U siamji Kundzikavych — 32(!) dziciaci
Minia — chłopčyk z doŭhimi rusymi vałasami i błakitnymi vačyma jak u alaniaci z multfilma. Jon trapiŭ u dom Kundzikavych praz dva tydni ad naradžeńnia. Jaho naradziła niapoŭnahadovaja maci, tamu sa zdaroŭjem u małoha było šmat prablem. Ciažka pavieryć, što hety harezlivy rekłamny pryhažun pajšoŭ tolki ŭ dva hady...
Troje pryhožych dzietak
Minia — chłopčyk z doŭhimi rusymi vałasami i błakitnymi vačyma jak u alaniaci z multfilma. Jon trapiŭ u dom Kundzikavych praz dva tydni ad naradžeńnia. Jaho naradziła niapoŭnahadovaja maci, tamu sa zdaroŭjem u małoha było šmat prablem. Ciažka pavieryć, što hety harezlivy rekłamny pryhažun pajšoŭ tolki ŭ dva hady. Marharyta Uładzimiraŭna i jaje starejšyja dzieci niańčylisia, rabili masažy, zajmalisia, a ciapier nie mohuć nalubavacca na svajho lubimca.
Kacia ŭ 4 hady — rahatuška i ščabiatucha. Abajalnaje stvareńnie z zadornymi chvoscikami raskazvaje ŭsio, što bačyć, śpiavaje i tak pryhoža ŭsmichajecca, što na sercy ciapleje. Vidać, budučaja artystka! Jana ź niaŭdałaj siam'i: maci trahična zahinuła, a baćka niedzie jość tolki tearetyčna. Dziaŭčynka, jakoj nie spoŭniłasia i hoda, žyła spačatku ŭ balnicy, potym u domie dziciaci. Adtul jaje zabrała Marharyta Uładzimiraŭna.
Fotazdymki Asi ŭ malenstvie Kundzikava pakazvaje ŭ svaim internet-błohu dla paraŭnańnia — jakim, prabačcie, biarviencam lažała kinutaja ŭ balnicy 6-miesiačnaja małaja.
— Jana nie ŭmieła ŭsmichacca i, napeŭna, uvohule nie viedała, što takoje baćkoŭskija ruki, — kamientuje Marharyta Uładzimiraŭna. — Jak u Achmatavaj: «Kali b vy viedali, ź jakoha śmiećcia atrymlivajucca vieršy». Kali b vy viedali, z čaho atrymlivajucca dobryja dzieci! Časam ź niejkaha niezrazumiełaha kamočka. Hałoŭnaje — lubić dziaciej, astatniaje dadasca
Ahidnaść sacyjalnaha siroctva
Dva dziasiatki hadoŭ tamu, kali joj było 28, Kundzikava ŭziała dziaciej. Jana pa prafiesii — vychavalnik, i za svajo pracoŭnaje žyćcio prajšła šlach ad nianiečki da zahadčycy dziciačaha sadka. Muža Siarhieja viedaje ź dziacinstva, u ščaslivaj siam'i naradzilisia troje dziaciej. Ale adnojčy žyćcio źmianiłasia paśla, padajecca, całkam budzionnaj padziei: Marharyta Uładzimiraŭna z Kličava pajechała ŭ abłasny centr na kursy, dzie trapiła na ekskursiju ŭ dziciačy dom.
— Heta byŭ niejki stupar, — uzhadvaje žančyna svaje ŭražanni. — Ja sutykałasia z roznymi siemjami na pracy, ale z takoj ahidnaściu, jak sacyjalnaje siroctva, sutyknułasia ŭpieršyniu. I supała, što na pieršym telemarafonie na karyść dziaciej-sirot raskazali pra novuju formu vychavańnia — siamiejny dziciačy dom. I ŭsio: ja zajaviła, što budu hadavać dziaciej.
Treba było ŭziać dla adkryćcia takoha doma 5 dziaciej, troje było svaich, i Marharyta Uładzimiraŭna spačatku i nie dumała brać bolej. Ale prajšło kolki hadoŭ, i niechta ź miedykaŭ vypadkova skazaŭ: «U našym radzilnym domie jość dziaŭčynka, ad jakoj admovilisia. Nie chočacie pahladzieć?»
— Takoje zdarajecca tolki ŭ sieryjałach, — usmichajecca jana. — Ja zachodžu ŭ raddom i sutykajusia ŭ dźviarach z žančynaj. My miła paŭsmichalisia adna adnoj, prabačalisia, i ja pajšła hladzieć dzicia. Nadzi było 5 dzion, jana była niedanošanaja, maleńkaja, niby vusień. Ja jaje, biezumoŭna, zabrała. A mnie kažuć: «A vy tam Nadzinu maci nie sustreli? Jana tolki što padpisała papiery na admovu ad dziciaci i vyjšła». Tak, ja jaje sustreła, i bolš nikoli nie bačyła. A jana kinuła ŭ raddomie jašče dvaich niemaŭlat.
Žyli ŭ kacielni i karoŭniku
Jana nikoli nie błytaje imiony svaich dziaciej, niahledziačy na toje, što ich kolkaść pieravaliła za try dziasiatki, i siarod ich čatyry Mišy dy try Kaci. Darečy, Nadzia — adzinaja z pryjomnych dziaciej, kamu Marharyta Uładzimiraŭna sama dała imia: Nadzieja — u honar jaje maci i śvietłaj nadziei na ščaslivaje žyćcio ŭsich jaje dziaciej, navat kali nasupierak usiamu.
Adny dzieci da jaje žyli ŭ kacielni, inšyja — u karoŭniku, dy jeli prama z karmuški. A, naprykład, troje dziaciej z adnoj siam'i trapili da Kundzikavych z Ukrainy. Tam u pažary zahinuŭ ich baćka, žyć na papiališčy było niemahčyma. Tady maci, uradženka Kličaŭskaha rajona, pryjechała siudy ź dziećmi i ŭładkavałasia na fiermu dajarkaj. Adnak adnojčy, 31 śniežnia, pad Novy hod žančynu zbiŭ aŭtamabil. Dzieci zastalisia litaralna na vulicy: ich navat u dziciačy dom nielha było aformić, tamu što jany nie mieli nijakich dakumientaŭ. Jany tolki płakali — im było strašna. Marharyta Uładzimiraŭna zabrała ich i vychavała: starejšaja siastra ŭžo pajšła zamuž i stała maci dvaich dziaciej!
Dzieci rastuć, i na palicach źjaŭlajucca viasielnyja fotazdymki. Daŭno majuć svaje damy, mužoŭ i dziaciej, ale ŭsio adno jeduć da svajoj maci.
— U ich, akramia mianie, niama nikoha, — prosta tłumačyć Marharyta Uładzimiraŭna.
Jany prosta nie pamiatajuć svaich baćkoŭ, jakija ich pakinuli adnych u tych ci inšych abstavinach. I tolki adna ź dziaŭčatak adnojčy skazała maci: «Voś ty mianie ŭziała, a moža ŭ mianie niedzie asabniak jość i baćka z «Miersiedesam». Joj pakazali bijałahičnych baćkoŭ... — i ŭsio.
Prozviščy roznyja, a siamja adna
Siamiejny dziciačy dom Kundzikavych — heta dva vialikija damy, abjadnanyja pierachodam. Tut usio vielmi prosta i scipła. Pakoi ŭpryhožvajuć kvietki i kalekcyi miakkich cacak, na ścienach — mastackija pracy dziaciej. Ich malavali dy vyšyvali starejšyja dzieci, tamu što ciapierašnija bolš zachaplajucca kampjutarami, čym ramiostvami.
U hałoŭnym pakoi — dva sučasnyja kampjutary. Adzin padaryli siabry — Kličaŭskaja arhanizacyja MNS, a na inšy sami dzieci zbirali hrošy: zdavali jahady dy hryby, składvali stypiendyi i addavali zarobki ad letnich padpracovak. Układ baćkoŭ — kruhłasutačny chutkasny internet.
U pakoj radasna ŭlataje nievialiki čorny sabačka.
— Heta moj Łuncik! — radasna kryčyć Mińka.
— Nam padkinuli jaho maleńkim, — tłumačać dzieci. — A Minia zaŭsiody tryzniŭ pra Łuncika, hieroja multfilma. Heta byŭ nibyta jaho vydumany siabar. I kali sabačania padkinuli, jon skazaŭ: «Da nas prylacieŭ Łuncik!» My kazali, što sabaka nie vielmi padobny na samoha Łuncika, ale Minia aŭtarytetna zajaviŭ, što heta brat jaho lepšaha siabra.
Vy źniešnie nikoli nie adroznicie dziaciej ź siamiejnaha dziciačaha doma Kundzikavych ad inšych, jakija žyvuć u svaich dobrych siemjach. Samyja maleńkija — nu nibyta cacki. Usie dziaŭčatki — nievierahodnyja modnicy. «Pakul ja žyvaja, maje dzieci buduć apranacca nie horš za inšych», — adrazaje Marharyta Uładzimiraŭna. Hetyja dzieci, chutčej, adroznivajucca ad inšych zhurtavanaściu: jany nikoli nie dajuć kryŭdzić svaich:
— Kali novaje dzicia prychodziać u siamju i niejkija prablemy ŭznikajuć, to časta čuju: maŭlaŭ, što ž ty robiš, prozvišča hańbiš? A prozviščy ŭ ich usie roznyja... Ale siamja — adna.
Što datyčycca dabrabytu, to takoj vialikaj siam'i hrošaj na ŭsio-ŭsio, viadoma ž, nie chapaje.
— Ale možna žyć pa-roznamu: moža nie chapać na ikru, a moža — i na łustu chleba, — vučyć mudraja Kundzikava. — Nam chapaje na łustu chleba z masłam. Na ikru nie chapaje, ale jana nam i nie patrebnaja. My i kabačkovuju pajadzim. Nam by na inšaje...
Naprykład, nie chapaje hrošaj, kab vazić dziaciej na zaniatki da mastakoŭ u Babrujsk dla tvorčaha razvićcia. Łamajecca mebla: dzieci skačuć pa kanapach biaskonca. Zarobki vychavalnikaŭ i hrašovaja padtrymka na dziaciej idzie, u asnoŭnym, na charčy. Jany siamjoj źjadajuć štodnia 7 kiłahramaŭ krupaŭ i 15 litraŭ supu, vypivajuć pakunak čaju, a na hatavańnie straŭ patrabujecca poŭnaja butelka aleju. Tamu što tazik hihanckich čaburekaŭ — heta tolki nievialiki pierakus dla vialikaj siam'i.
Praca pa Makaranku
Marharyta Uładzimiraŭna kaža, što treba nie tolki lubić dziaciej, ale i ŭmieć ich vychoŭvać. Jana nazyvaje siabie maci-fanatykam i nie prosta ciahnie ciažkuju lamku hadavańnia, a robić heta z entuzijazmam i na navukova-piedahahičnaj asnovie. Jana — ščyraja prychilnica piedahohaŭ Antona Makaranki i Vasila Suchamlinskaha.
— Ja Makarankam u junactvie začytvałasia i zrabiła dla siabie vysnovu: dziaciej treba lubić stroha, — ličyć Marharyta Uładzimiraŭna.
U siam'i Kundzikavych usio pravilna. Starejšyja kłapociacca pra małodšych. Hrafik dziažurstvaŭ — na kuchni. U kožnaha na aharodzie — svaja hradka. I heta nie prosta niejkaja pracoŭnaja pavinnaść, a kavałak ad ahulnaj siamiejnaj adkaznasci.
— Praca — asnova ŭsiaho, — vučyć maci. — Kali my kapajem bulbu, to samyja małodšyja ŭ svaich cacačnych viadziercach choć dźvie bulbiny, ale niasuć. Potym hordym pracaŭnikam draniki rabili z ich bulbin!
Padletki pieršyja mabilnyja telefony zarabili sami sabie, i na samyja najmadniejšyja džynsy taksama.
— A taksama patrabavalnaść, — praciahvaje znajomić z sistemaj vychavańnia «pavodle Kundzikavaj». — Ja nikoli nie mianiaju svajho słova i nie admianiaju pakarańnie.
— Tak, ja spazniłasia dadomu — na nastupnyja vychadnyja nie pajdu hulać, — uzdychnuła adna ź dziaŭčatak.
— A adna dziaŭčynka pakaranaja tym, što ŭžo try hady nie chodzić na školnyja dyskateki, — pohlad Marharyty Uładzimiraŭny ćviordy jak stal. — Była na heta važkaja pryčyna. Nie, jana — załatoje dzicia, ale pojdzie tolki na vypuskny bal. Prosta amnistyi za prastupki ŭ nas niama.
Radaść pa Suchamlinskamu
Ale niahledziačy na dyscyplinu i patrabavalnaść, z tvaraŭ dziaciej nie sychodziać uśmieški. Takija ščaslivyja tvary naŭmysna nie zrobiš.
— Dla nas vitamin radasci — heta maci, — kaža adna ź dziaŭčatak.
— Atmaśfiera radasci — tamu što dzieci doma, — praciahvaje Marharyta Uładzimiraŭna. — U nas tut nie prytułak, a sapraŭdnaja siamja. Suchamlinski mieŭ racyju sa svajoj škołaj radasci. Jon u paślavajennuju razruchu i žabractva vučyŭ dziaciej ihrać na flejcie!
Nie treba chłusić, što žyćcio składajecca tolki z radaściaŭ. Zdarajecca i ŭ vopytnaj maci momant, kali padajecca, što ŭsie hetyja kłopaty nikomu nie patrebnyja i chočacca, jak kaža Kundzikava, vyć na Miesiac... Što ž, da lubovi da dziaciej abaviazkova pavinna dadavacca ciarplivaść i ŭmieńnie daravać.
Ale ŭ dom znoŭ prychodzić śviata. Niadaŭna adna z dačok Kundzikavaj pajšła zamuž: uračystaść była doma, usio rabili sami i paviesialilisia na słavu. Inšaja dačka, ciažarnaja, paśpieła dobra patančyć na tym viasiełli, a na nastupny dzień naradziła Marharycie Uładzimiraŭnie jašče adnaho ŭnuka.
Adnojčy ŭ domie razbirali staryja sšytki na makułaturu, i vypadkova maci znajšła staroje sačynieńnie Jahora, jaki atrymaŭ zadańnie napisać siabru, a jon napisaŭ svaim prodkam.
«U kožnaj siam'i jość radavoje dreva. Naša dreva mahutnaje i tryvałaje. Mnostva prodkaŭ u našym radavodzie prasłaŭlali i ŭmacoŭvali jaho. A ciapier u im pieraplalisia mnostva halinak, adarvanych ad inšych radavych drevaŭ. Pieraplalisia tak, što niemahčyma zrazumieć, dzie čyje. Prymicie ich, prodki! Dajcie svaju siłu i mudraść. Niachaj novyja parastki prynosiać radaść i hordaść vam i nastupnym pakaleńniam. Kab ich dzieci nie zastalisia biez rodu i bieź plemieni».
Pamyłak u hetym sačynienni było mnostva, ale nastaŭnik na ŭsiu staronku pastaviŭ dziciaci vializnuju dziasiatku.
Kamientary