Pra nieviadomy raniej fakt z žyćcia Vincenta Dunina‑Marcinkieviča piša Jazep Januškievič.
Bryčka zvykła padkaciła pad kancylaryju, i na raskacistaje furmanava «Sto‑o‑oj!» hučna coknuli ŭsie dvanaccać padkoŭ. Tamaš hopnuŭsia ź pieradka i sprytna adčyniŭ dźviercy.
Prypsavanaje nadvorje i vieraśnëvy kałamutny ranak nie dadavali humoru mienskamu hubernataru Siamënavu. Adnak ničoha nie abiacała, što dzień vydasca hetkim tłumnym.
Vyłaziačy, hubernatar uhledzieŭ postać mužyka, što ŭźnikła miž ekipažam i budynkam «prisutstvija». Šaračkovy armiak na fonie śviežafarbavanaj žoŭtaj ściany zdaŭsia brudnym. Nabliziŭšysia, Siamënaŭ pierakanaŭsia nia tolki ŭ niaśviežaj adziežynie. Marščynisty pakamiečany tvar havaryŭ pra ŭžyvańnie hary. Ale čakanym pieraharam nie patychała.
‑‑ Vaša śvietłaść, maju pilnuju spravu da…
‑‑ Ci byŭ u «prisutstvii»? Niachaj składuć čałabitnuju.
Ź dźviarej kazënnaha budynku ŭžo šnuravaŭ vartavy Ryhor Falej. Hubernatar viedaŭ, što zahad jahony pačuty i budzie vykanany naležna.
‑‑ U mianie vielmi važnaje, pra padrobku dakumentaŭ na…
‑‑ A‑a, kali tak, tady adrazu da Čmychava.
Mužyčok zatrymaŭsia z Ryhoram, i hubernatar prajšoŭ u dźviery, kirujučysia prosta da siabie ŭ kabinet. Hubernatarskija apartamenty mieścilisia na druhim paviersie.
Jakim ža było ździŭleńnie, kali mienš čym za paŭhadziny da jaho pastukalisia i ŭvajšoŭ sam Ivan Čmychaŭ. Za plačyma vice‑hubernatara ŭ projmie była vidać znaëmaja ŭžo Siamënavu postać. Kab voś tak, biez naležnaha dakładu, vice‑hubernatar navažyŭsia turbavać zrańnia…
— Vašie Vysočiestvo, dieło sročnoje, nieotłožnoje, triebujuŝieje Vašieho vmiešatielstva…
Rasiejskaja mova z vusnaŭ vice‑hubernatara hučała biezdakorna. Tolki miakki śpieŭny akcent vydavaŭ uradženca poŭdnia Małarasii. Tak i było. Syn haradavoha mahistratara dzieś z‑pad Pierajasłaŭlu, Ivan Chviedaraŭ Čmychaŭ pieršyja hadoŭ dvaccać i słužyŭ na radzimie — na Pałtaŭščynie, padymajučysia ad sakratara nižniaha ziemskaha sudu praz paviatovaje kaznačejstva da hubernskaha rehistratara. Najbolšym dasiahnieńniem jahonaj maładości stałasia słužba ŭ krymskaj salanoj ekspedycyi 1812 hodu, kali padčas napadu karsykanca na Rasieju ŭvačavidki, byccam śnieh uviesnu, tajali zapasy soli. Hety vostry deficyt narod moh i pieračakać, a voś carskaje vojska, padrosłaje na dobrych 300 tysiačaŭ apałčencaŭ, patrabavała ŭ varyva štodnia choć drobku tych kryštalikaŭ, bieź jakich i hałodnamu strava nie smakuje.
Viekam Čmychaŭ byŭ starejšy za hubernatara. Značyć, i dośviedam čynoŭnickim bahaciejšy.
— Što zdaryłasia? — Siamënaŭ ssunuŭ brovy i ŭnutrana sabraŭsia. Pradčuvajučy, što zaraz, by hienerału na poli boju, daviadziecca nieadkładna prymać rašeńnie.
— Voś niachaj raskaža ad pačatku. Zachodź! — Čmychaŭ enerhična machnuŭ rukoju, viedajučy, što ad hetaj chviliny ź jaho zdymajecca adkaznaść za pačutaje. Što b ciapier ni nabrachaŭ hety pryhonny.
Spatrebiłasia hadzina, kab paŭstała jasnaja karcina. Zavuć jaho Juzuk Duškievič, z pryhonnych panoŭ Lubanskich‑Klimantovičaŭ, što ŭ Mnišanach Piaršajskaj vołaści. Poruč lažyć Lucinka, nie bolš jak hady try‑čatyry tamu nabytaja Vincentam i Juzefaj Marcinkievičami. Vinceś toj padradziŭsia na arandatara Mnišanaŭ, a častkaj płaty za arandatarstva staraja Lubanskaja addała jaho, Juzuka, dy jašče svajačku jahonuju, Justynu, u «pasłuhu» Marcinkieviču, jaki aproč Lucinki maje jašče i ŭ Miensku damki. Voś na Sałdackaj Słabadzie žyvučy, pasyłaŭ jaho haspadar nieadnojčy da Ściapana Klučynskaha, pa niejkija papiery. Jano ničoha, dy dziva toje, što papiery tyja «biełavyja», nikoli ničym nie śpisanyja. Ale staradaŭnija. Z daŭnimi hierbami, nie ciapierašnimi, z dvuchhałovym arłom… Dzie sam Klučynski ich braŭ? Niemaviedama. Tolki viedama, što toj Klučynski raniej słužyŭ stołanačalnikam u haradzkim mahistracie Miensku. Stary, pavažny čałaviek. Ničoha nijakaha. A voś Marcinkievič, filut *, śpisvaje ich, pad daŭnija pryvilei karaleŭskija padrablajučy. Bo pavodle razboru, učynienaha ŭładami paśla Listapadaŭskaha zakałotu, nichto nia maje prava ličycca j nazyvacca šlachtaj, kali nia maje taho patentu šlachieckaha, karaleŭskaha. Dyk Marcinkievič pradaje ich usëj šlachcie, nia tolki huberni Mienskaj, ale j dalej. Najbolš najaždžajuć svajaki‑kreŭniki jahonyja z Mahiłëŭščyny dy Ašmianščyny, ën ich na šlachtu čyściusieńkuju vyrablaje, što potym nia tolki Hieroldyja miascovaja, ale i ŭ Pieciarburhu praviarajuć i za čystuju manetu prymajuć.
«Jašče adzin padpolny syndykat», — milhanuła ŭ Siamënava. Zrazumieła, čamu vice‑hubernatar nia ŭziaŭ adkaznaści na siabie. Tut, kali što nia tak, da stalicy recha dakocicca. I pazdymajuć ordeny razam z pensiënam. Nie paśpieła acichnuć sprava viadomaja, z machlarom Marcinam Čapkoŭskim, ažno novaja nasoŭvajecca.
Hodu nie minuła, jak tuju spravu, pad amnistyju padviedzienuju, u archiŭ śpisali. «…vyrobnik padłožnych dakumentaŭ Marcin Čapkoŭski ŭ Dzisienskim ujeździe z papierami padobnymi znojdzienymi ŭ sunduku złoŭleny i na dopytach u Dzisienskim ziemskim sudzie 6‑ha a ŭ Minsku ŭ prysutnaści palicmajstra Čahłakova i čynoŭnika Kamienskaha 10‑ha vieraśnia 1835‑ha hodu pakazaŭ: paznajomiŭšysia z słužačym ŭ Minskaj Rymska‑Katalickaj Duchoŭnaj kansystoryi pierakładčykam Marcinkievičam, śpiarša skłali kampazycyju na zdymańnie madelaŭ ź piačatak pad roznymi pryvilejami i dakumentami, potym rabili piačatki Karaloŭ Polskich Stanisłava Aŭhusta i Aŭhusta 3‑ha. Sam ža jon Čapkoŭski zrabiŭ piačatku Karala Jana Kazimira, i ŭsie onyja piačatki zastalisia ŭ Marcinkieviča…»
Toj Čapkoŭski acich, Sybiram napałochany, dyk hety nie supakoiŭsia. Nu, hałubčyk, Sybir za taboju płača! Tady, jak kazali, cieść Baranoŭski, mienski rehient, admazaŭ ziaćka. Ciapier užo nie adkrucicca, kamedyjant niaščasny. To «Rekrucki žydoŭski nabor» na kantraktach vosieńskich stavić, to «Čaradziejnuju vadu» prydumvaje. Jasna, jakaja vada pa načach hatujecca. Ź sinilnych arechaŭ dy kavy čornaj pad atramant staradaŭni roblenaja. Kab pisałasia, byccam zołatam pa marmury. Voś vypišu schodu order na pieratrus.
— Paklikać sakratara!
Pasłužlivy maładzën Viarbicki pudka prysieŭšy za samim hubernatarskim stałom, kalihrafična vyvodziŭ pad dyktoŭku.
«… U h. Minsku. 16 vieraśnia 1844. № 195.
Sakretna
Haspadzinu čynoŭniku asobych daručeńniaŭ Bucieviču
Sielanin pamieščyka Lubanskaha Iosif Duškievič što znachodzicca va ŭsłužeńni u pamieščyka Marcinkieviča źjaviŭšysia da mianie hetaha dnia, miž inšaha zrabiŭ mnie danos, što Marcinkievič zajmajecca nibyta składańniem padrobnych dakumentaŭ na šlachieckaje pachodžańnie, dla čaho maje i piačatku, schavanuju pad padłohaj.
Pieradajučy źniataje z Duškieviča pakazańnie, daručaju Vam pa ukazańniu danasiciela zrabić u domie Marcinkievič raptoŭny vobšuk i suprać aznačanaha danosu zrabić farmalnaje daśledavańnie i takoje pradstavić mnie…»
Nakiravany na Sałdackuju Słabadu palicejski narad spraŭna vykanaŭ zahad.
Tolki vynik — nu anijaki. Anijakija piačatki ni ŭ sienie, ni ŭ sałomie, ni ŭ chacie pad padłohaj, ni ŭ aŭsie ŭ śvironku nie adšukalisia. Papieraŭ, praŭda, tych naźbirałasia. I śviežych, i staražytnych arkušaŭ. Tolki prynaležnaść ich Duninu‑Marcinkieviču, škodnuju ci nie, jašče naležała davieści.
-
Fatahrafii hetaj słanimčanki vystaŭlajucca pa ŭsim śviecie — praź ich jana raskazvaje i pra dyktaturu ŭ Biełarusi FOTY
-
Voś videazapis fiestyvalu «Vieršy na asfalcie», dzie Niaklajeŭ pračytaŭ svoj vierš «Na imianiny śviatoha Valancina»
-
Aktrysa Kupałaŭskaha pryznałasia, što teatr tak i nie zmoh adyści paśla 2020 hoda
Kamientary