Ludmiła Rubleŭskaja
Miž horadam i lesam
Dla biełarusa pole — śmierć lesu.
Dakładniej, hvałtoŭnaja śmierć.
Les vyniščajuć dla taho, kab źjaviłasia pole, jakoje daść ježu rodu čałaviečamu.
Ale ŭ pola jość svaja śmierć — ludzkoje pasielišča. Padobna pleśni, razrastajucca vioski i miastečki ŭ pačvarnyja mehapolisy, vakoł ich pašyrajecca areoł paloŭ, adciaśniajučy lasy...
Vartyja žalu astraŭki drevaŭ siarod baroznaŭ nahadvajuć ab sapraŭdnaj pryrodzie hetaha miesca, źmienienaj cyvilizacyjaj.
Mnohija pustki Ziamli, naprykład, Sachara — vynik baraćby čałavieka ź lesam, savanaj, travami za niekalki hadoŭ uradžaju — pakul nie vysnažycca ŭhnojenaja popiełam hleba. «Vysiakaj i vypalvaj» — z takim lozunham prajšoŭsia čałaviek razumny pa planecie, pašyrajučy pali.
Nas vychoŭvali z uśviedamleńniem, što pole — niešta sakralnaje. Kožny prajšoŭ inicyjacyju dałučeńniem da «sapraŭdnaj pracy» — na poli. Studenckija i školnyja desanty na kałhasnyja paletki, paśla — lecišča... U biełarusaŭ pa-raniejšamu raspaŭsiudžanaja manijakalnaja praha ziamli, navat siarod samych rafinavanych haradžanaŭ. Viera ŭva ŭłasnyja sotki, što ŭratujuć ad usich niastačaŭ, sparodžanaja niestabilnaściu žyćcia, viečnaj pahrozaj haładoŭki. Nieźniščalny mit, što varta tolki abudzić u bolšaści nasielnictva pryhłušanyja škodnaj cyvilizacyjaj hieny ziemlaroba, adkinuć leny haradzki dabrabyt — i kraina patonie va ŭradžajnaści i dabrabycie. Prafesaram — viły ŭ ruki i hnoj kidać. My ž — nacyja sialanaŭ... Niezdarma ŭ nas kultyvujecca niazbyŭnaja vina pierad stomlenaj babulkaj u humovikach, ź viłami ŭ mazolistych rukach. A jakim antyčnym choram vypiavajucca hałašeńni pa rodnaj ziamielcy, jakuju nia budzie kamu abrablać, bo maładoje pakaleńnie nie pryvučanaje da sialanskaj pracy, bo jano, novaje pakaleńnie, ablaniłasia j kidaje viosku. I chto ž budzie karmić krainu, kali adamre staraja vioska?
Voś tolki ŭ tych krainach, dzie na palach zavichajecca absalutnaja bolšaść hramadzianaŭ — niepraśvietnaja haleča. A tam, dzie sielskaj haspadarkaj zajmajucca try-piać adsotkaŭ nasielnictva, jak praviła, tyja, chto sapraŭdy paklikany da hetaha — chapaje i sabie, i na prodaž u tatalna sialanskija krainy...
Pole daje žyćcio, pole zabiraje jaho. Dla vychadu ŭnutryvidavoj ahresii nieabchodnaja prastora. Hłušcam dastatkova vytaptanaj palanki ŭ lesie, čałavieku patrebnaje pole, dzie mohuć syścisia dva vojski. Moža być, pole patrabuje, kab jaho čas ad času zasiejvali trupami? Vieryli ž našy prodki, što na poli ŭrodzić usio. Navat vyrastuć kamiani. Ziamla jak vobraz płodnaści — heta i jość synonim pola. Kryvavyja razory — symbal Biełarusi bolšy, čym bałota ci les. Na poli, zasiejanym trupami, dla adnych vyrastaje vola, dla druhich — rabstva. Pole zaŭsiody padzialaje ludziej — na pryhonnych i pryhaniatych.
Napeŭna, savieckija pravadyry sprabavali sublimavać hetuju ŭnutryvidavuju ahresiju ŭ pracoŭny entuzijazm, kali abviaščali «bitvu za ŭradžaj». Vy tolki ŭspomnicie tvary kałhaśnikaŭ na planšetach nahladnaj ahitacyi — kvadratnyja skivicy, surova ssunutyja brovy, snop, prycisnuty da serca, jak aŭtamat Kałašnikava... A kolki vorahaŭ u vajaroŭ pola — doždž, sonca, choład, śpiakota, viecier, zacišak...
Pole — idealnaje miesca dla ŭcichamirvańnia raboŭ. Pravadyry sialanskich paŭstańniaŭ viedali, što važnuju bojku treba splanavać da taho, jak samadziejnych vajaroŭ pakliča da siabie pole — siejać ci źbirać uradžaj.
I nie było bolš dziejsnaha srodku padniać sialanaŭ na supraciŭ, jak vytaptać ich pali.
Pole — heta prastora. Nieabchodnaja ŭmova dla raźvićcia śviadomaści cyvilizavanaha čałavieka. Tolki prastora dazvalaje ŭśviadomić kaardynaty, sparadžaje patrebu ŭ pierasoŭvańni, spaznańni śvietu. Pole — heta spakoj, suzirańnie, zasiarodžańnie. Mienavita ŭ narodaŭ, što žyli ŭ pustynnych miascovaściach, raniej za ŭsich raźviłasia adzinabožža. Tamu ŭ biełarusaŭ, dziaciej lasoŭ, tak doŭha zachoŭvajucca reštki pahanstva, panteizmu. Bahi, jakimi našy prodki nasialili pole, nie adyhryvajuć taho značeńnia ŭ nacyjanalnym panteonie, jak bahi inšych miescaŭ. Palavik vidavočna sastupaje ŭ mahutnaści Lesunu ci Damaviku.
Najbolšaje padabienstva ź ludziami vyjaŭlenaje ŭ małpaŭ, što žyvuć na adkrytych prastorach. Takim małpam ułaścivyja baraćba za miesca ŭ jerarchii statku, kali niekalki kvołych abjadnoŭvajucca suprać adnaho macniejšaha. U ich statkach jość hierantakratyja. Staryja samcy ŭtvarajuć svojeasablivy senat, raŭniva achoŭvajučy ŭładu ad maładziejšych, biaskonca pavučajučy i hyrkajučy na małpiny narod...
Pole adkryvaje čałaviečamu pohladu nieba. I pole ž vymahaje ziamnoha pakłonu, pozirku ŭniz, u baraznu. Pole zaklikaje da volnaha ruchu, i pole ž zmušaje da aŭtamatyčnaj adnastajnaj pracy. Heta Bahdanovičava antyteza kałaska i vasilka, materyjalnaj karyści i čystaje krasy.
Pavaha da pola — instynktyŭnaja patreba abierahčy srodak atrymańnia ježy.
Tolki ŭ poli čałaviek adčuvaje siabie pa-sapraŭdnamu samotnym, biezdapamožnym. Jon adkryty pierad niebam i pierad inšym čałaviekam.
U vysokim žycie adčuvańnie tryvohi nie źnikaje — ty pa raniejšamu adkryty ŭsiamu, što moža vynyrnuć z załatych ci zialonych chvalaŭ, da taho ž hublajucca kaardynaty prastory...
Pali kapieluša, pali sšytka... A jość jašče pole manety, pole hierbu... Sens, adnak, adzin — niezapoŭnienaść, pustka. Nie pazbaŭlenaść sensu — ale sens pustečy, znakavaść niezapoŭnienaj prastory.
Biełaruś — biełaje pole na staroncy Eŭropy, adkreślenaje čyrvonaj linijaj.
Kamientary