Biełyja abrazki
| LUDKA SILNOVA |
Lažyć na drevach śniežny puch —
Chałodny i svabodny Duch.
Vartuje son jaho — dazor
U vyšyni ź miljonaŭ zor.
O, moj Hieroj! O, volny Duch!
Kudy viadzieš svoj hrozny ruch?..
Voś vam uzor: zaŭždy hatovy
Prynieści ŭ śviet paradak
novy!
Laplu ciabie...
Laplu Ciabie — sa śniehu,
Śviatočnaści i śmiechu.
I ty — viasioły! — jak by
Plamieńnik Śniežnaj baby.
Nia važny, nie siardzity,
A kruhły, niby šar.
Nia vočy — antracyty!
I morkaŭki pažar!
...Nad hurbaj — nachilusia
Ŭ maleńni ci tvarbie.
Nia viedaju: malusia
Niabiosam ci Tabie?
Biełaja misteryja
Pad viečar hlanuła na dvor ja —
Tvajo lubimaje nadvorje:
Ŭsio biełaj voŭnaju rasšyta,
Małočnym kisialom zalita...
Staić Kaladnaja para —
By Poŭnia pasiarod dvara!
I krok chłapca ŭdalečyni,
Jak chrabuścieńnie praściny.
Miensk, 2003
Ciapier čytajuć
Babaryka turemščykam: «U mianie było, ciapier niama, ale jość šaniec, što budzie. A ŭ vas nie było, niama i nie budzie. I ŭ vašych dziaciej nie budzie»

Kamientary