Andruś Horvat. Vioska — heta sparachnieły kufar z bahaćciem
Biełaruskaja nacyja vyrasła ź vioski. Heta nie dobra i nie drenna — heta prosta fakt.

Kali biełarusy papierli ŭ horad, to zamykali svaje dušy ŭ matčynych kufrach i jechali ŭ vyhladzie pustych butelek, jakija horad napaŭniaŭ svaim — nie biełaruskim — źmieścivam. A tyja kufry z bahaćciem sparachnieli razam z chatkami, razam z matkami.
Biełaruskaje zastałosia tolki viaskovym, a viaskovaje było biednym. To ŭ horadzie ad jaho admaŭlalisia, jaho curalisia, saromielisia.
Paru hod tamu ŭ takim tekście možna było stavić kropku. Ale nichto nie viedaŭ, što my ŭvojdziem u Eru Vyšyvanki. Što nastanie čas, kali biełaruskija arnamienty z babulinaha chvartucha stanuć lapić i na mašynu, i na sraku (vybačajcie za vulharnaść, ja ź vioski — mnie možna).
Kali vy ŭbačyli ŭ maich słovach sarkazm, to jaho niama. Pa praŭdzie, ja zachopleny tym, što ŭ sparachniełych kufrach nie sparachnieŭ arnamient. Što minčuki jeduć u viosku da babuli i viazuć stul u horad nie buraki, a ručniki. I niama roźnicy, chto heta robić, — «Art-siadziba» ci BRSM. Kali ahułam, to jano i lepiej, niejak bolš žyvieńka i aktyŭnieńka.
Jašče bolej ja zachopleny (zaraz SETaŭcy pačnuć mianie klaści), što hetyja ručniki ŭ horadzie pačynajuć žyć pa-novamu.
Arnamienty vychodziać za miežy tradycyjnaha viaskovaha ŭžytku. Napačatku ja i sam aburaŭsia, byŭ jašče tym kansiervataram: nacyjanalny stroj — heta śviatoje, heta sakralnaje, bła-bła-bła. Ale potym pasiadzieŭ, padumaŭ i skazaŭ sabie: «A jak ty chacieŭ, Andrusik Ivanavič, — kab minskija maładzicy nadziavali lnianyja kašuli i išli pałoć kanopli?».
Horad — heta nie vioska. I toje, što jon biare arnamient (atrybut biednaj, Boham i biełarusami zabytaj dziareŭni!) i pačynaje ŭžyvać jaho tak, jak ličyć patrebnym, možna tolki hryźci morkvu i radavacca, što zamknionaje koła «biełaruskaje-viaskovaje-biednaje-biełaruskaje…» u hetym miescy razamknułasia, za što dziakuj našym susiedziam-ukraincam. Bo sami b my nie dakumiekali.
Toje samaje tyčycca i biełaruskaj movy. Ot ja pieršy burčun na Facebook, što biełaruskija słovy ŭ horadzie niejkija nie takija, što nichto tak nie havoryć, što navatvorami minčuki ŭbivajuć asinavy koł u trunu idealnaha biełarusa. A ludzi ž vy maje darahija! A daj vam Božańka zdaroŭja i ščaściejka za toje, što pryvieźli ad babuli razam z ručnikami i našu movu i što nie pakłali jaje pad šklany kaŭpak, a ŭtvarajecie ź viaskovaj biełaruskaj movy movu biełaruskuju haradskuju — toje, što musili byli zrabić našyja baćki!
Vioska ŭmiraje. Dobra heta ci drenna, ja nie viedaju. Ale ja tut i, moža, tolki tamu, kab paśpieć paźbirać usio zabytaje, što jašče moža być u tych kufrach, pakul buldoziery nie zakapali ich razam z chatami. Heta davoli ciažka, bo za dziesiacihodździ kultu horada, vioska taksama ŭ niečym stała horadam. Jana dobraachvotna pazbaŭlajecca ad svajho ŭłasnaha bahaćcia praz toj samy kompleks niepaŭnavartaści, na jaki byli chvoryja i našyja baćki — pustyja butelki, jakija jechali z čamadanami ŭ miastečki dy miehapolisy.
Siońnia ź viaskoŭcami adbyvajecca toje, što adbyvałasia tady ź imi: vypraŭlajecca «reč», idzie źmiena aryjenciraŭ i kaštoŭnaściaŭ. Ja hety praces nazyvaju ŭnutranaj urbanizacyjaj.
Ale niejki cień kolišniaj biełaruskaj vioski pakul uhledzieć možna. A ŭ im — i bahaćcie, jakoje ja chaču pasprabavać pieradać horadu.
Dniami pryjšła da mianie ciotka dy kaža:
— Andrej!
— Oŭ!
— Ja pryjšła salić tvaje ahurki. Nie mahu hladzieć, što ŭ ciabie ahurki žoŭknuć.
Paŭdnia my salili ahurki, a ciotka vučyła mianie paleskaj mudraści:
— Maja maci tak kazała: «Ty, dońka, nikoli nie čakaj, kab tabie čužyja ludzi davali, u ciabie ŭsio svajo musić być». Ot zaraz zasolim, i buduć u ciabie svaje ahurki. I nie budzieš zimoju chadzić pa ludziach pabiracca.
Z hetkaj fiłasofijaj musiła vyraści vielmi samastojnaja nacyja. Ale my zasaromielisia svajoj viaskovaści i nie ŭziali jaje ŭ horad.
Ja atrymaŭ vyšejšuju adukacyju, pražyŭ piatnaccać hod u Minsku i nikoli b nie padumaŭ, što vioska moža čamuści mianie vučyć. Nie, nie tolki chadzić pad chvoju i padciracca łapuchom (što taksama ŭ žyćci moža spatrebicca), a i takoj składanaj katehoryi, jak samastojnaść.
Mnie nie chočacca, kab jana sparachnieła ŭ kufary. Ja ŭbačyŭ jaje i kažu vam:
— Vo, znajšoŭ samastojnaść! Vam tam samastojnaść treba? To biarycie, źmianiajcie, upisvajcie ŭ horad, nanoście choć na mašynu, choć na majtki.
Bo nie treba pabiracca j čakać, pakul čužyja ludzi daduć. Treba svajo mieć.
-
«Mnie kazali: ty havoryš jak kanadski emihrant». Siarhiej Šupa raskazaŭ pra Vilniu 90-ch, paraŭnańnie litoŭskaj litaratury ź biełaruskaj i adroźnieńni pamiž narodami
-
Łukašenka pavodzić siabie ŭ «makdonaldsie» jak u savieckaj stałoŭcy. I dumaje, što heta kruta
-
Pucin užo pavinšavaŭ Madžtabu Chamieniei, a Łukašenka nie. Čaho čakaje?
Ciapier čytajuć
«Čamu ja pavinien dakazvać, što nie darmajed?» Pradprymalnika z Homiela pamyłkova zapisali ŭ niezaniatyja — jon daviedaŭsia tolki paśla vializnych rachunkaŭ za kamunałku
Kamientary