Viktar ŠNIP
TyTy stvorany Boham, jak Nojem kaŭčeh,
Dzie ŭsio jon źmiaściŭ, niby ty ŭ sabie hrech,
Ź jakim ty paŭstanieš prad Kryžam svaim,
Jak Nojeŭ kaŭčeh pierad šlacham marskim.
I ty ŭžo idzieš pa darozie ziamnoj,
Zabyty i Boham, i viernaj žanoj.
I nohi tvaje rastryvožvajuć pył,
Jaki asiadaje na travy mahił,
Dzie našy nadziei na budučy čas,
Dzie budzie naš Chram, ale budzie biaz nas...
I ty ŭžo idzieš i nia pomniš, chto ty,
I ty za saboju nia bačyš ślady...
Ty stvorany Boham, jak Nojem kaŭčeh,
Ty stvorany Boham, i ty — Božy hrech...
***
Na vulicy ciemra, jak sonnaje ŭ plašcy vino,
I poŭnia, jak kostačka višni, što ŭpaści na dno
Nikoli nia zmoža, bo dna ŭ hetaj ciemry niama,
I mnie adzinoka, nibyta ŭ pustelni vadzie,
Nibyta manachu, jaki ŭ svaju Mekku idzie
I znaje, što siońnia, jon, hrešny, syšoŭ nie darma
Ad šerych damoŭ, ad hłybokaj, jak jama, načy,
Dzie śviet nie pačuje ciabie, choć ty krykma kryčy,
Bo ciemra navokał, jak sonnaje ŭ plašcy vino,
Jak popieł, jakim zamiatajecca naša žyćcio,
Jak čornaje-čornaje z drevaŭ sčarniełych liścio,
I ja, niby kostačka višni, što ŭpała na dno...
I śmierć maja vypje sa mnoju vino.
***
Hety śviet my prydumali sami...
Jon, jak son, što pryśniŭ pad kustami
Vałacuha, što vyhnany z raju.
Hety śviet, jak svoj los, ja nia znaju,
Jak nia znaju navokał nikoha.
Hety śviet, jak daroha da Boha,
Što travoj zarasła i kryžami.
Ja idu, i ŭ mianie za plačami
Śviet, dzie ja ŭžo nia budu nikoli,
Jak nia budzie ŭ pamierłaha doli...
Hety śviet my prydumali sami.
Jon staić, jak tuman, prad vačami,
I nia bačym za im my ničoha...
***
Heta leta taksama minie,
Byccam źnička ŭ suśviecie, milhnie
U žyćci, što taboju pražyta,
Jak vada niežyvaja adpita
Z čašy toj, što naležyć tabie.
I hladziš ty na leta ŭ žurbie,
Jak na chutki ciahnik, što źnikaje,
Na jaki tut biletaŭ nia maje
Anichto, bo ciahnik nie spynić,
Jon u noč, jak u prorvu, lacić.
A ź jaho jašče čujecca śmiech,
Jašče ŭ im satvarajecca hrech,
I tabie jašče chočacca śledam
Biehčy, jak za spakusaj, za letam,
Dy nia ŭśpieć, nie dahnać, nie spynić.
Leta možna, jak kvietki, lubić,
Tolki tyja, što nie na mahile...
Dzień prajšoŭ niezaŭvažna, jak chvila.
Hetak leta taksama minie
I, jak vosień, ty znoŭ da mianie
Zojdzieš cicha, kab tolki skazać:
«Jak nia chočacca mnie pamirać...»
Ciapier čytajuć
A my vam kazali: «nie dumajcie, što heta kapiejki»! Stali viadomyja źviestki, kolki padachodnaha biełarusy Litvy pieraličyli roznym hramadskim strukturam
Kamientary