Archiŭ

Vinceś Mudroŭ. Viečar u “Prezydent-hateli”

№ 51 (208), 18 — 26 śniežnia 2000 h.


 Vinceś Mudroŭ

Viečar u “Prezydent-hateli”

 

Papularny kinahieroj Kazadojeŭ byŭ, jak viadoma, zaciatym prazachodnikam i tamu nazyvaŭ miascovuju haścinicu “Atlantyka” na zachodni manier — hatelem “Atlantic”. U navačasnaj Maskvie ŭsio navokał praciata tlatvornym kazadojeŭskim ducham, vestfilskaja tla apanavała haradzkuju tapanimiku, i voś užo haścinica ź miłahučnym i palityčna vytrymanym nazovam “Kastryčnickaja” pieranazvanaja ŭ “Rresident-Hotel”. Pierad hetym samym hatelem ja j paŭstaŭ zołkim listapadaŭskim adviačorkam, ściskajučy ŭ potnaj ruce zaprašeńnie na dyplamatyčnaje pryjmo.

Patrapić u hatel było spravaj nialohkaju. Daviałosia doŭha iści ŭzdoŭž žaleznaha parkanu, jakim byŭ abharodžany “R-H”, a potym stajać u čarzie la KPP, dzie troje maładych milicyjantaŭ spraŭdžvali dakumenty ŭ tych, chto pnuŭsia ŭbicca ŭ hatelnaje nutro. Akurat pierada mnoj stajali kabiety daloka ŭžo nie balzakaŭskaha vieku j mužčyna Balzakavaha vyhladu, u jakim ja paznaŭ byłoha brežnieŭskaha śpičrajtera Alaksandra Jaŭhienaviča Bovina. Jak potym vyśvietliłasia, i kabiety, i były śpičrajter, i aŭtar hetych natatak išli na adnu i tuju ž imprezu.

Faje hatelu — pa-rasiejsku raźlehłaje i pa-saviecku niaŭtulnaje, — kali i mahło čym urazić, dyk heta svajoj publikaj, što snoŭdałasia siudy-tudy, ź flehmatyčnaj abyjakavaściu pazirajučy na šeryja hatelnyja ścieny. Pry hetym tolki adzin mužčyna — cybaty j darešty schudnieły — vyjaŭlaŭ chaleryčnaść. Mužčyna stajaŭ pasiarod faje, hamaniŭ z padchorcistym šatenam i, kidajučy zachoplenyja pozirki na nievierahodna toŭstuju murynku, machaŭ rukami j štoraz paŭtaraŭ: “Kołosal!”

Z himoraj hatelnaha zaŭsiodnika ja padniaŭsia na druhi pavierch, ahledzieŭsia i pačuŭ znajomy hołas: — Hospodin Vinčienc!

Voklič taki moh naležać tolki adnamu čałavieku ŭ śviecie — sakrataru albanskaj ambasady Lihoru Cułufe, nie staromu jašče, ale spres sivomu mužčynu, ź jakim my trojčy, pa-albansku, abnialisia.

— Si jeni? [Jak maješsia?] vydychnuŭ mnie na vucha sakratar ambasady i tut ža, užo pa-rasiejsku, viesieła zapytaŭsia: — Kak tam poživajet pisatiel Čiernickij?

U 1994 hodzie sp.Cułufe pryjaždžaŭ da nas u Navapołacak na litaraturnuju kanferencyju, i tam, padčas siabroŭskaj biasiedy, jaho ŭrazili tvorčyja mahčymaści zhadanaha piśmieńnika. Mušu adyści ad asnoŭnaj temy i zhadać toj zadaŭny i, pa našych mierkach, zvyšbanalny epizod. Takim čynam: Alaksandar Čarnicki taho viečaru spaźniŭsia na biasiedu, padbieh da našaha stała, i ja, zrazumieła, naliŭ jamu štrafnuju šklanku. Tvorca jaje kulnuŭ, niečym zakusiŭ, padsieŭ da druhoha stała, a albanski hość, jaki siadzieŭ pobač, taropka papraviŭ halštuk i prykmietna zachvalavaŭsia.

— A čto budiet s etim hospodinom? — spytaŭsia hość paśla chviliny odumu.

— Z kim? Z Čarnickim? — nie zrazumieŭ ja i azirnuŭsia: tvorca ŭ hety čas kulaŭ čarhovy kilišak. — A što ź im pavinna stacca?

Sp.Cułufe ź lohkaj panikaj uvačču zirnuŭ na pustuju šklanku, i ja zrazumieŭ pryčynu jahonaj tryvohi. Piśmieńnik Čarnicki, va ŭjaŭleńni albanskaha hościa, adnym macham vypiŭ śmiarotnuju dozu.

— Čiernickij tvorit... vsiem śmiertiam nazło, — paviedamiŭ ja, cisnučy Lihoravu ruku, my zaśmiajalisia, i Lihor, azirnuŭšysia, machnuŭ rukoj: — Jorgo, eja kiotu! [Jorha, chadzi siudy!]

I voś ja ŭžo cisnu ruku znakamitamu albanskamu paetu i pierakładniku, a ŭ niedalokim minułym dysydentu Jorhu Błacy. Jak i mnohija sumlennyja ludzi ŭ Albanii, paet zaznaŭ smak turemnaj poliŭki, a potym doŭhich dvaccać šeść hadoŭ pracavaŭ roznarabočym na ŭdarnych budoŭlach.

— Jorhu za pierakłady Puškina rasiejski orden dali, — zaŭvažyŭ Lihor, i paet niezadavolena skryviŭsia — jon vidavočna nie lubiŭ reklamy.

U hety momant chtości kranuŭsia majho łokcia.

Heta byŭ A.Ja.Bovin.

— Ot duši pozdravlaju, — pramoviŭ były śpičrajter, prymajučy mianie za albanca, pacisnuŭ ruku, i ja z udziačnaściu kiŭnuŭ hałavoju.

 

28 listapada albancy adznačajuć svajo hałoŭnaje śviata — Ditio e Flamurit — Dzień Ściaha. Mienavita taho dnia ŭ dalokim užo 1912 hodzie ich kraina stała niezaležnaju, i albanskaja ambasada ŭ Maskvie štohodu ładzić z taje nahody dyplamatyčnaje pryjmo. Supracoŭniki ambasady dva razy zapar prysyłali mnie zaprašeńnie, ale jechać nie vypadała, i voś, narešcie, ja staju ŭ zyrka aśvietlenaj zali i rukajusia z sp.Vukajem — Nadzvyčajnym i Paŭnamocnym pasłom Albanii ŭ Rasiejskaj Federacyi i, pa sumiaščalnictvie, u Respublicy Biełaruś.

Zoti Mudrov nga Bjellorusia [Spadar Mudroŭ ź Biełarusi], — vyhuknuŭ za majoj śpinaj supracoŭnik ambasady; ja prykłaŭsia da ruki vysokaj biełatvaraj kabiety — žonki pasła — i mielkam ahledzieŭ zalu.

Zala ŭražvała. U centry jaje, praciaŭšy vysokuju stol, pnulisia ŭhoru niejkija nietutejšyja raśliny; dzieści ŭvyšyni cvyrkali ptuški i hučeła muzyka — instrumentałka z “Porhi i Bes”; na druhim kancy zali, pasiarod impravizavanaj betonnaj sažałki, strumieniŭ fantančyk, i niekalki kabietaŭ nieadryŭna hladzieli ŭ vadu, vyhladajučy, vidać, akvaryjumnych rybak. Ale što najbolš uraziła, dyk heta daŭžezny stoł: jon stajaŭ pa perymetry zali, i jaho serviroŭka indukavała ŭ pamiaci imia biblejskaha Baltazara. Jak ja zaŭvažyŭ, kańjak na stale — kańjačnyja butelki stajali roŭnym šychtom z dystancyjaj u metar — byŭ albanski, a vino — francuskaje.

Pakul ja ličyŭ butelečnyja rylcy, mianie iznoŭ uziali za łokać.

— Vy iz Biełoruśsii? — nievysokaja žančyna ŭ dekaltavanaj sukiency — vočy krychu zatumanienyja, hrudzi krychu pryviałyja — blisnuła aślaplalna-biełymi zubami. — U mienia v Minskie stolko znakomych, stolko znakomych... Vy znajetie, nas s vami nikomu nie razjediniť. My odno ciełoje, — kabieta ŭschvalavana pieraviała dych i šmatabiacalna paśmichnułasia.

— Tak užo i nikomu, — zaŭvažyŭ ja ŭ adkaz i tut ža dadaŭ: — A vaš muž?

Kabieta sumiełasia i praciała mianie sarkastyčna-aceńvajučym pozirkam, zatrymaŭšy vočy na tym miescy, dzie pačynajucca nohi.

— Mužčiny vsiehda vsio nie tak ponimajut, — pramoviła dekaltavanaja nieznajomka i padałasia hladzieć rybak.

Dobruju čverć hadziny ja błukaŭ pa zali, čakajučy ŭračystaj častki, i raptam ubačyŭ, što ŭsie navokał, uklučajučy i pasła, padymajuć čarki i pad vysokaj stollu hučyć albanskaje “Giozuar!” [Budźma zdarovy!]

— Hospodin Vinčienc... čto ž ty stoiš? — paet Jorha Błacy pakłaŭ mnie dałoń na plačuk, padvioŭ da stała. — Znakoḿtieś… učionyj-archieołoh Diemośfien Budina. S 1961 hoda živiot v Moskvie.

Ja znajomlusia z archieolaham, i jon nalivaje ŭ kiliški pa kropli burštynavaha kańjaku.

— Prijechał v Moskvu mołodym čiełoviekom, žieniłsia na russkoj, a kohda Nikita s Envierom razruhaliś — ostałsia v Sojuzie, — paviedamiŭ sp.Budzina i znoŭ napoŭniŭ čarki.

— A kali b viarnulisia?

Surazmoŭca moŭčki machnuŭ rukoj i nahbom, zusim pa-rasiejsku, kulnuŭ čarku.

Kab pieravieści razmovu ŭ inšaje rečyšča, ja pacikaviŭsia albanskaj archiealohijaj, i sp.Budzina z natchnieńniem staŭ apaviadać pra antyčnyja harady, jakija jamu daviałosia raskopvać, pra materyjalnuju kulturu iliraŭ, pra tak zvanuju bahiniu Butrynta — staražytnahreckuju skulpturu, znojdzienuju ŭ Albanii italijskimi archieolahami, a potym, jak by miž inšym, spytaŭ:

— Vy moskvič?

Pačuŭšy, što ja ź Biełarusi, stary archieolah niejak adrazu pasuravieŭ i nieŭprykmiet adyšoŭ ubok.

Zrešty, biez surazmoŭcy ja nie zastaŭsia.

— Darma vaš Łukašenka abdymaŭsia ź Miłošavičam,— pramoviŭ na dziŭnaj miešaninie rasiejskich i albanskich słoŭ mužčyna, jaki stajaŭ poruč. — Ja prafesar Pryšcinskaha ŭniversytetu, zajmajusia palitalohijaj i mušu skazać: hetyja abdymki karyści Biełarusi nie pryniasuć.

Ja adkazaŭ prafesaru, što z nazvanymi asobami nia maju aničoha supolnaha, my vypili pa čarcy i zakusili čyrvonaj rybaj.

Publika raźniavolena i davoli hučna hamaniła, i siarod hetaha hamankoha zboju prykmietna vyłučaŭsia karžakavaty maładzion u klatčastym pinžaku. Maładzion hamaniŭ hučniej ad astatnich i, padobna, byŭ pavažanaj asobaj — usie navypieradki imknulisia ź im vypić.

— Chto heta? — zapytaŭsia ja ŭ prafesara.

Nakolki ja zrazumieŭ z adkazu, heta byŭ kasavar, kiraŭnik budaŭničaj firmy, jakaja pracuje ŭ Maskvie pa kantrakcie.

Gani! — kryknuŭ prafesar, i maładzion azirnuŭsia.

Mio lejoni t'ju prezantoj me mikun nga Bjellorusi [Dazvol tabie pradstavić siabra ź Biełarusi...] pačuŭ ja z prafesarskich vusnaŭ, i toj, kaho klikali Hani, nastruniena pierabiŭ: — Lukashenko? — Prafesar iznoŭ zahavaryŭ, ale taropka — ja razabraŭ tolki adno słova “opozitio”, — i maładzion pałahadnieŭ z tvaru.

Spytaŭšy — na jakoj movie ja razmaŭlaju, Hani naliŭ mnie poŭnuju čarku i na dobraj rasiejskaj movie pačaŭ kazać, što nam, albancam i biełarusam, nia varta “vajavać” z ZŠA dy astatnim cyvilizavanym śvietam.

— Albanija svojčas pavajavała, — vydychnuŭ razam z kańjačnym ducham maładzion, — i biez štanoŭ zastałasia.

Prafesar na znak zhody kiŭnuŭ hałavoj i palapaŭ spakreviča pa plačy, maŭlaŭ: nie čytaj lekcyj, ludzi pryjšli na śviata.

Hani ŭziaŭ moj natatnik, zapisaŭ numar telefonu.

— Budziecie ŭ Pryšcinie — zvanicie. Prymu, jak rodnaha brata.

Nastupnymi maimi surazmoŭnikami byli: aŭtar “Historyi Albanii” Arš (“Dziakuj Łukašenku — jon adziny nia zdradziŭ našamu braterstvu”); maładaja albanskaja paetka Mirela Spachiŭ (“Jakub Kołas — heta vaš?”); redaktarka albanskaj redakcyi radyjostancyi “Hołas Rasiei” Lilija Milko (“Pierakładzicie na biełaruskuju movu Jorha Błacy. U jaho paprostu hienijalnyja vieršy”); narešcie, maskoŭski mastak Aŭhien Mołakaŭ, tvory jakoha ekspanavalisia ŭ Albanii (“Prychodźcie zaŭtra na Kuźniecki — pahledzicio maje novyja rečy”).

Razmaŭlajučy z mastakom, śpinaj adčuŭ niečy pahlad. Kabieta, što mieła proćmu znajomcaŭ-mienčukoŭ, hladzieła ŭ moj bok, a poruč ź joju toŭksia jašče niechta, apranieny ŭ ščyhulny “dyplamatyčny” harnitur. Hety “niechta” nieŭzabavie apynuŭsia kala mianie.

— Vy iz Minska? Ja słyšał vaš razhovor s hospodinom Budinoj i zachotieł s vami poznakomiťsia.

— A vy, vidać, z FSB? — zapytaŭsia ja, kulnuŭšy apošni kilišak, i “niechta” darešty niaŭpeŭnienym hołasam pramarmytaŭ: — S čieho vy vziali?

Napiataje maŭčańnie pierarvaŭ zalivisty žanočy śmiech. Tyja samyja kabiety, jakich ja sustreŭ na KPP, visieli na šyi Lihora Cułufe i, pierabivajučy adna druhuju, hukali: — Lihor, daj ja ciabie pacałuju!

Sakratar ambasady pry hetym pačuvaŭ siabie nijakavata. Dyj dziva što — u jahonaj napaŭmusulmanskaj krainie žančyny, dy jašče stałaha vieku, na šyjach u čužych mužoŭ nia visnuć.

— Mianie ž adzin albaniec pakachaŭ, student piataha kursu, — paviedamiła, z nastalhičnym prydychańniem, adna z kabietaŭ, — pisaŭ potym listy, a ja nie adkazała.

— Rabotali kohda-to v Ałbanii, — patłumačyŭ sp. Cułufe, adbiŭšysia ad zalacańniaŭ, i praciahnuŭ mnie torbu ź plaškaj albanskaha kańjaku: — Vyṕješ za našie zdorov́je...

La šatni mianie pieraniaŭ usio toj ža facet u ščyhulnym harnitury.

— Adriesok svoj vsio-taki dajtie.

Ja dastaŭ natatnik, śpiecham napisaŭ: “hor. Minsk, pr-t hien. Bułak-Bałachoviča... M.A.Striekopytovu”, addaŭ “adriesok” facetu i vyjšaŭ z hatelu.

Znadvorku huła, śviaciła ahniami i śmiardzieła vychłapnym čadam Vialikaja Jakimanka — adna z centralnych maskoŭskich vulic. Kab pazbycca zamaračnaha šumu, ja zaviarnuŭ u zavułak i ŭźbiŭsia na hranitnuju nabiarežnuju. Tut było sucišna i pryciemna; pa race płyŭ sierabrysty šaron, i žoŭtyja adbitki lichtaroŭ śviatlavymi afijurami varušylisia ŭ ciomnaj vadzie. Pravaruč hruvaściłasia niejkaja ciomnaja harhara — pryhledzieŭšysia, ja paznaŭ cereteleŭski pomnik Piatru, — a levaruč, na tle neonavaj zaranicy, napiatymi strunami źvinieli vanty Krymskaha mostu.

Raka z uračystaj pavolnaściu prapłyvała mima, ničoha nie patrabujučy, ni ab čym nie škadujučy. Jana była ŭvasableńniem žyćcia, jakoje taksama płyło niekudy i ŭ ciomnych hłybiniach jakoha pryvidnymi afijurami śviacilisia redkija radaści. Ja rušyŭ uzdoŭž hranitnaha parapetu, prystasoŭvajučy krok da miernaha bulkacieńnia 0,7-litrovaj plaški, i tolki tady zrazumieŭ, što hetaja plaška — estafeta, pieradadzienaja pradstaŭniku samaj zaturkanaj krainy Eŭropy, — i bronzavy Piatro, kolišni haspadar tutejšych miaścin, pahroźliva hladzieŭ mnie ŭśled, pukatym vokam śvidrujučy ciemru.


Kamientary

Ciapier čytajuć

Siońnia Minsk pračnuŭsia ŭnačy ad hučnaha huka, padobnaha da drona1

Siońnia Minsk pračnuŭsia ŭnačy ad hučnaha huka, padobnaha da drona

Usie naviny →
Usie naviny

Zachodnija dypłamaty paŭdzielničali ŭ žałobnych mierapryjemstvach u Chatyni10

Nie tolki ŭ Biełarusi. Prodažy kitajskich aŭto ŭ Jeŭropie rastuć šalonymi tempami4

Pašynian u mietro emacyjna paspračaŭsia z pasažyrkaj nakont Karabacha7

Padrabiaznaści dyviersii ŭ Čechii: padpaleny zavod vyrablaŭ ciepłavizary dla USU2

«Ja raskazvaŭ im pra mietady niehvałtoŭnaha supracivu Rasii». Partniora Karač pa pacyfiźmie źbili ŭ kijeŭskim vajenkamacie22

«Vy viedajecie, što bolšaść biełarusaŭ ličać vas nikčemnymi chałujami?»16

U Słuckim rajonie za adnu hadzinu na pažarach zahinuli dva čałavieki

U Navapołacku padčas futbolnaha matču dvojčy miačom prabili dach trybun VIDEA4

U Miadźviedžynie tatalna vysiakajuć les. Aficyjnaja viersija — ratujuć ad karajeda10

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

Siońnia Minsk pračnuŭsia ŭnačy ad hučnaha huka, padobnaha da drona1

Siońnia Minsk pračnuŭsia ŭnačy ad hučnaha huka, padobnaha da drona

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić