Źmicier BARTOSIK
Falvarak Mihaŭka
Jość taki redki typ ludziej, da jakich pranikajeśsia sympatyjaj užo zavočna. Dastatkova niejkaj historyi z žyćcia albo adnaho fotazdymka, i ŭžo nijakaja roźnica ŭ epochach nie adyhryvaje roli. I chaj sympatyčny tabie čałaviek syšoŭ zadoŭha da tvajho naradžeńnia, ciabie ŭsio adno pryvablivajuć tyja miaściny, dzie jon žyŭ i dziejničaŭ. I dzie, dziakujučy jahonaj kolišniaj prysutnaści, usio pavinna być krychu nia tak, jak paŭsiul. Rukapisy harać, ludzkaja pamiać ścirajecca, ale niešta nia moža nie zastacca. Lahčej za ŭsio nazvać hetaje «niešta» aŭraj. Ale mnie zdajecca, u našym vypadku heta — Biełaruś, pra jakuju my marym, praciahvajučy mary j spravy tych, chto vieryŭ u jaje zadoŭha da našaha prychodu.
Z asobaju pieršaha redaktaravydaŭca «Našaj Nivy», paśla — senatara polskaha sejmu i zasnavalnika Radaškavickaj biełaruskaj himnazii ja ŭpieršyniu paznajomiŭsia na staronkach ramana Jakuba Kołasa «Na rostaniach». Z toj knižki šmat čaho paśpieŭ zabycca, ale tolki nie epizod źjaŭleńnia Alaksandra Ŭłasava, u Kołasavym varyjancie — Mikity Ŭłasiuka.
«Jakraz u samy razhar Jasievaha ŭźniosłaha krasamoŭstva z druhich dźviarej vysunuŭsia Mikita Alaksandravič, bosy, u adnoj tolki nižniaj karocieńkaj saročcy. Usia jaho postać nahadvała dziabiołuju čyhunnuju tumbu. Nielha było biaź śmiechu hladzieć na hetuju amal zusim hołuju fihuru. Pad nosam Ułasiuka krasavalisia navuśniki, kancy jakich byli zaviazanyja na patylicy. Taki «ŭračysty» vychad redaktara abraziŭ estetyčny hust Jasia Liskoŭskaha (Ivana Łuckieviča. — Z.B.). Ničoha nia kažučy, jon šparka vyjšaŭ u svoj pakoj, źniaŭ sa ściany adnu sa staraśvieckich šabiel. Nie vymajučy klinka, plasnuŭ razoŭ paru nožnami pa redaktarskamu zadu. Redaktar nikolečki nie pakryŭdziŭsia i tolki skazaŭ: — Nie panienki ž tut siadziać! — paviarnuŭsia i pajšoŭ u svoj pakoj. Tam u jaho byli hiry i štanha, i jon prystupiŭ da himnastyčnych praktykavańniaŭ, a potym zaniaŭsia tualetam.»
Hety epizod z ramanu «Na rostaniach» uziaty ź vilenskaha peryjadu žyćcia redaktara «Našaj Nivy» Alaksandra Ŭłasava. Kolki paśla ja ni čytaŭ pra hetaha vusataha vielikana, jaki z uśmieškaju paziraje ź luboha fotazdymku, sympatyi da jaho tolki bolšała. Voś što ŭspaminaje pra Ŭłasava jahonaja plamieńnica Viera Nižankoŭskaja. Tut užo dzieja adbyvajecca ŭ Mihaŭcy — falvarku niepadalok ad Radaškavičaŭ: «Kali było horača, dziadźka chadziŭ u adnych šortach (tady heta była redkaść), a taki vołat, jak jon, vyhladaŭ dosyć aryhinalna. Navat zdaralisia ź im anekdoty. Pryjechaŭ niejki biełarus z vakolicaŭ Vilni j pajšoŭ ź dziadźkam u sad. Tym časam pryjšoŭ niejki sielanin pa radu. Jaho pasłali ŭ sad, ale jon chutka viarnuŭsia pierapałochany dy kaža: «Tam niejki hoły varjat chodzić, a kala jaho, musi, felčar krucicca i ŭsio jaho ŭhavorvaje!» Adnaho razu pryjšła niejkaja dziaŭčyna, i jaje pasłali ŭ sad. Jana pajšła j paklikała: «Pan senatar!» I raptam pačuła adniekul z hary: «Hop, hop!» Uźniała hałavu, a na drevie niejkaje vializnaje, pravie, hołaje cieła. Ad niečakanaści amal nie samleła».
Vioska Mihaŭka, dzie prajšli apošnija hady Alaksandra Ŭłasava, lažyć adrazu za Radaškavičami, kali jechać ź Miensku Staravilenskim traktam. Ad šašy da vioski viadzie hruntoŭka, šlachietna absadžanaja tapolami. Na hetyja prysady mižvoli źviartaješ uvahu jak na žyvuju prykmietu kolišniaj, niesavieckaj terytoryi.
Ja vielmi škaduju, što nia zbočyŭ na Mihaŭku vypadkova. Naprykład, napicca vady, ci kupić małaka. Ja b usio roŭna pahrukaŭ u samuju staruju chatu. A nasustrač mnie vyjšaŭ by stary chutaranin. Tvar, pastava i havorka jakoha ŭsio roŭna prymusili b mianie zatrymacca ŭ Mihaŭcy krychu dolej, čym tolki dla kaštavańnia vady ź miascovaje krynicy. Karennaja biełaruskaja šlachietnaść, nie prydbanaja z knižak, a pieradadzienaja z kryvioj, adklikałasia ŭ kožnym pozirku, žeście dy słovie pryhožaha čałavieka ź niamieckim proźviščam Šnejder i biełaruskim imiem Michał. «U Biełarusi, — jon skazaŭ, — nie pryniata pa otčastvu».
— Ułasava? Viadoma, pamiataju. Rostu prykładna — metar dzievianosta. Sama jaho ruka — dałoń uziać — dyk narmalnaha čałavieka słažyć dźvie dałani. Siliščy byŭ niezvyčajnaj. Pamiataju, rezali biarvieńni na doški. Kozły byli vysačennyja. I kali troch parabkoŭ nie mahli kałodu padniać tudy, dyk jon kaža: «Vy adydziciesia, chłopcy». I adzin zakinuŭ tuju kałodku. Žyŭ jon vuń na tym uzhorku. Chata była prykładna dziesiać na čatyrnaccać. Ale na ŭłasny kont ekanamičaski nia byŭ zaintarasavany. Za svaje kreŭnyja ładziŭ viečaryny, pastanoŭki. Kab, nu jak heta skazać, mieć zadavalnieńnie sabie j sialanam. Prama na ŭłasnym padvorku. Jak apranaŭsia... Jon nie lubiŭ halštučka. Kašula tam pryrasšpilenaja, ci žakietka. Jaho za heta nie lubili niekatoryja pamieščyki, za hetuju «pakazuchu». Za hety styl adziežy, sialanski. Choć usie himnazii, katoryja na terytoryi Biełarusi isnavali, byli pad viedam jaho. Toje, što ŭ jaho ŭ myślach było, toje i ŭ praktycy rabiŭ. Kali jaho zabrali ŭ tryccać dziaviatym... Tady kožny hladzieŭ, kab na vysyłku nie papaścisia, ci kab unočy nie pryjechaŭ varanok. My j da ich prychodu viedali, čym pachnie stalinskaja svaboda. A jak jany pierajšli hranicu, my ŭsie byli padaŭleny maralna. Chto chadziŭ pad halštučkom, dyk pačali skidać.
Ja słuchaŭ kolišniaha syna arandatara, kolišniaha varšaŭskaha studenta, padpisanta «Le Fiharo», stažora ŭ hitleraŭskaj Niamieččynie. Kolišniaha stalinskaha viaźnia, kolišniaha pčalara. I zaŭsiodnaha biełarusa. «Vy nie sumujecie pa tym ščaślivym časie?» — «Pa časoch sumujuć tolki niavierujučyja». Ja jamu pavieryŭ. Na raźvitańnie stary mnie pacisnuŭ ruku. Pocisk ruki byŭ niečakana mocny dla čałavieka takoha vieku. Michału Šnejderu 84.
Adnaho ja zrazumieć nia moh. Stary mnie raskazvaŭ, što ŭ Mihaŭcy cudoŭna viedali pra paradki pa toj bok miažy. Uciekačoŭ sa stalinskaha raju z kožnym hodam bolšała. Dyk niaŭžo Ŭłasaŭ nie davaŭ im viery? Ci, moža, chavacca j panikavać było nie ŭ jahonych praviłach? Voś, jak vyhladaje fatalny vierasień va ŭspaminach Viery Nižankoŭskaj: «17 vieraśnia 1939-ha, kali ŭ Radaškavičy pryjšła Krasnaja Armija, jon pryjšoŭ da mianie poŭny entuzijazmu, maŭlaŭ, voś kali jon budzie pisać i drukavacca jak ekanamist! Alaksandar Mikitavič pajechaŭ u Maładečna prapanavać svaje pasłuhi ŭ redakcyju tamtejšaj hazety. Stul jaho nakiravali ŭ NKVD na zaćvierdžańnie, jak supracoŭnika. U NKVD jaho paprasili napisać aŭtabijahrafiju. Dziadźka na 17-ci staronkach apisaŭ usie svaje zasłuhi ŭ biełaruskim i revalucyjnym ruchu... Z NKVD jon užo nia vyjšaŭ i, zdajecca, napisanaja im aŭtabijahrafija fihuravała jak akt abvinavačańnia... Kali žonka vaziła jamu ŭ Maładečna padajanki j pytałasia ŭ turemnaha vartaŭnika, ci zdarovy jejny muž, toj adkazvaŭ: «Taki vialiki, vusaty? Dyk ža ad jahonych raskazaŭ rahoča ŭsia kamera!»
Ja ŭźniaŭsia na toj pahorak, dzie stajać užo inšyja pabudovy i tolki staryja drevy nahadvajuć pra abrys byłoje siadziby zasnavalnika «Našaj Nivy». Adna karcina praminułaha času namalavałasia majoj fantazijaj tak jarka, niby ja byŭ śviedkam. Letniaje źmiarkańnie. Ružovaje biełaruskaje sonca pavoli chavajecca ŭ zachodnich lasach. Ź vialikaha padvorku pana senatara va ŭsie storany raznosicca «Čamu ž mnie nia pieć». Padtrymanaja haspadarom domu, pieśnia śpiavajecca lohka, na poŭny hołas. Kab pieśniu hetaj ziamli na hetaj ziamli čuvać było jak maha dalej pa abodva baki miažy. Polskija pamiežniki na chvilu adarvalisia ad preferansu, rasiejskija žaŭniery, parušajučy praviły maskiroŭki, zakuryli papiarosy. Da vieraśnia zastałosia nia tak i šmat času. Ale ŭsim zdajecca, što pieśnia budzie hučać biaskonca. «Kali ŭ našaj chatańcy paradak idzieć»...
Ciapier čytajuć
Śpiecsłužby atrymali dostup da pierapiski ŭ Signal, choć sama prahrama ŭžo była vydalenaja. Toje samaje mahło być i z TH. Jak tak i jak zaścierahčysia?
Kamientary