KALANDAR NA BUDUČYNIU
Niejak kala pieršaj hadziny načy stajali my z pryjacielem na placformie mienskaha metro i niaŭciamna sačyli za bieham elektryčnych sekundaŭ-ličbaŭ na hadzińnikavym tabło. Dzieviać chvilinaŭ, sorak piać sekundaŭ. 44, 43, 42, 41... Tvar pryjaciela vykazvaŭ kali nia žach, dyk začaravańnie. 13, 12, 11... My viedali, što musić vyśvietlicca praź dziesiać sekundaŭ. «Usio — hamon», — cicha pramoviŭ pryjaciel, kali na tabło zaharelisia ličby «00.00.00».
Nul — hetkaja ž abstrakcyja, jak i linija ci kropka. U nastupnym stahodździ my budziem kazać «heta zdaryłasia ŭ trecim hodzie», «na pačatku vośmaha», «uzroŭniu trynaccataha». Ale nikoli nichto nia skaža: «My z žonkaj paznajomilisia ŭ nulavym hodzie». Nul — vialikaje Ništo. Dla budysta sens žyćcia — heta źniknuć biaśśledna. Heta takaja ž zvyšsiła, jak i vialikaje Ŭsio — Boh. Tamu ŭ nastupnym stahodździ-tysiačahodździ my budziem raspaviadać pra padziei «dźviuchtysiačnaha», a nie nulavoha. Bo nul — niedasiažny rozumu čałavieka, jak usio, što ZVYŠ: «Kolki kaštuje ladoŭnia? — 80000000. — A heta kolki hrošaj?.. A, sto baksaŭ? Tady biaru».
Viadoma, ZVYŠ maje mahičnuju siłu. Nam nia važna, kali nasamreč pačynajecca nastupnaje stahodździe. Hałoŭnaje, što dziaviatki ŭ kalendary mianiajucca na nuli. Pačynajecca Novaje... Moža i tysiačahodździe, ale hałoŭnaje — žyćcio. Hetak, jak zamianiajecca proźvišča ŭ pašparcie. Ale chto zachoča daviedacca, kali pačynajecca treciaje tysiačahodździe, chaj adymie ad 1999 hodu 2000. Jasna, atrymaje minus adzin, bo ž, nulavoha hodu nie było.
Pamiataju, jak u dziacinstvie ja trymcieŭ ad uśviedamleńnia taho, što ja budu žyć u nastupnym tysiačahodździ, jak vyličvaŭ, kolki mnie budzie hadoŭ, i što ja budu adčuvać pry «nul-transpartyroŭcy» — skačku ŭ prastory. Padletkam ja daviedaŭsia, kolki ŭsiaho było ŭ historyi za papiarednija tysiaču hadoŭ, i načytaŭsia fantastyki z madelami padziejaŭ nastupnaha. Mnie zdavałasia, što praź imhnieńnie, jakoje raździalaje tysiačahodździ ja stanusia spryčasnym da ŭsiaho, što adbudziecca ŭ budučyni...
Ja pišu hety tekst 31 śniežnia 1999 hodu ŭ druhoj pałovie dnia. Mistyčnaść sytuacyi, jakuju ja malavaŭ u dziacinstvie i trymcieńnie pierad nulami dahetul siadziać u majoj śviadomaści. Ale varta adarvacca ad klavijatury i zirnuć za vakno, jak ty razumieješ, što ničoha nia źmienicca ŭ našym žyćci chutčej, čym my taho zachočam.
Ale my nazaŭždy zastaniemsia «ludziami minułaha stahodździa». Heta budzie adčuvacca tym bolš vyrazna, čym bolej budzie vyrastać ludziej, narodžanych paśla dźviuchtysiačnaha hodu. Realna nastupnaje tysiačahodździe pryjdzie tady, kali nie zastaniecca nivodnaha čałavieka «ź minułych časoŭ» — nas.
Nie zabycca pra heta dapamohuć ličby na NAŠYM KALENDARY.
Sieviaryn Kviatkoŭski
Kamientary