«Ja emihravała, kali heta jašče nie było mejnstrymam». Darja Rakava napisała knihu pra biełarusaŭ u emihracyi
U Varšavie adbyłasia interaktyŭnaja prezientacyja ščyraj knihi «Ja/My Emihracyja», jakuju napisała 25‑hadovaja biełaruska, nastaŭnica polskaj movy Darja Rakava, paviedamlaje Radyjo Svaboda.

Darja Rakava apynułasia ŭ Polščy ŭ 2018 hodzie — chacieła atrymać jeŭrapiejskuju adukacyju. Ale ŭ 11‑m kłasie jašče nie vyznačyłasia, čym choča zajmacca.
«Ja chacieła stać aktorkaj, ale tata mnie skazaŭ, što z takoj prafiesijaj ja budu žyć u skryncy. Tamu my vybrali toje, paśla čaho ludzi nie žyvuć u skryncy, — palitałohiju… U Biełarusi zastavacca dla mianie — nie varyjant. Ja razumieła, što z maim vostrym jazykom i z tym, pra što ja pytałasia ŭ škole, u Biełarusi mnie budzie nie vielmi dobra. Baćki vypchnuli mianie vučycca ŭ Jeŭropu — pryvieźli ŭ Lublin. Tak što ja emihravała, kali heta jašče nie było mejnstrymam», — z humaram apaviadaje Darja.
Ale ŭ svajoj knizie jana ŭdakładniaje, što «jechać kudyści» (jak jana ź Biełarusi ŭ Polšču ŭ 2018-m) i «źjazdžać adniekul» (jak bolšaść ciapierašnich vymušanych emihrantaŭ) — heta roznyja rečy. Taki dośvied u kožnym razie traŭmatyčny.
Darja pryjechała ŭ Polšču ź viedańniem polskaj movy na ŭzroŭni V2 (heta davoli vysoki ŭzrovień, vyšejšy za siaredni. — RS). Ale, jak akazałasia, jaho było niedastatkova dla paŭnavartasnaj kamunikacyi. A mova daje svabodu, śćviardžaje Darja.

«U novaj krainie žycharstva doŭha maŭčyš. Spačatku tabie brakuje słoŭ. I časta čuješ ad samych roznych ludziej, kudy tabie treba jechać, jaki ty «nie taki» i jaki ty niedarečny, kali ŭsio ž vyrašaješ adkryć rot. Dyskryminacyja stanovicca nastolki zvykłaj častkaj žyćcia, što da taho momantu, kali movy ŭžo chapaje, kab adkazać usim, praciahvaješ maŭčać, pavieryŭšy ŭ svaju niepaŭnavartasnaść. Płaciš padatki, robiš karysnuju pracu, jak miascovyja, maješ dobry dośvied i niekalki moŭ u hałavie, ale ŭsio roŭna ty «lišni» i žyvieš z hetym, saramliva zakryŭšy rot», — piša aŭtarka knihi «Ja/My Emihracyja».
«Nakapiłasia i naźbirałasia»
Čamu źjaviłasia hetaja kniha? Kali Darja pačała pracavać nastaŭnicaj polskaj movy, navučency raskazvali joj pra svaje pryhody ŭ čužoj krainie. Jana źbirała hetyja emihranckija historyi. Pakolki była nastaŭnicaj, usio analizavała, raskładvała pa paličkach. Dy i svaich pryhod i nazirańniaŭ u jaje chapała.
Apošniaj kroplaj staŭ dla Darji pachod u miascovuju administracyju (urząd).
«Mnie tady zdavałasia, što ja davoli dobra razmaŭlaju pa-polsku, u mianie nie pavinna być prablem. Ale pan va ŭžondzie paličyŭ, što ja nie nadta jaho razumieju, i pačaŭ pierakładać niekatoryja słovy na ruskuju. Mnie heta nie spadabałasia, i ja vyrašyła ŭziacca za napisańnie knihi pra ciažkaści emihracyi. Napisała jaje davoli chutka, praź niekalki miesiacaŭ u mianie ŭžo byŭ tekst. Tak što nakapiłasia i naźbirałasia», — raskazvaje aŭtarka.

Knihu jana pisała pa-rusku, choć daskanała vałodaje i biełaruskaj movaj, — kab jana była karysnaja i ruskamoŭnym, i tym, chto viedaje ruskuju.
U novym vydaviectvie RozUM Media, jakoje ŭ mai 2025 hoda zasnavaŭ biełarus Pavał Lahčyłaŭ, kniha vyjšła ŭ dvuch varyjantach. U lutym jana vyjdzie taksama pa-polsku.
Ad razhublenaści da ŭpeŭnienaści
Prezientacyju vydańnia praviali interaktyŭna. Darja zadała publicy pytańnie, što dla kožnaha aznačaje emihracyja — adnym-dvuma słovami. Adkazy byli samyja roznyja: «vyprabavańnie», «šalenstva 24 hadziny na dzień», «novyja mahčymaści i pierśpiektyvy», «adstoj», «da i paśla», «aktyvizacyja strachaŭ», «źmieny i novaje žyćcio», «samastojnaść», «baraćba i składanaści», «pierazahruzka siabie nanova», «žopa», «kryzis», «dziva dziŭnaje», «novy hałaŭny bol», «vymušanaja miera»…

Aŭtarka vysłuchała ŭsie varyjanty i padsumavała:
«Ekśpierymient udaŭsia. Možacie knižku kuplać — tam pra vas budzie dakładna!»
Darja apisała nie tolki svaju historyju emihracyi, choć i jana ŭ knizie jość. U novym vydańni bolš historyj i dośviedu inšych — vučniaŭ, siabroŭ, susiedziaŭ.
«Nas, takich razhublenych, na čužynie vielmi šmat, i heta nie zaležyć ni ad statusu, ni ad uzrostu. Ja pakazvaju šlach ad razhublenaści pieršych dzion da ŭpeŭnienaści, jakaja źjaviłasia prynamsi ŭ mianie, i, dumaju, źjavicca va ŭsich.
U knizie šmat śmiešnych situacyj, ja vielmi bahata iranizuju. Mnie chaciełasia, kab vy śmiajalisia — kab dumali, što ŭsio nie tak strašna», — zapeŭnivaje aŭtarka.
U tvory Darji 6 raździełaŭ, 33 ilustravanyja historyi pra novaje žyćcio ŭ emihracyi i pra toje, jak davać rady składanaściam. Jość surjoznyja ese: pra polskuju palicyju, biurakratyčnaje piekła, departacyju, zakony, jakija chutka źmianiajucca. Jość kranalnyja teksty pra dom i siamju, movu, siabroŭstva na emihracyi, pra dziaciej-bilinhvaŭ i padletkaŭ.

«Ja napisała navat pra svaje ramantyčnyja spatkańni na polskaj movie, pra pačatak vajny, pra sumnyja śviaty nie ź blizkimi, pra tych, chto viartajecca, i pra toje, što «stary śviet razvaliŭsia, a novy jašče nie padvieźli»», — kaža Darja.
Aŭtarka abiacaje: kali čahości ŭ pieršaj knizie niechta nie znojdzie — budzie druhaja.
«Nie žyć adkładzienym žyćciom»
Na prezientacyi Darja pračytała frahmient ese «Bolš nie chaču žyć na čamadanach», jaki, na jaje dumku, daje nadzieju.
«Ja nie źjazdžała ź Biełarusi. Ja jechała ŭ Polšču. Jak ni kruci, heta vialikaja roźnica, ale bytavy kryzis emihrantki ja pražyvała hetaksama ciažka, jak i tyja, chto źjechaŭ, uciakajučy ad represij i vajny…
Navošta tabie tvaje knihi? Ty žyvieš u internacie. Moža, tabie jašče i kibord pryvieźci? — heta maja mama.
Jana nie razumieje, čamu ja prašu pryvieźci rečy, jakija budu ź vialikaj ciažkaściu ciahać na sabie pry kožnym novym pierajeździe. Ja prosta chaču, kab maje rečy byli sa mnoj. I kab było što pastavić na palicu. Šmat hadoŭ, akramia hetych knižak i kiborda, u mianie ničoha nie było.
Ja jeła z samych tannych ikiejskich talerak i karystałasia paścielnaj bializnaj ź internatu, a paśla paduškami i koŭdrami arendavanaha žytła.
Praź piać hadoŭ ja kupiła sabie ŭłasnuju koŭdru, padušku, a jašče vialiki žoŭty fatel, dyvan, dvuchmietrovaje lusterka, piśmovy stoł i šmat lampaŭ.
Maje siabry byli ŭ šoku — nie tolki tamu, što ja pierajazdžała prykładna raz na paŭhoda, ale jašče i tamu, što mnie mahli banalna nie padoŭžyć DNŽ i pryjšłosia b źjazdžać nazaŭsiody. Navošta hetyja rečy? Takoje marnatraŭstva…
Pieršy raz z usim hetym naboram mebli ja pierajechała ŭžo praz try miesiacy. Mnie daviałosia šukać busik i płacić za pierajezd.
Zatoje na novym miescy, kali ja rasstaviła meblu, adrazu apynułasia doma. Užo ŭ pieršy dzień. Abvykacca nie pryjšłosia, bo sa mnoj byli maja mebla i maja bializna. Lubimaja, utulnaja, mnoj abranaja i składzienaja maimi rukami.
Ja tak uściešyłasia, što na nastupny dzień kupiła sabie šmat pryhožaha posudu: kielichi dla vina — šyrokija, ale na vielmi tonieńkaj nožcy, kubki dla kavy z padvojnym škłom, pryhožyja šklanki dla napojaŭ, dźvie vazy dla kvietak, kieramičnyja talerki ručnoj raboty.
Kali mnie nakanavana budzie kali-niebudź źjechać, ja prosta razdam heta ŭsio.
Ja viedała, što bolš nie chaču pazbaŭlać siabie hetaj bytavoj raskošy i žyć tam, kudy navat nie chočacca viartacca z pracy tolki tamu, što mnie mohuć nie padoŭžyć hety durny DNŽ.
A kali ŭ mianie nikoli nie budzie hramadzianstva? Ci svajoj kvatery? Pamru, tak i nie vypiŭšy vina z svaich pryhožych kielichaŭ? U mianie niama hrošaj na svajo žytło i słabyja šancy atrymać pašpart, ale piaćdziasiat złotych na kielich u mianie jość.
I jašče jość vialikaje žadańnie nie žyć adkładzienym žyćciom», — piša aŭtarka knihi «Ja/My Emihracyja» Darja Rakava.
Kamientary