Kamierton Siarhieja Vahanava.
«...Nu, žonka, siońnia ŭ nas s taboj rybny dzień!» Z hetym niemudrahielistym žartam ja dastaŭ z pakieta dźvie davoli važkija skrynački z folhi: «Vo! «Ryba zapiečanaja pa-rusku»...
...Chto pamiataje, chto na toje zabyŭsia, moładź uvohule nie viedaje, što mo dvaccać apošnich savieckich hadoŭ isnavała takaja zaviadzionka — rybny dzień. U jakim by kutku SSSR ni zaśpieŭ vas čaćvier, uvieś dzień hramadskaje charčavańnie častavała naviedvalnikaŭ vyklučna rybaj. Jano, moža, było i niadrenna, bo ryba — heta fosfar, a fosfar — heta rozum. I ŭ peŭnym sensie možna ličyć, što mienavita rybny dzień paspryjaŭ zakančeńniu «raźvitoha sacyjalizmu». Možna navat ujavić sabie, nakolki chutčej adbyvaŭsia b hety histaryčny praces, kali b rybnym byŭ kožny dzień tydnia. Ale na tydzień ryby naŭrad ci chapiła b, bo adzinaj rybaj na ŭsio hramadskaje charčavańnie savieckaj impieryi byŭ chiek...
...Žonka nabliziła skrynačku ź ježaj da nosa, pramarmytała niešta padobnaje na «moža i ničoha» i sunuła ŭ mikrachvaloŭku. Praź jakuju chvilinu «ryba pa-rusku» — 47 tysiač 800 za kiło! — była pakładziena na talerki. Ale ryby tam nie było...
«Nu, što za durny dzień hety čaćvier!» — dumaŭ ja, znoŭku nabližajučysia da kramy, u kulinaryi jakoj nabyŭ «rybu...» biez ryby.
Pačaŭsia jon z Kamaroŭki — hetaj nievyčarpalnaj krynicy viedaŭ pra žyćcio jak jano jość. Najpierš tknuŭsia ŭ čarhu za tvarahom — najlepšuju, kali pamału, ježu dla pažyłych ludziej. Raptam niejki małady chłopiec u paciortych džynsach i staptanych sandalach upeŭniena abminaje čarhu, raskryvaje torbu, a pradavačka padaje jamu niekalki vializnych butelek z chatnim małakom... «Hałota! — uzdychaje pradavačka. — U jaho dva staryja na rukach, akramia tvarahu mała što jaduć. A doraha. Dyk viedajecie, što prydumaŭ? Kuplaje małako, achinaje kastrulu elektrahrełkaj... Dobry, havoryć, tvaroh atrymlivajecca...»
Trochi paspračalisia nakont vyhady, i, ździŭleny vynachodnictvam junaka, ja rušyŭ šukać syr — «chaj sabie nie vielmi tanny, ale kab smačny, ź dziračkami!»
Šukaju, šukaju... A voś i niejki «Maasdam», jakraz ź dziračkami. Košt ništo sabie — 92 tysiačy. A pobač — taksama «Maasdam», pa 81 j. «Čamu tak?» — pytajusia. — «A vy hladzicie ŭvažliva. Bačycie? Adzin z Hałandyi, druhi ź Niderłandaŭ...» — pašyryła maje hieahrafičnyja viedy pradavačka.«A z Hałanskich vyšyń jašče nie pryvozili?» — «Pakul nie». — «Što ž, pačakajem», — adkazaŭ ja i nakiravaŭsia za «Hałandskim» z Pružan...
Zastavaŭsia krop, 50 hramaŭ. U pošukach bolš śviežaha ja pajšoŭ pa šerahach, adkul dychali zialonym vodaram hurki ź Pinska, matava bliščeli niezaŭvažna prymiatyja pamidory ź Ispanii, pamarančavym napaminam pra biaskoncuju revalucyju sačylisia apielsiny ź Jehipta i pryzyŭna ilśnilisia ciomna-čyrvonymi maślistymi skabami miasistyja hreckija kłubnicy...
Voś tut ja i natyknuŭsia na dziŭnuju karcinu.
Prysieŭšy na kukiški, ź dziasiatak žančyn zusim nie bamžavataha vyhladu, chutčej byłyja nastaŭnicy ci doktarki, lichamankava nabivali torby, pakiety, što ŭ kaho, kłubnicami, vykinutymi na śmietnik.Vakoł taŭklisia ŭ namahańniach prabicca da kłubnic jašče kolki žančyn, a pasiaredzinie ŭzvyšaŭsia, nachiliŭšysia na bok, kantejnier, adkul užo zvalvalisia pustyja, z čyrvonymi plamami i rahami, skryni...
...Nakont «ryby pa-rusku» my z Žannaj Mikałajeŭnaj, dyrektarkaj kramy, i Śviatłanaj Uładzimiraŭnaj, zahadčycaj kulinarnaha cecha, davoli chutka znajšli parazumieńnie. Jany navat nie torkali videlcam u svoj «rybny» pradukt, adrazu pačali spužana vybačacca. Ale daviedacca, kolki ryby pavinna być u «rybie...», ja na toj momant tak i nie zdoleŭ — kuchar raptam akazałasia ŭ adpačynku, a buchhałtarka razam z parolem ad kalkulacyi trymała niedzie ispyty na pravy kiroŭcy aŭto...
Praź dzień Žanna Mikałajeŭna padziakavała za padkazku i paviedamiła, što ad siońnia «Ryba zapiečanaja pa-rusku» nazyvajecca «Bulba...»
Niechta, musić, čakaje ad mianie proźviščaŭ, numara kramy, hańbavańnia i navat zajavy dziela raspačynańnia kryminalnaj spravy. Ale, na moj pohlad, niama ŭ hetych źviestkach i dziejańniach anijakaha sensu.
Jaki sens vykryvać drobnych złodziejaŭ, žulikaŭ i machlaroŭ u krainie, dzie viadoma chto nabrakaje hrašyma ad handlu bienzinam pad nazvaj «rastvaralniki», a byłyja nastaŭnicy ci doktarki ledź nie bjucca za kłubnicy sa śmietnika?!
A mo tamu tak adbyvajecca, što zhubiŭsia niedzie ŭ łabiryntach historyi rybny dzień z admarožanym chiekam i niama ŭžo jak zdabyvać fosfar, kab nablizić lepšaje budučaje?
Fosfar, jakoha kaliści tolki na toje i chapiła, kab zamianić nazvu — z «raźvitoha» na «rynkavy»...
-
Cyhankoŭ: Babaryka značna bližejšy da pazicyi ofisa Śviatłany Cichanoŭskaj, čym da vykazvańniaŭ «babarykancaŭ»
-
Babaryka turemščykam: «U mianie było, ciapier niama, ale jość šaniec, što budzie. A ŭ vas nie było, niama i nie budzie. I ŭ vašych dziaciej nie budzie»
-
«Mnie kazali: ty havoryš jak kanadski emihrant». Siarhiej Šupa raskazaŭ pra Vilniu 90-ch, paraŭnańnie litoŭskaj litaratury ź biełaruskaj i adroźnieńni pamiž narodami
Kamientary