«U jahonych tekstach raspaznajom svaju inakšaść»
Jon ci nia samy rasiejski pavodle duchu sučasny piśmieńnik, u jakoha kožnaje słova i stylovaja synkopa, kožny ton i paŭton dakładna pieradajuć čysta rasiejskuju nervovaść i mentalnaść, maksymalizm u vialikim i drobiaznaść u pryvatnym. Z ese Siarhieja Dubaŭca pra Sałžanicyna.
Jon ci nia samy rasiejski pavodle duchu sučasny piśmieńnik, u jakoha kožnaje słova i stylovaja synkopa, kožny ton i paŭton dakładna pieradajuć čysta rasiejskuju nervovaść i mentalnaść, maksymalizm u vialikim i drobiaznaść u pryvatnym. Z ese Siarhieja Dubaŭca pra Sałžanicyna.
12 lutaha 1974 hodu rasiejski piśmieńnik-dysydent, laŭreat Nobeleŭskaj premii Alaksandar Sałžanicyn padpisvaje svoj zvarot da suajčyńnikaŭ pad nazvaj «Žyć bieź iłžy». Dakładniej, tekst zvarotu pisaŭsia krychu raniej i byŭ raskładzieny pa schovankach z umovaj: kali aŭtara aryštujuć — raspaŭsiudzić praz sutki. Tak i adbyłosia.
Samoha Sałžanicyna čakała vyhnańnie z SSSR, a na radzimie ŭ lehalnym druku «Žyć bieź iłžy» źjaviłasia tolki ŭ 1988 hodzie. Nielha, adnak, źmienšyć rolu hetaha emacyjnaha zakliku, jaki ŭ časy hłybokaha zastoju pieradavaŭsia z ruk u ruki i padbuchtorvaŭ ludziej na supraćstajańnie tatalitarnamu ładu.
Što da Biełarusi, dyk u nas tryccać hadoŭ tamu zvarot Sałžanicyna vodhuku nia mieŭ. Prynamsi, u chronicy demakratyčnaj apazycyi takich źviestak niama. Reč u tym, što dysydenckija źjavy ŭ tahačasnaj Biełarusi mieli, badaj, vyklučna nacyjanalna-demakratyčny charaktar. Havorka išła pra adradžeńnie kultury, a nie pra źmienu palityčnaha režymu. I heta byŭ pieršy punkt, u jakim biełarusy z Sałžanicynym razyšlisia.
Niby ŭ adkaz na heta Sałžanicyn «nie zaŭvažyć» biełarusaŭ, jak asobnaje nacyi. Kryŭdnyja słovy prahučać paźniej u jahonym prahramnym artykule «Jak nam uładkavać Rasieju».
Ale hetyja dva punkty, na maju dumku, tak i zastanucca bieskarysnymi punktami supraćstajańnia, kali da ich nie dadać treciaha. U adroźnieńnie ad usich inšych samastojnych i raźvitych kultur našaje častki śvietu, biełarusy nia majuć svajho pierakładu ani «Archipelahu HUŁAHu», ani zvarotu «Žyć bieź iłžy». Inakš kažučy, my nia bačym Sałžanicyna, a jon nia bačyć nas. Jon — biassprečna vialiki piśmieńnik suśvietnaha maštabu i hramadzianin. I dla taho, kab vynieści jamu prysud u imperskim pohladzie na nas, my musili b zahavaryć ź im pa-svojmu. Mahčyma, i jon paśla hetaha pačuŭ by nas, bo, jak viadoma, samy cyvilizavany sposab vychadu z supraćstajańnia — heta razmova. Lepšaha nia vynajdziena.
Narešcie, jość i jašče adna, užo čysta naša, unutranaja karyść u tym, kab pieračytać Sałžanicyna pa-svojmu. Jon — ci nia samy rasiejski pavodle duchu sučasny piśmieńnik, u jakoha kožnaje słova i stylovaja synkopa, kožny ton i paŭton dakładna pieradajuć čysta rasiejskuju nervovaść i mentalnaść, maksymalizm u vialikim i drobiaznaść u pryvatnym. My, jakija chacieli b zapiarečyć jamu, što my jość, my asobnyja i raźvityja i — nie takija, mienavita ŭ jahonych tekstach raspaznajem svaju inakšaść najlepšym čynam. Jahonaja sabornaść, biezalternatyŭnaść pravasłaŭnaha adradžeńnia, a navat i sam duch tekstu, tak padobnaha na carkoŭnuju kazań — usio heta moža być zrazumiełaje dla biełaruskaha indyvidualizmu, našaj šmatkanfesijnaści i racyjanalistyčnaha pohladu na śviet, ale nie svajo.
Darečy, u biełaruskaj litaraturnaj klasycy ničoha padobnaha na hety tekst niama. I tut znoŭ Sałžanicyn viadzie nas da vyčuvańnia ŭ samich sabie toj rasiejskaj sabornaści, taho ŭsieahulnaha jadnańnia ludziej u duchoŭnym ačyščeńni, jakoha biełarusy nikoli nia viedali ani ŭ svajoj litaratury, ani ŭ svajoj historyi.
Kamientary