Dziakuj Ivanu Šamiakinu
U 1968—70 h. paśla skančeńnia Mienskaj mastackaj vučelni ja pracavaŭ na vina-harełačnym zavodzie “Kryštal” mastakom-azdablencam — upryhožvaŭ da śviataŭ klub, malavaŭ śviatočnyja pano, plakaty, rabiŭ roznyja nadpisy. Usiu hetu vizualnuju infarmacyju ja vykonvaŭ pa-biełarusku. Mianie ŭhavorvali, raźbirali na planiorkach u dyrektara, mnie pahražali, partorh Łatuška vioŭ sa mnoj vychavaŭčuju pracu. Ale ja niepachisna rabiŭ svaju rabotu na biełaruskaj movie. I hetak ciahnułasia da 1 kastryčnika 1970 h., kali ja pajšoŭ na zaniatki ŭ Biełaruski dziaržaŭny teatralna-mastacki instytut.
Siońnia ja chaču raspavieści pra padziei, jakija razharnulisia na letnich vakacyjach paśla pieršaha kursu. Hetyja padziei źviazanyja z papiarednimi, źjaŭlajucca lahičnym ich praciaham. Na čas pastupleńnia ŭ BDTMI u mianie ŭžo była siamja. I ŭ krasaviku 1969 h. u nas naradziłasia dačuška. Siamju treba było ŭtrymlivać, i ja pracavaŭ ažno ŭ niekalkich miescach. Aprača pracy na “Kryštali”, azdablaŭ kaviarni, restaran “Miensk” i inš.
U letnija vakacyi 1971 h. ja znajšoŭ sabie čarhovuju pracu: tre było azdobić partyjny kabinet u Astrašyckim Haradku. U kampańjony ja ŭziaŭ svajho pryjaciela — studenta 3 kursu adździaleńnia “Interjer” Alesia Stupnia z Horadni. Partorh nam vydaŭ pracu — davoli vialiki abjom pustaparožniaj afarmiłaŭki. Tut, viadoma, byli i Lenin, i Marks, i Haharyn… Ale my ŭsio heta pieraviarnuli na svoj kapył. Tematyku źbiełaruščyli nakolki mahli. U vyniku klasyki marksizmu-leninizmu zahavaryli pa-biełarusku, Haharyn byŭ pryviazany da tvorčaj bijahrafii Janki Kupały, dyj sami Janka Kupała ź Jakubam Kołasam źjavilisia... My pracavali bolš za miesiac. Zakazčyki asabliva nie cikavilisia chodam spravaŭ, ale pry samym zaviaršeńni pracy źjavilisia partorh i dyrektar saŭhasu. Jany pavodzili siabie pa-roznamu. Dyrektar, rasiejec, razumiejučy dalikatnaść sytuacyi, maŭčaŭ. Partorh ža — “toža biełarus” — išoŭ u nastup: “Pačamu?! Chto vam razrašył?! My zdieś stolka sił patracili, štoby paśledniuju biełaruskuju škołu zakryć! A vy nam tut što ździełali?! Vsio niemiedlenna pierapisać! Poka nie pierapišecie na ruskij jazyk — nie pałučycie apłatu!” Tak i ŭ pahadnieńnie ŭpisali: “Vsie tieksty proiźviesti na russkom jazykie”…
Viadoma, pierapisvać my ničoha nie źbiralisia i, skončyŭšy ŭsiu pracu, na nastupny dzień źjechali kožny da svaich baćkoŭ: ja — u Voršu, a Aleś — u Horadniu.
Pra ŭsio heta ja napisaŭ Ŭładzimieru Karatkieviču, ź jakim napiaredadni paznajomiŭsia. Ad Karatkieviča chutka pryjšoŭ adkaz. Piśmieńnik raiŭ mnie źviarnucca sa skarhaj da Staršyni Viarchoŭnaha Savietu BSSR Ivana Šamiakina, napisać jamu pra hety kanflikt. Ja tak i zrabiŭ.
I vo dziva! Praź niejki čas mnie zvonić z Astrašyckaha Haradka hety samy partorh i kaža: “Možacie pryjechać i pałučyć svaje dzieńhi ŭ kasie…”
Kali my atrymali svoj zakonny zarobak, partorh, nie chavajučy złości, jakaja padvojvałasia ad vidavočnaj parazy, kinuŭ nam: “Dołha eta nie pavisit, my skora ŭsio heta vykiniem, kak tolka prydziot uremia…” Jany dziela źniščeńnia biełaruščyny nie spynilisia b navat pierad tym, kab vykinuć svaich Marksa i Lenina… Spynić ich mahła sapraŭdnaja biełaruskaja ŭłada, jakaja ŭ asobie Ivana Šamiakina i paŭstała na ichnym šlachu.
Hety vypadak śviedčyć, jak važna nia zdradzić, nie zbajacca, nie sastupić hvałtu. Heta była nievialikaja, ale takaja nieabchodnaja nam pieramoha. Nieistotna, što viałosia pra kabinet palitaśviety, važna, što byŭ dadzieny prykład abarony i ŭkaranieńnia rodnaj movy.
U maim žyćci i raniej, i paźniej byli i klasy, i kabinety, i škoły, i kaviarni, i zavody; byli i parazy, i pieramohi. Ale nikoli i nidzie nie było vykazana takoha šalonaha supracivu biełaruščynie, jak tut. I biełaruskaja ŭłada paŭstała ŭ abaronu biełaruskaj movy. Ja nia viedaju, što havaryŭ hetamu partorhu Ivan Šamiakin i ci jon ź im havaryŭ uvohule. Ale zrazumieła, što sutnaść pazycyi była daviedziena adnaznačna, bo i partorh, i dyrektar saŭhasu vymušanyja byli razyścisia z nami pa-dobramu.
Paśla hety fakt ściorsia ŭ majoj pamiaci, i pry sustrečy ź Ivanam Šamiakinym ja nia zhadvaŭ pra heta… Ale nadyšoŭ čas źbirańnia kamianioŭ, i ja liču nieabchodnym praz 30 hadoŭ vykazać jamu ščyruju padziaku za realnuju padtrymku biełaruskaj movy ŭ mory biezzakońnia; skazać dziakuj za taki nieabchodny krok, jaki my ŭsie razam zrabili tady, na pradvieśni Novaha Adradžeńnia Biełarusi.
Mikoła Kupava
Kamientary