Kachańnie i śmierć u miastečku N.
Ličycca, što miastečka N. uźnikła vakoł kirmašu. Ale heta nia tak. Nasamreč kala kirmašu spačatku ŭźnik raspusny dom, zatym mohiłki, i voś vakoł ich užo ŭźnikła miastečka N.
Doktar Ramuald Cyvis, adnak, nastojvaje ŭ svaich hazetnych natatkach, što paśla raspusnaha domu i pierad mohiłkami ŭźnik špital, adnak heta supiarečyć raskazam starych ludziej, što ŭ miastečku N. chvorych raniej nie lačyli, a adrazu zvozili na mohiłki i tam dušyli.
Na vielikodnym tydni pazaletaś u miastečku N. pakazvali aŭtamabil. Kamersant Ryhor Tarasaŭ ź Vilni braŭ pa čatyry kapiejki za pakaz i puskaŭ cikaŭnaha ŭ chlaŭčuk, arandavany im u starasty Ramiesnaj vulicy. U chleŭčuku było ciomna, tamu naviednik musiŭ stajać, ničoha nia bačačy, niekalki chvilin, pokul Ryhor apaviadaŭ pra karyść i cudadziejstvy aŭtamabila. Tak, Ryhor nazyvaŭ aŭtamabil mechaničnaj žyviołaj z dvuma sercami i papiaredžvaŭ, što praz aŭtamabil u dušu čałavieka moža pratačycca djabał. Dziela pierakanaŭčaści, darečy, u chlaŭčuk Ryhor zahadzia zapuskaŭ čornaha pieŭnia. Potym kamersant uklučaŭ haźnicu i davaŭ pamacać metaličny bok. Pasiadzieć u kreśle pobač z rulom kaštavała dziesiać kapiejek, ale na heta zhadžalisia nia ŭsie. Dziaŭčatam kamersant zadarma prapanoŭvaŭ prademanstravać, jak pracuje poršań. Paśla taho jak jon pakazaŭ heta dačce pana Samujlonka, a ŭžo jana raskazała maci, a taja panu Samujlonku, čaćviora lokajaŭ pana Samujlonka ŭ toj ža dzień pakazali, jak pracuje poršań, samomu kamersantu Ryhoru Tarasavu, paśla čaho jon uciok nazad u Vilniu. Aŭtamabil zastaŭsia ŭ chleŭčuku starasty, pakolki nia moh jeździć, bo nia mieŭ kołaŭ i ruchavika.
U adroźnieńnie ad astatnich kabiet miastečka, Maryla Krac apošnim časam navučyłasia adkładać jajki. U jaje heta atrymlivajecca, kažuć niekatoryja, paśla taho, jak jana ŭciakła na tydzień ad svajho Łaŭrena Kraca z varšaŭskim artystam cyrku.
Pra staryźnika Mikitku kažuć, što jon samy stary žychar miastečka N. i jašče zaśpieŭ časy raspusnaha domu. Pra svaju maładość Mikitka pamiataje mała, kaža tolki, što pisaŭ lozunhi dla azdableńnia vulic. Jany byli karotkija.
«Maleńkija kabiety zaŭsiody naraschvat!»
«Maleńkija kabiety — samy zručny vid kabiet!»
Pani Alžbieta, žonka pana Stanisłava D., pakachała doktara Ramualda Cyvisa, jaki zvyčajna chodzić u zialonym pinžaku, i peŭny čas nie mahła ŭ heta pavieryć sama. Doktar Cyvis nia viedaŭ pra hetaje kachańnie, ale źmienu ŭ pavodzinach pani Alžbiety zaŭvažyŭ i vyrašyŭ, što pani Alžbieta choča, kab jon pahladzieŭ jaje, jak daktary ŭ vialikich miestach hladziać pani. Zastaŭšysia doma adna, pani Alžbieta zaprasiła doktara Cyvisa, vyhnała z domu lokajaŭ, naviedała vannu, paliła siabie ružovaj vadoj i pastaviła ŭ spačyvalni vazony z arabinaj, bo padśviadoma adčuvała, što doktara ŭzbudžaje čyrvonaje i kruhłaje. Doktar pryjšoŭ u lohkim chvalavańni i skazaŭ «Davajcie adrazu piarojdziem da spravy, kładziciesia». Pani Alžbieta lahła, usia pierapoŭnienaja fantazijami i lohkaj kryŭdaj za adsutnaść piaščotnych i saramlivych zalacańniaŭ, na jakija jana mahła b sa spakojnym sercam admović. Doktar Cyvis upeŭnienym rucham zadraŭ spadnicu pani Alžbiety i ledź nia straciŭ prytomnaść, bo pani Alžbieta akazałasia panam Stanisłavam i jaho niemahčyma było hladzieć tak, jak daktary ŭ vialikich miestach hladziać pani. Pan Stanisłaŭ raźjušyŭsia i nakinuŭsia na doktara Cyvisa, kab jaho pabić. Sprava ŭ tym, što ŭ pana Stanisłava nasamreč nie było žonki, a značyć, i pani Alžbieta nie kachała doktara Cyvisa, i tut była zusim pamyłka va ŭsim apoviedzie.
Kaladny son panny Hruźnieckaj Stefanii, dački pana Hruźnieckaha Adama.
«Vialikaje hołaje pole, na hetym poli siadžu ja na kreśle, apuściŭšy vočy dołu, i vyšyvaju abrus, ale zusim na jaho nie hladžu i torkaju ihołkaj, chutčej, naŭzdahad, dziva, što traplaju ŭ abrus, a ŭ hety čas pobač staić Valancin Fiodaravič Smolkin, kamersant ź Miensku. Jon prapanuje mnie pahladzieć niedazvolenyja fatazdymki i čytaje ŭsłych knižku pra panoŭ i pani, jakija zusim nia majuć soramu. Ja admaŭlajusia hladzieć i słuchać. Nastaje viečar, pa poli latuć suchija klanovyja listy, trava hniecca, chmary spuskajucca nižej. Mnie čas iści ŭ spačyvalniu, tamu ja kažu Valancinu Fiodaraviču Smolkinu «da pabačeńnia» i kab jon prychodziŭ zaŭtra».
U łožku pani Daliły Staravojtavaj, udavy jehiera Ściapana Staravojtava, tolki ŭ hetym hodzie pamierli troje mužčyn. Kožny raz jany pamirali ŭ toj samy momant, kali suciašali ŭdavu pa Ściapanu Ivanaviču Staravojtavu, jaki tajamniča pamior u svaim šlubnym łožku vasiamnaccać hadoŭ tamu. Pani Daliła Staravojtava zusim nie była patrabavalnaja da mužčyn, tamu navat dla jaje było zahadkaj, čamu ŭsie jany pamirajuć, kali mahli b jašče žyć. Pieršyja dva razy ŭ hetym hodzie jana, kab nie było zališnich razmovaŭ, zvoziła dochłych mužčyn samatuham u jaročak za svajoj chataj i prykidała viećciem, a na treci raz nia vytrymała i paklikała da siabie doktara Ramualda Cyvisa. U minułym ža hodzie ŭ jaje łožku zahinuŭ tolki Sava Maršałkovič, ale tady pani Dalile ŭdałosia vydać, niby jon zahłynuŭsia ślinaj na vulicy pierad chlebnaj kramkaj i ŭžo napaŭmiortvy padniaŭsia da jaje pa dapamohu, až niečakana pamior na łožku. U jakaści dokazu ŭ tym hodzie pani Daliła pradstaŭlała vypiečku z svajoj kramki na pieršym paviersie, što, u pryncypie, pryviało da padvyšeńnia jaje prybytku ŭ nastupnyja dva miesiacy. Hetym ža razam joj pryjšłosia apranuć apošniaha mužčynu ŭ surdut i vydać za svajho žanicha, bałazie jaho nichto nia viedaŭ u miastečku. Doktar Cyvis uziaŭsia stavić dyjahnaz. Adnak paśla apošniaj niaŭdačy z pani Alžbietaj jon razhladaŭ tolki niaščasnaha mužčynu i zusim nie razhladaŭ pani Daliłu Staravojtavu, choć i zdahadvaŭsia, što jana vielmi niezdarma źjaŭlajecca haspadyniaj łožka, u jakim hinuć mužčyny. Nakont nieviadomaha žanicha jon aficyjna zaśviedčyŭ, nibyta absalutna dakładna možna mierkavać, što pryčyna śmierci niaščasnaha zastajecca zahadkaj.
Pra staražytnuju kamiennuju skulpturu na Handlovaj vulicy, kala kirmašu, staryźnik Mikitka raskazvaje, nibyta tut byŭ pakarany adsiačeńniem mužčynskich turbot sam Juda paśla zdrady. Na hetyja słovy doktar Ramuald Cyvis zaŭvažaje ŭ svaich hazetnych natatkach, što Juda zusim nie pazbyvaŭsia mužčynskich turbot, a byŭ visielnikam na tapoli, i jość vielmi jaskravyja dokazy, što mienavita taja samaja tapola nikoli nie pamiraje, a zaŭsiody žyvie. Voś i ciapier jana raście na paŭdniovym uskrajku miastečka zusim adna, i nichto nia sielicca ni na joj, ni pad joj, ni zamiest jaje. Nakont kamiennaj skulptury na Handlovaj vulicy ŭ svaich hazetnych natatkach doktar Cyvis nie zaŭvažaje ničoha, choć u pryvatnych razmovach i nastojvaje, što navukova słušnaj nazvaj skulptury budzie adno mała pašyranaje ŭ miastečku słova. Pryzvyčaiŭšy hetaje słova da bolš pašyranych, mieścičy nie nazyvali dalej skulpturu inačaj, jak Pień. Kala skulptury adnojčy zdaryłasia dziva — adna sałdatka pastajała-pastajała blizka i zaciažarała. Mužu ŭ vojska byŭ adpraŭleny aficyjny list ad baciuški Anisima pryznać dzicia dziŭnanarodžanym, pryniać u siamju, lubić i vychoŭvać. Udziačnaja sałdatka potym časta prychodziła da baciuški Anisima na malitvy, choć inšyja kažuć — nie čaściej, čym datul.
Tajemna prahny da śmierci, doktar Ramuald Cyvis nadoječy mierkavaŭ naviedać Daliłu Staravojtavu, udavu Ściapana Staravojtava, i ŭžo byŭ damoviŭsia ź joju pra prychod unočy. Ściarožka abminajučy dvary z asabliva čułymi sabakami, jon nabliziŭsia da chaty pani Daliły, i prysieŭ kala jaročku za jaje płotam. Takoje zamiłavańnie achinuła tut doktara Cyvisa ad dumki, što narešcie spaznaje radaść ad pani Daliły, što jon taropka rassłabiŭsia pad płotam i niečakana zachacieŭ žyć. Pani Daliła, adnak, zusim nie pakryŭdziłasia i pryniała jaho nazaŭtra abiedać. Paśla abiedu jana čytała jamu vieršy, pakazvała svaje ruki i davała ich akuratna paniuchać. Viartajučysia damoŭ, doktar Cyvis paśliznuŭsia na prystupkach i pałamaŭ šyju, adnak pamior nie adrazu, a tolki paśla taho, jak staryźnik Mikitka advioz jaho na mohiłki i tam zadušyŭ viaroŭkaj. Łaŭren Krac, voś užo treci hod jak pjanica, dapamahaŭ u hetym Mikitku i nazaŭtra raskazvaŭ, što vielmi pavažaje staryja zvyčai i lubić svaju rodnuju ziamielku, a na joj lasy, aziory, pali, uradžaj i ludziej.
Ciažka chvarejučy ź intymnaje pryčyny, bo joj tak bolš i nie pryśniŭsia kaladny son, panna Hruźnieckaja Stefanija, dačka pana Hruźnieckaha Adama, dniami vydumała sabie, što znoŭku bačyła žyvoha doktara Ramualda Cyvisa. Praź niekalki dzion mieścičy nasamreč zaŭvažyli, što ŭ hazecie usio jašče źjaŭlajucca artykuły pana Ramualda pra pachodžańnie nazvaŭ navakolnych viosak i pra suviaź pamiž imiem čałavieka i jaho charaktaram. Hazetu, jakuju čytali ŭ miastečku N., vypisvaŭ usiaho adzin čałaviek — ahranom na pensii Vasil Zubiej, bo ŭ samoj naźvie hazety havaryłasia pra nivu, a sielskaj haspadarkaj va ŭsim miastečku cikaviŭsia tolki jon.
Adrazu za letašnimi Kaladami ŭ miastečka N. prylataŭ snarad i razryvaŭsia ŭ harodach na paŭnočnym uskrajku. Tolki paśla hetaha mieścičy pačali aktyŭna abmiarkoŭvać, što hrukat za haryzontam, jaki voś užo amal niekalki miesiacaŭ byŭ dobra čuvać, moža akazacca vajnoj. Raniej na padobnyja dumki pryhadvali surjozny arhument — nikoli vojski z našaha boku nie stajali tak doŭha, a naadvarot, zaŭsiody ŭmieli dastatkova chutka i arhanizavana adstupać. Paśla vypadku sa snaradam Vasil Zubiej, jak ahranom na pensii, pierakanaŭ mieścičaŭ, što vojska z našaha boku mahło akazacca zarytym u akopy. Na hetyja słovy staryźnik Mikitka pahadziŭsia, maŭlaŭ, tak, tut užo jakoje adstupleńnie, tut užo lažy, dastań ruki ŭhoru i snarady łavi, a kali nia złoviš, to ciabie — u akopčyk bližejšy.
Apošniaj zimoj u miastečku źjavilisia niekalki čałaviek u vajennych šynialach biez pahonaŭ. Ź imi byŭ kudłaty žydok u skuranoj kurtcy. Uvieś dzień jany chadzili pa miastečku, šukajučy to centralnuju płošču, to vazok, kab uźleźci na jaho i vystupić. Krychu pachadziŭšy pa kirmašy, jany narešcie ŭbačyli zvoddal šynok Nastaśsi Ryk, dzie ŭsie razam sieli i vypili na kilahram karyčnievych maleńkich hrošaj. Nazaŭtra žydka ź ludźmi ŭ šynialach u miastečku ŭžo nie było. Zatoje muž šynkarki Lavonci Ryk, jaki vypivaŭ razam ź nieznajomymi ludźmi, nazaŭtra šmat łajaŭsia na pana Samujlonka, pana Hruźnieckaha i jaho siamju, na pana Stanisłava D. i na ŭsich inšych panoŭ i pani miastečka, a pry kancy tydnia pafarbavaŭ staražytnuju skulpturu na Handlovaj vulicy ŭ čyrvony koler. Staryźnik Mikitka, ubačyŭšy skulpturu takoj, pryhadaŭ, što za časami raspusnaha domu jana taksama była pafarbavanaju, tolki tady čyrvonaj była adna makaŭka. Łaŭren Krac horača padtrymaŭ staryźnika Mikitku, choć sam jon za časami raspusnaha domu i nia žyŭ, ale zatoje zaŭždy chadziŭ razam ź Mikitkam.
U toj samy hod, uvosień, žydok u skuranoj kurtcy i ludzi ŭ šynialach byli ŭ miastečku znoŭ. Jany adrazu zajšli ŭ šynok, dzie vyklikali Lavoncija Ryka i praviali ź im arhanizacyjny schod. Na im jany stanoŭča acanili koler staražytnaj kamiennaj skulptury na Handlovaj vulicy i vynieśli rašeńnie da kanca hodu rasstralać pana Samujlonka, pana Hruźnieckaha i jaho siamju, pana Stanisłava D. i inšych panoŭ i pani miastečka. Z hetaj nahody Lavonciju Ryku byŭ uručany revalver, a žydok i nieznajomyja ludzi ŭ šynialach nazaŭtra vypili znoŭ i źjechali. Lavonci, jaki na ranicu ŭžo nia moh pryhadać, našto jamu dali revalver, padaryŭ jaho Dalile Staravojtavaj, udavie Ściapana Staravojtava, — vyklučna dziela taho, kab nadalej było dakładna viadoma, ad čaho pamirajuć jaje mužčyny.
Adnojčy Lavonci Ryk nia vytrymaŭ i raskazaŭ žoncy, što kali ŭ nastupny raz pryjeduć žydok i nieznajomyja ludzi ŭ šynialach, to ŭ miastečku pabudujuć škołu, razburać carkvu, a ŭ byłym domiku doktara Ramualda Cyvisa zrobiać lakarniu, dzie ludziam buduć vyryvać zuby i adrazać ruki. Zrazumieŭšy, što jaje Lavonci zachvareŭ psychična, Nastaśsia Ryk papłakała praz adsutnaść doktara Cyvisa i pajšła da staryźnika Mikitki.
Dušačy Lavoncija Ryka na mohiłkach, staryźnik Mikitka vučyŭ Łaŭrena Kraca, što ad čystaj vady, uziataj napałam ź dziciačaj mačoj i vypitaj zranku, skura na ciele miakčeje i lepiej pachnie, a za heta vielmi pavažajuć žančyny.
Žydok ź nieznajomymi ludźmi ŭ šynialach pryjechaŭ davoli chutka, ale zusim biaz škoły i bieź lakarni. Jon spytaŭ u šynku Lavoncija Ryka, na što Nastaśsia Ryk, jaho ŭdava, zapłakała i paraiła im pajści da Daliły Staravojtavaj.
Unočy staryźnik Mikitka spaŭ tryvožna: u domie Daliły Staravojtavaj čulisia streły, i jon razumieŭ, što pryjdziecca rana ŭstavać nazaŭtra.
∎
Alaksiej Baciukoŭ — vykładčyk filazofii, teležurnalist i prazaik. Pracuje ŭ Mahilovie.
Ciapier čytajuć
«Čamu ja pavinien dakazvać, što nie darmajed?» Pradprymalnika z Homiela pamyłkova zapisali ŭ niezaniatyja — jon daviedaŭsia tolki paśla vializnych rachunkaŭ za kamunałku
Kamientary