Adam Hlobus
Apošniaje słova Karatkieviča
— Zdochnieš!
— Nia zdochnu!
Dziadźka vyžłukciŭ ceły litar da apošniaj kropielki. Daviałosia pavieryć, bo čyrvań čerava, ruk i nosa byli vidavočnymi dokazami cyklapičnaha ŭčynku. Vo byvaje: lepiej śmierć, čym ćviarozaść.
Svaju pieršuju nabytuju ŭłasnaručna butelku vina ja vypiŭ u dvary mastackaj vučelni. Vypiŭ z rylca j biez zakuski. Padbiŭ mianie na toj učynak Siarhiej Šaŭcoŭ. Nastroj uźniaŭsia. I ja pajšoŭ u CUM, dzie pačaŭ zalacacca da pradaŭščyc. Jany śmiajalisia. Ale ni adna nie pahadziłasia kinuć pracu j pajści pahulać. Damoŭ ja pryjšoŭ pozna, bo paŭnočy švendaŭsia pa horadzie. A voś naranicu było młosna.
Jakich tolki napojaŭ ja ni pakaštavaŭ za davoli doŭhaje žyćcio amatara čarki. Ale jość siarod ich zapaminalnyja vyklučeńni, kali vypivaješ adzin raz i bolej da ich nie dakranajeśsia. U junactvie ja vypiŭ 200 hramaŭ chinnaj vady, jakaja, na dumku aptekaraŭ, dapamahała ad pierchaci. U adekalonnaj butelečcy było 97% medyčnaha śpirtu i 3% kary chinnaha dreva. U mianie ź Siarhiejem Papovym nie chapała hrošaj na vino, i my nabyli chinnuju vadu. Hadaść nievierahodnaja. Ja pieražyŭ tuju pjanku bolš-mienš narmalna. A Siarhiej — kiepska. Chinin sa śpirtam zabrali jahonuju śviadomaść pasiarod vulicy, i moj sachinińnik braznuŭsia tvaram na asfalt. Nieznajomy mužčyna dapamoh zaciahnuć Siarhieja ŭ park na łaŭku, dzie ja prasiadzieŭ hadziny z čatyry, pakul toj praćvierazieŭ.
Vina ja nie lublu, napeŭna z-za taho, što ŭ Biełarusi nie vyśpiavaje vinahrad i ŭsio vino niaśviežaje, pryviezienaje, čužoje. A vino bieź vinahradu ja naohuł za vino nie liču. Biełaruskuju harełku ŭžyvaju redka, bo viedaju, što na zavodach mohuć z-za niedachopu srodkaŭ paskoryć technalahičny praces. Nu, niama valuty kupić filtry. I harełka raźlivajecca ŭ plaški niefiltravanaja. O, jak balić hałava naranicu paśla takoj harełki. Žach! Tamu ja addaju pieravahu viski. Viadoma, viski — napoj nia tanny. Ale ŭžo lepiej vypić mieniej dobraha napoju, čym nabracca niefiltravanaj atruty.
Jość u mianie mara, źnitavanaja z alkaholem: vynajści recept biełaruskaha viski. Bo ŭsio, što ciapier robicca, honicca, vyrablajecca ŭ Biełarusi z mocnych napojaŭ — dreń. «Kryštali 100», «Zubroŭki», «Čaradziei», «Biełaviežskija», «Maskoŭskija», «Minskija», nia kažučy pra inšyja, prosta atruty. I hradus u ich nia toj, i smak naftava-benzynava-parfumny, i pabočnyja efekty jość. A biełaruskaje viski musibyć 43°, załatoha koleru, ačyščanaje j duchmianaje, jak sienažać paśla daždžu.
Viedaju, nia ja adziny, chto zadumaŭ uviekaviečycca ŭ recepcie našaha viski. Najbližej za ŭsich u hetym nakirunku prasunuŭsia Andrej Plisanaŭ. Jahonaje samarobnaje viski, źmiašanaje z roznych hatunkaŭ samahonki — najlepšaje, što daviałosia pakaštavać. A nazyvaje jon svoj napoj «Plisanaŭka» i bolš za sto hramaŭ nie nalivaje.
Nadychodzić momant, i pačynaješ šukać nahody, kab nia pić. Nahoda vypić jość zaŭsiody, choć by i prosta dobry nastroj. Ciabie zaprašajuć uziać čarku pa try razy na dzień, a ty admaŭlajeśsia. Supraćstajać vypiŭcy moža seks.
— Hvałci ŭsich! — paraiła mnie znajomaja doktarka-pryhažunia, jakoj paskardziŭsia, što davodzicca šmat vypivać.
Viadoma, praca j tvorčaść vydatna zaminajuć pjanstvu. Jašče dapamahaje sport, biez prabiežak u viečarovym skvery nad Śvisłačču mnie sumna žyć. I jašče ja paźbiahaju ludziej, jakija na surjoznyja temy havorać tolki ŭ chmielnym stanie.
Za čarkaju lahčej sumniavacca ŭ kaštoŭnaściach, pryniesienych hrašyma, uładaju i kulturaju. Za chmielnym stałom čaściakom uspychvajuć pałkija sprečki pra kulturu, uładu j hrošy. Vynik padobnych pierapałak moža być dosyć dramatyčny. Daviałosia pabačyć, jak adzin pjany mastak źbiŭ druhoha słužku muzaŭ tolki za toje, što toj nie ličyŭ Vincenta Van Hoha lepšym za Pola Sezana. A čuŭ i pra horšaje... Zachmialeły raźbiar adsiek hałavu najlepšamu siabruku, bo toj nie pahadziŭsia pastavić skulptury Mikielandžeła na adzin uzrovień sa statujami majstroŭ staražytnaha Ehiptu. Jość-jość nierazhadanaja tajamnica va ŭździejańni alkaholu na rozum čałavieka j žyvioły.
U dakumentalnaj kinastužcy pra sakrety žyviolnaha śvietu ja naziraŭ nastupny eksperyment… Śviniej zahnali ŭ zaharadku. Praź jakuju hadzinu jany ŭtvaryli statak z važakom. Kab razburyć statak, eksperymentatary nalili ŭ charč alkaholu. Statak razburyŭsia ŭ adno imhnieńnie. Samy słaby parsiučok palez bicca da važaka. Toj pieramoh dvojčy: spačatku pahryz i patoŭk słabaka, a na nastupny dzień, kali znoŭku padali ježu z harełkaju, pieraviarnuŭ karyta j nia daŭ statku apjanieć. Racyjanalnaść śvińni ŭražvała. Čałaviek i blizka nia moža tak razumna budavać kalektyŭ. A tyja abmiežavańni na alkahol, što peryjadyčna ŭvodziać roznyja dziaržavy, śmiechu vartyja.
U časy, kali ŭ sajuzie respublik kiraŭnictva było starym ci, dakładniej, superstarym, dosyć vialikija srodki išli na finansavańnie takoj navuki, jak hierantalohija. Daśledavali stareńnie arhanizmaŭ. Maja žonka pracavała ŭ instytucie hierantalohii. Jaje daśledavańni pakazali, što z usich naturalnych srodkaŭ tolki alkahol zdatny zamarudzić praces stareńnia. Viadoma, prymać alkahol treba rehularna j nievialikimi dozami, šklanku čyrvonaha vina za viačeraju. Dysertacyju žonka abaraniła. Instytut začynili, bo ciapier na prastorach byłoha eseseru kirujuć zbolšaha maładyja palityki.
Samaja staraja žančyna ŭ Biełarusi, jakoj spoŭniłasia 120, raspaviała ŭ telekameru j prademanstravała sakret daŭhalećcia. Jana vypiła čarku samarobnaj harełki. I tak štodnia. Nijakich palitykaŭ jana nia viedaje, pracuje ŭ poli, a pierad viačeraju pje harelicu.
Moj dzied Ładzimier piŭ vino «paŭtarakami» — 750 hramaŭ u butelcy. U svaje siemdziesiat hadoŭ moh vypić šklanku vina za abiedam i pajści kapać pohrab. Ja na takoje nia zdatny, pracavać u pjanym vyhladzie zusim nie mahu. Usio, što mnoj zroblena, stvarałasia vyklučna ŭ ćviarozym stanie.
Pra talent litaratara j biesprabudnaje pjanstva možna parazvažać usmak. Po — piŭ. Verlen — nie prasychaŭ. Laŭreat litaraturnaj Nobeleŭskaj premii Ŭinstan Čerčyl chadziŭ u parlament pad šafe. Nu, a maje bratki-biełarusy, pačynajučy ad našaniŭcaŭ, pili ŭsie. Chto kolki moh, stolki j vypiŭ. Hałubovič z Baradulinym svaje dozy vypili ŭ maładości j pierajšli ŭ ćviarozy alkahalizm. A Kupała piŭ da apošniaha. Karatkievič moh pić z ranicy da nočy pa try miesiacy ŭzapar, a potym pisać pa vasiamnaccać hadzinaŭ u sutki miesiacy z dva. Sys dziesiać hadoŭ pje z ranicy da ranicy. Praŭda, apošnija hadoŭ vosiem jon nia piša, ale ž raniej piŭ i pisaŭ hienijalna. Vyklučeńnie składaje Razanaŭ, jon kali vypje, stračvaje paetyčny dar, tamu pje zusim mała. «Paet pavinien pić!» — vynajšaŭ hety lozunh Krupieńka. Praŭdzivy lozunh, ale ciažka nazirać, jak harełka rujnuje talenty. Ja bačyŭ, jak hinuli Karatkievič, Siemaškievič i Stralcoŭ. Baču, jak hinuć Dyšlevič i Sys. I, napeŭna, hetyja vidoviščy spyniajuć mianie ad štodzionnaj čarki.
Niadaŭna ŭ paštovaj skryncy «Našaj Nivy» źjaviłasia pokazka pra Ŭładzimiera Karatkieviča…
Pamiraje Karatkievič. Lažyć nieprytomny. Vakoł siadziać siabry-tavaryšy j čakajuć apošniaha słova praroka. Usim cikava, jakoje jano, zapavietnaje słova.
— Biełaruś! — kaža Maldzis.
— Baćkaŭščyna! — zapeŭnivaje Kisialoŭ.
— Čarka! — marmyča Nieviadomy.
— Radzima! — vykazvaje versiju Baradulin.
— Ajčyna! — havoryć Bryl.
Tut da Karatkieviča viartajecca śviadomaść. Usie schilajucca, kab tolki nie prapuścić SŁOVA.
— Adam Hlobus, — prašaptaŭ Karatkievič i pamior.
Pierakazaŭ mnie pokazku Siarhiej Chareŭski i nie praminuŭ spytacca, ci nia ja sam skłaŭ anekdot.
— Nie. Bo viedaju sapraŭdnaje apošniaje słova Karatkieviča.
Daktary zabaranili dziadźku Ŭładzimieru pić. Jon paabiacaŭ. A chto z nas nie abiacaŭ kinuć pić. Paabiacaŭ i vyrašyŭ pajechać u vandroŭku ŭ Paleśsie. Vandravaŭ Karatkievič zazvyčaj z najlepšymi siabrami: Valancinam Ždanovičam i Piatrom Dračovym. U vandroŭcy Karatkievič nie strymaŭsia j vypiŭ. Jamu stała kiepska, i siabry pryvieźli jaho damoŭ. A tut jamu zrabiłasia jašče horš. Siastra vyklikała chutkuju dapamohu. A dva sanitary paprasili mianie z bratam, jak najbližejšych susiedziaŭ, dapamahčy im źnieści dziadźku Ŭładzimiera da mašyny i z mašyny vyhruzić na balničnuju katałku. U Karatkieviča adkryŭsia kryvaciok u straŭniku. Jon pakutavaŭ i paŭtaraŭ tolki adno słova «piače». Praź niekalki dzion dziadźka Ŭładzimier pakinuŭ naš pjany śviet.
Sumna, hidka, strašna hladzieć na čałavieka, u jakoha ŭ žyćci zastałosia tolki adno zadavalnieńnie — harełka. Časam ja prymušaju siabie nazirać za chvorymi vakzalnymi alkaholikami, kab jak maha dalej trymacca ad takoha žyćcia j nie abrynucca ŭ padobnyja pavodziny. Ale los jość los, i jon moža pažartavać ź ciabie samym nievierahodnym čynam.
Viedaju dvuch čałaviek, što syjšli z knižna-litaraturnaha biznesu ŭ harełačny: piśmieńnika Leanida Dajneku j vydaŭca Alaksandra Tokarava. Abodva pabudavali zavodziki j honiać pacichu horkuju ślazu. Dajneka ŭ Biełarusi, Tokaraŭ u Estonii. I ni adzin, ni druhi ŭ knižnuju spravu viartacca nie źbirajucca. A voś kab niejki dyrektar likiora-harełačnaj fabryki pačaŭ pisać vieršy, nia čuŭ. Nia pišacca na zavodzie, jak i nia pjecca. Pavier, kiepska pisać i pić na zavodzie.
A jašče kiepska pić u kvatery pjanicy. Sam nie zaŭvažyš, jak nabiareśsia, jak zaśnieš, jak naranicu ŭhavorać apachmialicca. Jak ja nie lublu apachmiełki! Kolki razoŭ sprabavaŭ, ničoha dobraha nie atrymlivałasia. Adnojčy ledź nie pamior paśla ranišniaj čarki. Vopytnaja žančyna, miž inšym, dyrektar praduktovaje kramy, uhavaryła vypić zranku tryccać hramaŭ kańjačku. Vypiŭ, vyjšaŭ na vulicu, sieŭ na łaŭku j čuju — pamiraju. Z hadzinu prasiadzieŭ pad kustom bezu j viarnuŭsia z taho śvietu. Jak dla mianie, dyk vielmi niebiaśpiečna apachmialacca ŭ čužych ludziej, a doma ja nikoli j nie apachmialaŭsia.
Moj samy kiepski ŭspamin pra pjanku źviazany ź vioskaju Łatyhol. Ja, student, malavaŭ chatu, a haspadary toj chaty hulali-balavali j zaprasili mianie za stoł. Pili jany samahonku stohramovikami, zajadali ciopłym sałam z cybulaju. Jak ciapier pamiataju try stohramoviki, što zahłynuŭ, i try dni, jakija nia moh jeści, usio, što prahłynu, praz chvilinu nazad vyskokvaje.
Jość ludzi, ź jakimi nielha pić ni ŭ jakim razie. Heta tyja, chto ad alkaholu ŭpadaje ŭ ahresiju j lezie bicca da milicyjantaŭ. Viedaju ja adnaho Hienu, jak vypje, dyk adrazu pačynaje šukać mianta. U ćviarozym stanie Hiena vychavany j aściarožny čałaviek, a pjany robicca zvyčajnym aršanskim žyhanam-bandytam. Znachodzić milicyjanera j bje, ci, chutčej, sprabuje bić i traplaje ŭ pastarunak. Z takimi chłopcami vypivać — sabie daražej.
Kiepska pić u mienskich skverach, parkach i dvarach. Ty jašče tolki zrabiŭ pieršy hłytok, a mianty ŭžo stajać pobač. I pačynajecca: pastarunak, pratakoł, čakańnie. Nia treba pić u Miensku na vulicy.
Ź ludźmi, što nia lubiać ciabie abo zajzdrościać tvaim pośpiecham, vypivać nie sadzisia. I, kryj Boh, nie zaprašaj takich da siabie dadomu. Bo napjucca ŭvobmilh, nahavorać abrazaŭ, pačnuć bić posud, łajacca j płakać z-za ŭłasnaj prynižanaści. Radaści ad takoha zastolla ni kropli, adna prykraść.
Dobra pjecca ŭ bary, dzie maješ znajomaha barmana. Ale ŭ bary nia varta vypivać bolš za sto hramaŭ. I zadoraha i niebiaśpiečna. Kali namieryŭsia vypić bolej, varta pajści da svajakoŭ ci dachaty.
Dobra pić sa svajakami na śviaty j z žonkaju, pad nastroj. Kali j chopiš lišku, pakładuć spać.
Bolšaść tvoraŭ, što apisvajuć alkahol i pakazvajuć stan apjanieńnia, robiać heta z adnaznačnym znakam minus. Čytać ich niepryjemna. Adzin čas ja admoviŭsia ad hetaha zaniatku, jak na peŭnym składanym pramiežku žyćcia admoviŭsia ad užyvańnia alkaholu j tytuniu. Ale paźniej ja viarnuŭsia da pićcia mocnych napojaŭ i čytańnia knižak pra pjanstva. Jak ni kruci, a vypić čarku — ni z čym nie paraŭnalnaje zadavalnieńnie. Hałoŭnaje ŭ pjanstvie — viedać ułasnuju mierku, jano kaniečnie składana, ale z dvuch stanaŭ — być ćviarozym alkaholikam abo być alkaholikam pjanym, ja pakul što abiraju druhi, bo viedaju: nadydzie čas, i vypić nia zmožaš.
U pjanstvie jość, biezumoŭna, adna cudoŭnaja rysa. Nichto, akramia pjantosa, nia moža acanić cud ćviarozaha žyćcia.
Miensk, červień 2000 hodu
Kamientary