Archiŭ

Maryja Roŭda. Piaśniar patalahičnaha kachańnia (Apaviadańnie)

№ 03 (124) 1999 h.


 Maryja Roŭda

Piaśniar patalahičnaha kachańnia

 

Jana snoŭdaje pad samymi maimi voknami. Jana nie zvažaje na toje, što ja žyvu na pieršym paviersie j vydatna baču jaje. Niedzie a siomaj, kali ja pa šmathadovaj zvyčcy siadaju da akna papić harbaty, jana vychodzić z tralejbusa j kirujecca ŭ dvary. Papraŭlaje vialikim palcam sumačku na levym plačy, a pravaj rukoju zakładvaje za vucha niepasłuchmianuju pasmu. A potym uvachodzić u arku, źleva ad maich voknaŭ, i ja ŭžo nie mahu sačyć za joju. Hetak jana znarok mianie dražnić. Nie. Jana nia maje namieru niešta źmianić albo pačać spačatku — jana prosta zabaŭlajecca tak.

O tak! Jana ŭsio praličyła! Arka znachodzicca za dva padjezdy ad majho, i ja dakładna pamiataju, kolki joj treba času, kab prajści paŭź ich, zbočyć u moj padjezd, padniacca pa prystupkach, pakurčyć lusterku hrymasy, prypudryć nos, uzdychnuć i nacisnuć na zvanok. — Nu, chiba heta nia ździek? Jana choča, kab ja dumaŭ, što jana źbirajecca da mianie. Kab spadziavaŭsia j čakaŭ, jak raniej. Albo jašče horš: kab kidaŭsia pieraapranacca ci prybirać u chacie.

Papraŭdzie, ja niekalki razoŭ usio ž taki traplaŭ na hety kručok — asabliva ŭ pieršyja dni, kali jana tolki pačała błytacca tutaka. I kali minaŭ čas, i była ŭžo j dziaviataja, i dziasiataja, ja suciašaŭ siabie, što jana, badaj što, nie navažyłasia zajści.

Ale ŭ takim razie ŭsio heta ciahniecca zanadta doŭha: jana pryjaždžaje siudy tydni z try, a pry jaje charaktary takaja nierašučaść niepraŭdapadobnaja. — Niešta jana ciamnić. Chavajecca. Zadumlaje. Choča źvieści mianie z hłuzdu. Miarkuje, što ja budu lotać za joj, jak i raniej. Što budu ŭsio prabačać. Što budu zavichacca vakoł jaje j nia dbać pra siabie, aby tolki joj było dobra. Što budu davać hrošy, ramantavać aŭto, absłuhoŭvać kamputar. Što čaravički buduć padbityja, a parvanyja pacierki nanizanyja na novuju žyłku. Što karniz i dźviery ŭ łaźničku buduć pafarbavanyja, a tualetnaja papiera svoječasova kuplenaja. Što ŭsio budzie na svaim miescy, i Vieranicy treba budzie tolki zapytacca: “A ci jość u nas bułka? A ci budziem my siońnia viačerać?” — i ŭsio źjaŭlałasia b samo saboju. Kali b tak. A jana b tolki dahladała siabie, tolki b saboju była zaniataja i pra mianie ŭzhadvała, kali ŭ jaje biaśpiečnyja dni byli (chacia ja b usio adno hojsaŭ na joj z pačkam prezervatyvaŭ napahatovie). Albo kali b jaje kinuŭ čarhovy paluboŭnik.

Tak, ja j pra heta viedaŭ. — Usio razumieŭ, usio zaŭvažaŭ, ale admovicca ad jaje nia moh. Jašče j vinavatym pačuvaŭsia. Jak bačyŭ jaje pakryŭdžany pozirk, dyk adrazu moh na što zaŭhodna pahadzicca j zaŭsiody tolki na siabie narakaŭ.

Chacia ŭvohule jana j nie takoju ŭžo drennaju była — miłaju navat, piaščotnaju. Pa niadzielach pirahi z kapustaj piakła, viasnoj pierad śviatami vokny myła. Pamiataju, stajała na kaleniach na padvakońni, cierła škło hazecinaj i mocna-mocna śpiavała, kab pisku nie było čuvać. Na jaje ŭsie ludzi z prypynku zahladalisia. Jana jašče j sukienku karotkuju ŭ takich vypadkach apranała. Nu, chiba nia ścierva? Ale ja heta paźniej uśviadomiŭ. A tady ja jaje strašenna raŭnavaŭ i sam svaich brydkich padazreńniaŭ saromieŭsia. Asudžaŭ siabie, nizkim, nia vartym jaje čałaviekam siabie nazyvaŭ, bo voś ža jana ščyruje, biednaja, i nijakich takich dumak nia maje, a ja jaje, čystuju j cnatlivuju, padazraju. Boža! Małady ja tady byŭ, žančyn nia viedaŭ. Jaje nia viedaŭ. Navat nie ŭjaŭlaŭ, što ŭ jaje na dušy. Idealizavaŭ, karaciej. A joj što? “Seks, miasa, hrošy na cyharety j pralnaja mašyna” — voś i ŭsio, što joj ad mužčyny treba. A astatniaje —nie jaje sfera ŭpłyvu, tak by mović. Usio! “Zrabi mnie dobra j pakarmi mianie, kali ja z hulaŭ varočajusia.” — Ničoha inšaha jana ŭ ciabie nia prosić! “Vy svaju misiju vykanali, ciapier možacie adpačyvać. Dziakuj”. A! Jašče — “pahavarycie sa mnoj pa-biełarusku: heta dla mianie jstotna!” Nu, jak? Chiba jaje narmalny čałaviek vytryvaje?

Tak što ja jaje ciapier navat nie raŭnuju — ja spačuvaju tamu niaščasnamu (kali jon jość), jaki zaraz ź joju. Chacia ja mocna sumniavajusia, što niechta na jaje, takuju nievynosnuju, pakvapiŭsia. Nu, moža, zabułdyha jaki. Biazdomny. Były źniavoleny. Albo niechta z peryferyi. Chto jašče na jaje moža spakusicca? Oj, nu, niachaj, niachaj — ale navat kali ź joju j prystojny čałaviek, tak dobra, jak iz mnoju, joj nikoli nia budzie. A chiba nie? Chto ab joj budzie kłapacicca hetak, jak ja? Chto budzie sačyć za tym, kab u jaje tampony zaŭsiody zahadzia ŭ šufladzie ź bializnaj lažali? Chto jaje budzie na prypynku, jaki za dva kroki ad domu, paśla pracy ŭviečary sustrakać? Chto joj budzie banki stavić, a potym ź joju, pakrytaj hetymi čornymi kruhami, kachańniem zajmacca? Chto, akramia mianie, na ŭsio heta achviarujecca? Chto? Dy nichto. Nichto, kali jon nie varjat.

Sam dyk ja całkam narmalny — prosta ŭ mianie asablivy vypadak: ja jaje šče inšaj pamiataju. My ź joju z škoły znajomyja — jana tady takaja zabaŭnaja była. Ścipłaja, uvažlivaja, vietlivaja takaja. Boh jaho viedaje, ci bačyŭ ja jaje raniej, ale ŭ dziasiataj klasie, u kalidory, kaža mnie niejak pryjaciel: “Hladzi, jakaja puchleńkaja. Voś by z takoj ažanicca”. Ja tady jaje niejak i prykmieciŭ. Zzadu. Dumaju: “I praŭda, ništo sabie dziaŭčynka”. Tak i pačaŭ zalacacca. Da taho ž ja ŭ jaje treci mužčyna. Tak, treci. Ale “try” — ličba nie aby jakaja. Symbaličnaja. Da taho ž pieršy mužčyna — heta tak, proba piara, možna skazać. Klaksa. Druhi — dziela raźminki, dziela dośviedu. A treci — heta ŭžo abdumanaje rašeńnie, tut užo adčuvajecca styl, indyvidualnaść, technika. Tak što na mnie lažała padvojnaja adkaznaść za Vieranikin los, za jaje dabrabyt, ščaście. Ja musiŭ być mužčynam, i ja byŭ im da samaha kanca, navat paśla taho, jak jana pakazała ŭsim svoj sapraŭdny noraŭ, svaju sutnaść, svaju paskudnuju, zdradlivuju naturu.

A adbyłosia ŭsio heta zvyčajna. Patelefanavała, skazała, što zatrymajecca na paru hadzinaŭ, a sama nie pryjšła. Jak nie pryjšła ni nazaŭtra, ni nastupnaj nočču, ni na treci dzień. I kali praz tydzień jana pryvałakłasia, kab zabrać svaje manatki i “adkaraskacca” ad mianie, ja byŭ užo ŭ svaim ujaŭleńni abšarpanym, sivym i zarosłym baradoju. Praz strach za jaje, a potym praz kryŭdu j rospač. I ja ŭžo nie bajaŭsia pryznacca sabie, što “tak, ja pavodziŭ siabie, jak apošni durań, jak tysiačy inšych pakinutych mužykoŭ”. Spačatku mierz na prypynku, zaziraŭ, jak sabaka, u vokny tralejbusaŭ. Telefanavaŭ u milicyju, apisvaŭ prykmiety j prykryvaŭ rukoju vočy, kali ŭzhadvaŭ tyja rysy, jakija, zdavałasia, byli pryznačanyja tolki dla mianie. Ja ščamiŭsia va ŭsie kuty j ščyliny, kab znajści jaje pach ci vałasy. Ja tykaŭsia ŭ śpinki fatelaŭ, kanapu, paduški j ručniki, tvar, całujučy šorstkuju materyju, kab zatrymać Vieraniku. Ja prahulvaŭ pracu. Ja čakaŭ zvanka ci Vieranikinaha źjaŭleńnia. Ja nie prybiraŭ u chacie, kab nia ścierci ślady jaje prysutnaści. Ja chadziŭ basanož, kab stupać pa brudzie j piasku, pryniesienymi jaje nahami.

I kali jana prydziaŭbłasia dadomu, vy dumajecie, jana chacia b krychu acaniła maju dbajnaść, dumajecie, maje chvalavańni kranuli jaje? Nie. Ja “ŭsiaha navydumlaŭ.” Da taho ž ja “kaniešnie, dobry j spahadlivy, ale nie ideał,” i tym bolš, nia jejny. I kali jana ŭžo nie znajšła ŭva mnie svajho adnaho-adzinaha mužčynu, to vymušanaja mieć niekalkich. I ź ciaham času ŭsie razam jany jak by składuć archietyp taho mužčyny, jaki joj patrebny. Prosta, jak Adam Kadman, albo Ruchani, u chazaraŭ. Dziva što. Mahu vas zapeŭnić: byli ŭ jaje potym i Kadymon, i Adam, i vusaty Ruchani — usich chapała. Usiakaj maści sabie kavaleraŭ nahrabła.

I, peŭna, mnie varta było vyhnać jaje tady, u toj studzieński viečar, ale ja chacieŭ davieści joj i najpierš, vidać, samomu sabie, što ja ŭsio ž taki najlepšy mužčyna, jaki tolki moža joj trapicca. Ja ŭziaŭ jaje chałodnyja ruki j skazaŭ, što my prosta stamilisia. Što my pavinny toje-sioje źmianić. Što my jašče nia źviedali adzin adnaho da samych hłybiniaŭ, nie pakazali adzin adnamu, na što my zdolnyja. Što jana musić mieć kamfort, a nie badziacca pa čužych ludziach. Što ja pajdu na jaje ŭmovy, što budu słužkam, rycaram, plušavym miškam, bratam — kim zaŭhodna, aby jana pahadziłasia nia rvać usiaho taho, što było pamiž nami raniej. I što ja chaču jaje, što ja nievynosna chaču jaje, i što ja prymušu jaje zabycca na ŭsie jaje časovyja ideały.

I sapraŭdy, ideały akazalisia časovymi, ale jany sastupili novym, i žyćcio majo pieraŭtvaryłasia ŭ sucelnaje piekła. Pa načach, paśla taho, jak ja ŭžo adkryta byŭ pryznany “tolki adnym z”, ja lažaŭ pobač ź Vieranikaj i razvažaŭ pra ŭsich henych ludziej: pra zamožnaha kaŭkazca-kandydata navuk, pra bajanista, pra francuza-studencika, pra kiroŭcu hruzavika, pra nastaŭnika rodnaj movy i pra ŭsich astatnich, pra kaho jana mnie raspaviadała. Ja lažaŭ pobač z usioj hetaj varjackaj kałodaj kartaŭ i, nie pavierycie, navat hanaryŭsia, što na siońniašniuju noč zmoh vybicca na pieršaje miesca ŭ hetym bałahanie. I ja znoŭ i znoŭ pytaŭsia ŭ siabie, što adčuvała jana ŭ dačynieńni da kožnaha z nas (ja ŭžo stanaŭlusia salidarnym ź imi — dziva, što ja nie nadumaŭ utvaryć razam ź imi prafsajuz), ci kachała jana niekaha z nas napraŭdzie. Ci mieŭ dla jaje chto asablivaje značeńnie. I ja amal kožny raz maładušna adkazvaŭ sabie, što heta byŭ ja. I nijakija źniknieńni, nijakija pahulanki nie zmahli pierakanać mianie ŭ advarotnym.

Ale ja pamylaŭsia tady nie praz durnotu svaju, a praz toje, što viedaŭ Vieraniku nastolki dobra, nakolki dobra možna viedać viečna ciomny pakoj, u jakim zaŭsiody ruchajeśsia navobmacak. Ja viedaŭ Vieranikina cieła, jaje zvykłyja žesty, ale navat jany mianialisia z kožnym novym mužčynam, i ja ledź paśpiavaŭ vysačyć novuju rysačku-złodzieja. I kali my zapozna viačerali razam i Vieranika namazvała bułku masłam i palivała višniovym sočyvam, ja ŭsio hadaŭ, čamu jaje kachajuć usie maje supierniki. Čamu jany žadajuć mienavita jaje, i što im u joj tak padabajecca. Bo sam ja ŭžo nia bačyŭ u joj ničoha, aproč čarady adbitkaŭ čužych mužčynskich tvaraŭ na jejnym. Čužych pohladaŭ, uśmiešak, słovaŭ, mimiki, plastyki, vałasoŭ. Usie henyja mužčyny byli nadziejna zaśpirtavanyja ŭ Vieranicy, i navat źjaŭleńnie novaha kavalera nie pahražała b im ničym. Jany zastalisia b niekranutymi, i tolki jaki-niebudź niazvykły pryžmur voka dadaŭ by pakutaŭ mnie. Mnie —čałavieku, jaki stolki času byŭ niaźmiennym naziralnikam jaje pieražyvańniaŭ, telefonam davieru, harantyjaj harbaty pa viečarach, kali ŭ Vieraniki niešta abłomvałasia albo, naadvarot, jašče tolki pačynałasia. I tady, u pieršym vypadku, jana siadzieła, zmorščyŭšy łob, i cieni ŭsich byłych pieramoh i projhryšaŭ lotali pa tvary. I mnie chaciełasia pachapać dakučlivych čornych ptušak sumnieńnia, što azmročvali jaje tvar, kinuć ich u kipień, zvaryć nieabsmalenymi j pakazać Vieranicy. Pakazać, što heta ŭsiaho tolki miasa j pierje, a nia niešta, što musić tak mučyć jaje j zaminać joj žyć ščaśliva.

Ale byvali j takija dni, kali Vieranika viartałasia dachaty pad ranicu, hareźlivaja j zadavolenaja, i była vyklučna pryjaznaj da mianie. Tady jana, ź śmiecham, abdymała mianie j supakojvała: “Ničoha, nie biaduj. Adnojčy ty taksama znojdzieš svaju žančynu, jakaja budzie da pary, i my staniem siabravać siemjami”. Vieranika nie była złoj. Tak, ehaistyčnaj, razbeščanaj, žorstkaj, ale nia złoj. I kali joj sapraŭdy šancavała, i jana sustrakała niekaha vartaha, Vieranika rabiłasia ledź nie aniołam. Ale iskry ahniu, jakija litaralna pyrskali ź jaje tady, dratami pracinali mianie. I ja tryvaŭ, tryvaŭ, tryvaŭ biaskonca, bo razumieŭ, što być Vieranikaj — ciažar našmat bolšy za moj bol. I ja rabiŭsia saŭdzielnikam Vieranikinaj biezrazvažnaści, tamu što, choć i nie paturaŭ, ale ž supieražyvaŭ. Tym bolš, što zaŭvažyŭ niejkuju niezrazumiełuju zakanamiernaść: kali Vieranika jšła za svajoj zusim nie dabradziejnaj naturaj, usio ładziłasia i ŭ jaje, i ŭ mianie. Ale jak tolki Vieranicy śnilisia jaje dziciačyja sny albo prychodzili ŭ hałavu dumki pra niejki “niaspraŭdžany doŭh pierad hramadztvam” (Boh jaje viedaje, što jana mieła na ŭvazie), jana ledź nie chvareła, bo sprabavała być “prystojnaj”. Vieranika davodziła, što jaje isnavańnie — zahannaja patalohija. I, nie pavierycie, ja sam pierakonvaŭ Vieraniku, što pavodle apošnich teoryjaŭ palitkarektnaści patalohija nia moža ličycca zahannaj. O tak, tut užo majoj biednaj Vieraničcy nie było jak sumavać, i jana pałymiana pramaŭlała, što “tak, jana musiła addavać siabie, dzialicca svajoj žyćciovaj mocaj, bo inakš taja dušyć i raździraje jaje znutry.”

Mana. Ničoha jana nia musiła nikomu addavać. Nasamreč, jana ŭžo nie mahła spynicca, zatrymacca ź niejkim peŭnym mužčynam. Bo bajałasia. Bajałasia pierajści tuju miažu, za jakoj by joj pryjšłosia ŭbačyć užo nie siabie j svaju straść, a mužčynu, na jakoha jana cebry toj straści vylivała. Nie kažu ŭžo pra kachańnie. Tym bolš uzajemnaje. Jano b Vieraniku prosta zabiła.

U tym i paradoks: niahledziačy na ŭsie jaje pryhody, kachańnie — i mužčyny ŭvohule — było dla Vieraniki samym niebiaśpiečnym, strašennaj pahrozaj. Bo jany, kali skancentravacca na ich u toj stupieni, u jakoj jany taho zasłuhoŭvajuć, adryvali b Vieraniku ad jaje samoj. Jany zrujnavali b jaje asobu, złamali b unutrany stryžań, źništavali b jaje duchoŭny dośvied. A chiba dziela hetaha jaje Boh stvaryŭ? Zusim nie, — ličyła jana. I nichto, kažu vam, nichto z tych durniaŭ ź jakimi jana kruciła, ničoha dla jaje nie aznačaŭ. Vieranika prysłuchoŭvałasia tolki da svaich pačućciaŭ, tolki da svaich taktylnych adčuvańniaŭ. I kali ja narešcie navažyŭsia spytacca ŭ jaje, ci addavała jana pieravahu kamu z tych, z kim była razam, Vieranika z usioj svajoj niepadrobnaj ščyraściu adkazała, što “tak, dva-try ź ich byli bolš techničnyja ŭ hetym planie, čym astatnija”. Tak što vidavočna, jana była zasiarodžanaja całkam na sabie. Jana tolki chacieła papiestavać svaju naturu, siabie, takuju kaštoŭnuju j pryhožuju. I kali henyja dobraachvotniki staralisia na Vieranicy, jany navat nie zdahadvalisia, što prosta ścirali ź jaje parcalanavaha cieła pył, jaki naźbiraŭsia za tydzień-druhi stałaj suviazi albo samoty. Tak što, ja miarkuju, Vieranika rabiła ŭsio heta ŭ metach asabistaj hihijeny. I nia bolš.

A ja... Ja byŭ daŭno zavajavanaj krepaściu, pieramoha nad jakoj nikčemnym medalom boŭtałasia ŭ Vieraniki na hrudziach. Jana kožny raz sychodziła na mianie, jak praśviada, ale zatym ustavała j ruchałasia dalej. Varočałasia, a potym iznoŭ źnikała. A mnie zastavałasia nienavidzieć, irvać fatakartki j čakać, čakać, čakać... Ažno pakul Vieranika nie pryciahvałasia “mirycca”. Z valizkaj, našpihavanaj roznymi prysmakami, i plašačkaj biełaj. Voś takoje “kajańnie”.

Ale ŭsio ž taki ja sprabavaŭ pazbavicca toj chvaravitaści, jakaja panavała ŭ našych adnosinach. Ja namahaŭsia. Ja vyrašyŭ, što kali Vieranika ŭsio adno zaŭsiody viartajecca da mianie, to ja moh by pahrebavać pryniatymi ŭmoŭnaściami j ažanicca ź joju, choć jana j takaja. Choć uvieś naš dvor, maje kalehi j siabry kpiać ź mianie. (Niachaj. Jany prosta zajzdrośniki.) A kab Vieranika viedała, što ŭ jaje jość zakonny muž, jana, moža, čaściej zazirała b da mianie. Ale ja pamyliŭsia.

I kali ja ŭžo dakaciŭsia da hetkich razvažańniaŭ, skazała mnie jana, to my ŭžo nia zmoŭcy, pamiž nami ŭžo nia moža być raŭnapraŭnaj “sacyjalnaj uhody”. Značycca, sprava — dreń, i joj vielmi škada, što jana nie spyniłasia raniej, bo jana ŭžo padazravała mianie ŭ zanadta sentymentalnym staŭleńni da našaha sumiesnaha pražyvańnia. Sama ž jana ŭvažała jaho za dobraje siabroŭstva, asabliva paśla ŭsich jaje ramanaŭ. Da taho ž ja, vidać, mocna pakutavaŭ uvieś hety čas, a ja nia varty takoj źniavahi. I bolš jana nia budzie tak abychodzicca z mnoj. My prosta paluboŭna rasstaniemsia, pakul heta jašče biezbalesna. I vy dumajecie, joj niešta zaškodziła mienavita tak i zrabić?..

...Zvyčajna mužčyny, jakich kinuli, robiacca padobnymi da tych žančynaŭ, jakija heta ŭčynili. (I naadvarot.) Kab utyrknuć svaju niečuvanuju kryŭdu ŭ niekaha inšaha. Kab adpomścić za siabie supraćlehłamu połu. Albo ŭ jakaści psychaterapii. Byvaje, što paśla najbolš udałych “seansaŭ”, na śviet źjaŭlajucca niepieraŭzyjdzienyja ściervy j donžuany. Ale sa mnoj ničoha takoha nie adbyłosia.

Usie tyja hady, što Vieranika paźbiahaje mianie, jana, nasamreč, badziažnaj kotkaj błukaje pamiž mnoj i inšymi mužčynami. I tamu ja zastajusia sam pa sabie. Ale adzinota zusim nie pužaje mianie. Dy j jak moža pałochać toje, da čaho ty ŭžo pryzvyčaiŭsia? I daŭna ŭžo ništo nie parušaje hetaj samoty. Majo “ia” bolš nie puskaje ŭ siabie ničoha zvonku. Jano nia choča dałučacca da tych, chto telefanuje albo prychodzić. Majo “ia” addało švartovy j vypraviłasia ŭ adzinočnaje płavańnie. Bieź ciabie.

A voś zaraz ty chodziš pierad maimi voknami, a ja nie mahu pa načach spać, bo j koŭdra, i praścina by ablizvajuć mianie šurpatymi jazykami. Majo lusterka nachabna vydaje mnie pa ranicach tvoj tvar. Maje ruki j sny nia słuchajucca mianie. Ja bolš nia pju harbaty — va ŭsiakim razie a siomaj. I nie tamu, što ja chadžu na špacyr da najbližejšaj kaviarni — ja prosta bajusia ciabie. Ja bajusia tvajoj zdani, što pieraśleduje mianie paŭsiudna ŭ majoj kvatery. U tralejbusie, dzie stolki žančynaŭ raptam pačali razmaŭlać tvaim hołasam. U majoj adziežy j bialiźnie, jakija ja kranaju tvajoj rukoj. U majoj brytvie. U maim hadzińniku, jaki śmiajecca albo kryvić vusny, jak ty. U maim strachu, jaki niaŭchilna ciahnie mianie a siomaj da vakna.

Čamu? Našto ty pryjšła? Čamu ty vynyrnuła akurat tady, kali ja ledź-ledź navučyŭsia žyć bieź ciabie? Našto ty kličaš mianie? I čamu nia zojdzieš sama? Niaŭžo nia vieryš, što ja tabie prabaču? A moža, ty saromiejeśsia niekalkich novych hadoŭ u tvaim uzroście? Ale ž i ja nie maładzion. Mnie ŭžo taksama pad tryccać. I ja nie skaženiec, kab skakać pa małaletkach. My z taboj roŭnyja. My para. U nas jość ahulnaje minułaje, ahulny dośvied, i ja jašče poŭny sił. Ja mahu dać tabie toje, čaho ty ad mianie čakaješ. Dyk čamu ž ty nia zojdzieš? Čamu ty aścierahajeśsia mianie?

Ciapier ja naziraju za taboju pa viečarach i razdumlaju ab tym, jakoje heta dzikunstva, što my z taboj nia možam zrabić choć krok nasustrač. Što ty nia chočaš patelefanavać i paplatkaryć pra byłych siabroŭ. Albo skazać, što tabie prapanavali vyhadnuju pracu, a ty ŭžo j tak dobra ŭładkavanaja, i tamu ŭzhadała pra mianie. Ci prosta schłusić, što zabyła ŭ mianie jakujuś reč albo losavyznačalnuju papieru, kali pierajaždžała. I tady tabie nia treba było b dzień pry dni siadać u tralejbus, a potym zatojvacca niedzie ŭ našym albo susiednim dvary, kab narešcie razdražnić mianie nastolki, što ja nia vycierplu j vyjdu šukać ciabie. Vieranika, ja razumieju, zaraz viasna, i tabie brakuje novych uražańniaŭ. I stroi, jakija ty zaraz nosiš, taksama šykoŭna na tabie vyhladajuć — i tabie karcić pafarsić. Ale ž my cyvilizavanyja ludzi. My mahli b usio vyrašyć inšym čynam. Chiba nie? Ja ŭžo amal hatovy pazbavić ciabie niepryjemnaj pracedury prabačeńnia j nieabchodnaści dziejničać pieršaj. Ty maješ racyju: ja ž mužčyna — ja pavinien prymać udar na siabie. Ja dapamahu tabie, Vieranika. Soniejka majo, ja dapamahu tabie...

...Dva dni ja paltaŭ pa “Dynama” j kramach, kab adpaviedna apranucca j zapeŭnić ciabie ŭ svajoj dobranadziejnaści. Dva dni ja pilna ŭziraŭsia ŭ ciabie, kab pryzvyčaicca da tvajoj pryhažości j nie atrymać šoku pry niepasrednym kantakcie. Ja rychtavaŭsia. Ja śviatkavaŭ. Ja zaścialiŭ čystuju bializnu. Ja kupiŭ saładkavataha vina. Ja vyviesiŭ u łaźničcy novyja ručniki. Ja ŭstaviŭ u kubačak pad lusterkam dźvie novyja zubnyja ščotki. Šalonik — ja navat vytras pyłasos. Ja čakaŭ.

...Bieź piatnaccaci siem ja padsieŭ z hadzińnikam u ruce da vakna. Potym ja padumaŭ, što hadzińnik usio ž taki lepš načapić, bo potym lišnija ruchi tolki pieraškodziać. Ja prycisnuŭ dałoni da stała — levuju napieradzie, kab bačyć čas. Ja vyrašyŭ padpilnavać, jak ty vyjdzieš z tralejbusa, vybiehčy (braznuć dźviaryma /klučy ŭ kišeni džynsaŭ / potym uniz i naprava), vysačyć, dzie ty chavajeśsia albo nahnać ciabie jašče raniej. Uziać ciabie za plačo, ślizhanuć rukoju na šyju, abniać zzadu... I ŭsio skazać. Što padkaža serca. Vydumać, zmanić, zaintryhavać, zacikavić, zaprasić. Być z taboj pobač. Całavać tvaje vałasy. Być.

Było ŭžo šasnaccać na vośmuju, kali jana narešcie vyjšła z tralejbusa. Ja kinuŭsia z kvatery. Navat adpichnuŭ stoł i pieraviarnuŭ zedlik (nieparadak: jana padumaje, što ja pjanica i ŭ mianie tut byŭ deboš). Łamanuŭsia da arki, ale rezka spyniŭsia, bo padumaŭ, što ty mahła jašče zatrymacca. Padkraŭsia da rohu našaha domu i ŭbačyŭ, što ciabie ŭžo niama na darožcy. Pabieh da dziciačaha sadka ŭ dvary. I... Heta ty. Heta była ty. Maja Vieranika. Tolki maja. Maja adzinaja žančyna. Maja dziaŭčynka.

Ty stajała la aharodžy ź niejkim padšyvancam. Ź niejkim chłopčykam u akularach i štroksavaj kašuli. Ty trymała jaho za ruku, a jon adchinaŭ tabie vałasy z tvaru. Vialikim palcam heny ščaniuk pravodziŭ pa tvajoj ščace, a ty śmiajałasia j całavała jaho. Tak, jak musiła całavać tolki mianie. Ty — niejkaha padletka. Vieranika!

I tady nazad. Praz sadok. Da arki. Dva padjezdy. Ručku ad dźviarej — ź miasam. Prystupki. Klučy. Šmat klučoŭ, i źviniać. Adamknuŭ. Na stoł. Da vakna. I kułakom u škło. Da kryvi. Kab viedaŭ. Jak kachać Vieraniku. Takuju ściervu. Zdradnicu. Šluchu. Ahidnuju balonku.

...A praź dzień ja pajechaŭ na lecišča. Vychodnyja. Prytepaŭ z elektryčki da chatki. Zakinuŭ zaplečnik na verandu. Nie pieraapranaŭsia. Uziaŭ asadku j papoŭz na hrady padpraŭlać nadpisy na tresačkach. Dzie što pasadžana. Dla jaje. Usie hetyja hady darma. Dla jaje. Potym dastaŭ butelku harełki, vynies kubak. Pastaviŭ na łavie la hanku. Chleba adkroiŭ, sała, adčyniŭ słoik z ahurkami. Piŭ paŭdnia. Abžyrhaŭ łavu. Zatym uziaŭ i namalavaŭ asadkaj na došcy žanočy abrys. Vyciahnuŭ z-pad chleba hazetu. Napisaŭ na čystym baku: “Vieranika — suka j nikčemnaja balonka”. Potym znajšoŭ ćvičok, małatok, prystroiŭ papierku na łobie ŭ žančyny, pryładziŭ ćvičok i mocna-mocna ŭdaryŭ.

Kab užo napeŭna zabić.


Kamientary

Ciapier čytajuć

Mikoła Statkievič pavinšavaŭ biełarusaŭ z Dniom Voli, zapisaŭšy pieršaje VIDEA paśla vyzvaleńnia

Mikoła Statkievič pavinšavaŭ biełarusaŭ z Dniom Voli, zapisaŭšy pieršaje VIDEA paśla vyzvaleńnia

Usie naviny →
Usie naviny

21‑hadovy kiroŭca vyskačyŭ na čyrvonaje śviatło na Niezaležnaści2

Prakuror prosić dla eks-pamočnika Łukašenki Ihara Bryło 12 hadoŭ źniavoleńnia5

U čatyroch abłaściach Biełarusi vyraśli ceny na prajezd hramadskim transpartam

Dzieviacihadovy chłopčyk u Minsku addaŭ 17‑hadovamu kurjeru siejf z hrašyma baćkoŭ1

Tramp pačaŭ pieramovy ź Iranam pad ciskam sajuźnikaŭ7

«Zvyčajna ŭžo ranicaj 60 čałaviek było». U Minsku źbirajecca vialikaja čarha pa biarozavy sok4

Kim Čen Yn nazvaŭ «samuju varožuju dziaržavu»4

Daśledčyki vyjavili praviła, jakoje kiruje modaj užo sto piaćdziasiat hadoŭ6

U Biełaruś zavieźli čyrvonyja banany. Što za jany?5

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

Mikoła Statkievič pavinšavaŭ biełarusaŭ z Dniom Voli, zapisaŭšy pieršaje VIDEA paśla vyzvaleńnia

Mikoła Statkievič pavinšavaŭ biełarusaŭ z Dniom Voli, zapisaŭšy pieršaje VIDEA paśla vyzvaleńnia

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić