№ 31 (152), 15 listapada 1999 h.
sto tvoraŭ mastactva XX stahodździa
Viktar Markaviec.
Viečar na vulicy Zamkavaj u Miensku
Viktar Markaviec z taho pakaleńnia, dla jakoha Miensk užo jsnavaŭ jak adzinaja stalica, sa svaim erzacam biełaruskaje kultury i ŭstojlivym kompleksam nacyjanalnych idejaŭ. Prynamsi, adkryvać Miensk albo zachaplacca jahonymi rytmami dla jaho było b anachranizmam. Pierad Markaŭcom, badaj, nikoli nie stajała zadača ŭśviadomić siabie mienskim mastakom, što było istotna dla pieradvajennaha pakaleńnia j dla mastakoŭ pieršych pavajennych hadoŭ. Napačatku 70-ch jon malavaŭ pałotny, pryśviečanyja naftavikam Paleśsia. Seryja tych karcinaŭ — śviedčańnie ŭnutrynacyjanalnych pošukaŭ novaje hieneracyi, jakaja atrymała całkam biełaruskuju, mienskuju adukacyju. Sam rodam z Dokšycaŭ, Viktar Markaviec, stalejučy jak mastak, uśviedamlaŭ siabie ŭ ahulnabiełaruskim maštabie. Adsiul vynikali i tyja temy, i tyja pošuki plastyčnaje movy, najbolš adpaviednyja Biełarusi naohuł. Hety peryjad u žyćci mastaka supaŭ z ahulnaj tendencyjaj u našym mastactvie — pošukami intymnaha jak reakcyjaj na «manumentalny intelektualizm» postindustryjnaje savieckaje kultury.
Naprykancy 70-ch Markaviec piša dva pałatny — «Śviata ŭ Dokšycach» i «Kupalle», prahramnyja dla aŭtara. Niezvyčajnaja, blizu insitnaja, śviežaść hetych rabotaŭ stała dla tahačasnaha biełaruskaha žyvapisu etapam. Nievypadkova tvorčaść Markaŭca j dasiońnia tryvała asacyjujecca mienavita z hetymi pałotnami.
U ich, miž inšym, vyjaviŭsia j peŭny dualizm jahonaje tvorčaje kancepcyi. «Śviata ŭ Dokšycach» napisanaje lohka, amal akvarelna. Prastora, raskładzienaja na plany, pabudavanaja na tonkich, niuansavanych pierachodach. A «Kupalle» — heta pastozny, impetny žyvapis, u šmatlikich kanfliktnych spałučeńniach śviatła i koleru. Hetkaja dvaistaść, zapačatkavanaja ŭ čas tvorčaha ŭzdymu, stała adnoj z najbolš admietnych rysaŭ u jahonaj tvorčaści naohuł.
Hodam paźniej Markaviec piša dva mienskija krajavidy. Taksama całkam roznyja j manieraj i nastrajovaściu. «Vulica ŭ starym Miensku» napisanaja niby ŭ stylistyčnych tradycyjach madernu: dekaratyŭna akreślenyja abjekty va ŭmoŭnaj prastory... Miž tym, hety adras paznać lohka. Heta taja sama vulica Hiercena, što j siońnia. Amal taja samaja... I voś ža toje adližnaje mienskaje pavietra. Pry ŭsioj ścipłaści kalarovaje hamy, składzienaj z paŭtanoŭ vochrystaha, terakotavaha, žoŭtaha dy šmat, šmat adcieńniaŭ biełaruskaha šeraha. Hety tvor udaje tonkaj stylizacyjaj pad manieru mo Dabužynskaha, a mo jašče kaho z metraŭ pačatku stahodździa.
Druhoje pałatno — «Viečar na vulicy Zamkavaj» — užo nie paralelny, a zusim inšy tvor.
Vulica Zamkavaja — samy sapraŭdny koliś, žyvy suplot z taho, što stvaryŭ čałaviek i dała pryroda. Tut było pavietra svajo. Śviatło — svajo. I pachi, što jšli ad draŭlanych chodnikaŭ, byli zusim asablivymi, svaimi.
Hledziačy na hetaje pałatno, zhadvaješ pra Marysa Ŭtryła ź jahonymi imžystymi kutkami viečarovaha Manmartru. Francuski žyvapisiec, adnak, admysłova desakralizavaŭ mit pra horad. U Markaŭca tut była inšaja zadača. Jon stvaraŭ mit pra Miensk, napaŭniajučy kavałak jahonaj prastory tajamnicami.
Śvieciać vokny, za jakimi adbyvajecca ci ŭžo adbyłosia čyjości žyćcio. Haryć ciopłaje śviatło ŭ samotnaj telefonnaj budcy. Peŭna i tam kahości čakajuć. Patanajuć u zahusłym sinim pavietry cieni vialikich starych drevaŭ. Drevy, ćviardyja, razłapistyja, sychodziać žorstkim šurpatym hallom ŭvyšyniu, za kraj pałatna. Uvieś matyŭ žyćcia zastajecca ŭnizie, u zasieni hetych drevaŭ. Kavałak vialikaha žyćcia, datklivaść jakoha padkreślivaje doŭhi tanki słup lichtara z krochkim karunkavym kranštejnam. Ludziej, razam ź ichnymi zdabytkami i chłudam, pieražyvuć chiba drevy, jakija byli j buduć. Kampazycyjna pałatno pabudavanaje tak, što jano niby ŭciahvaje hledača, skažajučy prostyja perspektyvy, i źvierchu, i naŭprost, u samaje čerava taho arhanizmu, što zvaŭsia starym Mienskam. Dziela hetaha mastak prybieh da ŭmoŭnaha rakursu na ŭzroŭni strechaŭ. Z-za čaho hladač, mižvoli, usprymaje vyjaŭlenyja damy roŭnymi sabie.
Kalarovyja spałučeńni — taksama niezvyčajnyja. I dla tahačasnaha mastactva, i dla žyvapisu Markaŭca naohuł. Možna šukać tut roznych cytataŭ, adnak, pieradusim, heta čystaja intuicyja. U vyniku, siarod udaraŭ chałodnaha j ciopłaha, siarod skasavuranych dryhotkich cieniaŭ, što paŭzuć, pahojdvajučysia, pa šmathrańnikach starych damoŭ, stvarajecca toje ciažkaŭłoŭnaje adčuvańnie podychu. Mastak napoŭnicu vykarystaŭ efekt śviatła, što pramienić z roznych bakoŭ. Lichtar, vokny z roznych bakoŭ, a pa-nad usim raźlitaje macicovaje śviatło niabiesnaha paŭzmroku.U hetym uzdychajučym pałatnie vyčuty toj nastroj, jaki j stvaraŭsia ŭ tym, kolišnim horadzie. Horad i vulica, što bačnyja z voknaŭ majsterni Viktara Markaŭca. Horad i vulica, jakich nichto ŭžo nie pabačyć. Nikoli.
Siarhiej Chareŭski
Viktar Markaviec (1947, Dokšycy) žyvapisiec, habelenščyk. U 1971 hodzie skončyŭ Biełaruski teatralna-mastacki instytut. U 1980 atrymaŭ premiju Leninskaha kamsamołu. Pracy źbierahajucca ŭ zborach Biełarusi, Polščy, ZŠA, Rasiei.
Kamientary