Žudasny kanservatyzm vioski
Biełarusy jak nacyja vyjšli ź vioski. Karani kožnaha haradžanina ŭžo ŭ druhim-trecim kalenie siahajuć tudy. I pry hetym haradžaninu ŭsio ciažej razumieć viosku. Šmat jakija viaskovyja źjavy i pohlady vyklikajuć jahonaje ździŭleńnie.
Pa-pieršaje, nia moža nie ździŭlać žudasny kanservatyzm vioski. Nia raz vysakarodnyja pamknieńni navučyć viaskoŭcaŭ bolš daskanała i pradukcyjna haspadaryć na ziamli raźbivalisia ab frazu: “Jak našyja dziady i baćki rabili, tak i my budziem rabić”. Navošta ž admaŭlać prahres?
Pa-druhoje, adnosiny pamiž ludźmi tam zastajucca na pieršabytnym uzroŭni. Jak aksijoma, prymajecca padnačaleńnie žančyny mužu, a małodšych — starejšym.
Mnohija ludzi pensijnaha vieku pierakananyja, što viedajuć usio na śviecie. Navat kali raspaviadać im pra apošnija metady hiennaj inžyneryi ci bijatechnalohii, možna ŭ adkaz pačuć: “Dy ja heta viedaju, ja stolki hadoŭ pražyła!”
Što mnie jašče nie padabajecca tut, dyk heta niežadańnie aktyŭna ŭ niečym udzielničać ci ŭvodzić niešta novaje. Viaskovyja pryncypy “maja chata z kraju”, “aby nie było vajny” i h.d. pryvodziać da taho, što prahres adčuvajecca tut dosyć słaba. Viaskoŭcy niedaloka adyšli ad XIX st., asabliva ŭ svaim śvietapohladzie, dy i ŭ materyjalnaj kultury. Z novaha — asfaltavanyja darohi (nia skroź), kałhasnyja kramy, kałhasnaja sastarełaja technika na palach, elektryčnaść dy redkija cahlanyja damy.
Adna z pryčynaŭ biednaści viaskoŭcaŭ — małaadukavanaść. Vyšejšuju adukacyju majuć tolki staršyni kałhasaŭ dy nastaŭniki. Čałaviek z bolš-mienš dobraj adukaciaj imkniecca ŭ horad, dzie praściej realizavać svaje zdolnaści i viedy. U vioscy zastajucca ludzi z pačatkovaj adukacyjaj.
Uzrovień myśleńnia čałavieka ŭ sučasnym hramadztvie, jahony kruhahlad (u tym liku palityčny) i śvietapohlad prosta praparcyjna zaležać ad adukavanaści. Małaadukavany čałaviek razvažaje vuzka lakalna, abstraktnaje myśleńnie ŭ jaho na dosyć nizkim uzroŭni, i jon nia moža praličyć svoj krok napierad. Adsiul — strach pierad usim novym, strach zrabić niešta, što vychodzić za miežy pryniatych normaŭ. Adzinaje žadańnie – zachavać usio jak jość, jak by drenna ni było, bo ŭžo maješ dośvied prystasavańnia da hetkaj rečaisnaści.
Adnak mienavita hetki kanservatyzm paspryjaŭ vyžyvańniu biełarusaŭ jak narodnaści. Jaho nie złamali ni palaki palanizacyjaj, ni rasiejcy rusyfikacyjaj: biełarusy jak byli, tak i zastalisia “tutejšymi”. Dziakujučy kanservatyzmu, u našaj kultury zachavalisia pahanskija tradycyi, falklor. Tak što babula nadvoje varažyła.
Aprača kanservatyzmu, varta vyznačyć, što koła znosinaŭ u sielskaj miascovaści časta abmiažoŭvajecca žycharami adnaje vioski. (Čaho šukać u susiedniaj vioscy, kali ŭ svajoj usio toje ž samaje?) Heta zaminaje praniknieńniu tudy novych idejaŭ i źjavaŭ, jakija dachodziać ź vializnym spaźnieńniem i, pierałamlajučysia kanservatyŭnymi tradycyjami, pazbaŭlajucca svajho pieršapačatkovaha sensu. Srodki masavaj infarmacyi pryjšli ŭ viosku dosyć pozna i nie nabyli tut takoha pašyreńnia, jak u horadzie. Akramia taho, siońnia ŭsie značnyja ŚMI, dastupnyja tutaka, vykazvajuć aficyjnuju pazycyju. Niezaležnyja ŚMI za taki karotki čas nie zmahli značna paŭpłyvać na śviadomaść viaskoŭca.
Kałhas — hałoŭnaja biada viaskoŭcaŭ, choć sami jany hetaha nie razumiejuć. Vyjści ź jaho, zabraŭšy svoj zahon, nialohka. Dyj niama kamu, bo za hady savieckaj ułady razvučylisia pracavać ludzi na siabie. Pracujuć aby-jak: aruć, aby ŭzarać, siejuć, aby pasiejać. Kraduć usie, ad staršyni da apošniaha vartaŭnika, pryčym nie chavajucca, bo nichto nie zakładzie — kruhavaja paruka. Voś i atrymlivajecca, što ŭ kałhasy ŭkładajucca vializarnyja srodki, a addača vielmi małaja. I pakul nia źjavicca haspadar na ziamli, biessensoŭna spadziavacca na dabrabyt u vioscy. Usie razumiejuć, što pensii i kałhasnyja zarobki — mizernyja i buduć takimi, pakul u krainie nie pačnucca źmieny, likvidacyja kałhasaŭ. Adnak kali razmova pierakidvajecca na kałhasy, viaskoŭcy haroju ŭstajuć za ich.
Vioska śpivajecca. Adpačyć takim čynam paśla pracoŭnaha dnia ličycca kali nie abaviazkam, dyk normaj. Honiać samahonku. Kali zadacca pytańniem: “Čamu pjuć?” — dyk mnie adkaz bačycca ŭ adsutnaści zaniatkaŭ, jakija mahli b zacikavić čałavieka i dapamahčy jamu z karyściu dla cieła i dušy bavić svoj volny čas. Maładych viaskoŭcaŭ užo niemahčyma pieravychavać, jany pajšli pa śladach svaich baćkoŭ. Treba choć nastupnaje pakaleńnie ŭratavać.
Jašče adna prablema biełaruskaj vioski — chutkaje stareńnie. Jość cełyja vioski, dzie ŭsie žychary — pensijnaha vieku. Praź dziasiatak-druhi hadoŭ tam nie zastaniecca nivodnaha čałavieka. Časam idzieš u takoj vioscy poźniaj vosieńniu abo ŭzimku i zdajecca, što jany ŭžo miortvyja — nastolki ciažka zaŭvažyć tut prykmiety žyćcia.
Moładź usimi siłami imkniecca źjechać u horad, nie žadajučy pracavać za mizernyja kałhasnyja zarobki. Choć daloka nia ŭsie paryvajuć ź vioskaj zusim. Niechta pryjaždžaje adpačyvać, a bolšaść — pracavać, kab zabiaśpiečyć siabie charčam na zimu. Hetyja ludzi tak da kanca i nia robiacca haradžanami, ale j viaskoŭcami pierastajuć być. Jany niasuć haradzkuju kulturu ŭ viosku i viaskovuju psychalohiju ŭ horad.
Dla niekatorych maładych haradžanaŭ vioska robicca ŭžo ekzatyčnaj źjavaj, za jakoj možna nazirać, ale jaje sens ciažka spaścihnuć. Horad na hetych ludziej akazvaje vyrašalny ŭpłyŭ, i, chto viedaje, moža my staniem kali-niebudź sapraŭdy haradzkoj nacyjaj.
Źmicier Maćviejčyk, Miensk.
Kamientary