Jak sami zrobim, tak i budzie
Što sprava, što źleva krajavidy apeninskija — vočy adbiraje. Siadziš la akna ŭ aŭtobusie i tolki paśpiavaješ achać, bojaźziu prapuścić niešta, kryj boh, naelektryzavany. Moładź zAmeryki pobač — sa śmieškami, vałtuźnioj — i dziasiataje častki taho ŭsiaho nia bačyć i bačyć nie žadaje. I nia dziva: u siamnaccać-dvaccać usiu Eŭropu z poŭnačy na poŭdzień, da Italii dabirajučysia, skalasili, a kolki jašče skalasiać na zvarotnym šlachu. I ŭsio jaduć, jaduć…
* * *
U amatarskim klubie litaraturnym. Adzin bolu skalijoznaha, vieršy pačaŭšy pisać, nibyta pazbaviŭsia, druhoha niastraŭnaść pierastała dajmać, treci supakoju dušeŭnaha damohsia, śpić ciapier jak pšanicu pradaŭšy, a to ž miesca nie znachodziŭ unačy. Klasyki tapilisia-zasilvalisia pry litaratury, a tut jana — naturalnaja lakarnia, ad chvarobaŭ usich panaceja.
* * *
I ŭsio-taki, kali pra movu našu (u sensie — chto vinavaty), hetkaja formuła pavinna być: ja i… Nia jon (jana, jany), a tak mienavita, ź siabie pačynajučy. Usie inšyja — ad žadańnia ci to vysiłkaŭ zališnich, ci to adkaznaści, ci to adnaho i druhoha adnačasova ŭniknuć. Ź siabie kožnamu treba pačynać, inšaha nie praduhledžana nam, biełarusam, niabiesnaju kancylaryjaj.
* * *
Litaratar małady telefanuje: knižačku vydaŭ, a — nie zaŭvažyli, nie acanili, nie adhuknulisia. Mabyć, nie daśpieŭ jašče, kab uciamić: litaratura — z tych sferaŭ, dzie nichto nikoha nie čakaje. Jak i ŭ nastaŭnictvie, dzie nia vučań isnuje dziela nastaŭnika, a nastaŭnik dziela vučnia. Ci ŭ žurnalistycy, dzie — nie čytač dziela žurnalista, a naadvarot. Ci ŭ medycynie, dzie — nie pacyjent dziela lekara, a lekar dziela pacyjenta. Ci ŭ teatry, dzie — nie hladač dziela aktora, a aktor dziela hledača. Pryjšoŭ niaprošany — vučysia pačuvacca adpaviednym čynam i nie narakaj ni na što.
* * *
Śviakrova ź niaviestkaju svarycca, cisk sabie ŭzdymaje, konča pieramahčy maładuju imknučysia. Čym skončycca — viadomaja sprava. Pustoje — supierničać z maładymi: jak ni namahajsia, apošniaje słova za imi zastaniecca. Navat kali i časovym pieramožnaje słova budzie — uściechi mała, bo ty ŭžo ŭsio adno pra toje viedać nia budzieš.
* * *
U filmie rasiejskaha telekanału pra banderaŭcaŭ siarod złaviesnych kadraŭ druhoj suśvietnaj — raptam zdymak mienskich visielnikaŭ. Zdymki ź piaredadnia vajny i vajennyja — aby-jak, upieramiešku dy jašče i z paŭtorami. U paŭzach — hieroj-enkavedešnik z zasłancaŭ durnymi pokazkami častuje. Čužoje nie balić.
* * *
Dzieci susiedziaŭ — Vita, Taresa, Boliś, — jak i ŭsie z navakolla, u susiedniuju Łatviju, u Krasłavu pa lepšuju dolu padalisia. Praź miesiac baćkoŭ papryjaždžali adviedać — i nie paznać nivodnaha: Vija, Taja, Barys. Nie pryžylisia, adnak, u vioscy novyja imiony, dyk nadta tym zasmučalisia.
* * *
U adnym ź licejaŭ z Volhaju Ipatavaj. Pra što ni havorka — na ŭsio vodhuk u maładych hatovy. Ajčynnaja litaratura, japonskaja paetyčnaja tradycyja — ništo nie navina dla ich, usio viedajuć, usim cikaviacca. Nastaŭnicy, miłyja žančyny, adno paśmichajucca zadavolena. Kolki pracy za toju zadavolenaściu — adnym im viadoma.
U instytucie pavyšeńnia kvalifikacyi zatoje, jak ni biŭsia, tak i nia zdoleŭ dahrukacca da nastaŭnickich sercaŭ. Abyjakavyja tvary, apatyčnyja pozirki. Z saraka mova- dy litaraturaznaŭcaŭ dobra, kali troje-čaćviora bolš-mienš u kursie sučasnaha litpracesu.
* * *
Adna mitrenha — akulary. Sto razoŭ na dni ŭsčeplivaješ na nos, hetulki ž — šukaješ, sčapiŭšy dy zabyŭšysia, dzie pakłaŭ. U padziemcy paryskaj chapiŭsia — niama. Litary ž drabniusieńkija na mapie-daviedniku, nizavošta nie dasi rady biez akularaŭ pračytać. Dobra, linii maršrutaŭ roznymi kolerami paznačany, siak-tak zaryjentavaŭsia.
* * *
Pytańnie — z zaŭsiodnych, sakramentalnych — padčas litsustrečy: što z movaju budzie?
Jak sami zrobim, tak i budzie. U siaredzinie XIX stahodździa Platarycha z Krasłavy da Marksichi ŭ Viciebsk plonam vyšukaŭ moŭna-etnahrafičnych pryjaždžała, pamiž inšaha, dzialicca. Samachoć, nichto nie zmušaŭ. I na zhłum usio toje?
* * *
Skroź antahanizmy ŭ śviecie: zamožnaja poŭnač — niščymny poŭdzień, demakratyčny zachad — aŭtarytarny ŭschod. U nas padzieł, što ci nie ad XVII stahodździa — kali inšaziemcy, palaki dy habrei, paźniej rasiejcy, harady dy miastečki da ruk paprybirali — doŭžycca: vioska — horad. I tam, i tam siońnia — paŭžabractva, adzinaje, što raździalaje, — stupień najaŭnaści elementarnych vyhod. Aciapleńnia, balei ź ciopłaj vadoju, kab pamycca, transpartu. Nie parupilisia ŭ svoj čas, kali niešta jašče možna było zrabić, pra viosku, dyk i pomścić ciapier, adeptami myśleńnia retrahradnaha, što pa vyhody tyja imknucca, chruščoŭki dy šmatpaviarchoŭki haradzkija nasialajučy. Za ŭbohija dabroty taksama treba płacić.
* * *
Padčas praktyki ŭ Šarkaŭščynskim rajonie studentaŭ u susiedni Hłybocki, u słavuty Mosar, na ekskursiju vyrašyŭ zvazić. Pryčaścilisia rukatvornym cudam, padzivilisia, pazachaplalisia. Dadomu viartalisia, i ŭ akno nie chaciełasia hladzieć: chaty šeryja, nijakija, biednaść — byccam ź siaredniaviečča karcinka na tle taho charastva mosarskaha.
* * *
Inšamarka pad voknami ŭ dvary miesiacy z dva nie davała zasnuć: ledź ściamnieje — i začynaje syhnalić. Uletku, pasiarod dnia, — zvanok u dźviery, milicyjant na parozie. Tak i tak, aŭto paŭhadziny tamu skrali, ci nia bačyli što-niebudź? «Ci nia toje, što syhnaliła načami? — mižvoli vyrvałasia. — Dziakuj ža bohu!»
Paźniej daviedaŭsia: akurat toje samaje.
* * *
Pa kultury narada. Pra biblijateki, hurty samadziejnyja, dobraŭparadkavańnie vulic: jak palepšyć, udaskanalić, aptymizavać. Pra ŭsiodazvolenaść pobytavuju — ani słova. Nia dziŭna: začepiš temu — vypraŭlać treba stanovišča, zachady niepapularnyja rabić — a tak i da straty elektaratu niedaloka. Užo čaho-čaho, a dyscypliny elementarnaje dy vychavańnia pavahi da sabie padobnaha, a nie da siabie lubaha naš lud nia ścierpić.
* * *
Na łacinie «vanitus vanitatum» — «usio marna». Na našaj «vanity» — toje, što praz aprykłaść vychodzić z vantrobaŭ, niepatrebnaje, nievynosnaje im. Na łacinie toje, što niesumyśla, — «volens nolens», na našaj — «mižvoli». Sucelnyja suhuččy.
* * *
Čechaŭ i ŭ tvorčaści — lekar. Lečyć adlustravańniem banalnaha, ad prajekcyi jakoha na svajo žyćcio da vysnovy, što ŭsio marna, — adzin krok. Što b ni zdaryłasia, što b ni źbiła z tropu, samy dziejsny lek dla mianie — jaho apaviadańni. Adziny aŭtar, jaki nikoli nie nadakučvaje. Nie pavučaje, nia vučyć navat — prosta supakojvaje dy stavić usio na naležnaje miesca.
* * *
U maładości i razumniejšym, čym jość nasamreč, i pryhažejšym, i lepšym karcić vyhladać. U stałaści — i blizka nie kazyča hetkaja chenć, naadvarot, chočacca, kab ludzi bačyli takim, jak pačuvaješsia, — naturalnym. Dośviedu z kapturom, dyk i biez prykras, kab durniem nie vydavać, koštam jaho možna abyścisia.
* * *
I adzin śpiŭsia, i druhi, i treci, a ŭ maładości hetkija, zdajecca, byli ŭsie troje ćviareźniki, vorahi źmieja. Tut ža naadvarot — choć by kaliva cionhu da alkaholu. Inšy raz i viedaješ: voś by i niakiepska było — źniać stres, prosta padłahodzić siabie samoha, nastroj uźniać. Ažno nie — nie idzie, choć ty prasi kaho, kab uliŭ sillu. Vo kab u maładości hetak. Nie: usiamu svoj čas.
* * *
Tak čałaviek ščyravaŭ, kalehu jahamosnaha sustrakajučy, što navat šapku novuju, choć toj i mužčyna, kupiŭ dziela hetkaje nahody. A raptam i acenić hość ščyravańnie, razdobrycca, paru vieršykaŭ ciśnie, i, moža, biez čarhi navat, u svaim vydańni. Niedaremna mitusiŭsia: praŭda cisnuli, nia dva, a try navat.
∎
Franc Siŭko naradziŭsia ŭ 1953 h. u vioscy Viata na Miorščynie. Piša prozu, publicystyku. Aŭtar knih «Z čym pryjdzieš» (1991), «Apošniaje padarožža ŭ krainu livaŭ» (1997), «Udoh» (2001), «Jahnia achviarnaje» (1993), knižki dla dziaciej małodšaha školnaha ŭzrostu «Bialačyk» (2003). Žyvie i pracuje ŭ Viciebsku.
Ciapier čytajuć
«Miesiacami ŭ kabinie, na siabie zabiŭ. I staŭ pytać: moža, žonka taksama budzie pracavać?». Čamu emihracyja raźbivaje siemji i što rabić, kab usio papravić
Kamientary