Jašče paru hadoŭ tamu, na ŭskrajku Hłybokaha, zboč ludnaha haścincu Połacak—Vilnia, isnavała mini‑kaviarnia «Syty Choma», jakaja mieściłasia ŭ zvyčajnym draŭlanym vahončyku.
Tak paŭstaŭ novy šynok pad nazovam «Harb». I, nasamreč, — hara. Tut najvyšejšy punkt, a dołu, niby ŭ kratery vulkana, — Hłybokaje.
Haspadar uźvioŭ novy prystojny budynak dy pajechaŭ da Alesia, majho znajomca, zamaŭlać šyldu. Šyldu, zrazumieła, uładalnik šynka zamoviŭ na pravilnaj movie: «Mini‑kafie «Hora».
Aleś kaža šynkaru: «Rabiŭ by ty, dziadźka, adrazu šyldu na biełaruskaj. Naš narod taki: pračytaje adekvatna — «Hura». Ale ž dzie ty ŭ biznesie paspračajeśsia: płociać — rabi! I zrabiŭ… Čutka pra «Hura» pajšła daloka. Što ni kažy: uskraina Hłybokaha — daloka ad pilnaha voka hramadztva. Svavolna, da poźniaj nočy, adčuvali siabie tut roznyja maładziony. Sapraŭdy, hora, kali małady muž, pakinuŭšy žonku ź niemaŭlom u chacie, proćmu času bavić ź pieknymi dzieŭkami ŭ «Hory», a sam, jašče hod tamu, pierad šlubam, klaŭsia ŭ viečnaj viernaści. I kolki b toje «Hora» mahło zrujnavać maładych siemjaŭ?
Praroctva spraŭdziłasia. Nie prajšło šmat času pierad tym, jak šynkar pryjechaŭ zamaŭlać novuju šyldu, na biełaruskaj movie: «Mini‑kafe «Hara». «Hora» zabyłasia, zastałasia «Hara».
Kamientary