Z ułaścivaj jamu ścipłaściu Alaksandr Ryhoravič Łukašenka abviaściŭ śvietu, što da Stalina jamu jašče tupać i tupać.
Adnojčy ja ŭžo datupaŭ da Stalina. Tupaŭ niedzie hadziny try.
Heta była ci nie samaja doŭhaja čarha ŭ śviecie. Pamiataju, jak dva čałavieki ŭ adnolkavych skuranych palito ciahnuli z čarhi treciaha, zusim staroha, jak pa jahonych nahach biezdapamožna stukaŭsia na doŭhim ramieńčyku fotaaparat «Zorkij»...
1958 hod, mnie 17.
Syšoŭšy ŭ chałodnaje padziamielle i pavolna prachodziačy naŭkoł sarkafaha, ja byŭ prosta ašałomleny nieadpaviednaściu abličča jašče niadaŭniaha ŭładara paŭśvietu z paśmiarotnaj realnaściu. Bolš za ŭsio mianie šakavali nizki łob i sivyja bialavyja vałasy, z-pad jakich adśviečvała siniušnaja skura abiaskroŭlenaj hałavy. Nie vyklučana, zrešty, što vinoj tamu ahidnamu ŭražańniu było jarkaje nieruchomaje śviatło ŭ sarkafahu, vakoł jakoha pavinien byŭ pa zadumie tvorcaŭ vidovišča zastavacca husty, taki ž nieruchomy, zmrok...
Siońnia mnie padajecca, što kali b Stalina nie vykinuli z maŭzaleja, u hetym było b mienš stalinščyny: niachaj nie adrazu, ale ŭ rešcie rešt usie ŭbačyli b, jaki nikčemny, pačvarny i navat ubohi hety stary, što navodziŭ žach na ahromnistuju krainu i paŭśvietu.Razam sa źniščanym im nastaŭnikam jany zžyli b siabie ŭ novych pakaleńniach, pieratvarylisia b, jak adzin ź ich, u durnavatych žyvych lalek na maskoŭskich płoščach.
Ale zamiest cieła pakinuli duch.
Pa-stalinsku spadziavalisia, što «niama čałavieka — niama prablemy». Atrymałasia, što čałavieka niama, a prablema jość...
Inšym razam ja tupaŭ da Stalina ŭ 1961, jakraz pad 7 listapada, tak by mović, čyrvony dzień.
My, čatyry studenty-historyki, vyjšli paśla zaniatkaŭ u zołkuju vosieńskuju noč. I praź jakija sto mietraŭ natyknulisia na śvincova-šery žaŭnierski łancuh... «Prachodźcie, prachodźcie, niama čaho tut zatrymlivacca», — pryśpiešvaŭ aficer. My namahalisia niešta spytać. Jon niervova-zahadna machnuŭ rukoj u bok ad schavanaj za drevami haradskoha skviera płoščy, dzie pulsavali niejkija siniavata-bezavyja ŭspołachi...
Praz skraznyja padjezdy dy padvarotni my abyšli toj nieprystupny łancuh i, kradučysia, trapili ŭ ciomny dvor doma, što fasadam vychodzić na płošču. Čaplajučysia za piakuča ślizkija źledzianiełyja prystupki pažarnaj leśvicy, my ŭźleźli na dach i amal paŭzkom dabralisia da nizieńkaj aharodžy na samym krai.
My prasiedzieli tam, abniaŭšysia, usiu noč, kałociačysia ad choładu dy dryžykaŭ. Dziŭna, ale ja nie zapomniŭ niejkich asablivych padrabiaznaściaŭ. Tolki ciahačy, miachi ź piaskom, trosy, aŭtahien, pražektar...
Da ranicy zastaŭsia adziny vysoki pastamient, azdobleny pa čyrvonavatamu z pražyłkami marmuru biełaruskim arnamientam. A da siaredziny dnia miesca, dzie stajaŭ pomnik, było abharodžana draŭlanym płotam. Uvieś tydzień da 7 listapada danosilisia adtul hłuchija vybuchi dy raźjušany drobat pierfarataraŭ. Znaŭcy tłumačyli, što ŭ pomnika vielmi hłyboki i tryvały padmurak...
Siońnia mnie padajecca, što kali b narod, jašče niadaŭna tak horka rydaŭšy nad skanańniem svajho kumiru, loh pad ciahačy, zvaziŭšyja raśpilenaha bałvana, u hetym taksama było b mienš stalinščyny, čymści ŭ maŭklivaj zhodzie, ź jakoj jon uspryniaŭ jahonaje źniščeńnie. Kab tak adbyłosia, mahčyma było b pavieryć u rydańni ad Vialikaj Lubovi.
Nasamreč – ad Vialikaha Strachu...
Majo pakaleńnie narodžanych u 1940—50-ja hady, musić, apošniaje, zdolnaje biespamyłkova paznavać u padrabiaznaściach i ahulnaj atmaśfiery siońniašniaha žyćcia znajomyja rysy stalinščyny. Navat źniešnija — praz žesty.
Uvohule žesty — ci nie samaja paznavalnaja rysa ŭ pavodzinach «žestačajšych». Musić, kab nie pierabłytacca ŭ stahodździach.Vy pamiatajecie, naprykład, žesty Ruźvielta, Miterana, navat «žaleznaj łedzi» Tetčer? A voś fiurer, akramia nacysckaha «chajl», vielmi lubiŭ ciorci ruki, Lenin — źminać kiepku albo padpirać z abodvuch bakoŭ kamizelku, Stalin — trymać ruku za bortam frenča ci šyniala.
Žest pomnika...
Nieŭmiručy žest!
A za žestam — pieraśled dy navat źništažeńnie palityčnych praciŭnikaŭ; namahańni mieć tatalny kantrol kali nie nad rozumam, dyk nad pavodzinami całkam zaležnych ad načalstva hramadzian;pieramoha zahadu nad zakonam; pošuk vorahaŭ unutry krainy i kruhavaja abarona zvonku; padazronaść, pomślivaść, biezmatyŭnaja žorstkaść; sacyjalnaja demahohija i chłuśnia sa ŭsich krynic prapahandy...
Dastatkova, da prykładu, pračytać pobač z pryznańniem praŭdy Kurapat (admaŭlać jaje ŭžo niemahčyma) pra toje, što «novyja pakaleńni palitykaŭ užo nie niasuć adkaznaści za Kurapaty...», pra «ŭsialakija śpiekulacyi na trahiedyi...», pra niejkich niadobrych ludziej, jakija «tryźniać «demakratyčnym trybunałam» i marać pra raspravu sa «stalinščynaj», jakaja ŭžo daŭno stała historyjaj», kab razhledzieć va ŭsich hetych i padobnych piruetach kryvadušnyja žesty u bok lehkaviernaha hramadstva.
Kab jano nie pieraškadžała tupać i tupać…
Kamientary