Słavamir Adamovič
Paetu
Nu što ž, ty stancavaŭ kankan
i pierad hetaju ŭładaj,
ciapier čakaj, pakul “harant”
nadzielić novaju pasadaj.
U “Maładości” — bačyŭ ja —
druhim ty jdzieš paśla samoha...
Paet — jon jak sabačania:
paŭzie pad nohi da luboha.
Adnak, pabač, u hety čas
iduć i inšyja budoŭli,
i, losu hledziačy ŭ anfas,
žyvuć chłapcy vysokaj doli...
Paet! Za što i pierad kim
ty hetak vyprastaŭ chrybcinu?
Dziela taho, kab žoŭty “LiM”
źmiaščaŭ tvoj fejs
z kryvoju minaj?
Ci kab sivaja “Maładość”,
tvoj vierš staranna ablizaŭšy,
vysmoktvała z radočkaŭ štoś,
što hańbić ruskija pejzažy?
Ja nie nastaŭnik tvoj, paet,
mnie za siabie, badaj, niajomka:
jakoha djabła ŭ bieły śviet
ja vyjšaŭ z kamernaju šlomkaj?
Niaŭžo kab nazirać, jak ty
pry čarcy płačaš nad Krainaj
i stroiš až da durnaty
ź siabie zvyrodlivyja kpiny?
U “Połymi” tvaim, paet,
haryć nia połymia, a śviečka.
Nialohka vyjści pad stylet,
praściej prykinucca aviečkaj
i kremzać dołatam dušy
pa finskaj hlancavaj papiery,
padličvajučy arkušy —
ci baryšy? — radkoŭ kašernych.
Davoli! Baraćba stychij
niaŭstojlivyja niščyć hleby,
i słabych śpin šukaje kij,
raźminku robiačy na rebrach.
Dyk padstaŭlaj chrybiet chutčej —
i pieršym budzieš aprastany,
i ciśni ślozny sok z vačej
ad ščaścia, što
nie rasstralany.
Lipień 2002
Ciapier čytajuć
Na poŭnačy Biełarusi isnavała vielizarnaje voziera — u 150 razoŭ bolšaje za Narač. Jano źnikła ŭ vyniku pryrodnaj katastrofy, ale ślady zaŭvažnyja i siońnia
Kamientary