Džynsy ci džynsa?
Na revalucyju — kalarovuju, raślinnuju, tekstylnuju — treba pakul što zabycca. Piša Vital Taras.
Z časam navat samaja aryhinalnaja ideja pieratvarajecca ŭ štamp. A kali štampam złoŭžyvajuć, heta moža vyklikać usieahulnaje razdražnieńnie. Tak adbyłosia z kalarovymi revalucyjami. Sproba nadać terminu śviežaść i nacyjanalny kalaryt pryviała žurnalistaŭ i palitykaŭ śpiarša da vynachodak u sfery kalarystyki, a potym — u batanicy.
Dajšła čarha da tekstylnaj pramysłovaści — prapanavana ŭziać na ŭzbrajeńnie słova «džynsavy». Ale jano taksama nahadvaje niešta znajomaje, choć i krychu padzabytaje… Revalucyju ŭ Čechasłavaččynie ŭ 1989-m nazyvali «aksamitnaj» (pa-česku — «velvetavaj»). Takim čynam, koła zamknułasia. Aksamitnaja revalucyja paśla šerahu roznych transfarmacyj pieratvaryłasia ŭ džynsavuju.
Praŭda, dystancyja pamiž hetymi paniaćciami prykładna takaja ž, jak pamiž padziejami ŭ byłoj Čechasłavaččynie dy sučasnaj Biełarusi.
Słovazłučeńnie «aksamitnaja revalucyja» ŭsprymałasia jak vielmi ŭdałaje i aryhinalnaje tamu, što jano spałučała ŭ sabie niespałučalnaje. I ŭ hetym była paradaksalnaja sutnaść novaj źjavy — revalucyi biaz hvałtu, biez kryvi, revalucyi biez revalucyi. Ale pry ŭsim hetym — revalucyja. Bo źmieny ŭ hramadzkaj śviadomaści i ŭ hramadzkim ładzie piatnaccać hadoŭ tamu adbyvalisia sapraŭdy epachalnyja j niezvarotnyja. Chto b i što ni havaryŭ pra pieražytki kamunizmu ŭ krainach byłoha sacyjalistyčnaha lahieru, ujavić viartańnie hetych krainaŭ da kamunizmu, dy jašče savieckaha kštałtu, niemahčyma.
Z hetaha hledzišča «kalarovyja revalucyi» novaha tysiačahodździa byli jašče bolš miakkija — ni pra jakoje łamańnie hramadzkaj systemy ŭ Hruzii, va Ŭkrainie, a tym bolš u Kirhizii havorki nie išło. Tym nia mienš, masy ŭdzielničali ŭ hetych «elektaralnych revalucyjach» pad demakratyčnymi lozunhami. Jakija b zadačy ni stavili pierad saboj nacyjanalnyja elity, niezaležna ad taho, chto b i jak ni skarystaŭsia vynikami revalucyi, fakt palahaje ŭ tym, što lozunhi demakratyi akazalisia pryvabnymi dla miljonaŭ ludziej.
Mara savieckaha čałavieka
Što ž, na dumku ciapierašniaj biełaruskaj apazycyi, moža j pavinna pryvabić ludziej — tym bolš pry adsutnaści dakładna sfarmulavanaj pieradvybarnaj prahramy? Siońnia ludziam prapanavany ŭ jakaści symbalu, zdolnaha abjadnać usich ludziej dobraj voli, džynsy. Ale ŭ sučasnaj rasiejskaj movie jość vielmi padobnaje pavodle hučańnia słova «džynsb», i aznačaje jano prykładna toje ž, što «tufta» — heta značyć niešta niesapraŭdnaje, tannaje. Dumajecca, toj, chto chacieŭ uvieści słova «džynsavy» ŭ sučasny palityčny kantekst, pra heta nie padumaŭ. Chutčej za ŭsio, hety symbal nie źjaŭlajecca praduktam dziejnaści niejkich palittechnolahaŭ, a naradziŭsia zusim vypadkova, spantanna — jak prajava nastalhii pa časach pierabudovy.
Mienavita tady, pry kancy 1980-ch, džynsy zrabilisia svajho rodu prymietaj niefarmałaŭ, intelektuałaŭ, artystaŭ, revalucyjaneraŭ i ŭvohule ludziej svabodnych prafesij. Da hetaha ŭ SSSR džynsy byli prymietaj zamožnaści. Jany byli pradmietam deficytu, pradmietam maraŭ savieckaha čałavieka. Za imi hanialisia, ich kuplali na čornym rynku za šalonyja hrošy. Uspaminajecca, jak sakratar kamsamolskaj arhanizacyi Biełdziaržteleradyjo pazbaviŭsia svajoj pasady paśla taho, jak pryvioz z kamandziroŭki na Brackuju HES (jak tady kazali — adnu z udarnych budoŭlaŭ kamunizmu) čamadan džynsaŭ i vyhadna pradaŭ ich kaleham pa pracy.
U tyja časy naradziŭsia žart pra bahataha hruzina, jaki patrabavaŭ u zubnoha technika za lubyja hrošy ŭstavić jamu nie załaty i nia platynavy zub, a džynsavy!
Takim čynam, zaklikajučy da «džynsavaj revalucyi», lidery apazycyi, jak padajecca, nia nadta sabie ŭjaŭlajuć, da kaho kankretna jany apelujuć i što chočuć skazać. Kamuści heta moža padacca drobnym čaplańniem da słoŭ. Ale nasamreč havorka viadziecca nia tolki pra słova (zbroju palityka), ale i pra niešta značna bolš istotnaje — pra toje, što staić za słovami.
Bi pieršy, Fredzi!
Pakul apazycyja sama nia vyznačycca, čaho jana choča ad demakratyčnaha elektaratu i čaho čakaje ad vybarcaŭ: ci padtrymki na vybarach, ci šyrokich akcyj hramadzkaha niepadparadkavańnia, prychilniki apazycyi taksama nia buduć viedać, čaho ad ich chočuć i što im, ułasna, treba rabić. Čamu, naprykład, treba iści na vybary, kali apazycyja zajaŭlaje, što jany buduć sfalsyfikavanyja, što vynik ich zahadzia viadomy i što ŭ krainie ŭvohule sfarmavaŭsia tatalitarny režym, jaki nia cierpić nijakaj apazycyi dy inšadumstva? U apazycyi niama ŭpeŭnienaści, što biełaruskija hramadzianie, niezdavolenyja režymam, hatovy ŭziać udzieł u masavych akcyjach pratestu? Ale ž tady nia treba da hetaha zaklikać. Jak vučać stvaralniki klasyčnych vesternaŭ, toj, chto ŭziaŭ u ruki revalver, nie pavinien pahražać vorahu tym, što budzie zaraz stralać, inakš jaho samoha zastrelać pieršym. Adzin z papularnych u Savieckim Sajuzie impartnych filmaŭ tak i nazyvaŭsia: «Bi pieršy, Fredzi».
Darečy, dziakujučy hierojam vesternaŭ — kaŭbojam, jakija nasili džynsy ŭ jakaści rabočaj vopratki, — hety styl adzieńnia j zrabiŭsia papularnym va ŭsim śviecie. Adnak papularnymi hierojami kino ich zrabiła nie ekzatyčnaja vopratka, a ichny styl pavodzinaŭ — rašučaść, mužnaść, vysakarodnaść, luboŭ da svabody.
Žyćcio nie kino. Śmiešna było b zaklikać lideraŭ biełaruskaj apazycyi stanavicca padobnymi na kaŭbojaŭ Malbara. Ale j padabienstva z šekśpiraŭskimi persanažami nakštałt Hamleta biełaruskim palitykam papularnaść u šyrokich masach naŭrad ci pryniasie. Uviazaŭšysia ŭ palityku, nia treba pytacca, być abo nia być.
Možna paśmiajacca, naprykład, z Paźniakovaj prapanovy pryjści ŭ dzień vybaraŭ paśla hałasavańnia na centralnuju płošču Miensku j pryvieści da prysiahi novaabranaha ŭsienarodnaha lidera. Možna nazyvać hetuju ideju ŭtapičnaj, adarvanaj ad realnaści. Ale heta, prynamsi, dakładnaja j zrazumiełaja schiema dziejańniaŭ, jakaja nia prosta madeluje niejki varyjant padziej, a peŭnym čynam prahramuje raźvićcio hetych padziej — va ŭsialakim vypadku, nacelvaje ludziej na kankretnyja dziejańni. Upeŭnienaść u pośpiechu — pałova pośpiechu… Takuju ŭpeŭnienaść (ci samaŭpeŭnienaść) zaŭsiody demanstravali Napaleon, Lenin, Kastra. Jaje zvyčajna demanstruje dziejny kiraŭnik Biełarusi. Siońnia jon vyrazna nervujecca, pakazvaje, što i jamu strach parazy nie čužy. Cudoŭna! Ale što demanstruje tym časam apazycyja? Džynsy i svaju luboŭ da ich?!
Za rabotu, tavaryšy!
Što j kazać, intelektuał u panošanym džynsavym kaściumie, u akularach, z baradoj i doŭhimi vałasami — persanaž sympatyčny j darahi sercu takoha samaha staroha intelektuała. Adnak učarašnich dysydentaŭ, hipi i rokieraŭ nia treba pierakonvać u pieravahach demakratyi nad dyktaturaj. Savieckaja ŭłada zaŭsiody z čymści i kimści vajavała na pobytavym uzroŭni — sa stylahami, «vałasacikami», łysymi. Nia vyklučana, što i ŭ biełaruskich škołach dy VNU chutka pačnuć zmahacca za pravilny styl adzieńnia j prystojnyja pavodziny, sačyć za daŭžynioj spadnicaŭ i vałasoŭ. Ale siońnia pakul jašče samaje strašnaje dla ŭładaŭ — heta dumki. Žadańnie dumać i havaryć pa-biełarusku ŭsprymajecca ŭładami jak varožyja pavodziny, jak čužy śvietapohlad, zdolny padarvać dziaržaŭny ład, dyskredytavać jaho pierad usim śvietam. I jany nie pamylajucca.
Nasamreč nia važna, u što apranacca. U 1968-m u českija studenckija aŭdytoryi prychodzili intelektuały, lidery Praskaj viasny. Tolki vielmi niamnohija ź ich tady apranalisia tak, jak budučy prezydent krainy dramaturh Havał — u švedar i džynsy. Bolšaść byli apranuty ŭ strohija kaściumy, halštuki, čaraviki. Ale jany havaryli sa studentami na zrazumiełaj im movie, z humaram razmaŭlali na samyja surjoznyja temy — i aŭdytoryja adkazvała im radasnym rohatam, uschvalavanaściu j pryznańniem.
Nia ŭ džynsach reč i nia ŭ tym, na čym jany trymajucca, a ŭ tym, što ludzi nosiać na plačach.
Navat balšaviki, jakija nie vyznačalisia ciarplivaściu j talerantnaściu, razumieli važnaść padrychtoŭčaj pracy ŭ narodnych masach i nie ŭchilalisia ad jaje (nahadajem, što bolšaść balšavikoŭ pachodzili z raznačyncaŭ i apranalisia ŭ skuranki — tahačasny analah džynsaŭ). Maryć, što bolšaść biełaruskich vybarcaŭ pojduć za intelektuałami ź imidžam savieckich fizykaŭ i lirykaŭ uzoru 1960-ch — 1970-ch, značyć łunać u ramantyčnych vobłakach. Paraza Šuškieviča i Paźniaka na prezydenckich vybarach-1994 heta zaśviedčyła.
Na revalucyju — kalarovuju, raślinnuju, tekstylnuju — treba pakul što zabycca. Tolki ciažkaja štodzionnaja praca z elektaratam zdolnaja niešta źmianić. Pracy chopić i fizykam, i lirykam. Naŭrad ci hetaja praca niešta źmienić u hramadztvie ŭžo zaŭtra. Ale, tym nia mienš, pačynać hetuju pracu treba było jašče ŭčora.
Džynsy — zručnaja vopratka. I nia bolš za toje. A što stanie symbalem siońniašniaj Biełarusi — hetaje pytańnie lepiej pakinuć budučym pramudrym historykam…
Zamiest pareštkaŭ Vitaŭta za ścianoj Vilenskaj katedry znajšli tolki kuču kamianioŭ. Ale ŭłady Litvy hatovyja vydatkavać na praciah pošukaŭ jašče 1,5 miljona jeŭra
Kamientary