Učora Homiel skałanuła strašnaja navina: u škole №38 na pierapynku pamior vaśmikłaśnik. I ništo nie pradkazvała biady. Z ranicy jon paśniedaŭ, sabraŭsia ŭ škołu i syšoŭ. A nazad nie viarnuŭsia… Što adbyvałasia ŭ hety dzień, što kažuć małodšym bratam i siostram i ab čym maryŭ Mikita, redakcyi «Mocnych navin» raspaviali jaho baćki.

Ranicaj u piatnicu, 3 vieraśnia, Mikita pračnuŭsia, sabraŭsia ŭ škołu, paśniedaŭ. «Jon, praŭda, štany ciopłyja nadzieŭ, spartyŭnaha stylu. Ja jamu jašče skazała: Mikita, nu nie idzi ty ŭ spartyŭnym! Aprani ty portački, kašulku — pryhoža, tabie heta idzie». A jon mnie: «Aj, mama, dy i tak pojdzie». Ja i nie stała ź im spračacca. Dała jamu try sasiski ŭ cieście z saboj, i jon pajšoŭ u škołu. Usio było narmalna, jak zaŭsiody, zvyčajny dzień», — uspaminaje Taćciana, mama Mikity.
U 14.03 pačuŭsia telefonny zvanok: patelefanavała kłasnaja kiraŭnica, skazała, što Mikita straciŭ prytomnaść, pryjechała «chutkaja». Mama tut ža sabrałasia i pajechała ŭ škołu. Dumała: «Nu, zaraz zabiaru dadomu, zastaniecca, usio budzie dobra. Uziała jamu try mandarynki. Tak ja ich i pryviezła nazad…»
Pryjechaŭšy ŭ škołu, trapić da dziciaci mama nie zmahła: jaje da jaho nie puścili i ničoha nie kazali — pravodzilisia reanimacyjnyja mierapryjemstvy. Ale heta nie dapamahło. 14-hadovy Mikita pamior.
«Paźniej skazali, što ź im u raspranalni siadzieŭ adnakłaśnik. Jany prosta hladzieli telefony. I tut Mikitu stała drenna, adzin navat padumaŭ, što jon śmiajecca z nas. A potym u Mikity pajšła piena z rota, i jon pačaŭ chrypieć. Tut ža paklikali miedsiastru», — raspaviadaje Taćciana.
Pa jaje słovach, «chutkuju» vyklikali ŭ 13.20. Praz 10 chvilin miedyki byli na miescy, praź jašče 10 chvilin padjechaŭ reanimabil. «Usie razam jany sprabavali jaho vyratavać, — kaža mama. — Heta značyć, litaralna za 20 chvilin jaho nie stała. Jany prosta nie paśpieli. Kali b adrazu pryjechaŭ reanimabil, jany b, moža, i paśpieli, ale ŭ pieršaj «chutkaj» prosta nie było patrebnaha abstalavańnia, im nie patłumačyli, što adbyłosia ź dziciem».
Što stała pryčynaj śmierci, nieviadoma. Pravodzicca pravierka, pryznačana sudova-miedycynskaja ekśpiertyza. Užo ŭčora dniom dadomu da baćkoŭ Mikity pryjšli z ahladam supracoŭniki narkakantrolu. «Nibyta niechta z chłopčykaŭ skazaŭ, što ŭ Mikity «niešta było», — tłumačyć mama. — Ale nabyć jon heta sam nie moh! Ja jamu nikoli nie davała kišennyja hrošy. Tolki na 1 vieraśnia ja jamu dała ci to 6, ci to 7 rubloŭ: jon chacieŭ kupić šakaładki svajoj dziaŭčyncy i nastaŭnicy. I ŭsio, bolš ja jamu hrošaj nie davała».
Supracoŭniki narkakantrolu ŭ kvatery ničoha padazronaha tak i nie znajšli.
Mikita — spartsmien. Z čatyroch hadoŭ jon zajmajecca sportam, prablem sa zdaroŭjem nie było. Da piataha kłasa jon zajmaŭsia spartyŭnaj akrabatykaj, potym pamianiali vid sportu — na hreka-rymskuju baraćbu. I znoŭ miedali, hramaty, pieršyja miescy… Paśla šostaha kłasa pasprabavaŭ pastupić u licej MNS — nie atrymałasia. Zatoje jaho zaŭvažyli i prapanavali zajmacca pažarna-prykładnym sportam. Niezadoŭha da trahiedyi jon u składzie zbornaj udzielničaŭ na respublikanskich spabornictvach, zaniaŭ pieršaje miesca. «Ich vinšavaŭ sam Viktar Łukašenka, miedali viešaŭ, — uspaminaje Taćciana. — Syn viarnuŭsia vielmi radasny, viasioły, zadavoleny. Rychtavaŭsia da zboraŭ 14 vieraśnia».

Mikita z šmatdzietnaj siamji. Ich było piaciora. Starejšy brat, 19-hadovy Vania, trymajecca i sprabuje padtrymlivać baćkoŭ. 8-hadovaj Safii trahičnuju navinu paviedamili, viadoma, jana nie zmahła strymać śloz. Samym małodšym, Dzimu i Darynie, niama jašče i troch hadoŭ — im nie stali paviedamlać, skazali, što Mikita źjechaŭ u sanatoryj.
«Mikita — vielmi dobry i davierlivy chłopčyk. Jaho lohka ŭ što-niebudź uciahnuć. Jon maryŭ damahčysia pośpiechu ŭ sporcie, chacieŭ stać čempijonam Biełarusi. Chacieŭ damahčysia šmat čaho ŭ svaim žyćci. Byŭ spahadnym. Dapamahaŭ trenieram, padtrymlivaŭ siabroŭ, ładziŭ ź dziećmi. Vučycca nie chacieŭ, na zaŭvahu moh ahryznucca, ale, dumaju, heta źviazana ź pierachodnym uzrostam», — raspaviadaje pra syna Taćciana.
U pieršy vosieński dzień Taćciana z usich noh biehła za synam — kab sfatahrafavać. Padletak užo išoŭ u škołu, jak mama spyniła jaho ŭ padjeździe sa słovami: «Mikita, daj ja ciabie choć sfatahrafuju. Bo 1 vieraśnia, 8-y kłas». Tady jana i padumać nie mahła, što heta budzie apošniaja fatahrafija ŭ jaho žyćci.
Pachavańnie Mikity adbudziecca ŭ niadzielu. Chavać jaho buduć u Łojevie, mienavita tam jon naradziŭsia.
«Pra ciažarnaść viedali tolki jana i jaje chłopiec». Stali viadomyja padrabiaznaści historyi ź miortvym niemaŭlom, znojdzienym u Baranavičach u pakiecie
Kamientary