«Kali pieršy syn staŭ manacham, ja hałasiła. Kali druhi — tancavała». Maładziečanka raspaviadaje, jak pryniała rašeńni troch svaich synoŭ syści ŭ manastyr

Karespandentka «RH» sustrełasia sa spadaryniaj Valancinaj Varaniuk, kab daviedacca, jak heta prysutničać na imšy ŭłasnaha syna i pryniać rašeńni ŭsich troch synoŭ pajści ŭ manachi.
«Raniej ja chadziła ŭ kaścioł, bo tak było treba»
— Spadarynia Valancina, raspaviadzicie pra svaju siamju, jakaja jana?
— U nas samaja zvyčajnaja biełaruskaja siamja. Sama ja ŭžo piać hadoŭ, jak zvolniłasia z «Kamunalnika» i pracuju ŭ kaściole. Vielmi hetamu rada, bo pracuju z zadavalnieńniem. Mahčyma, majo rašeńnie nie ŭsie razumiejuć, ale dla mianie heta niavažna.
Da 17 hadoŭ ja žyła z baćkami ŭ Smarhoni, a paśla pajechała vučycca ŭ Minsk, dzie i paznajomiłasia z baćkam dziaciej.
Maks naradziŭsia, kali my jašče vučylisia, tamu śmiajalisia, što jon — naš maleńki student. Praz šeść hadoŭ naradzilisia bliźniaty, Anton i Uładzisłaŭ. Tady ŭžo žyli ŭ Maładziečnie.
— Jakoje miesca ŭ žyćci vašaj siamji zajmała relihija?
— U kaścioł my zaŭsiody chadzili, kožnuju niadzielu. Ale chadzili, jak i mnohija inšyja, tamu što treba. U dziacinstvie adznačali ŭsie śviaty, ale, chutčej, z nabožnaściu, a nie ź vieraj. Ja da kanca nie razumieła, što adbyvajecca ŭ kaściole. Časam nie chacieła tudy iści i čakała, kali ŭsio heta skončycca. Kali kazać papraŭdzie, majo naviartańnie i duchoŭnaje žyćcio pačałosia z taho momantu, kali Maks pajšoŭ u manastyr.

Maksim. «Kali jon vyrašyŭ stać manacham, ja hałasiła pa im, jak pa pamierłym»
— Kali vy daviedalisia ab rašeńni Maksima pajści ŭ manastyr?
— Kali jon byŭ u 11 kłasie. Dla mianie heta byŭ vielmi ciažki čas. Na toj momant našaja siamja raspałasia, i ja była adna ź dziećmi. Jak i inšyja baćki, rychtavała Maksu vialikuju budučyniu.
— Kim vy jaho bačyli?
— Doktaram, bo jon vydatna vučyŭsia pa chimii i bijałohii. My znajšli repietytaraŭ u Minsku.
Ja navat uziała kredyt u banku, kab jaho vučyć. Jamu padabałasia miedycyna, i jon taksama jaje nibyta vybraŭ.
— Jak uvohule ŭ vas składvalisia stasunki z synami? Jany prychodzili da vas raicca?
— Viedajecie, u mianie atrymalisia takija syny, što ŭ nas nikoli nie ŭźnikała prablem. U Maksa nie było prablemnaha pieryjadu, a małodšyja hadoŭ u 12 pryjšli i sami skazali: «Mama, u nas pačaŭsia pierachodny ŭzrost». Na hetym jon i skončyŭsia.
Tamu i z Maksam nie było kanfliktaŭ nakont jaho budučyni. Ale ž ja ŭsio bačyła. Bačyła, jak jon schodzić u kaścioł, a paśla doŭha siadzić i hladzić u akno. Ja razumieła, što ź im adbyvajecca.
I ja, jak lubiačaja mama, adhavorvała jaho, kazała, što jon nie pavinny nad hetym zadumvacca. Kazała, što jaho čakaje vialikaja budučynia, što chaj jon spačatku skončyć mieduniviersitet, a paśla, kali zachoča, idzie ŭ sieminaryju.
Jon sa mnoj pahadžaŭsia, niejki čas vučyŭsia, a paśla — adzin pachod da bratoŭ kapucynaŭ, i znoŭ toje samaje. Sercam ja adčuvała, što nie tak usio prosta. Ale nie mahła pahadzicca z tym, što prapanuje Boh. Tak praktyčna ŭsie ludzi ŭ śviecie robiać: nie pahadžajucca z tym, što prapanuje Boh, a jon prapanuje najlepšaje.

— Vy pamiatajecie toj momant, kali Maksim pryniaŭ kančatkovaje rašeńnie?
— Heta było viasnoj. Ja stała na jaho svarycca: kolki možna, ja płaču za ciabie hrošy, ty budzieš vučycca ci nie? Što heta takoje? Idzi ty ŭžo ŭ manastyr! Na što jon mnie kaža: a ja i idu. Z takoj začepki ŭsio pačałosia.
Viadoma, ja heta nie pryniała. Hałasiła pa im jak pa pamierłym. Jon chacieŭ patłumačyć mnie, što adčuvaje, ale ž ja jaho nie słuchała.
Kali jon abniaŭ mianie za kaleni i skazaŭ: «Mama, dazvol mnie być ščaślivym», to, kaniešnie, ja ŭžo ničoha nie mahła jamu adkazać.
I tady ŭžo moj Maks z čystym sumleńniem zakinuŭ vučobu, tolki rychtavaŭsia da školnych ekzamienaŭ.

«Ja zrazumieła, što ciapier u jaho dva damy — naš i manastyr»
— Jak na jaho rašeńnie adreahavali siabry?
— Sprabavali adhavaryć, jak mahli. Prychodzili da mianie i kazali: «Ciotka Vala, davajcie paznajomim jaho ź jakoj dziaŭčynaj». Ale ja kazała — chłopcy, heta ŭsio biessensoŭna! I prasiła — kali možacie, to prosta padtrymlivajcie jaho, nie rvicie jamu serca i dajcie jamu łasku mieć vas dalej za siabroŭ. Tak usio i adbyłosia.
— U škole daviedalisia, što jon pajšoŭ u manastyr?
— Tak, ale nie adrazu. U jaho byŭ cudoŭny kłasny kiraŭnik, Natalla Fiodaraŭna Karyćka. Jana była ŭ jaho na śviatarskich paśviedčańniach u Dokšycach. Viadoma, nastaŭniki byli ździŭlenyja, ale vielmi dobra pastavilisia.
Na vypusknym viečary jon skazaŭ usim. Kaniešnie, chto paśmiajaŭsia, chto nie pavieryŭ, chto adhavorvaŭ. Ale heta ŭžo nas nie kranała.
Ja bačyła, što Boh daje jamu łasku, i jon idzie za hetaj łaskaj. Z hetaha času ja pačała malicca za jaho kožny dzień, kab jon raspaznavaŭ svajo paklikańnie. I ciapier malusia, kab jon byŭ dobrym śviatarom.
— Z čaho pačaŭsia jaho novy šlach?
— U vieraśni 2007 hoda Maks pajšoŭ u manastyr. Hod byŭ u Dokšycach. Kali jon pieršy raz pryjechaŭ na śviaty damoŭ, ja zapytałasia, ci choča jon viartacca ŭ manastyr, a jon skazaŭ: «Mama, mnie vielmi ciažka razryvacca miž dvuma damami». Ja ŭsio zrazumieła i pryniała, jak by składana heta nie było.
I z hetaha momantu pačałosia majo ščaślivaje žyćcio. Ja sama pajšła ŭ kaścioł, kab zrazumieć, čamu moj syn vybraŭ Boha. Ja chacieła ŭsio viedać: kudy, dla čaho jon idzie.
Viedajecie, dzieci ž vybirajuć svoj šlach nie dla baćkoŭ, a dla svajho ščaścia. Tamu kali druhi moj syn skazaŭ, što pojdzie ŭ manastyr, ja ŭžo nie płakała, a tancavała.

Anton. «Jon płakaŭ i kazaŭ: «Mama, mnie pryjdziecca iści ŭ manastyr!»
— Ale ž byŭ momant, kali abodva małodšyja vyrašyli stać manachami, tak?
— Tak, jany abodva pryniali takoje rašeńnie. Antonu vielmi spadabaŭsia Budapiešt, dzie taksama jość misija bratoŭ kapucynaŭ, tamu jon chacieŭ tudy. Na toj čas u Maładziečnie słužyŭ ajciec Aryjuš, vielmi charyzmatyčny kapucyn. Dla Antona jon byŭ pravadyrom, jaki daŭ jamu ŭbačyć Boha.
U Antona paklikańnie ja bačyła ŭžo z šostaha kłasa. Tady jon viarnuŭsia z pajezdki z ajcom Aryjušam i skazaŭ, što jamu treba sa mnoj surjozna pahavaryć. I vielmi horka płačučy, z takimi ślaźmi, jak bob, što kacilisia pa ščakach, kazaŭ: «Mama, mnie pryjdziecca iści ŭ manastyr!» Mnie było jaho tak škada. Tak jon heta tady bačyŭ. Ja razumieła, što jon sprabuje znajści svoj šlach. I z taho času jon rychtavaŭ siabie, što pojdzie za bratam.
Uładzisłaŭ ža bolš išoŭ u manastyr tamu, što tam byli jaho braty. Jon dumaŭ, što heta jaho šlach, ale akazałasia, što nie.

— Adpuścić druhoha syna było praściej, čym pieršaha?
— Pryniać heta ŭžo nie było ciažka, ale mnie było vielmi škada Antona. Jon pryjechaŭ u nieznajomuju krainu, nie viedaŭ nivodnaha čałavieka, movy. Pieršyja dva miesiacy jamu było vielmi ciažka. Jon kazaŭ, što ledź trymajecca. Ja, viadoma, jaho paškadavała: «Synok, kali tabie tak ciažka, viartajsia dachaty». Za što atrymała ŭ plečy ad Ułada, jaki skazaŭ, što jak maci ja nie pavinna siabie tak pavodzić. Što ja pavinna jaho padtrymać. Tak što dzieci mianie vučać usio majo žyćcio.
Ciažka było pryniać tolki šlach Maksa. Na toj čas ja nie razumieła, što baćki naradžajuć dziaciej nie dla siabie, a dla ichniaha žyćcia. Važna ich padtrymać, a nie naviazvać svajo žadańnie.
Svaim małodšym ja zaŭsiody kazała: što b ni zrabiłasia, jany zaŭsiody mohuć viarnucca dachaty. Ale žyćcio pavinny vybirać sabie sami, i być adkaznymi za jaho.
Uładzisłaŭ. Manaskaje žyćcio pierarvała słužba ŭ armii
— Uładzisłaŭ, u adroźnieńnie ad bratoŭ, nie zatrymaŭsia ŭ manastyry?
— U jaho inšyja adnosiny z žyćciom i, spadziajusia, mocnyja adnosiny z Boham. Ciapier jon vučycca ŭ Lublinskim katalickim univiersitecie na fakultecie sacyjałohii. Jon adsłužyŭ u armii, ciažka papracavaŭ na niekalki pracach.
— Ci doŭha jon prabyŭ u manastyry?
— Miesiacy čatyry. Paśla tak atrymałasia, što jamu treba było pieranačavać u nas doma, u Maładziečnie, bo ŭ manastyr pryjechali hości i tam nie było miescaŭ. A ranicaj pazvaniŭ telefon, i jon padniaŭ trubku.
Heta byŭ vajenkamat, kudy jaho i zaprasili. Jon skazaŭ, što nie budzie chavacca, choć i nie chacieŭ iści ŭ vojska. Pastupiŭ jak sapraŭdny mužčyna. Ale ja viedała, što paśla vojska jon u manastyr nie vierniecca.
— A kali b vojska nie było?
— Dumaju, što ŭsio roŭna jon by šukaŭ inšy šlach. U jaho nadta miaciežnaje, nieŭtajmavanaje serca. Ja na jaho kažu: «Ty ŭ mianie jak vikinh, pastajanna niečaha šukaješ». Jamu treba inšaje žyćcio.

«Na ludziach ja źviartajusia da syna «ajciec Maksim»
— Ciapier, kali syny raźjechalisia, jak vy siabie adčuvajecie?
— Ja zrazumieła, što nikoli nie adna. Sa mnoj zaŭsiody Boh. U mianie šmat siabroŭ i parafijalnaja supolnaść, jakaja mianie nikoli nie pakidaje. Usie braty kapucyny nazyvajuć mianie mamaj, i ja śmiajusia, što ŭ mianie šmat dziaciej.
Kali ja razumieła, što maje dzieci raskidanyja pa ŭsim śviecie, možacie vieryć, možacie nie, ale ja nie adčuvała samoty.
Adnojčy, kali jany raz'iazdžalisia, ja čuła, jak Uład skazaŭ bratam: «Vam pašancavała, vy jedziecie pieršymi. A mnie treba źjechać apošnim, heta samaje ciažkaje». I tady ja skazała, što jon nie maje prava hladzieć na mianie, bo ja maładaja žančyna i dam rady. Jon naradziŭsia dla svajho žyćcia i pavinny iści i žyć.
— Dzie ciapier vašy syny?
— Uład — u Lublinie, Anton — u Miłanie, heta jaho piaty hod u manastyry. Maks słužyć u Dokšycach, jon śviatar. Ščyra kažučy, ja da kanca hetaha nie ŭśviedamlaju. Paru dzion tamu my bačylisia. Jon byŭ nie ŭ chabicie, a ŭ zvyčajnym adzieńni. Ja razumieju, što majo serca ŭsprymaje jaho prosta jak syna, chacia viedaju, što jon uvohule mnie nie naležyć. Viadoma, pry inšych ludziach źviartajusia da jaho «brat Maksim». Ale ŭsio ž pakul nie mahu ŭśviadomić, što jon u pieršuju čarhu brat Maksim, i tolki paśla — moj syn.

— Farmacyjny šlach kapucynaŭ vielmi doŭhi, kala 10 hadoŭ. Z čaho jon składajecca?
— Spačatku iduć dva hady pastułatu — jany žyvuć z bratami, molacca i raspaznajuć svoj šlach. Treci hod — navicyjat, kali jany apranajuć chabity i amal nie pakidajuć terytoryju manastyra. Naprykancy hetaha hoda jany składajuć pieršyja manaskija šluby. Dalej, u postnavicyjacie, dva-try hady jany słužać u składanych umovach: u chośpisach, špitalach, dziciačych damach abo vyjazdžajuć na misii. Zatym składajuć viečnyja manaskija šluby — pierad Boham abiacajuć da kanca žyćcia tryvać u pasłušenstvie, čystaści i biez ułasnaści.
Paśla postnavicyjatu braty iduć u sieminaryju i vučacca fiłasofii ŭ Polščy, a paśla — teałohii ŭ Italii. Zakančvajecca vučoba, i jany atrymlivajuć dyjakanskija paśviedčańni. Potym, kali jany hatovyja, to praź niejki čas atrymlivajuć śviatarskija paśviedčańni. Zdajecca, što doŭha, a nasamreč čas lacić chutka.
— Ci jość abmiežavańni ŭ kantakcie ź siamjoj?
— Nie, syny zaŭsiody pryjazdžali na kanikuły. Jość adpačynak 10-12 dzion uletku. My zaŭsiody razmaŭlajem ci pierapisvajemsia pa skajpie ci vajbiery. Kali chočaš padtrymlivać adnosiny, to možna znajści dla hetaha šlachi.
Ja taksama jeździła da Maksa na dyjakanskija paśviedčańni ŭ Italiju, a ŭ pazaminułym hodzie była na pieršych manaskich šlubach u Antona.
«Maja mama dumała, što ŭnuki buduć tapić lod, kab pamycca»
— Ci źmianilisia vašy syny? Kali ŭziać, naprykład, Maksima na pačatku jaho šlachu i ciapier?
— Dla mianie heta dziŭna, ale nie. U jaho zaŭsiody było i jość dobraje pačućcio humaru. Jon ź dziacinstva nikoli nikoha ni ŭ čym nie abvinavačvaŭ. Ja vielmi pieražyvała, što jamu z hetym budzie ciažka žyć. Ale ciapier razumieju, što ŭ tym liku hetym Boh mnie z samaha pačatku pakazvaŭ, jakim budzie jaho šlach.
Jon jaki byŭ, taki i zastaŭsia — dobry, śmiašlivy i radasny, maje vialikaje serca.
— Ci časta braty źbirajucca razam?
— Raz na hod, na dva hady, na žal. Ale kali jany tut — radaściu i viesiałościu poŭnicca ŭvieś dom! Pierad prymicyjnaj imšoj jany ŭsie tut sabralisia na adzin viečar i spali razam.
Ja čuła, jak jany da paŭnočy rahatali, i ŭsio dumała, jakija ž jany zranicy ŭstanuć? Ale prymicyja prajšła dobra.
— Kali čuješ słova «manach», to ŭjaŭlaješ surjoznaha čałavieka ŭ čornym adzieńni, ź vielmi strymanymi pavodzinami. Ci šmat u hetym vobrazie praŭdy?
— Jość braty, jakija mienavita takija. Ale nie tamu, što tak treba, u ich prosta taki charaktar. Nakolki ja viedaju orden kapucynaŭ, jany vielmi viasiołyja. Kaniešnie, kali idzie liturhija, jany robiacca surjoznyja. Ale navat staražytnyja manachi nie byli suvorymi. Boh daje radaść, i joj treba dzialicca. A kali ŭ ciabie hetaha niama, to ty nie zmožaš hetym padzialicca. Manachi takija ž prostyja ludzi, jak my ŭsie.
Maja mama ŭsio žyćcio prachadziła ŭ kaścioł. A kali Maksim pajšoŭ u manastyr, jana nahledziełasia filmaŭ pra śviatoha ajca Pia i dumała, što Maks budzie raźbivać u taziku lod, kab pamycca. Ale i ludzi, i abstaviny byvajuć roznyja.

— Vašy syny vielmi pryhoža havorać pa-biełarusku. Heta idzie ź siamji?
— U siamji my zaŭsiody razmaŭlali pa-rusku. U maim dziacinstvie ŭ kaściole ŭsio było pa-polsku, i ja ničoha nie razumieła. I ździŭlenaja, što na Hrodzienščynie heta šmat dzie zachavałasia. My ž žyviom u Biełarusi. Kab razumieć čytańni i toje, što havoryć Boh, my pavinny karystacca svajoj movaj.
Ja vučusia havaryć pa-biełarusku, bo ŭ škole movu nie vyvučała, a prachodziła. I malusia pa-biełarusku. Ja biełaruska i pavinna ŭmieć heta pakazać. Maja siastra, maładaja žančyna, uparta molicca pa-polsku. Ja staju pobač u kaściole i malusia pa-biełarusku, a jana pierakrykvaje mianie pa-polsku. I heta nie tamu, što jana takaja ŭžo polka. Heta ŭpartaść. Moŭnaje pytańnie mnie vielmi balić. Ale ja liču, što našaja kraina adžyvaje i viartaje svoj biełaruski kałaryt.
Ciapier čytajuć
Alaksandr Nadsan pieršy raz pryjechaŭ u Biełaruś paśla saraka hadoŭ emihracyi. Minskaja moładź niečakana znajšła ŭ im toje, čaho nie bačyła ŭ svaich baćkach
Kamientary