Sahi ad praparščyka
Astatniaja cyhareta
Adzin mužyk paliŭ cyharetu i bałbataŭ. Pry hetym jon vielmi machaŭ rukami, nie zvažajučy, jakim čynam trymaje napałak. I voś niejak raz mužyk nia źmieciŭ, jak da vusnaŭ padnios nia filtar, a zvarotny bok, i vielmi abpaliŭsia. U vyniku ŭ jaho raźviŭsia rak vusnaŭ, i nieŭzabavie paśla ciažkich mukaŭ niebaraka skanaŭ.
Zanatavana ad «vaŭka karavulnaj słužby» praparščyka Atoki. Typovaja saha z čałaviečymi strachami sučasnaści.
Karol
Adzin daŭdon padpiŭ nadta i, pryjšoŭšy dadomu, staŭ vychoŭvać žonku i dziaciej. Haniajučy ich papruhaju pa chacie, jon utrapiona paŭtaraŭ: «Ja — karol! Ja — karol!» Žonka adnak chapiła niešta važkaje dy pierajechała jamu pa muchamorach, ažno toj vyrubiŭsia. Pračnuŭsia jon urańni źviazanym. Bačyć, žonka ź siakieraj u rukoch pramaŭlaje: «Nu što, karolu?» Mužyku stałasia kiepska ŭ dadaćcie ad baduna. Žančyna ž pakłała jaho hałavoj na zedlik dy nakryła paduškaju. Razmachnułasia siakieraj dy hruknuła — ale tolki abuškom pa padłozie. Niahiehły pjantos nia vytryvaŭ napružańnia dy pamior ad razryvu serca. Dzieci biehali vakoł niabožčyka i paŭtarali: «Ura, karala zabili, karala zabili».
Taksama ad praparščyka. Bytavy siužet pieratvorany ŭ burlesk šekśpiraŭskich pjesaŭ. A vo: pi, ale nie zapivajsia!
Ślapaja jaraść
Niejki mužyk viarnuŭsia, jak zvyčajna, damoŭ i ŭbačyŭ, što žonka siadzić za stałom ź nieznajomym mužčynam. Stoł ža byŭ śviatočna azdobleny kvietačkami, stravami, karobkaj z cukierkami. Tamaka ž stajała i nieadkarkavanaja plaška z šampanskim. U muža adrazu hłuzdy zakipieli, jon pryniaŭ hościa za žončynaha paluboŭnika. Jon za nož, i zarezaŭ bachura. Dy ŭžo praz chvilu jaraść apała, i zabojca zrazumieŭ, što zabiŭ kolišniaha adnaklaśnika, jakoha daŭnieńka zaprašaŭ u hości. Voś jon i zavitaŭ.
Zapisana ad praparščyka. Nie zvažajučy na ahulny trahizm historyi, apaviadalnik padaje jaje žyćciaradasna. Jedem das seinen — jak kazali niamieckija fašysty.
Siarhiej Bałachonaŭ
Kamientary