Voś i ŭsio, što ja padumaŭ, kali my z Taniaj raźbilisia na mašynie. Piša Siarhiej Dubaviec.
Što jašče dumać. Što Tani bolš niama, što raptoŭny čorny lod, što ŭ nas byŭ poŭny paradak z pajezdkaj i tysiača pieršaje padarožža? Ale tady zusim ničoha nie zrazumieła. Ja padumaŭ tak, kab było tłumačeńnie: moj anioł palacieŭ na nieba.
Hetuju dumku ja zapisaŭ adrazu, na druhi ci treci dzień. Ja prosta siadzieŭ i zapisvaŭ dumki. Nie tamu, kab nie varjacieć, i nie tamu, kab sucišyć vuściš, i tym bolš nie tamu, kab niečym zaniacca. A tamu, kab usio ŭvohule i ŭsie ŭvohule nia stracili sensu. Tania b nikoli nie daravała hetaje straty. Pakul jość sens, jana žyvaja.
...
Ja nia bačyŭ, jak anioł palacieŭ na nieba j nia viedaju, jak heta byvaje. Ale ja chaču tak dumać, a nie kazać: «Tani bolš niama».
Mabyć, aniołami nie naradžajucca, a kali-kolviek stanoviacca, pastupova, z hadami niechta pieratvarajecca ŭ anioła. My radujemsia, što pobač žyvie taki fantastyčny čałaviek, nam zdajecca, što jon robicca ŭsio bolš daskanałym, mudrym, dobrym, žadanym. Tak i jość. My tolki nia dumajem, čamu svajoj daskanałaściu jon tak vyłučajecca siarod inšych? Tamu što jon usio mienš čałaviek i ŭsio bolš anioł. I adnojčy, kali anioł dasiahaje poŭnaje daskanałaści, a nam zdajecca, što ŭ im uvasoblenaje ŭsio naša ščaście, adbyvajecca niespadziavanka. Anioł adlataje na nieba.
...
Kažuć, zamnoha ščaścia nie byvaje. Ciapier ja viedaju, što byvaje,
i heta mienavita toje, što z nami adbyłosia.
...
Moj anioł žyŭ vielmi jarkaje, emacyjnaje, radasnaje žyćcio. Časam zdavałasia, što tak nia moža być. Moža być, i nie mahło.
...
16 studzienia byŭ nievierahodna pryhožy dzień. Maroz, zaśniežanyja kreŭskija ŭzhorki i vializnaje sonca ŭ dymcy. Pa hetych uzhorkach da Milidaŭščyny my ledźvie jechali ladovaj darohaj.
Kali ŭ Milidaŭščynie na ŭzhorku ja staŭ kidać prach pryharščami ŭharu, jon nie apuskaŭsia na ziamlu, a žoŭta-brunatnaj dymkaj uzdymaŭsia ŭ nieba. I ŭsio nieba rabiłasia takoha samaha koleru. Tak było vykananaje Tanina kolišniaje žadańnie — raźviejać u Milidaŭščynie.
Ahromnistaje biełaje sonca pakazałasia i ŭ Markavie, dzie na mohiłkach pachavali čaścinu prachu i pastavili vialiki pravasłaŭny kryž. Było adčuvańnie, što heta moj anioł zaziraje z vyšyni — što tut robicca, na ŭzhorku pasiarod biełaha śniehu i čornych pałosak lesu, pad nachilenaj staroj biarozaj.
Taniu pachavali pobač ź jaje babaj Tacianaj i dziedam Vasilom. Kali letaś na Radaŭnicu my dahladali ichnuju mahiłu, dyk prysieli na hrudku pobač. Hrudok byŭ niesapraŭdnaj mahiłaj. Heta Tanina ciotka Luba z Turec-Bajaraŭ tak chacieła pachavacca da svaich i naŭmysna padsypała hrudok. Ale pachavali jaje ź siamjoj, u Turec-Bajarach. A hrudok zastaŭsia, niby admysłova dla Tani.
...
Na toje, kab skončyłasia ŭsio raniejšaje žyćcio, chapiła troch sekundaŭ. I raptoŭnaha čornaha ldu na darozie.
My nikudy nie śpiašalisia, mašyna była ŭ dobrym stanie, na dobraj zimovaj humie. My prajechali trysta km, zastavałasia sto. Da paŭnočy pryjaždžajem dachaty, možna nia hnać i razmaŭlać pra Zojku, Adelku i ŭsich i ŭsio na śviecie. Asabliva pra supolnyja plany, jakich u nas mora. Chiba tolki palityka ŭnosiła dysanans u hetaje prosta ščaście. Niaklajeŭ źbity i ŭ turmie. Tania budzie rabić pra jaho film, kab raspavieści śvietu pra biasčynstva ŭ Biełarusi.
Prajechali Nioman. Na spusku mašynu zanosić, razvaročvaje i sustrečny busik ulataje nam zzadu i zboku. Try sekundy. Roŭna, kab Tania skazała: «Što adbyvajecca?» — i, nie atrymaŭšy adkazu i nie zrazumieŭšy, što adbyvajecca, pakinuła mianie i ŭsich nas. Try sekundy kažuć mnie pra toje, nakolki krochkaje hetaje žyćcio i hetaje ščaście. Nakolki, byvaje, ad nas nie zaležyć ničoha.
Paśla ŭdaru ja apynuŭsia na zadnim siadzieńni, a Tania zastałasia siadzieć na svaim miescy. Ja paklikaŭ jaje, jana nie adkazała. Ja pamknuŭsia da jaje, ale pieršy padyjšoŭ da jaje maładzion, kiroŭca busika, jaki nazvaŭsia doktaram. Jon ahledzieŭ Taniu. «Niet bolšie tvojej Taniečki». Jon vyklikaŭ chutkuju, jakaja pryjechała praz try chviliny i paćvierdziła, što «niet». 27 śniežnia 2010 hodu.
...
Kiroŭca busika jechaŭ ź siabroŭkaj. I ja dumaju pra toje, što ŭ našaha sutyknieńnia mahło być šmat inšych vynikaŭ. Mahli paciarpieć usie, moh paciarpieć niechta z busika, moh nie paciarpieć nichto. Ale atrymałasia tak, što ŭ «čystaj rešcie» ŭsio na śviecie zastałosia, jak było, tolki raptam nia stała Tani. Byccam pavodle niečaha planu abo suroku. Raz... i ŭsio praciahvajecca, tolki bieź jaje.
...
Na bolšaści fotak Tania śmiajecca i nijak nie asacyjujecca sa smutkam. Dvaccać šeść hadoŭ našaha supolnaha žyćcia. Moža być, apošnim časam zanadta nasyčanaha. My litaralna kožny dzień kudyści jechali, jechali, jechali...
...
Za 17 hadoŭ za styrnom ja bieźlič razoŭ traplaŭ na ladovyja darohi, ale tut i nie daroha była, a mienavita kavałak ildu.
My jechali 80 km pry mahčymych 90. Nijakich abmiežavalnych ci papieradžalnych znakaŭ nie było. I ldu nie było ni da taho miesca, ni paśla, u čym ja pierakanaŭsia, kali paźniej dabiraŭsia da Vilni. Chutčej za ŭsio, lod na hetym schile ŭtvaryła vilhać, nahnanaja ź vialikaj raki. Paźniej mnie kazali, što hetaje miesca zdaŭna praklataje. Słovam, palicyi doŭha raźbiracca nie pryjšłosia. Śledčy, tolki vyjšaŭšy z mašyny, upaŭ.
...
Hadoŭ piać tamu Tania stała źbirać fihurki aniołaŭ. Mianie heta trochi dziviła, bo schilnaści da kalekcyjanavańnia ci jakoha fetyšu jana była pazbaŭlenaja načysta. Ale voś — dziasiatki fihurak na roznych palicach, z kieramiki, sałomy, papiery i nieviadoma z čaho jašče. Vobraznyja, «aduchoŭlenyja» abo prosta zabaŭnyja. Anioły źjavilisia na padušačkach na kanapie. Anioły nabyvalisia ŭ padarunki, jakich Tania rabiła mnostva i ź luboj nahody. Moža być, jana intuityŭna atačała siabie svaimi?
Na sorak dzion my zamovili słužbu ŭ Pietrapaŭłaŭskim sabory ŭ Miensku. Ja stajaŭ sa svaimi dumkami, i raptam zrazumieŭ, što pierad mnoj — palička z aniołami, byccam pieraniesienaja siudy z chaty — dziasiatki fihurak z kieramiki, sałomy, papiery...
...
Paśla ŭsiaho siastra skazała: «Taniečka nie chacieła viartacca ŭ Vilniu». Pra pierajezd ź Vilni my havaryli zaŭsiody. My lubili hety horad, ale ŭ žyćci musiŭ być ruch, pieramieny, piarebary ŭ inšuju sytuacyju. U samoj Vilni my za dvaccać hadoŭ źmianili piać adrasoŭ. Asabliva rašuča havaryli pra pierajezd apošnim hodam. Jeździli ŭ Zasłaŭje hladzieć tam žytło, razmaŭlali z ryełtarami, navat addali Valeru Samusionku kluč ad kvatery, kab pakazvaŭ jaje na prodaž. Ale pakupnik nie znachodziŭsia, naša čakańnie ciahnułasia hod. Jasna, što kali b chata pradałasia, my b adrazu pierajechali ŭ Miensk ci pad Miensk. My žyli hetym pierajezdam i čakańnie rabiłasia krytyčnym. Da taho ž i pierajezd u Miensk nie vyhladaŭ žadanym albo sensoŭnym. Prosta hetaja stabilnaść stała nievynosnaj i joj, i mnie. My musili zrušyć ź miesca.
...
Tania chacieła (i nie chacieła) zdymać dakumentalnaje kino. Apošnim časam u jaje było ažno try zamovy i try zadumy, ale jana ŭsialak adkładała hetuju pracu. Jaje štotydniovaja pieradača na televizii, jakuju jana rabiła dvaccać hadoŭ, prajšła ŭsie mahčymyja viaršyni tvorčaści i nie adnojčy dasiahała daskanałaści, vykarystoŭvała ŭsie mahčymyja formy i temy. Reč u tym, što j rabiła Tania hetuju pieradaču jak dakumentalnaje kino. Mnohija vypuski byli sapraŭdnymi filmami, navat bieź pierabolšańnia, mastackimi tvorami, jakija nia stracili svaje vartaści praz hod ci dziesiać hadoŭ. Ź inšaha boku, pieradačy źlivalisia ŭ narmalnuju biełaruskuju televiziju, dzie znachodziłasia miesca ŭsim temam i ludziam, što byli zabaronienyja na BT. Ale tvorčaja praha rabić pieradaču za stolki hadoŭ vyčarpałasia, a rabić rucinu abo chałturu Tania nia ŭmieła. Voś ža tyja filmy, jakija jana miełasia zdymać, byli pa sutnaści z taho samaha šerahu pieradač. Chaciełasia čahości zusim inšaha, pavarotnaha, zusim-zusim novaha. Ale pytańnie «što b heta mahło być?» zastavałasia pakul biez adkazu.
...
U vieraśni Adela z Paŭłam padaryli nam tydniovy pobyt na Kasie. Sezon skončyŭsia, ale było jašče zusim ciopła i zdavałasia, što my apynulisia ŭ rai. My kupalisia ŭ mory, biaskonca špacyravali j biaskonca hladzieli filmy, dasłanyja Tani pierad «Mahnifikatam», kudy jana nieŭzabavie pajedzie ŭ žury. Jasna, što my ich nia prosta hladzieli. My havaryli, havaryli, havaryli. Tady ž ja skazaŭ Tani, što adčuvaju ja ŭ hetych razmovach pra Boha, pra vieru i pra ludziej — dabreju. Sam praces dabreńnia padabaŭsia mnie. Ja zaŭvažyŭ, što niama padstavaŭ złavacca na kahości, na kaho złavaŭsia. Mahčyma, heta była pamyłka. Pobač ź biezabaronnaj Taninaj dabrynioju apynaŭsia taki ž biezabaronny ja. My nie zadumlalisia pra toje, što isnujem u śviecie, dzie jość taksama i zło, padstupstva, a taksama ludzi, jakija z usich siłaŭ mohuć žadać nam niaščaścia. My adkrylisia ŭ svajoj dabryni i abiazzbroilisia. Žyć hetak było zusim kamfortna i radasna. Ja pierastaŭ dumać pra zatojenuju ŭ niekim nianaviść, duratu abo złość. Ale ad taho ŭsio heta isnavać nie pierastała.
...
Kali ja hladzieŭ na paŭtaramiesiacovuju Zojku, jakaja vidavočna namahajecca niešta skazać, ja razumieŭ, što jana choča heta skazać adtul, adkul prychodzić jaje duša, adtul, dzie ciapier Tania, moža być heta niejkija Taniny słovy jana choča skazać. Ale niabačnaja ściana raździalaje našy vymiareńni. Tamu sensu hetych słovaŭ my nia možam pačuć i zrazumieć. U hetaj niedasiažnaści zakładzienaja pakutnaja niepieraadolnaść toj niabačnaj ściany.
...
Tania była nia myškaj, nia kotkaj i navat nia zajčykam. Jana była łastaŭkaj. Ci vy bačyli łastaŭku? Jana žyvie ŭ dziesiać razoŭ chutčej za inšych. Mabyć i pražyvaje svajo žyćcio chutčej...
...
U jaje vieršach ja znachodžu šmat pradkazańniaŭ dy šmat znakaŭ taho, što i jak adbudziecca.
Nadydzie śniežań, i adnojčy rankam
ja raptam aničoha nie paznaju:
admienicca i dzień, i śviet, i dom —
i ja siabie, napeŭna, nie paznaju...
Na sorak dzion u Markavie my sa švahram nasili stały ŭ Tanin baćkoŭski dom. Było sutońnie. Ale kala varotcaŭ siadziby na śniezie dobra byŭ vidać kinuty niekim skamiečany ručnik. Zvyčajny prościeńki kuchonny ručnik z malunkam. U niezvyčajnym miescy i ŭ niezvyčajny čas. Jak cytata ź vierša.
O, heta noč!.. Stamlajucca źmianiacca
ślapyja vočy viečnych śvietłaforaŭ.
I acichajuć šołachi šalonych,
z abpalenymi kryłami, miatłuch,
i ŭładny nad darohaj pavadyr
niaščasnaha vandroŭnika-niabohi
sa śmiecham i škadobaju kamiečyć
ručnik, što źviazvaŭ ruchi ichnych ruk...
Vierš nazyvajecca «Adzinota».
...
Try najbolšyja straty ŭ maim žyćci źviazanyja z zaŭčasnym sychodam žančyn, jakija byli ŭvasableńniem hetaha žyćcia, jaho asnovaj, im samim. Zaŭčasnaja śmierć mužčyny ŭsprymajecca jak čyn u zmahańni z voraham, z abstavinami ci chvarobaj. Mužčyna tolki dziajač u tym žyćci, jakoje ŭvasablaje žančyna. Tamu zaŭčasnaja śmierć blizkaj žančyny zaŭsiody ŭsprymajecca jak katastrofa.
Baba Chviadora, mama Zoja i Tania. Usie nasili proźvišča Dubaviec, usie nia mieli ŭ sabie dubaŭcoŭskaj kryvi. Usie adyšli hvałtoŭna i raptoŭna, tryccać, dziesiać hadoŭ ci hod tamu. Nasupierak zvykłaj lohicy, niby heta j sapraŭdy byŭ los ci surok. I kolki ni prachodzić času, adčuvańnie straty nie prytuplajecca, a zastajecca z taboju — byccam ruka, jakuju kaliści straciŭ, byccam čas, na jaki skaraciŭsia tvoj dzień.
...
Paśla Tani ja zrazumieŭ, što sens žyćcia — u tych, dla kaho ty žyvieš. I bolš ni ŭ čym.
...
Tania śnicca kamuści i kaža: «Ja žyvaja. Zrabiecie toje. Spytajciesia ŭ taho». A ja nia kidajusia rasšukvać jaje pa hetych uryŭkach infmacyi, byccam užo viedaju, što nie znajdu. Što tut zaminaje? Miežy paznańnia ci naša ŭjaŭleńnie pra miežy našaha paznańnia? Našto rasšukvać, kali i tak usio jasna? Jasna što?
My nikoli nia leziem tudy, bo heta byccam by parušaje naš alharytm, heta bolš, čym nam dadziena i ŭ nas zakładziena. Ale ž u bytavych sytuacyjach my čaściakom parušajem svaje alharytmy. Ci heta prosta — trenažor, boj ź cieniem, imitacyja, jakaja zdymaje bolšyja pytańni?
Moža tut adkaz, čamu naša litaratura takaja maleńkaja? Tady Tanina litaratura — vyklučeńnie. A mnie daciahnucca da jaje — jak da kosmasu. Moža być, z kosmasam treba hulać, jak heta robiać «nieśviadomyja» dzieci — u ich na ŭsio jość pytańnie, na jakoje ŭ darosłych niama adkazu.
Mnie chočacca zapuścić hety svoj unutrany kałajder, ale jon uvieś čas źbivajecca.
...
My vyjechali z Hajnaŭki ŭ samyja Kalady. Čamu ŭviečary — pryčyna była adna. Nazaŭtra, u aŭtorak, a 12-j u Tani było damoŭlenaje interviju sa staršyniom litoŭskich piśmieńnikaŭ Liniaŭskasam, jaki pierakładaŭ Niaklajeva, pra Niaklajeva, jaki siadzieŭ u «Amerykancy», interviju salidarnaści. Jasna, što našych hajnaŭskich heta nijak nie pierakonvała, tamu pajezdka vyhladała amal jak ucioki.
Kaliści Niaklajeŭ prysłaŭ Tani list. Jon byŭ litkansultantam u «Znamiency», jana — školnicaj, jakaja pisała vieršy. List byŭ adnaznačny, metr raiŭ dziaŭčyncy bolej vieršy nie pisać. Šmat hadoŭ paźniej jany sustrakalisia, byli razam na paetyčnym plenery ŭ Nidzie, Tania zapisała na videa dla archivu vializnaje interviju z Prakopavičam, dzie jon raskazvaje ŭsio svajo žyćcio i śmiajecca što da «iści ŭ palityku»... Słovam, heta było da taho. A kali jon u palityku pajšoŭ, my stali šmat pra jaho havaryć, i raptam vyśvietliłasia, što Tania ź im svajaki. Praź Miadźviedzkich...
Ale Tania za Niaklajeva nie hałasavała.
Nadoječy vypadkova sustrety ŭ ciahniku Juzik Januškievič skazaŭ mnie, što pra Taniu i pra toje, što Niaklajeŭ žyvy, jon daviedaŭsia adnačasova.
...
Što takoje «toj śviet»? Jon paralelny ci jon składzieny tolki z našych emocyjaŭ? Niešta zaminaje mnie dumać pra jaho. Što? Toje, što dumać pra jaho — značyć voś tut zaraz jaho prydumlać? A heta niesurjozna? Nie, nia tolki heta. Toje, što jaho niama pa vyznačeńni? Ale čamu tady my ničoha nia viedajem pra žyćcio i śmierć? I hetaje niaviedańnie siadzić u nas vielmi ŭpeŭniena, jak instynkt.
.....
Ciapier ja raskažu adnu historyju. Hali Navumčyk u Prazie pryśniłasia Tania. Nia toje, kab jany byli blizkimi, chutčej naadvarot. Navat nia bačylisia cełuju viečnaść. Prosta jość takaja źjava — svaje ludzi. Ź inšym ty j nie znajomy, ale viedaješ, što jon svoj, i jon heta pra ciabie viedaje. Ja ŭžo byŭ u Prazie, dzie žyvuć Navumčyki. Moža tamu Tania i pryśniłasia Hali? Bo mieła pasłańnie da mianie.
Navumčyki patelefanavali ranicaj, ja jašče spaŭ. Hala adjaždžała ŭ Drezden, ale musiła pierakazać son, bo jon mocna ŭschvalavaŭ jaje. Tania prasiła vynieści z našaje chaty jaje rečy, a pra ŭsie detali viedaje Ira.
Pra rečy ja staŭ raspytvać Łarysku, švahrovuju, u Markavie. Jana skazała, što heta pra rečy, jakija byli ŭ mašynie, bo astatnija rečy mohuć być u chacie da hodu ci, kali treba, uvohule zastacca, heta nie zaminaje. A voś toj Tanin placačok moža joj mulić.
Ja paprasiŭ Ludviku, i praź dzień placačka ŭ chacie ŭžo nie było.
Ale što rabić ź Iraj? Irynaŭ ja viedaju niamała, ale heta moža być niechta i nieviadomy. Prynamsi, maja chrosnaja Dubianieckaja napisała mnie, što jana ničoha nia viedaje.
Kolki mnie ni pierakazvali pra Taniu ŭ snach roznyja ludzi, jana zaŭsiody paŭtarała: ja žyvaja. Moža być, kali azaviecca Ira, jakaja viedaje niešta, u nas budzie šaniec zazirnuć za hetuju durackuju miažu paznańnia?
Nie mahu pavieryć, što Tani niama, i nie mahu pavieryć, što jana niedzie jość.
* * *
Panichida pa Taćcianie Sapač (Dubaviec) adbudziecca 27 śniežnia ŭ Vilni, u Mikałajeŭskaj carkvie (vuł. Vialikaja/Didžioji g., 12). Pačatak a 17.30.
Kamientary