«Na pracy skazali nasić paryk». Jak biełaruska z malenstva žyvie z ałapiecyjaj
Kaciarynie Francuzavaj 44 hady i 43 ź ich jana — z ałapiecyjaj. Jana drenna pamiataje, jak heta zdaryłasia, ale pamiataje ŭsio astatniaje: jak mama płakała ŭ daktaroŭ, jak u dziacinstvie jaje saramacili za chuścinku, jak nasiła paryk i bajałasia nie tak paviarnucca, kab jon nie źlacieŭ. A ŭ 20 hadoŭ jana stamiłasia chavacca. I žyćcio pajšło pa-inšamu.

Zaraz Kacia — majstar pa tatuiroŭkach, jakaja pierakryvaje čužyja šnary, i redki śpiecyjalist pa trychapihmientacyi. Jana maluje vałasy tym, u kaho ich niama. Ź jakimi ciažkaściami sutykajucca ludzi z ałapiecyjaj i jak nie stracić siabie, kali ty «nie taki, jak usie», piša «Minskaj praŭda».
— Kacia, jak usio pačałosia?
— Mnie byŭ usiaho hod, tamu ja drenna pamiataju hety čas. Ale pavodle apoviedaŭ mamy ŭsio pačałosia z taho, što ja zachvareła i ŭ mianie padniałasia tempieratura. A praz paru dzion na padušcy stali zastavacca vałasy. Litaralna za dva tydni vałasy vypali całkam.
— Vas sprabavali niejak lačyć, šukali pryčyny taho, što zdaryłasia?
— Viadoma. Ale heta byli vaśmidziesiatyja hady. Tady nichto nie viedaŭ, što takoje ałapiecyja. Dla mianie heta byŭ dosyć balučy dośvied, tamu što ja prajšła šmat daktaroŭ. Mnie ŭcirali ŭ hałavu ad cybuli i soli da niečaha niezrazumiełaha. Unutrana ja siabie adčuvała absalutna zdarovym dziciem, ale ŭsio, što adbyvałasia vakoł mianie, kazała pra toje, što sa mnoj niešta nie tak, što heta treba lačyć, chavać. I ja siabie adčuvała niekamfortna. Byli i leki, i tabletki, i ŭkoły. Ale ničoha nie dapamahała.
Siamja mianie zaŭsiody padtrymlivała. Vielmi mocna pieražyvała mama. Ja časta bačyła, jak jana płača ŭ daktaroŭ.

— A jak reahavali adnahodki ŭ škole?
— U dziciačym sadku, u škole i inšych navučalnych ustanovach mianie nikoli nie kryŭdzili. Ale pa-za miežami svaich navučalnych hrup było inšaje staŭleńnie. Mianie abzyvali i mahli navat šturchać.
Ja chadziła ŭ chuścincy i tamu pryciahvała ŭvahu. A ŭ 11 hadoŭ ja pajechała na azdaraŭleńnie ŭ Hiermaniju i tam mnie padaryli dobry paryk.
U im ja vyhladała jak zvyčajnaje dzicia, simpatyčnaja dziaŭčynka. Ale ŭ hety ž momant źjaviŭsia strach, što niechta daviedajecca, što ja chadžu ŭ paryku. Dla mianie heta byŭ by kaniec śvietu! I ja pastajanna kantralavała svajo cieła: jak paviarnucca, jak nachilić hałavu tak, kab paryk nie spaŭzaŭ. Heta było biaskoncaje napružańnie. U mianie navat źmianiłasia pastava.
Z časam dzieci stali zaŭvažać, što stryžka ŭ mianie nie źmianiajecca, i tut pačałasia inšaja prablema — zanadta šmat uvahi ŭ moj bok. A čamu Kacia nie stryžecca? Čamu Kacia nie źmianiaje pryčosku?
U dvaccać hadoŭ ad biaśsilla ja pryniała rašeńnie, što bolš tak nie chaču. Ja paprasiła mamu źviazać mnie šapačku i pryjšła ŭ joj na zaniatak. Ja nikomu ničoha nie tłumačyła. I ŭ hety momant mnie stała lahčej. Nichto ŭ mianie ničoha nie pytaŭsia, mianie ŭsie pakinuli ŭ spakoi. Miarkuju, što navakolnyja dumali, što ja niečym zachvareła. Ale mianie heta całkam zadavalniała.
— Samaja sumnaja historyja, jakuju vam dahetul ciažka zhadvać?
— Pamiataju, jak u muzyčnaj škole ja śpiavała ŭ chory i rychtavalisia da vialikaha vystupu. Na zaniatak pryjšoŭ piedahoh i skazaŭ, što ŭsie dzieci pajeduć zdymacca na telebačańnie akramia mianie. Tamu što ja chadžu ŭ chuścincy i budu vizualna vybivacca. I tady inšaja nastaŭnica dadała: «Dyk u Kaci ž jość paryk, chaj nadzienie!» I ja pajechała vystupać u paryku. Heta byŭ nie toj padorany niamiecki paryk, a paryk, jaki mnie dzika cisnuŭ. Ja zhadvaju hetuju situacyju i mnie stanovicca baluča, tamu što darosłyja, viadoma, nie pavinny tak pastupać. Tady ja była biezdapamožnym dziciem, ja nie mahła ničoha vyrašać.
U darosłym žyćci situacyja paŭtaryłasia. Ja pracavała mastakom na karparatyvach, i moj pracadaŭca skazaŭ, što ja nie mahu jeździć na mierapryjemstvy ŭ šapačcy. Mnie abaviazkova treba nadziavać paryk, tamu što ludzi chočuć bačyć zvyčajnaha čałavieka. I ŭ hety momant ja taksama paviałasia. Pamiataju, jak adpracavała karparatyŭ u žachlivym stanie. U mianie padniałasia tempieratura, cieła praciviłasia, i ja dała sabie abiacańnie, što bolš siabie nikoli nie zdradžu.
— A viasiołyja historyi napeŭna taksama byli?
— Kaliści my siadzieli ź dziaŭčatami, u jakich taksama była ałapiecyja, u picierskaj kaviarni i dzialilisia historyjami. Va ŭsich, chto nosić paryk, jość hety dziki strach, što jon u niejki nieprydatny momant źlacić. I adna dziaŭčyna raspaviała, jak była na spatkańni ŭ parku na atrakcyjonach. Jaje chłopiec nie viedaŭ, što jana nosić paryk. I voś — lichi viraž i paryk źlataje. Jana raspaviadaje hetuju historyju i spyniajecca, nastupaje niamaja scena… Zdavałasia b, strašnaja situacyja ŭ našym vypadku, ale my pačynajem zachodzicca śmiecham…
U toj momant ja zrazumieła, što naš strach pieraros u žart, što ja ŭ pryncypie mahu pra heta žartavać. I stała lahčej.
— A siarod vašych znajomych šmat ludziej z ałapiecyjaj?

— U niejki momant ich stała šmat.
Heta byŭ taki aktyŭny pieryjad majho žyćcia, kali śviet padzialiŭsia na «łysych» i «vałasatych». Heta ŭžo potym moj śviet skleiŭsia, i zaraz ja ŭsprymaju ludziej niezaležna ad taho, jość u ich vałasy ci nie.
— I što ŭ kančatkovym vyniku dapamahło pryniać siabie?
— U dvaccać siem hadoŭ ja pastupiła va ŭniviersitet na kafiedru psichałohii. Paśpiachova jaho skončyła i vyrašyła praciahnuć navučańnie na praktycy. I pakul ja vučyłasia, u majo žyćcio pryjšła asabistaja i hrupavaja terapija. I z hetaha momantu žyćcio pačało mianiacca.
Prykładna šeść hadoŭ mnie spatrebiłasia, kab «uzdychnuć poŭnymi hrudźmi».
I z kožnym hodam ja adčuvaju siabie valniej i valniej. Zaraz ja absalutna inšy čałaviek. I minułaje ŭžo nie ŭpłyvaje na majo sučasnaje.
U niejki momant ja zrazumieła, što sa mnoj usio narmalna. Ja pryhožaja žančyna. I heta taksama było svojeasablivym šokam, tamu što ja ŭsio žyćcio ličyła siabie brakavanaj. Ja niejak adaptavałasia da hetaha, a navykaŭ novaha žyćcia — zvyčajnym čałaviekam — u mianie nie było.
Zaraz ja majstar mastackaj tatuiroŭki. Da mianie prychodziać ludzi z asablivymi vypadkami — ja pierakryvaju šnary, rubcy. Ja ščaślivaja, što maja praca idzie na karyść, i ŭ hetym ja baču svaju misiju.
Taksama dla mianie zaraz aktualny vuzki kirunak — trychapihmientacyja. Jana padychodzić ludziam, jakija sutyknulisia sa strataj vałasoŭ. Heta tonkaja juvielirnaja technika ŭniasieńnia pihmienta pad skuru hałavy, jakaja vizualna stvaraje efiekt rostu vałasoŭ.
Ja redki śpiecyjalist u hetaj śfiery, i dla mianie heta nie prosta praca. Dziakujučy hetaj pracedury ja razumieju, što majo minułaje pierastaje być žachlivaj tajamnicaj i stanovicca majoj prafiesijnaj pieravahaj. Ja sama žyvu z ałapiecyjaj. Ja viedaju, što adčuvajuć ludzi biez vałasoŭ. I ja mahu razmaŭlać sa svaimi klijentami na adnoj movie.
Mnie jość što abmierkavać, jość što raspavieści, jość čym padzialicca, i ja mahu padtrymać.
— A ludzi ŭ hramadskich miescach źviartajuć na vas uvahu?
— Ja mahu spakojna i biez unutranaha dyskamfortu pieraapranucca ŭ trenažornaj zale, u basiejnie. Ale ŭ mianie niama voś tak patreby adkryvacca na vulicy, chadzić biez hałaŭnoha ŭboru. Na vulicy śviecić sonca, možna zhareć. U cełym, mnie zdajecca, što ludzi mianie navat nie zaŭvažajuć.
Ja viedaju maładych dziaŭčat z ałapiecyjaj, jakija śmieła hulajuć pa horadzie. Ja hladžu i dumaju: krutyja!
— Što vy skažacie čałavieku, jaki hladzić u lusterka i niezadavoleny tym, što bačyć?
— Pieršaje, što treba zrazumieć: ałapiecyja — heta nie prablema. Heta nie chvaroba, heta vizualnaja asablivaść. Treba ŭśviadomić, što vy — heta nie vašy vałasy. Vy — heta celnaja asoba niezaležna ad najaŭnaści ci adsutnaści vałasoŭ. Važna prybirać sa svajho žyćcia lubuju krytyku, jakaja prychodzić zvonku. Kali niechta aceńvaje vašu źniešnaść ci lezie z paradami, sumniavajciesia ŭ jaho pravacie, viercie tolki sabie. I kali ałapiecyja pieraškadžaje jakaści vašaha žyćcia, znajdzicie dobraha psichołaha. I heta nie pra słabaść, a pra sposab viarnuć jakaść vašaha žyćcia.
— Jakija plusy i minusy žyćcia z ałapiecyjaj?
— Ź plusaŭ… u mianie doma niama vałasoŭ, i ja heta caniu (śmiajecca). Jašče mnie nie davodzicca tracicca na šampuń i cyrulnikaŭ. A minusy… Napeŭna toje, što hałavie zaŭsiody prachałodna. I časam uźnikaje pilnaja ŭvaha z boku inšych. Ja mahu adčuvać siabie ŭ hety momant niaŭpeŭniena. Ale heta byvaje redka. Žyćcio cudoŭnaje i dziŭnaje! Maje siabry, darečy, lubiać całavać mianie ŭ hałavu ci hładzić pa hałavie. Mnie heta padabajecca (uśmichajecca).
Ci patrebnaja biełaruskaja mova tym, chto razmaŭlaje pa-rusku? Azaronak zadaŭsia takim pytańniem na STB, a vypusknik Akademii MUS prapanavaŭ zamianić uroki fakultatyvami
Kamientary