Nielha całkam addavać svajo žyćcio inšym. Tolki ščaslivy moža daryć ščaście. Tolki toj, chto maje, moža addavać inšym. Piša Taćciana Sałdacienka.
Prajšło dva miesiacy z taho času, jak mianie zbiła mašyna. Analizuju i pakrysie pačynaju razumieć, čamu heta zdaryłasia sa mnoj. Pieršaje — samaje vidavočnaje.
Avaryja adbyłasia ŭ pryharadzie Minska, u Baraŭlanach. Tam znachodzicca dziciačy ankahiematałahičny centr. Ź jaho ja, ułasna kažučy, i jechała. Bolš za try hady tamu ŭpieršyniu ja trapiła tudy z hrupaj vałancioraŭ. I nie zmahła bolš nie jezdzić.
Tak časta byvaje: kali Hospad u niečym abmiažoŭvaje, Jon adorvaje ŭ inšym. Dzieci ŭ centry rana stalejuć, jany razumiejuć i adčuvajuć, jany mudrejuć. Ja vučyłasia ŭ ich mužnasci, vynoslivasci, ciarpieńniu, prozie žyćcia i lubovi da ŭsiaho, što vakoł.
Maim pieršym siabrom u centry staŭ siamnaccacihadovy Dzimka. Ja nie zaŭvažyła, jak pačała žyć jaho žyćciom. Razam z im pražyvała błoki chimijaterapii, apieracyi, pierasadku kaściavoha mozhu.Razam z im radavałasia i sumavała. Dzimka nikoli nie skardziŭsia, nie chnykaŭ, nikoli ničoha nie prasiŭ. Ale ja zaŭsiody adčuvała jaho bol, bol fizičny i bol dušeŭny. Maleńkim praściej chvareć, jany nie razumiejuć. Dzimka zbiraŭsia być marakom. Jaho niama ŭžo dva hady.
Ja ciažka pieražyvała svaju pieršuju stratu. Čamuści nie zadumvałasia, nie ŭjaŭlała, što tak moža skončycca. Jon časta sumavaŭ, ale nikoli nie dazvalaŭ padumać, što jaho nie stanie. Ja ž viedała, kudy jezdžu, viedała, što za chvaroba, čym jana zakančvajecca, ale nikoli nie ŭjaŭlała, što jaho nie stanie. My prosta žyli. Pakul nie pamierli.
Paśla Dzimkavaha adychodu ja doŭha adradžałasia, nie jezdziła ŭ centr. Dumała, što ŭžo i nie pajedu. Ale ciahnuła. Ja dała sabie zarok bolš nie zavodzić takich ciopłych adnosinaŭ. I pajechała. I nie strymała słova. Jašče dalej zajšła — zakachałasia. Andrej zusim nie rabiŭ uražańnia chvoraha. I ja znoŭ zabyłasia, što heta za balnica, što za chvaroba i čym heta zakančvajecca. My prosta žyli. Pakul nie pamierli. Razam.
Tady ja znajšła ŭ sabie siły i nie pierastała jezdzić u centr. Pieraniesła śmierć «na nahach». Tam zastavalisia našy siabry, maleńkija i darosłyja, pierad jakimi nielha było addacca va ŭładu skruchi, ź jakimi treba było pačynać žyć
Dzieci ŭ centry mianialisia, źjazdžali dadomu i znoŭ viartalisia, źjaŭlalisia novyja pacyjenty. Saša, jak i bolšaść z ich, padkupiŭ mianie svaim aptymizmam i vydatnym pačućciem humaru.
— Taniečka, vychodź za mianie, kali łaska, zamuž. U mianie niama piarścionka. Možna ja nadzienu tabie na palec abaranak?Jon pisaŭ vieršy, lubiŭ hurt «Bieź bileta», i jon sapraŭdy zakachaŭsia ŭ mianie. Upieršyniu. Jamu było dzieviatnaccać.
A ja vučyłasia nie žyć jaho žyćciom. Jakraz tady pryjšło zapoźnienaje asensavańnie straty Andreja. Sama nie spraŭlałasia. Daviałosia źviarnucca da śpiecyjalista. Psichaterapieŭt nastojvaŭ, kab ja pierastała jezdzić u Baraŭlany i zaniałasia saboj. A ja rydała horkimi ślaźmi i ciškom jezdziła ŭ centr.
Sašy taksama nie stała. Ja ŭ čarhovy raz zarakłasia zajmacca takoj balučaj dabračynnaściu, pakul nie navučusia
Za siem miesiacaŭ majoj adsutnasci tam, biezumoŭna, źmianiŭsia skład pacyjentaŭ. Ale dvoje starych znajomych zastalisia. Anton i Žeńka.
— Dzie ty tak doŭha była? My ŭžo dastali tvoj numar telefona i zbiralisia zvanić!
Jany pamiatajuć dakładnuju datu majho apošniaha pryjezdu.
— Što my siońnia budziem rabić? Što ty pryviezła? A kali ŭ nastupny raz pryjedzieš?
I heta darosłyja chłopcy pytajucca! Ja nie mahła nie pryjechać. U nastupnyja vychodnyja zataryłasia padarunkami, hulniami — i
U toj viečar ja zajechała paśla pracy, kab pieradać leki dla Ludy. Znajšła jaje ŭ reanimacyi. A pakul hutaryła ź miedpiersanałam, pakul chłopcy nie chacieli mianie adpuskać, Ludy nie stała. Ja pamiataju, jak suciašała maci, sprabavała padzialić jaje bol, pamiataju, što paabiacała vybrać sukienku dla Ludy, drenna pamiataju, jak vyjšła z centra… Aprytomnieła ŭ balnicy chutkaj dapamohi z zašytaj hałavoj i złamanaj nahoj.
Dumajecie, vypadkova? Heta Boh stamiŭsia papiaredžvać mianie: zajmisia saboj. Daviałosia pryniać bolš dziejsnyja miery.
Ja chavałasia ŭ ich prablemy i takim čynam paźbiahała svaich, ułasnych. Ja pražyvała ich žyćcio ŭ toj čas, kali svajo stajała na miescy i nie ruchałasia ź miortvaj kropki. Ja pamirała ich śmierciu, nie zrabiŭšy samaha hałoŭnaha ŭ žycci, taho, što mnie nakanavana i pra što ja, mahčyma, jašče i nie zdahadvajusia.
Mama Ludy daviedałasia pra avaryju jašče ŭ centry. Telefanuje. Chvalujecca za majo zdaroŭje. Badzioraja i mocnaja, jak zaŭsiody. Kaža, syny dapamahajuć, padtrymlivajuć. Abiacała pryjechać u hosci. Pra Ludu my nie havaryli.
Paśla avaryi ja ŭ čarhovy raz zarakłasia jezdzić u Baraŭlany. Ale ciapier adčuvaju, što zmahu
A vy bieražycie siabie, kali łaska!
Kamientary