«Ja zarehistravaŭ «livejournal» i try miesiacy ŭ tym časopisie nie pracavaŭ. Potym viarnuŭsia — vyrašyŭ, što ŭsio ž budu vieści dziońnik. I na nastupnym tydni ŭ Maskvie jaho adklučyli».
— Raspaviadzicie, jak cenzura pieraškadžaje žyć piśmieńniku... Albo nie pieraškadžaje, a naadvarot — dapamahaje?
— Ja ŭsprymaju cenzuru jak realnaść — była, jość i budzie zaŭsiody, pry ŭsich uładach, u kožnaj dziaržavie. Prosta jość stupieni... Moj baćka lubiŭ cytavać Hohala: «kiepski toj piśmieńnik, jaki nie moža padmanuć cenzuru». Kali ty ŭvieś čas śpisvaješ svaju niamohłaść na toje, što «cenzar mnie zaminaje, vykidaje», «mianie nie puścili», značyć — ty nie piśmieńnik. U hetym sensie hohaleŭskaja cytata mnie vielmi padabałasia, i ja zaŭsiody žyŭ z hetym pierakanańniem. Toje, što cenzura mieniałasia i transfarmavałasia — heta taksama banalny fakt, ale nie było ŭ maim žyćci takoha, kab cenzury zusim nie było. Nikoli ja z hetym nie sutykaŭsia — kolki nie pracavaŭ, kolki nie drukavaŭsia — paŭsiul byli niejkija pieraškody. Kali ŭziać siońniašni dzień, ja zavioŭ svoj «livejournal». Mnie padałosia, što abražajuć majho plamieńnika, jaki zrabiŭ knižki «SMS dla chłopčykaŭ» i «SMS dla dziaŭčatak». Knižki dobra pradajucca. I adpaviedna ŭ interniecie pačaŭsia skandał, maŭlaŭ heta «pošłaść», «dzieciam nielha čytać takoje», «dzieciam nielha toje, dzieciam nielha hetaje». I mnie zachaciełasia vykazać svaje dumki. Ja zarehistravaŭ «livejournal», vykazaŭ hetyja dumki i try miesiacy ŭ tym časopisie nie pracavaŭ. Potym viarnuŭsia — vyrašyŭ, što ŭsio ž budu vieści dziońnik. I na nastupnym tydni ŭ Maskvie jaho adklučyli. Byŭ tak zvany «ruski marš», i ŭ suviazi z tym, što ŭ intierniecie raspaŭsiudžvalisia zakliki na hety «marš», to kiryličny «livejournal» byŭ začynieny...
— Značyć, adsutnaść cenzury ŭ intierniecie — heta iluzija?
— Viadoma, heta iluzija, što cenzury tam niama. Jana jość! Ja nie viedaju čamu, ale ŭ mianie interniet adklučajecca, kali prajazdžaje «impieratarski» kartež. Ja nie liču, što heta supadzieńnie, moža heta słužba achovy tak achoŭvaje i adklučaje, baicca, što praz hetuju sistemu budzie zrobleny niejki napad...
— Značyć cenzura zaŭsiody była?
— Tak, kali ja pracavaŭ na sajcie Litara.net, tam byli haspadary, im naležała prava maderacyi, prava zdymać materyjały. A mianie jak piśmieńnika zaŭsiody cikavili paramietry: što možna, a što nielha drukavać? Chaciełasia zaŭsiody nadrukavać taki materyjał, kab cenzura źniała... Kab ja viedaŭ, u jaki paramietrach i miežach ja pracuju. Akazvajecca pra adnaho čałavieka napisać možna, a pra inšaha — nielha. Druhi sajt, na jakim ja pracavaŭ, heta «Biełaruskaja palička», bolšaj podłaści, čym ad ludziej, jakija tam kiravali, ja nie sustrakaŭ u intierniecie. Nikoha nie papiaredžvajučy jany źniali ŭsie forumy, jakija tam byli...
— Moža ŭ ich hrošy skončylisia?
— Moža, ale jany nie skazali: «Možacie zachavać svaje teksty, my budziem začyniać...» Usio źniščyli... U adzin dzień byli vyniščanyja ŭsie napracoŭki. Škada... Ja tam, naprykład, razvažaŭ pra kultavuju knihu ŭ Biełarusi, jakija knihi źjaŭlajucca kultavymi dla biełaruskaj litaratury: «Vianok» Bahdanoviča, knihi Skaryny… Ci zdatnyja siońniašnija litaratary zrabić što-niebudź kultavaje ci cikavaje? I ŭsio heta ŭ adzin dzień źnikła. Chacia možna było papiaredzić, pastupić pa-čałaviečy. My ž usie ludzi, my ž zrazumiejem.
— Chaču zapytacca pra samacenzuru... Na adnym z forumaŭ moładź razvažała: ci byli (jość) siarod biełaruskich piśmieńnikaŭ vyčvarency? Ja ŭpeŭnienaja, što ich było šmat, ale jany nie apisvali ŭ svaich tvorach svaje vyčvareńni. Musić dziejničała samacenzura?
— Dumaju, što vyčvareńni jość roznyja. Jość bijałahičnyja, kali pryroda naradžaje alenia ź dźviuma hałavami. Takich piśmieńnikaŭ pakul što nie było... Ale biełaruskija piśmieńniki roznyja… Dvuchhałovaha alenia apisvaje ŭsio ž bijołah, a nie sam aleń. Samacenzura, estetyčnaja cenzura zakładzienaja ŭ kožnym piśmieńniku.
— Kanflikty, źviazanyja z cenzuraj u Vas byli?
— Maja karjera jak piśmieńnika pačałasia z kanflikta z cenzuraj. U 1985 hodzie na moj pieršy zbornik cenzar nie pastaviŭ štampik. U hetym zborniku nie było ni pra vyčvarencaŭ, ni pra palityku, tam byli vieršy pra pryrodu. I ŭsio adno cenzar paličyŭ niemetazhodnym vydańnie. I ŭvieś nakład zbornika byŭ «parezany na łapšu». Maja pieršaja knižka vyjšła ŭ inšym azdableńni, u inšym farmacie tolki ŭ 1988 hodzie. Tady ja chadziŭ pa roznych intsancyjach i davodziŭ, što «ja zdatny vykanać patrabavańni savieckaj cenzury». Udałosia...
— Ci chacieli sami być cenzaram?
— Nie. Ale sprava nie ŭ tym: chacieŭ ci nie chacieŭ. A ŭ tym: byŭ ci nie byŭ? Pracujučy ŭ svaim vydaviectvie ja źjaŭlajusia ŭ peŭnaj stupieni i cenzaram. Kali ja zamaŭlaju knihu, ja abumoŭlivaju jaje paramietry: pra heta my budziem pisać, a pra heta — nie. Ale ja vielmi spakojna da hetaha staŭlusia, bo viedaju takuju staražytnuju mudraść: kali tabie zaminajuć i pieraškadžajuć, ty idzieš u pravilnym nakirunku, ty ruchaješsia pa pravilnym šlachu…
Fota Aleny Adamčyk
Kamientary