№ 50 (207), 11 — 18 śniežnia 2000 h.
Biaz atamnaj submaryny jak biaz ruk
Staršynia Haradzienskaha abłsavietu A.Karpuć uznačalvaje delehacyju pa siabroŭstvie ź vialikaj atamnaj submarynaj “Obninsk” Paŭnočnaha flotu Rasiei. Delehacyja pryviezła padarunki, hutaryła ź flockim načalstvam.
Hetkim čynam haradzienskaje kiraŭnictva “vypraviłasia”. Napiaredadni hibieli submaryny “Kursk” na Paŭnočny flot pryjaždžali biełaruskija šefy z padarunkami. Haradziencam pryznačana było padaravać padvodnikam televizar. Ale ŭručali jaho bieraściejcy. Bo haradzienskaje načalstva zekanomiła na darozie, nie pajechaŭšy. Dyj pabajałasia jechać, bo rychtavałasia da vizytu ŭ rehijon Alaksandra Ryhoraviča.
A tym časam ź Bieraścia pryjechali až šeść čynoŭnikaŭ. Chacia ŭ ich była važkaja nahoda — adnamu z karabloŭ dali nazvu “Brest”. Bieraściejcy musili čyrvanieć za haradzienskaje načalstva. Adzin z rasiejskich admirałaŭ z sercam paskardziŭsia: lepiej by jany sami pryjechali, navat biez televizara… Lubiać, karaciej, nas, biełarusaŭ. I my adkazvajem uzajemnaściu.
Dapamahać u biadzie nieabchodna. I kali viadomaja anhielskaja aktorka źbiraje ŭ antrakcie siarod hledačoŭ spektaklu za raz niekalki tysiačaŭ funtaŭ i pryvozić svajakam ekipažu “Kurska” — heta ŭsprymajecca naturalna. Kali ž u nas ledźvie nie prymusam pačynajuć heta rabić, kab stvaryć masavaść, kab było ŭ rečyščy “dziaržaŭnaj palityki”, heta ŭsprymajecca inakš. Naprykład, ašmianskaja rajonka nadrukavała zaklik zdavać hrošy, paviedamiŭšy, što “vyrašana” sabrać pa 500 rubloŭ. Kim vyrašana — ani namioku. Siarod haradzienskich milicyjantaŭ sprabavali źbirać pa 1 tysiačy. Jasna: im ža płociać — daj Boh inšym. Adnak ahułam vyhladała ŭsio davoli nieadnaznačna: biednaja vioska, biednyja biudžetniki, a — davajcie raskašelvajciesia. Chacia, kali Łukašenku patrebna było prademanstravać nadzvyčajnuju salidarnaść, chaj by sa svajho fondu — pavažna, na dziaržaŭnym uzroŭni — i dapamoh.
Bo inakš, kali zadumacca, dyk robicca krychu dziŭna. Jadziernaja superdziaržava, bahataja na resursy, vielizarnaja pa terytoryi, maje sotni atamnych submaryn. A hrošy na dapamohu źbirajuć u nievialikaj, niebahataj, z zarobkami i pensijami “nižej kalena” krainie. Heta ŭsio adno, jak meksykancy pačnuć skidvacca na dapamohu submarynie ZŠA. Jak-nijak susiedzi. Ale ŭ śviecie ŭsio robicca inakš. Amerykancy dapamahajuć biednym meksykancam, kali tych spaścihnie jakaja navała, a nie naadvarot.
Amerykancy, u jakich taksama štohod adbyvajucca žudasnyja niepryjemnaści ad tych ža śmierčaŭ, dapamahajuć sami sabie. Bo majomaść, žyćci — zastrachavany na vialikija sumy. Aproč taho, jašče i ŭłady dajuć hrošy.
Tak mahło i pavinna było być u Rasiei. Kali jana pretenduje na “superdziaržaŭnaść”, pa-raniejšamu ŭtrymlivaje darahija submaryny, dyk chaj zabiaśpiečyć ludzkija ŭmovy dla padvodnych kamandoraŭ dy ichnich siemjaŭ. Adnak jana zastajecca dzikaj savieckaj krainaj, dzie žyćcio, čałaviečaja hodnaść ničoha nia vartyja. Pakazali ŭsiamu śvietu, u jakich bločnych damach musili tulicca hieroi-padvodniki, u jakich žudasnych zaniadbanych padjezdach. Samim stała soramna, pačali chutčej ramantavać.
Samich ža padvodnikaŭ, jak i lubomu čałavieku, mnie škada. Škada rasiejcaŭ, škada amerykancaŭ ź dźviuch submarynaŭ, što “pravalilisia”, jakich zaciahnuła na hłybiniu, na jakuju jany nie byli raźličany. Jany prosta źnikli.
Siarhiej Maksimovič
Ciapier čytajuć
Pahladzieli film «Piaščotna da siabie», źniaty pa dzika papularnaj biełaruskaj knizie — pra zaciukanuju žančynu, jakuju chočuć zrabić dla ŭsich zručnaj
Kamientary