaha syna, majho brata.
Ja nikoli nie zabudu, jak dryžaŭ i płakaŭ mały, nie zabudu, jak nad im navisała pjanaja pačvara sa spuščanymi štanami, puskajučy sopli i ślinu i vydajučy žyviolnaje: «Ubiraj, ja tiebie skazał!»
«Papa, eto nie ja» čuć jamu nie chaciełasia. Małoha ja bić nie dazvalała (jon adziny ŭ našaj siamji, dla kaho baćka zastaŭsia charošym), tamu tut ža ŭmiašałasia, kali zrazumieła, što da čaho i čym moža skončycca. A skončyłasia tym, što ja z raśsiečanaj hałavoj (ad udaru ab vostry roh mietaličnaj ručki dźviarej), z małym na rukach uciakała z chaty. Unutry ŭsio hareła ad nianaviści, ja nie mahła spynić ślozy, złyja ślozy, i raz za razam nabirała na telefonie numar milicyi. Ale na tym kancy trubku nichto nie zdymaŭ. Prykładna hadzinu ja nie mahła dazvanicca pa prostym numary 102. Tady ja adviała małoha na dziciačuju placoŭku, a sama pajšła ŭ pastarunak, jaki akazaŭsia začynienym. Ja ŭsio jašče hareła žadańniem pasadzić svajho baćku, ale paśla niekatoraha čakańnia pad pastarunkam ni žadańnia, ni sił nie zastałosia.
Što adčuvaješ u takija momanty, kali razumieješ, što ciabie nie abaroniać i dapamohi čakać niama adkul? Adčaj. Strašny adčaj. I rospač ad niespraviadlivaści i svajho biaśsilla. Ja lohka mahu sabie ŭjavić, jak i čamu ŭ ludziej apuskajucca ruki. Lohka mahu ŭjavić, čamu, byvaje, dachodzić da samahubstva. Vytrymać možna što zaŭhodna — tolki nie raŭnadušša. Najčaściej mienavita ź im sutykajecca čałaviek, kali jamu bolš za ŭsio patrebnaja nieabyjakavaść inšych.
…Ja viartałasia dadomu praz spartyŭny kompleks «Dynama». Złomlenaja, zarumzanaja, ź piakučym bolem u hałavie ja pajšła šukać siekcyju rukapašnaha boju, nie majučy ničoha, akramia žadańnia bić. Ale ŭ toj viečar pracavała tolki siekcyja karate. Trenier pahladzieŭ na mianie, pasłuchaŭ i skazaŭ: «Prychodź praź miesiac. Kali ŭsio jašče budzieš chacieć, navučym».
Doma było cicha. Mamie nie chaciełasia pačynać čarhovy skandał, i ja prosta papiaredziła, što adnojčy dajdu da milicyi. Ja adčuvała siabie niepatrebnaj, čužoj: jana za jaho zastupałasia, niahledziačy ni na što, jon byŭ važniejšy za nas, — i kali niebiaśpieka sychodziła, nie chacieła čuć ni słova krytyki ŭ jaho adras. Mahčyma, tamu što heta rykašetam biła pa joj samoj.
Najbolš stamlała nie čakańnie ŭdaraŭ — stamlała čakańnie taho, što niešta źmienicca. I viečar, kali milicyja akazałasia niedastupnaj, a mama zapluščyła vočy na rečy, jakija dalej ihnaravać było prosta niemahčyma, staŭ apošniaj kroplaj u maim spadzievie na źniešnija siły.
Praź miesiac ja viarnułasia ŭ «Dynama» i dvojčy na tydzień paśla pracy ŭ balnicy chadziła ŭ siekcyju karate, dzie dla vyhladu hadzinu vyvučała techniku, a paśla, kali ŭsie sychodzili, vučyłasia bić i nie padać, kali bili mianie. U paru mnie stavili maładoha mužčynu, starejšaha za mianie na 12 hadoŭ, — ź im było mahčyma nie dumać pra toje, što chtości kahości pakalečyć, i jon časta zhadžaŭsia zastavacca paśla trenirovak, kab pamutuzić adno adnaho jašče paŭhadzinki.
Vosiem miesiacaŭ zaniatkaŭ ja ŭspaminaju jak adzin doŭhi viečar: ty stomlenaja i amal bieź sił, ale trymaješsia na złości i praciahvaješ bić, tamu što adčuvaješ zadavalnieńnie, kali cieła nasuprać čyrvanieje ad tvaich udaraŭ.
Na dziaviaty miesiac čyrvanieła ja — kali zachady mužčyny, jaki, zdavałasia, absalutna ščyra spačuvaŭ i chacieŭ dapamahčy, stali niedvuchsensoŭnymi. Napad zzadu chavaŭ u sabie bolš ščylnaje pryciskańnie, a padnimańnie z padłohi źnianacku mahło stać pazicyjaj «jon źvierchu». Durnaja ja nastolki była apantanaja svaim «bić», što zrazumieła, što da čaho, tolki kali my apynulisia na adkrytaj stajancy, dzie nie było ni lichtaroŭ, ni achovy, ni inšych mašyn (tak, byvaje, zakančvajecca «sadiś, podviezu do doma»), i jon prymusiŭ mianie zrabić jamu miniet.
Kali ty nie chočaš, čeles pierad tvaram — heta tak ža źnievažalna, jak i prymus padcirać za niekim u prybiralni. I kolki potym ni čyści zuby i ni adciraj ruki z myłam, kolki b tabie ni chaciełasia vyrazać heta ź siabie, jano ŭsio adno zastajecca: ty čuješ hetyja pachi na svajoj skury — i nie adčuvaješ ničoha, akramia ahidy. Ahidy da siabie.
Užo pradčuvaju pytańni «Čamu nie kryčała?», «Čamu nie syšła?», «Čamu nikomu nie raskazała?». Ja dahetul dranćvieju i ŭpadaju ŭ stupar, kali apynajusia ŭ niebiaśpiecy. Heta absalutna niełahična i niepadkantrolna rozumu — ale tak reahuje cieła. Doŭhi čas, ažno pakul nie pahladzieła polski film «Tylko nie mów nikomu» (pra piedafiliju ŭ polskich kaściołach), ja dumała, što heta sa mnoj niešta nie toje. Akazałasia, nie. Heta typovaja reakcyja na hvałt. Uśviadomić, što ja nie adna takaja, z adnaho boku, było palohkaj, a ź inšaha… Ja viedaju, JAK HETA — što adčuvali i adčuvajuć tyja ludzi, hieroi i hieraini filma, što ŭvohule adčuvajuć achviary hvałtu — i mnie balić ad taho, što jano jość. Što ja nijak nie mahu heta spynić.
Kali niechta padumaŭ, što ja biednaja dziaŭčynka, jakuju «niedabili» ci jakoj prosta chočacca papłakacca, pierakonvać nie stanu. Majecie prava. Ale kali vy čytajecie heta (i, napeŭna ž, čytajecie nie prosta tak), ujavicie sabie na chvilinku, što vy budziecie adčuvać, kali viernieciesia dadomu paśla ciažkaha dnia ŭ nie samych pryjemnych umovach pravincyjnaj balnicy, paśla taho, jak vas prymusiŭ «adsmaktać» toj, kamu vy daviarali, — i, da ŭsiaho, doma vas čakaje skandał ź luboj pryčyny i biez, tamu što vaš baćka — nieadekvatny ałkaholik, jakomu treba spahnać na vas złość. I padtrymki čakać niama adkul: damašnija ŭžo svajo atrymali — i nie chočuć jašče.
Ujavili? A ciapier pahladzicie na svaich dziaciej. Vy dumajecie, što viedajecie ŭsio pra ich, usio pra toje, jak jany žyvuć i čym dychajuć. Ale časam navat vy nie budziecie mieć nijakaha ŭjaŭleńnia pra toje, jakoje piekła tvorycca ŭ ich dušach.
…Kali ja pačała prapuskać treniroŭki, małady i abajalny čałaviek pačaŭ zajazdžać da mianie damoŭ — amal kožny viečar. Čakaŭ mianie ŭ padjeździe pad dźviaryma kvatery, časam «zavitvaŭ na harbatku» i razmaŭlaŭ z majoj mamaj, jakaja była zadavolenaja tym, što da dački zalacajecca taki «vidny mužčyna», i ŭščuvała mianie za ihnaravańnie. Nielha ihnaravać, kali ščaście samo płyvie tabie ŭ ruki!
Iści ŭ milicyju? My ŭžo heta prachodzili. Skazać mamie, jak jano nasamreč? Kožny narmalny mužčyna budzie ciabie chacieć, heta naturalna.
Ja nie znajšła inšaha vyjścia, jak dać jamu toje, čaho jon chacieŭ. Ciapier, praz 9 hadoŭ, viartajučysia ŭ rodny horad, ja kožny raz prajazdžaju praz toje miesca, dzie stajała, nadziejna schavanaja ad čužych vačej, jaho mašyna, i zapluščvaju vočy, dumajučy, jak šmat padobnych historyj tam adbyłosia.
«Stałkierynh» skončyŭsia tolki kali ja pryhraziła raskazać trenieru. Reputacyja — vielmi važki arhumient. Stracić u vačach «aŭtaryteta» vobraz siabie charošaha — usio adno što stać impatentam. Tamu #metoo spracoŭvaje. Tamu niekali spracavała ŭ mianie, i mianie pierastali pieraśledavać.
Kali vy dumajecie, što ja tut raskazvaju niešta niesuśvietnaje, što takoha nie byvaje, voś vam krychu statystyki:
— za 2018 hod, havoryć Minstat, adbyłosia 152 zhvałtavańni i sprob zhvałtavańniaŭ;
— pavodle dadzienych MUS, za toj ža pieryjad kala 80 dziaciej paciarpieli ad dziejańniaŭ seksualnaha charaktaru; było vyniesiena kala 4500 achoŭnych pradpisańniaŭ — a heta značyć, što jak minimum u 4500 biełaruskich siemjach dzieci stali achviarami chatniaha hvałtu;
— jak paviedamlaje sajt «Hiendarnyja pierśpiektyvy», štohod MUS fiksuje kala 120 tys. vypadkaŭ chatniaha hvałtu; za 7 miesiacaŭ 2019 h. 55 čałaviek zahinuli ad ruk chatnich ahresaraŭ;
I heta tolki toje, što viadoma i zafiksavana. A kolki ludziej maŭčać? Kolki ludziej žyvuć z hetym i bajacca raskazać, tamu što paśla im adrazu ž vystaviać kuču dyjahnazaŭ i skažuć «samivinavaty», «zasłužyli / pryciahnuli», «vam heta padabajecca / u vas taki scenar žyćcia» — i šmat inšaj chreni, jakuju my vydajom, tamu što nie chočam pryznavać najaŭnaść surjoznych prablem. Tamu što nam utulna žyć u svaich chatach z kraju.
Ničoha ž strašnaha — pakul heta nie robicca z vašymi dziećmi, praŭda?
Ciapier čytajuć
«Uśviedamlaju, što mahu stać pieršaj biełaruskaj, jakaja naviedaje ŭsie krainy śvietu». Padarožnica ź Minska razmaŭlaje na 8 movach i maryć pražyć 200 hadoŭ
Kamientary