Režysior Viktar Aśluk: Talenavityja tvory źjaviacca, kali źniknie strach

«Pierad biełaruskim kino pastaŭlena zadača abminać sučasnyja prablemy i ihnaravać toje, što niepakoić ludziej, tamu im nichto i nie cikavicca», — kaža režysior Viktar Aśluk.
Adzin rasijski etnohraf XIX stahodździa pisaŭ, što vielikarosy pasialalisia, bačyli, što ziamla — piasok, i pierasialalisia, a biełarusy aruć i aruć hety piasok, aruć i aruć, — pryvodzić histaryčny prykład Viktar Aśluk. — «Biez pafasu mahu skazać, što pieršaje słova, jakim ja siabie vyznačaju, — biełarus, ad hetaha iduć usie maje biedy i niabiedy, ja aru svoj piasočak i aru», — pryznajecca režysior u hutarcy z «Našaj Nivaj».
— Kažuć, vy prynieśli biełaruskamu kino stolki fiestyvalnych uznaharod, kolki nie prynios nivodzin inšy režysior. U kolkich mižnarodnych kinafiestyvalach vy paŭdzielničali i kolki pryzoŭ na ich atrymali?
— Ja źniaŭ sorak ci piaćdziasiat filmaŭ — užo nie ličyŭ, i bolšaść ź ich udzielničała ŭ kinafiestyvalach. Siaredniaja maja stužka pakazvałasia na piatnaccaci-dvaccaci placoŭkach, u niekatorych vypadkach dachodziła da siamidziesiaci — sam ździŭlaŭsia. Niekatoryja filmy ja navat nikudy nie pasyłaŭ, bo razumieŭ, što heta nie fiestyvalnaje kino. Uznaharody ja adnojčy paličyŭ — ich u mianie, zdajecca, šeśćdziasiat siem. Ale što heta daje? Ničoha nie daje.
— Jak heta ničoha?
— Aničoha. Fiestyvalnaja ŭznaharoda važnaja tolki ŭ momant, kali ty jaje atrymlivaješ, a potym jana što, prynosić słavu ci hrošy? Tym bolš u dakumientalnym kino śmiešna pra heta kazać. Chiba tolki jana paćviardžaje tvaju zapatrabavanaść, bo adsutnaść pakazaŭ moža stać nievyrašalnaj prablemaj, nikomu niepatrebnyja ludzi ŭ hetaj prafiesii — časta nieŭrasteniki. U cełym ža my pierabolšvajem značeńnie fiestyvalaŭ: ich robiać zvyčajnyja ludzi z peŭnymi filtrami i svaim razumieńniem kino.
— Ci možna vyłučyć temy, jakija asabliva vitaje fiestyvalnaja kanjunktura?
— Surjozny fiestyval abrazić takoje pytańnie, jon skaža: «U nas prachodzić tolki mastactva». Ale kali praanalizavać prahramy, vyjavicca peŭnaja tematyčnaja karcina: tut razmaŭlajuć pra toje, pra što i ŭ «Facebook», — pra palityku, uciekačoŭ, pravy žančyn — adnym słovam pra tych, u kaho pa niejkich pryčynach mienš mahčymaściaŭ być ščaślivymi. Hady try tamu pryjazdžaješ na bujny fiestyval — a ŭ konkursie piaćdziasiat pracentaŭ filmaŭ pra ŭciekačoŭ. Zaraz aktualnym budzie karanavirus, ale hetaja chvala chutka sydzie.

— Krakaŭski kinafiestyval, na jakim vy tolki što pakazali svoj novy film «Epitafija», jak i šmat inšych mierapryjemstvaŭ, sioleta prajšoŭ anłajn. Jość mierkavańnie, što praź pieravahi takoha farmatu ludzi praciahnuć im karystacca.
— Nijakich pieravah tut niama, na karancinie ŭsie, naadvarot, zrazumieli, kolki kaštujuć žyvyja stasunki. Adasableńnie čałavieka ad čałavieka — nienarmalnaja situacyja, ludzi nikoli nie zastanucca siadzieć u svaich pakojach i hladzieć u ekran. Heta toje ž samaje, što pieravieści ŭ anłajn teatr — narmalny režysior ci akcior plunie ŭ tvar za takuju prapanovu. Pamiataju, u pieršaj pajezdcy ŭ Ispaniju ŭ 90-ch mianie ŭrazili ispanskija siemji — jany siadzieli ŭ kaviarniach, abdymalisia i pili piva. Ja im zajzdrościŭ: u nas adčuvańnie supolnaści i jednaści za čas Savieckaha Sajuza było źniščana, u Biełarusi navat miesca, dzie vypić, nie było. Pa vialikim rachunku, kinafiestyval u anłajn-farmacie — heta ananizm, my projdziem hety etap i śviet stanie zbolšaha raniejšym, choć, viadoma, nie dla tych, chto straciŭ blizkich.
— Vielmi svoječasova i simvalična ŭ vas źjaviŭsia film pra mohiłki.
— U Krakavie taksama skazali, što ja padhadaŭ, ale ja nie chacieŭ zakranać niejkuju fiłasofiju śmierci. Kali ja niekudy pryjazdžaju, zaŭsiody spačatku prajdusia pa horadzie, a potym šukaju mohiłki. Tut śpiecyfičnaja atmaśfiera, mohiłki spyniajuć čas — u hetym jany z kino padobnyja. Adzinaje, što tut ničoha nie adbyvajecca: ludzi byvajuć chiba na pachavańniach, a pachavańnie — nie samaje lepšaje, za čym režysior moža nazirać; kali ŭ niekaha drama, soramna leźci sa svajoj kamieraj. Hadoŭ dvaccać tamu ja z technikaj i kinaplonkaj pajechaŭ da siabie ŭ viosku zdymać Radaŭnicu — i što vy dumajecie, mianie prosta vyhnali z maich «rodnych» mohiłak, dzie pachavany maje svajaki. I ja pajechaŭ nazad — voś tak, ničoha nie źniaŭšy. Tamu ŭ hetym vypadku adrazu vyrašyŭ, što budu rabić abrazok pra pieršaje adčuvańnie, jakoje ŭźnikaje, kali prychodziš na mohiłki. A dla taho, kab heta nie nahadvała siužety «BT» 1970—80-ch — u ich byli takija roliki kštałtu «Vosień u Minsku»: liście, klony, zapuskajuć paru, što trymajecca za ruki, — ja pačaŭ šukać hieroja i znajšoŭ Andreja Burdziankova, jaki składaje katałoh biełaruskich mohiłak. Ja z zadavalnieńniem zdymaŭ, ale mantaž nienavidzieŭ: viedajecie, jak kali ty dzień chadziŭ u hryby ci jahady — zakryvaješ vočy, a jany pierad taboj, tak i tut pierada mnoj stajali nadmahilnyja partrety, jakich my źniali niekalki sotniaŭ, i vočy hetych ludziej.

— Vy šmat hadoŭ pracujecie ŭ biełaruskim kino, a z vašymi rehalijami mahli źjechać za miažu. Ci razhladali takuju mahčymaść usurjoz?
— Niejak mnie pastupiła realnaja prapanova źjechać razam ź siamjoj. Pomniu, jak prasłuchaŭ jaje i ŭ tuju ž siekundu zrazumieŭ, što nikudy nie pajedu.
Byvaje, zadaju sabie pytańnie, ci pravilna tady zrabiŭ. Ale navat kali racyjanalna razvažać, źjazdžać było b hłupstvam: jak režysior, ja ŭsimi nitkami źviazany ź biełaruskaj tematykaj.
Mnohija znajomyja emihravali — adzin łaŭreat Vieniecyjanskaha kinafiestyvalu, naprykład, piać hadoŭ padmiataŭ vulicy Miłana.
Da taho ž spracavaŭ moj biełaruski charaktar ź jaho aściarožnaściu i niežadańniem ryzykavać.
U Rasijskaj impieryi ŭ XIX stahodździ, kali jana asvojvała novyja terytoryi, vychodziła mnostva litaratury pra biełaruskija, litoŭskija ziemli. I tam adzin etnohraf pisaŭ, što vielikarosy pasialalisia, bačyli, što ziamla — piasok, i pierasialalisia, a biełarusy aruć i aruć hety piasok, aruć i aruć.
Biez pafasu mahu skazać, što pieršaje słova, jakim ja siabie vyznačaju, — biełarus, ad hetaha iduć usie maje biedy i niabiedy, ja aru svoj piasočak i aru.
Uvohule, strata ziamli dla biełarusa — vialikaja drama, my, naprykład, da kanca nie ŭśviadomili trahiedyju straty adnoj z najlepšych biełaruskich častak praz Čarnobylskuju katastrofu, trahiedyju tych, chto źjechaŭ sa svaich viosak. Pra heta niama ni filmaŭ, ni knih, choć tema pavinna hučać uvieś čas. Toje, što my nie zmahli za chutka ŭžo 35 hadoŭ apracavać hetuju dramu, pakazvaje na vielmi słaby intelektualny stan nacyi, i niama čaho kryŭdzicca na Dźmitryja Bykava za słovy pra dehradacyju biełarusaŭ.
Tamu kali staić pytańnie źjechać albo nie źjechać… viedajecie, kab być ščaślivym, časam treba ni pra što nie dumać. Možna ŭstać ranicaj, pahladzieć na sonca i pajści arać… piasočak.
— Vy skazali pra intelektualny ŭzrovień nacyi: čamu na vaš pohlad jon taki, a nie inšy?
— Kab niešta asensavać, pavinien być taki elemient, jak paŭnata žyćcia — svaboda, mahčymaść vybaru, ekanomika, a kali čałaviek zajmajecca vyžyvańniem, jamu nie da refleksij pra Čarnobyl. Praŭda, heta była nastolki vialikaja traŭma, što pra jaje sapraŭdy chaciełasia zabyć, my pabudavali psichałahičnyja barjery i pajšli prostym šlacham: «Ja nie pamiataju — značyć, hetaha niama».
Ludzi tady byli ŭ stupary, mnohija dahetul u im znachodziacca, ja pomniu tyja miesiacy tryvohi, siońniašniaja pandemija ich niečym nahadvaje, asabliva ŭ vyhladzie niekatorych fejsbučnych panikioraŭ, jakija vieraščać ad strachu, pierachodziačy ŭsie miežy. Tolki Čarnobyl u paraŭnańni z kavidam — sapraŭdnaja trahiedyja. A hramadstva, jakoje zamoŭčvaje adnu prablemu i pierabolšvaje druhuju, znachodzicca ŭ stanie dziciaci. Toje, što ja naziraju ŭ niekatorych ludziej, u pryvatnaści palitykaŭ, — absalutnaje psichałahičnaje dziacinstva.
— Čamu vy ličycie, što karanavirus — pierabolšanaja prablema?
— Ja nie prymianšaju niebiaśpieku: kaniešnie, pavinny być karancin, zakrytyja cerkvy i admienienyja parady, ale toje, što robicca ŭ internecie, — heta śviata manipulacyj, anhažavanyja ludzi pišuć, što takoha ŭzrušeńnia nie było z časoŭ vajny — nu słuchajcie, jakija vy tady piestuny? Luby virus prachodzić, raniej zdaralisia i strašniejšyja chvaroby, kali my dumajem, što 1920-ja byli daŭno, my pamylajemsia — heta było ŭčora. Usio prajšło, i śviet nie staŭ inšym, prynamsi, jon staŭ inšym nie ad ispanki.

— Vy ciapier pracujecie nad temaj savieckaj śviadomaści: ci zastałosia ŭ našym hramadstvie što-niebudź ad savieckaha čałavieka?
— Kali kazać pra mianie, ja byŭ savieckim čałaviekam i nie horšym ź ich. Ja ličyŭ Saviecki Sajuz svajoj radzimaj i tolki potym zrazumieŭ štučnaść hetaj kanfihuracyi. Kali ŭ 1985-m byŭ maładym lejtenantam u Tadžykistanie, ja napisaŭ u dziońniku: «Mahu z radaściu kanstatavać, što saviecki čałaviek isnuje!» U hetych dalokich ludziach mnie ŭbačyŭsia niejki znajomy kod, i jon, vidać, sapraŭdy byŭ, ale ŭsio ž jak častka dvajnoj marali, dzie adna — dla mianie, a druhaja dla svaich.
Ja nienavidžu savieckaha čałavieka, ale i lublu jaho, bo heta maja maładość.
Lublu savieckija filmy, lublu saviecki chakiej — časta pierahladaju matčy 1970-ch hadoŭ, dzie ihrajuć Charłamaŭ, Malcaŭ, Jakušaŭ i moj lubimy chakieist Vikułaŭ. Chakiej paśla 1979 hoda nie mahu hladzieć: nie maje hieroi.
Savieckaść — štučny, ale vielmi žyvučy virus, taki karanavirus, jaki muciruje, ale nie źnikaje. Jaho dabje chiba tolki «nacyjanalny» hien. Tamu ŭ nas časam i takoje adšturchoŭvańnie ad nacyjanalnaj śviadomaści — virus supraciŭlajecca.
Z Savieckim Sajuzam usio jasna: heta ludažernaja sistema. Ale ŭ toj ža čas adzin z samych hrandyjoznych i niaŭdałych dośledaŭ u historyi čałaviectva, jaki na naša ciapierašniaje žyćcio ŭpłyvaje bolš, čym my dumajem.

— Nie mahu nie zapytać, što, na vaš pohlad, naša dziaržava tranśluje praz dakumientalnaje kino? Bo, finansujučy jaho, jana zamaŭlaje muzyku.
— U pryncypie ciapier jana vykonvaje svaje abaviazki, choć, moža być, i nie tak dobra, jak inšyja krainy.
Dziaržava pavinna davać hrošy na toje, kab epocha była zafiksavana: chaj ludzi pavažajuć čas, u jakim žyvuć. Heta funkcyja hulniavoha kino taksama: Maskvu 60-ch ja viedaju pa filmach Chucyjeva i Danielija, a ŭ nas siońnia zdymajuć pra ništo dy z saŭkovymi ŭjaŭleńniami pra śviet, dzie niama i znaku nacyjanalnaha.
Mahu skazać, što pierad biełaruskim kino pastaŭlena zadača abminać sučasnyja prablemy i ihnaravać toje, što niepakoić ludziej, tamu im nichto i nie cikavicca. Chacia, pakolki hrošaj na kino vydzialajecca niašmat, treba vyznačyć, što dla nas sapraŭdy važna, i zamiest pryhožaha Minska i śvitańnia nad vozieram źviarnucca da aktualnych prablem, pastavić Adamoviča i Karatkieviča, kančatkova razabracca z vajnoj, a nie hnać voś heta… nie viedaju navat, jak nazvać sučasnyja filmy pra vajnu, što biełaruskija, što rasijskija. Heta fejki pra vajnu, ź ich užo ŭvieś śviet śmiajecca.
Viadoma, jak Hierman my nie ŭmiejem, «Idzi i hladzi» my nie paŭtorym, ale skazana pakul jašče nie ŭsio. U nas narakajuć, što scenaryjaŭ niama — nie, my prosta nie zdolny ničoha źniać. Dzie ludzi, jakija napišuć scenaryi, i dzie tyja, chto pa ich zdymie? Źjaviacca, kali źniknie strach, jak by chto nie zrabiŭ čaho antysavieckaha. Tady ŭsio i pačniecca.

Kamientary