Interviju z baćkami palitviaźnia Źmitra Daškieviča.

Z metaj padtrymać baćkoŭ — Viačasłava Uładzimiraviča i Volhu Vasiljeŭnu Daškievičaŭ — my nakiravalisia ŭ Staryja Darohi. U dvuchpakajovaj kvatery zvyčajnaj šeraj piacipaviarchoŭki byt i ŭbranstva davoli scipłyja. Ale tut my zaŭvažyli bahatuju biblijateku, pabačyli lubimyja knižki Zmiciera, biełaje plušavaje miedźviedzianiatka na kanapie, ź jakim jon hulaŭ u dziacinstvie…
— Volha Vasiljeŭna, minuły raz vy bačylisia sa Zmicieram u žniŭni. Raskažycie, kali łaska, pry jakich abstavinach adbyvałasia sustreča? Jak Dzima vyhladaŭ?
— My pryjechali da jaho na dva dni ŭ Škłoŭ i spynilisia ŭ turemnym internacie, pryznačanym dla spatkańniaŭ, — raspaviała maci. — Navat u hetyja dni vyspacca Dzimu nie daviałosia: usiu noč pryjazdžali mašyny, brazhatali zamki, nadryŭna brachali aŭčarki. U siem hadzin nas vyklikali na pavierku. Syn apranaŭ kurtačku, čornuju šapku, i my vychodzili na pierakličku.
Nas čakaŭ nievialički dvoryk z altankami, łaŭkami i arelami, dzie možna hłynuć śviežaha pavietra. Usiu ježu, jakuju my pryviezli, pierahladali supracoŭniki. Na zonie zvyčka — razhortvać i praviarać usie cukierki, jakija viazuć aryštantam, adryvać filtry ad cyharet.
Dzima nie palić, a voś ježu i cukierki jamu pieradać dazvolili. Za hety čas syn uzmužnieŭ, ad fizičnaj pracy staŭ šyrej u plačach. Ale pa‑raniejšamu ŭ jaho balić spina i straŭnik.
Z baćkam jany šmat razmaŭlali pra palityku i pra Bibliju. U niekatorych vypadkach spračalisia. Ale Dzima vielmi pierakanaŭča paćviardžaŭ svoj punkt hledžańnia. Kab nie viera, nie Biblija, to nie viedaju, jak by jon tam trymaŭsia. A ciapier jon u kožnym liście piša ŭryvačak z Novaha Zapavieta.
— Raskažycie, kali łaska, jakim lider «Maładoha frontu» byŭ u malenstvie?
— Dzima naradziŭsia, možna skazać, u darozie, — kaža baćka Viačasłaŭ Uładzimiravič. — My letam 1982 hoda byli ŭ adpačynku ŭ rodzičaŭ na Brestčynie, potym na tydzień zajechali na radzimu maci ŭ Homielskuju vobłaść, u viosku Bahucičy, tam jon i źjaviŭsia na śviet.
— Dziŭna, što rody prymała taja samaja lekarka Kłara Lvoŭna, — dadaje spadarynia Volha, — jakaja mnie samoj dapamahała naradzicca. My ź joj razhavarylisia i ŭspomnili byłoje…
— A praź niekalki tydniaŭ my znoŭ adpravilisia ŭ Mahadan, dzie ja pracavaŭ u haziecie «Sieviernaja pravda» zahadčykam ekanamičnaha adździeła, — praciahvaje haspadar. — Praź piać hadoŭ viarnulisia na Biełaruś i pasialilisia na stałaje miesca žycharstva ŭ Starych Darohach. Tut u miascovaj rajonnaj haziecie apošnija 16 hod ja byŭ adkaznym sakratarom. My z maci ŭvieś čas byli zaniatyja ŭ redakcyi, asablivaha času na dzicia nie było. Uletku ŭ adpačynku pracavaŭ na žnivie kambajnioram, niekalki razoŭ vychodziŭ pieramožcam.
Zmicier tut chadziŭ u dziciačy sadok i pajšoŭ u škołku. Jon byŭ žvavy i cikaŭny chłopčyk, nastaŭnica ŭ škole nazyvała jaho «załatym dziciom». Były dyrektar škoły nadrukavaŭ u haziecie jaho lepšaje sačynieńnie. Adnojčy jon napisaŭ fantastyčnuju apovieść. U jaho dobraja pamiać, kab jon byŭ kryšačku spakajniejšy, to i zusim by vydatnikam byŭ. Lubiŭ čytać histaryčnyja knihi, doŭhi čas pravodziŭ z encykłapiedyjami, sa słoŭnikami, zajmaŭsia zadačkami pa aryfmietycy.
— Vy z Volhaj Vasiljeŭnaj — žurnalisty pa adukacyi. Zmicier nie zachacieŭ pajsci pa vašych śladach?
— Paśla škoły jon atrymaŭ metavaje nakiravańnie ŭ Hrodzienski sielskahaspadarčy instytut na śpiecyjalnaść «zaatechnika». Ale hetaja sprava nie pryjšłasia jamu pa dušy. Potym niekatory čas pracavaŭ na lesapilnym zavodzie, pracavaŭ pilna, pasłuchmiana, nie hultajničaŭ, ale ŭ dušy majaŭsia i niečaha šukaŭ. Narešcie pajechaŭ u Minsk, tam pasialiŭsia ź siabrami, pradavaŭ z pradprymalnikami na kirmašy kavu i harbatu. Da hetaha času tam pytajucca: «A dzie tyja chłopcy, što pa‑biełarusku prapanoŭvali harbatu?» Narešcie jon pastupiŭ u Vilenski piedahahičny univiersitet na fakultet słavistyki, na biełaruskaje adździaleńnie, i byŭ vielmi rady.
— Dzima dosyć relihijny čałaviek. Jon chryščony?
— Jon byŭ achryščany ŭ pravasłaŭnaj carkvie. Doma ŭ Starych Darohach kožny tydzień na praciahu dvuch hadoŭ chadziŭ u niadzielnuju škołu, vielmi lubiŭ hartać dziciačuju Bibliju — jana ŭ jaho samaja začytanaja kniha. Kaliści jaho babula pieššu za 40 kiłamietraŭ chadziła ŭ Žyrovičy. Musić, hieny spracavali.
Usio heta ŭ jaho było. A potym jon sustreŭ Paŭła Sieviarynca, i Boh jaho pavioŭ svaim šlacham, i my za heta ŭdziačny. Ciapier viera ŭ jaho vielmi mocnaja, jana zrabiłasia jaho asnoŭnym žyćciovym pierakanańniem. Jon dałučyŭsia da viernikaŭ Pratestanckaj carkvy.
— A jak vy stavilisia da jaho dziejnasci ŭ «Maładym froncie»?
— Spačatku ja nie ŭchvalaŭ jaho zaniatkaŭ palitykaj, ale kali pabačyŭ, kolki ludziej ich padtrymlivaje — i maładych, i starych, to zrazumieŭ, što heta vypracavanaja hramadzianskaja pazicyja.
Zmicier skazaŭ mnie: «Ja śviadoma abraŭ svoj šlach i prajdu jaho da kanca». U jaho była mahčymaść zastacca ŭ Amierycy, kali jon byŭ tam letam minułaha hoda, jon moh źjechać vučycca ŭ Polšču, ale jaho celny charaktar padkazaŭ jamu, što jon jak lider źjaŭlajecca maralnym aŭtarytetam i pavinien zastacca na Biełarusi.
— Jak vy staviciesia da faktu zaviadzieńnia novaj kryminalnaj spravy na Zmiciera?
— Heta vidavočny absurd. Jon užo hod znachodzicca ŭ turmie, što jon moža viedać, što śviedčyć? Jany prosta šukajuć na pustym miescy, jak zładzić novy praces, kab nie vypuskać lidera moładzi na volu.
— Šmat ludziej vystupajuć u abaronu Zmiciera?
— Tak. Nas naviedvaje šmat ludziej, byli pradstaŭniki z Hiermanii, Čechii, ABSIE, hramadskich arhanizacyj, carkvy. My rady, što ŭ Zmiciera šmat siabroŭ. Jany pišuć jamu listy, dapamahajuć ź pieradačami. Vierniki molacca za jaho. I my nie zastalisia ŭ adzinocie, tamu vierym, što dačakajemsia pieramohi!
Kamientary