Viadomy rasijski hurt «Leninhrad» prezientavaŭ klip na novuju pieśniu «Otpusknaja». Klip atrymaŭsia całkam biełaruskim: jon zdymaŭsia ŭ Minsku, u rajonie Hrušaŭka, a rolu hałoŭnaha hieroja vykanaŭ viadomy biełaruski komik Vadzim Hałyhin.
Prysutničaje ŭ klipie i tonkaja palityčnaja satyra: hieroj videa čytaje hazietu, na pieršaj staroncy jakoj raźmieščany zahałovak «NIEZNAJKA NA ŁUNIE» i podpis «Rasija nie pryznaje abvinavačvańniaŭ, źviazanych z anieksijaj Miesiaca» pobač z partretam Dźmitryja Piaskova, pres-sakratara prezidenta Rasii Uładzimira Pucina.
Varta adznačyć, što dadzieny tvor źjaŭlajecca čarhovaj «fiłasofskaj temaj» ad hurtu Leninhrad. Apisańnie da klipa nastolki prasiaknuta hłybokimi fiłasofskimi razvažańniami, što my prosta nie možam nie pryvieści jaho całkam:
«Zastoj — samy ščaślivy čas dla miljonaŭ hramadzian našaj krainy, jak pakazvajuć sacapytańni.
Čas, kali entrapija na niekalki siekund zapavolvajecca, kali kitajski praklon pra žyćcio ŭ epochu pieramien pierastaje dziejničać i šeraja rečaisnaść, zastyłaje na zachodzie dnia ŭ zienicie sonca raptam stvarajuć iluziju taho samaha pakinutaha raju, załatoha vieku.
Zastoj bolš za ŭsio padobny na adpačynak žonki, kali skandały i prymireńni, piłavańnie mazhoŭ i ŭzajemnaje daminavańnie raptam spyniajucca, možna addychacca, pieradychnuć, zasumavać, možna adčuć siabie chałaściakom, pahulać u heta. Zirnuć na sonny, zastyły letni horad — horad kasirak, pradavačak, sonnych ałkašoŭ.
Jeva, jakaja praciahnułasia zabaronieny płod, źjazdžaje ŭ adpačynak i ŭ kletcy viečnaj lubovi, na jakuju my siabie asudžajem, nadychodzić raptam časovy simulakr voli. Zvalnialnaja.
Adčuvalny da savieckich hramadskim nastrojam režysior Marlen Chucyjeŭ, jaki źniaŭ hałoŭnyja filmy pra adlihu – «Mnie 20 hadoŭ» i «Lipieński doždž», źniaŭ mienavita pra zastoj svoj samy dziŭny film – «Paślasłoŭje». U im ničoha nie adbyvajecca, u hałoŭnaha hieroja, u vykanańni Miahkova, źjazdžaje ŭ adpačynak žonka, pryjazdžaje cieść, Miahkoŭ chodzić pa kvatery, hladzić na leta z bałkona, hublaje cieścia, jaki ŭ hulankach uspaminaje maładość. Zrešty uspaminaje jaje za kadram, a ŭ kadry — Miahkoŭ, sinija tralejbusy, kvatera z pracujučym televizaram, adklučeńnie śviatła, letniaja navalnica. Potym cieść znachodzicca, ale hałoŭnaje — heta zastyły horad. Horad, u jakim niama zdareńniaŭ i žycharoŭ, tolki damy, zachody, načnoje śviatło ŭ voknach. Horad, u jakim niama žonki — jana ŭ adpačynku.
Mienavita tak i vyhladaje svaboda, jak stračany raj, u jakim Haspodź jašče nie stvaryŭ Jevy, i niama jašče bur i tlennaści byćcia — tolki sonca i pustata Edemskaha Sadu. Adpraŭlajučy žonku ŭ adpačynak, my znoŭ adčuvajem heta.
My nie možam sfarmulavać svajo staŭleńnie da hetaj kletki lubovi, da asudžanaści na čałaviečaje dualnaje isnavańnie — i adčajnaje «zaje…» pieratvarajecca ŭ łaskavaje «Zaińka».
Bo, imknučysia da svabody, my naturalnym čynam kožny raz biažym ad jaje.
I kali sens Byćcia ŭ kachańni — značyć heta i jość samaja hałoŭnaja niesvaboda. A ŭ śviet da lubovi čałaviek moža tolki hulać.
I jon hulaje ŭ jaho. Abzvaniŭšysia žoncy, siadzić na bałkonie i hladzić na letni horad.
Pa horadzie iduć susiedki i pradavački.
I dastatkova taho, što jany prosta iduć».
Ciapier čytajuć
A my vam kazali: «nie dumajcie, što heta kapiejki»! Stali viadomyja źviestki, kolki padachodnaha biełarusy Litvy pieraličyli roznym hramadskim strukturam
Kamientary