Biełarusy vačyma zamiežnikaŭ
Łyžački ź dzirkami
Mnie zaŭsiody padabałasia nazirać, jak inšaziemcy reahujuć na zvykłyja i zrazumiełyja dla nas, biełarusaŭ, rečy. Miarkuju, što pahladzieć na našaje žyćcio vačyma hramadzianaŭ zamiežnych krainaŭ vielmi karysna i cikava. Prapanuju Vam niekalki takich nazirańniaŭ — z dośviedu kamunikacyjaŭ z kanadcami.
U 1993-m hodzie da nas u instytut pačytać lekcyi pryjechali čałaviek 10 vypusknikoŭ-mahistraŭ universytetu Zachodniaha Antaryja (Kanada). Mnie chaciełasia papraktykavacca ŭ anhielskaj movie, i ja zaŭsiody švendaŭsia ź imi.
1. Adnojčy kanadcy, stojačy na prypynku, aściarožna zapytalisia:
— Aleks, što zdaryłasia ŭ vašaj krainie? Pa televizii, zdajecca, ničoha nie kazali.
— A što takoje?
— Viedaješ, my siońnia ranicaj pabačyli, što ŭ nas u hateli niama haračaj vady. Moža ŭ vas niejkaja pryrodnaja katastrofa, prykładam, ziemlatrus?
— Nie, nijakaha ziemlatrusu niama. Heta zaŭsiody tak — na miesiac haračuju vadu adklučajuć.
I tut pačałosia niešta nievierahodnaje — kanadcy stali rahatać. Voś, maŭlaŭ, naśmiašyŭ. Ja kažu — praŭda, tak budzie. Śmiajucca. Śmiajacca pierastali nazaŭtra. Stajali na prypynku, čuchali patylicy. Tłumačyŭ im potym, jak treba hreć vadu ŭ čajniku dy palivacca.
2. Adnojčy my pajšli ŭ centar Miensku na ekskursiju. Kanadcy zachacieli papić kavy, i my rušyli ŭ «Centralny». Tam razam z kavaj nam dali maleńkija łyžački... ź dzirkaj na dnie. Maje kanadzkija siabry doŭha hladzieli na staryja aluminievyja łyžački. Potym zapytalisia:
— Aleks, našto hetyja dzirki? Peŭna vy, biełarusy, vynajšli novy sposab zavarvać i miašać kavu?
— Nie, kažu, prosta dzirki robiać dziela taho, kab łyžački nia krali.
— Kraści hetyja staryja aluminievyja łyžački ź pierakručanymi ručkami? Kamu jany patrebnyja? Nie padmanvaj, Aleks, skažy praŭdu — jaki sakret?
— Niama nijakaha sakretu. A łyžački peŭna niekamu patrebnyja, kali kraduć.
Jašče kolki razoŭ pierapytvali, ale ŭsio adno nie pavieryli, što ŭ dnie starych łyžačak robiać dzirki dziela taho, kab ich nia skrali.
3. Chadzili pa Miensku z kanadzkimi siabrami. Jany schacieli papić soku, potym kavy, potym iznoŭ soku. U roznych miescach roznyja napoi nam nalivali ŭ tyja samyja hranionyja šklanki. Kanadcy, jakija čytali nam ekanomiku, byli vielmi ździŭlenyja. Jany skazali mnie:
— Aleks, voś tabie prykład udałaha biznesu. Hetaja firma, što vyrablaje hranionyja kielichi, peŭna, maje najbolš sučasnaje abstalavańnie i ŭ vyniku pravilnaj markietynhavaj kampanii zmahła pasunuć z rynku inšych vytvorcaŭ!
Nu, jak im było patłumačyć, što inšych, akramia hranionych, u nas paprostu niama!
Alaksiej Dzikavicki
Kamientary