Subota dla čałavieka ci ludzi dla subotnikaŭ? Refleksija Vitala Tarasa.
Napačatku — historyja, jakuju raskazaŭ adzin moj małady kaleha i jakuju mnie daŭno karcieła pierakazać. Adnojčy, kali jamu było hadoŭ šeść, jon pračytaŭ viadomy nadpis na frantonie hmachaŭ, što ŭtvarajuć paŭduhu na płoščy Pieramohi ŭ Miensku: «Podvih naroda bieśśmiertien» (cytuju, jak pryniata kazać, na movie aryhinału). Mały zapytaŭsia tady ŭ baćki: «A što takoje podźvih?» Toj rastłumačyŭ jamu hetuju źjavu pa-svojmu — tak, kab synu było zrazumieła. Chłopčyk zapomniŭ słovy dy pryhadaŭ ich praz kolki miesiacaŭ, kali pajšoŭ u pieršuju klasu. Na adnym z urokaŭ nastaŭnica spytałasia ŭ pieršaklaśnikaŭ: «Što takoje podźvih, dzietki?» I voś naš hieroj u adkaz pryvioŭ tatavy słovy: «Podźvih — heta kali ty sastupiš niekamu svajo miesca ŭ čarzie pa kaŭbasu…» Baćka chłopčyka, zrazumieła, pažartavaŭ, nie ŭličyŭšy jaho małoha vieku. Na dvare byŭ pačatak 80-ch hadoŭ, i žart moh mieć nia samy lepšy praciah dla baćkoŭ chłopčyka. Ale ž, vidać, usio tady abyšłosia… Dy nia ŭ tym reč.
Čerhi pa kaŭbasu, taksama jak pa miasa, rybu, muku, myła i ŭsio astatniaje, samaje nieabchodnaje, dziakavać bohu, siońnia amal nichto nia zhadvaje — prynamsi, u stalicy. A lozunh na płoščy Pieramohi zastaŭsia. I čarhovy jubilej Pieramohi śviatkujecca hetaksama, jak dvaccać ci tryccać hadoŭ tamu. Voś i leninskija kamunistyčnyja subotniki niejak nieprymietna viarnulisia ŭ žyćcio. I novaje pakaleńnie ŭdzielničaje ŭ hetym dobraachvotna-prymusovym mierapryjemstvie hetaksama, jak udzielničali kamsamolcy — baćki j dziady ciapierašnich beeresemaŭcaŭ. Praŭda, subotniki ŭžo nie nazyvajucca aficyjna ni leninskimi, ni kamunistyčnymi. Ale ž sutnaść «śviata svabodnaj pracy», jak jaho niekali cynična nazvali balšaviki, zastałasia. Sutnaść nia ŭ tym, što za 70 hadoŭ savieckaj ułady ŭ dziaržavy tak i nie znajšłosia hrošaj na dobraŭparadkavańnie haradoŭ i viosak.
Tak zvanaja raboča-sialanskaja dziaržava viedała i ŭžyvała na praktycy dziasiatki roznych inšych sposabaŭ rabavańnia rabočych i sialan. Byli i zvyšuročnaja praca, i pracoŭnyja vachty, i źbirańnie ŭnioskaŭ na prafsajuzy, DTSAAF, ratavańnie na vodach, u fond miru dy roznyja inšyja fondy. Samo paniaćcie «chalavy», niama sumnievu, naradziłasia dy ŭvajšło ŭ saviecki pobyt pad upłyvam dziaržavy, jakaja pry kožnaj nahodzie karystałasia toj samaju chalavaj — inakš kažučy, biaspłatnaj pracaj hramadzian na taho dziadźku, ci — jak tady kazali — za taho chłopca. Imia jakoha, pavodle anekdotu brežnieŭskich časoŭ, usie viedali. Ale hałoŭnaje, paŭtarusia, zaklučałasia ŭ inšym. Taksama jak i demanstracyi pracoŭnych, subotniki pastupova pieratvarylisia ŭ test na lajalnaść uładam. Nia važna, kolki ty tam zhrabieš liścia ci nałamaješ asfaltu, kolki natočyš detalaŭ na stanku i kolki ź ich pry hetym pałamaješ z pryčyny kiepskaha nastroju abo vypitych u honar śviata niekalkich šklanak harełki. Važna, kab usie bačyli — ty ŭdzielničaješ u kalektyŭnaj pracy, vykonvaješ zahady načalstva — adnym słovam, kročyš pravilnaj darohaj razam z usimi.
Pry hetym adbyvałasia svajho rodu bratańnie pracoŭnych z načalstvam (prynamsi, jaho nižejšym i siarednim źvianom), jakoje pieraadziavałasia na niekalki hadzin u staryja štany j pinžaki nia tolki dla taho, kab symbalična pakłaści niekalki cahlin u ahulnuju kładku, ale ž i kab prynahodna vypić razam z prostym narodam. Abodva baki zastavalisia zadavolenyja adzin adnym. Praŭda, u narodzie była papularnaj bajka pra varonu, u jakoj vypaŭ syr ź dziuby, kali lisa joj skazała, čto chutka znoŭ budzie subotnik…
Inšym razam vyšejšaje načalstva nieaściarožna sprabavała vykarystać subotniki ŭ čysta idealahičnych metach. Naprykład, adnojčy vysokim rašeńniem pracoŭnymi dniami byli abvieščany nia tolki «čyrvonaja subota», ale ž nastupnaja za joj niadziela, jakaja supała z pravasłaŭnym Vialikadniem. U adkaz pravasłaŭny lud ahryznuŭsia vieršykam: «Spasibo partii rodnoj za lubov́ i łasku! Otobrała vychodnoj, o...rała paschu!» A što ŭžo kazać pra pačućci judejaŭ, jakim pracavać u subotu zabaraniaje relihija? Nie, subota ŭ sacyjalistyčnaj dziaržavie nie patrebna čałavieku, heta ludzi patrebny joj dla subotnikaŭ.
Ciapierašniaje načalstva, biezumoŭna, uličvaje ŭroki minułaha. Ciapier užo nikomu nia pryjdzie da hałavy sumiaščać relihijnyja (chacia čamuści vyklučna pravasłaŭnyja) śviaty z subotnikami. U astatnim ža sens ich zastajecca raniejšy — heta śviata dziaržaŭnaha achviaraprynašeńnia. Prynosić u achviaru svajo žyćcio nichto nikoha, viadoma, nie prymušaje. Hramadzianie achviarujuć usiaho tolki svaim časam i hrošykami. I nichto ź ich nie zadajecca pytańniem: kudy iduć ichnija padatki?
Z adnaho boku, z ekranaŭ televizaraŭ hramadzianam uvieś čas nastojliva rajać: zapłaci padatki dy śpi spakojna! Z druhoha boku, u dzień respublikanskaha (jašče adno dobra, zdavałasia, zabytaje savieckaje słova) subotniku tym samym hramadzianam prapanujuć zabycca, što kamunalnyja słužby Miensku ci jakoha chočacie inšaha horadu isnujuć za košt padatkapłatnikaŭ — heta značyć za ich ułasny košt. Padatki j zbory, jakija biaruć z haradžan i pryježdžych staličnyja ŭłady, pieraličvać tut nia budziem — heta asobnaja tema. Ale ž jakaść daroh navat u samym centry horadu i paśla cełaha hodu «naviadzieńnia paradku» pakidaje žadać lepšaha. Heta fakt.
Byli j jość, viadoma, miescy, dahladać jakija nikoha nia treba ŭhavorvać, — heta mohiłki. Na Radaŭnicu, jak i na Dziady, pryjduć ludzi da rodnych mahił, pafarbujuć aharodžy tam, dzie jany jość, pačyściać nadmahilnyja plity j pomniki, paźbirajuć śmiećcie, pasadziać kvietki, tujki abo inšyja raśliny. I nichto nia budzie rabić z hetaha podźvihu, hanarycca zroblenym albo davać spravazdačy načalstvu.
Admietna, što sioleta 9 Traŭnia budzie jakraz napiaredadni śviata niabožčykaŭ — Radaŭnicy. I chacieli b taho «ideolahi Pieramohi» abo nie, ale na nastupny paśla Dnia Pieramohi dzień buduć uspaminać nia tolki palehłych na vajnie savieckich voinaŭ i partyzan… Paminać buduć usich. I nia tolki na Kurhanie słavy ci ŭ Bieraściejskaj krepaści, na ŭparadkavańnie jakich aficyjna pojduć hrošy ad subotnikaŭ, ale ž i ŭ Kurapatach, i ŭ inšych miaścinach, dzie pachavany achviary stalinščyny. Na jaje rachunku, miž inšym, i sotni tysiač palehłych u pieršyja miesiacy vajny sałdat. Pareštki mnohich ź ich dahetul zastajucca nieapaznanymi ŭ biełaruskich bałotach pobač z pareštkami niamieckich žaŭnieraŭ.
Nieparušny blok kamunistaŭ i biespartyjnych — hety adviečny saviecki mit chiba tolki za mahilnaj aharodžaj maje niejki realny sens. I padzieł na pieramožcaŭ i pieramožanych tut taksama byŭ i zaŭsiody budzie niedarečy. Niama mahił bolš važnych — tych aficyjnych memaryjałaŭ, kudy pryjaždžaje načalstva, kab pierad telekamerami dy fotaaparatami ŭskłaści kvietki da bronzavych pomnikaŭ, ci tych, kudy prychodziać zvyčajnyja ludzi. Albo nie prychodzić užo nichto, i jany zarastajuć travoj. Usie mahiły adnolkava važnyja. Bo ŭsie čakajuć svajoj čarhi — i načalniki, i padnačalenyja… U hetaj čarzie kožny rady sastupić svajo miesca inšamu, dy nie vypadaje.
Kamientary