ERAHIENNYJA ZONY HORADU H.
«Pobiedi Jaropołk Vsiesłava u Hołotiċska»
Hałacičask — pryvidny horad, lakalizavany tolki na staronkach letapisaŭ i ŭ fantazijach navukoŭcaŭ. Apošnim časam, nia mohučy adkasnucca ad nasłańnia iracyjanalnaści, ty ŭsio bolš i bolš schilny bačyć u letapisnym Hałacičasku rodny Homiel. Tak i ŭjaŭlajecca hłuchavaty kijeŭski manach, jaki trochi nie dačuŭ i zanatavaŭ aby-što, kab niadbały pierapisčyk pierakruciŭ tuju abyštośku jašče macniej. Pieršaja zhadka pra Miensk raspaviadaje pra jaho razbureńnie. Pieršaja zhadka pra Homiel prychavała Homiel u niepaniatkach. Hetyja niepaniatki pieraśledujuć hamielčukoŭ dasiul, i tyja prosta vymušanyja ŭsiudy mudrahielić, nabivajučy sabie ŭjaŭnuju canu.
Valter reklamuje
Reklamniki čaściakom pierabirajuć mieru. To ŭ pluhkaści, to ŭ aryhinalnaści. U homielskich reklamnych blokach mižvoli spatykaješsia ab spasyłku na Valtera, jaki nibyta raiŭ prychilnikam biełaha i čyrvonaha pić, ale nie zapivacca. Heta francuski myślar epochi Aśvietnictva skazaŭ pra francuskaje vino. A naš taki svojski i mileńki rolik reklamuje napoi tutejšaha vinzavodu. Kali b cytavali Niaklajeva, jašče možna było b zrazumieć: kožnamu svajo losu vastryjo. Nu a Valter… Dziva, što za Eklezijasta nie ŭzialisia. Kančatkova svaimi mudroščami vinzavod dabiŭ pa-za teleeteram. Jon u nas mała nie ŭ siaredzinie horadu mieścicca i ŭ peŭnaj svajoj častcy płotam nieabstaŭleny. Ad chodnika da zavodzkaje ściany ŭsiaho adzin skok luboha vydatnika pa fizkultury. I voś la chodnika źjavilisia kolki nievysokich — cialaci pa pryčynnaje miesca — słupkoŭ z šyldami. Zdalok nahadvaje papiaredžańnie pra padziemny elektryčny kabel. Dy zblizku ty ŭbačyŭ niachitruju prypisku: «OCHRANNAJA ZONA. 2 m» i nieznarok krutnuŭ hałavoj pa bakoch, ci niamašaka pablizu jakich-niebudź ludziej z aŭtamatami Kałašnikava, što pilnujuć tvoj krok. Pašancavała. Pašancavała i druhi raz, kali ŭbačyŭ nadpis, adredahavany čornym markieram niaznanaha žartaŭnika: «EROHIENNAJA ZONA. 2 m». Pryvitańnie Vitaŭtu Čaropku.
Brunetka ź ciomnym
Pseŭdazimovy real-paniadziełak. Miarzotnaje rańnie. Dybaješ na pracu. Papierad ciabie — imklivaja žanočaja postać. Pad smol farbavanaja brunetka ŭ prytalenym palitonie z daremna vysokim razrezam śpiecham raśsiakaje ranišni eter, trymajučy miž ukazalnym i vialikim palcami pravaje ruki 0,5 ciomnaha piva. Idzieš na abmin, aby tolki zirnuć na jejny tvar. Zirnuŭ. Pładova-jahadnaja nieznajomka z pałotnišča Chruckaha, jakaja nočku baviła na niejkaj karcinie Boscha. Nie spatrebiłasia być ani Šerłakam Chołmsam, ani Vilhielmam Baskiervilskim, kab zrazumieć, što žančynka biaźmierna ihnaruje i čyrvonaje, i biełaje na karyść harkavaj bieleńkaj. «Umyła sia vodkaju cudnaju lice i ruki», jak pisaŭ daloki prodak.
Symon-dakuka
Na pytańnie, chto tvoj samy nielubimy biełaruski muzyka, ty nia zmoh by adkazać prosta. I nie z pryčyny bałamuctva ci pazerstva. A adno tamu, što nia viedaješ, jak zavuć taho piejuna j hitarysta, jaki daje kancerty ŭ padziemnym pierachodzie la ŭnivermahu — ciozki našaha ardenanosnaha horadu. Kožny tvoj spusk pad ziamlu, jak pach dustu ci dymavoje šaški, sustrakaje jahony «cipa rokavy» vakał. Niaredka pobač mitusiacca pamočniki (pasesijnyja muzykanty?) z šapkami zamiž instrumentaŭ u rukach. Usie maładyja. Usie piajuć niešta rasiejskaje, jak sama Maskva, i filazafičnaje, jak prakisłaje ŭ pakunku małako. Ale ž spyniajucca mieścičy, kładuć u šapki svaje małakroŭnyja hrošy, prosiačy: «Davaj našu, vot etu». I lijecca chvalaj pieśnia pra picierski doždž. Oś vona, diti, słovjanśka psichodielična duša! Muzyka, muzyka… Symon-dakuka tabie imia.
Poŭny varyjant čytajcie ŭ papiarovaj i pdf-versii hazety "Naša Niva"
Kamientary