Lehiendy i padańni sučasnaj palityki
«U apazycyi niama novych idejaŭ»
I kolki ni morščy łob, jany, novyja, nie prychodziać. Ci to talentu brakuje i prazarlivaści? Ci to dośviedu nie staje i charyzmy? Ale chiba tyja idei, što praklamujucca, pavinny być niejkimi novymi? Chiba nia tyja ž idei svabodaŭ i demakratyčnaha ŭładkavańnia pryviali da pieramohi demakrataŭ u susiednich krainach?
Adnak ža ŭ nas hetyja idei čamuści «nie hučać». I tady prychodzić dumka, što ich hučańnie možna padmianić, da prykładu, kamunalnymi buntami. Uziać, tak by mović, narod nie abstrakcyjami, a — za žyvoje. Tolki ž ad adnaje dumki pra ekstensiŭnaść hetkaha šlachu apuskajucca ruki.
Dyk čamu ž jany nie hučać? Samaja lepšaja (zadušeŭnaja i jakraz staraja, znajomaja, «viečnaja») pieśnia moža ŭ adnym vykanańni litaralna zavaražyć publiku, a ŭ inšym — papłyści mima not i pakinuć adčuvańnie prykraści dy soramu za artysta. Prablema, značyć, u vykanaŭcu, u jahonym imidžy i vobrazie, jakija ŭ hučańni palityčnaj idei inšy raz majuć šmat bolšuju vahu, čym navat źmiest skazanaha. My, publika, vierym abo nia vierym najpierš vam, a nia vašym idejam. I kali my vam sympatyzujem, my padtrymajem vas, a nia vašyja prahramy (jakija ŭ vas va ŭsich — «adnolkavyja»). Razumieju, što sytuacyja pierakasabočanaja, ale siońnia jana takaja jość. I niama nijakich idejaŭ, jakimi b apazycyja mahła «viarnuć sabie davier narodu». Heta jakraz vobrazam svaim apazycyja musić viarnuć davier narodu da svaich idejaŭ. A dla hetaha jana musić mieć pryncypy i hety samy celny, nie raskołaty vobraz.
«Apazycyja nia maje sympatyjaŭ narodu»
Nie vyklikaje sympatyjaŭ toj, chto nia maje pryncypaŭ. Voś ža, siońnia havorka idzie pra samy niepryjemny dla apazycyi, samy niežadany ŭ abmierkavańniach pryncyp, jaki parušajecca na kožnym kroku. Dapuskaju navat, što niechta zaraz adkładzie hazetu, kab nie psavać sabie nastroju. Tym nia mienš. Havorka idzie pra movu.
Kali vy apazycyja, dyk vy musicie nieści ŭ sabie vobraz zaŭtrašniaje Biełarusi — nie takoj, jak siońnia. Lepšaj. Zrazumiełaj. Treba zusim nia viedać historyi, kab ujaŭlać, što niezaležnaja i demakratyčnaja Biełaruś pad bokam u Rasiei moža adbycca jak bilinhvistyčnaja ci jak rasiejskamoŭnaja kraina.
Nia budu paŭtarać dovady na karyść biełaruskamoŭnaści demakratyi — usie ich cudoŭna viedajuć, jak cudoŭna viedajuć i toje, što być biełaruskamoŭnym siońnia — značyć, najčaściej, — iści na pryncyp. Mahčyma, heta samy ciažki pryncyp, jaki ŭ nas usialak starajucca nivelavać.
Nia budu paŭtarać i dovady advarotnaha boku. Jany nie vytrymlivajuć krytyki. Skažu tolki, što biełaruskaja nacyja, jak sučasny palityčny subjekt, paŭstała (ci tolki paŭstaje) mienavita na movie, a nie, skažam, na relihii ci hrašach, ci tamu, što heta ŭsiaho tolki inercyja taho, što isnavała ŭ minułym, ci tam u vyniku hieapalityčnych razborak. I niama biełarusa, jaki b nie razumieŭ pa-biełarusku. A sukupny adkaz nacyi na biełarusizacyju škoły napačatku 90-ch hučaŭ kali nie zachoplena, dyk tak: my ŭžo, viadoma, pa-biełarusku nie zahavorym, a voś dzieci našy — pavinny.
Nie, publika nia budzie asudžać dempresu za mentalna čužuju joj, publicy, movu Ciutčava i Fieta. I apazycyjnych lideraŭ — za ichnuju ničym nie matyvavanuju ahitacyju za «niezavisimosť i protiv diktatury». I advažnych maładzionaŭ — za raściažku nad Niamihaj: «On dołžien ujti». Publika moža i ŭchvalić. Tolki adčuje pry hetym nieŭśviadomleny, ale hłyboki ŭnutrany dyskamfort: i ad demakratyčnaha Fieta, i ad «niezavisimosti», i ad hetaha «ujti». Bo publika ŭ absalutnaj masie svajoj tak nie havoryć i nia čuje. Nazaviecie jaje movu suržykam, pidžynam, trasiankaj, ale heta zusim nie rasiejskaja mova, a toje, što daje publicy ŭnutranaje prava ŭ kožnym pierapisie nazyvać rodnaj movaju biełaruskuju. Mentalnaść ad realnaści adździalaje adzin krok. Usiaho adzin pryncypovy krok, jaki musiła b zrabić demakratyja, kali jana realna pretenduje na vobraz ludziej z budučyni. Z toj samaj budučyni, jakaja raśpisanaja ŭ ichnych prahramach u vyhladzie demakratyčnaj, niezaležnaj, eŭrapiejskaj Biełarusi.
Adnak tym, chto parušaje ŭłasnyja pryncypy, davieru niama. Adčuŭšy svoj dušeŭny dyskamfort, publika inšy raz voźmie dyj skaža: nia nada nam takoj apazycyi...
Miž inšym, usie praryvy biełaruskaj subjektnaści za minułyja 100 hadoŭ udavalisia tolki ŭ hetym bazavym pryncypie, na jakim i zasnavanaja była nacyja, a paśla j dziaržava. Praŭda, i kaštavała heta zaŭsiody maksymalna. Skažam, paetu Ŭładzimieru Duboŭku adna tolki fraza «Nam niama čaho hublać, aprača rasiejskaj movy» abyšłasia ŭ piać sudziliščaŭ, HUŁAH i stratu Baćkaŭščyny. Zatoje słovy jahonyja — choć siońnia pišy na raściažkach.
«U apazycyi niama mocnaha lidera»
Poŭny varyjant artykułu hladzicie ŭ hazecie "Naša Niva".
Aleś Kiebik
Pahladzieli film «Piaščotna da siabie», źniaty pa dzika papularnaj biełaruskaj knizie — pra zaciukanuju žančynu, jakuju chočuć zrabić dla ŭsich zručnaj
Kamientary