U numary .№34 (25 žniŭnia 2006) źjaviŭsia vodhuk Viačasłava Daškieviča na interviju Śviatłany Aleksijevič ŭ hazecie «AiF» pad nazvaj «A chto pra busła skaža?»
Publičnyja vystupleńni S. Aleksijevič pa mažlivaści starajusia nie prapuskać. Bo amal zaŭsiody atrymlivaju impuls dla rozdumu. Ci zavočnaj sprečki. Za što ščyra ŭdziačny piśmieńnicy.
Śviatłana Alaksandraŭna, jak nichto ź inšych biełaruskich sučasnych litarataraŭ, zdatna pahladzieć na rodnuju ziamlu, što ŭzhadavała jaje i dała kryły dla lotu, praź pieraviernuty binokl. Kali pradmiet uvahi nie nabližajecca, a addalajecca. Śviadomaja abieracyja zroku. Dziela čaho? Mahčyma, kab u vialikim ubačyć małoje. Ščytnaść materyi i kropkavaja ščytnaść dumki. Naša ziamla z kosmasu, sapraŭdy, nievialički, pieravažna błakitnaha koleru šaryk...
Voś jon, pohlad z arbity. Niadaŭna S. Aleksijevič dała interviju papularnamu rasijskamu štotydnioviku «Aif» (№ 28). Cytaty – na movie aryhinała. «U mienia jesť zamysieł – napisať chroniku Maleńkoho čiełovieka i Vielikoj utopii. Dołžna połučiťsia svojeobraznaja biohrafija impierii. Impierii, v kotoroj 80 let rabotała vielikaja idieja. Potom idieja načała driachleť. A potom voobŝie upała. Siehodnia vriemia vielikich idiej končiłoś. My tiepieŕ učimsia prosto žiť – biez barrikad, biez boŕby i sud́bonosnych sobytij...»
Jak bačym, zadaču sabie daśledčyca pastaviła nievierahodna ciažkuju. Navat Fiodar Dastajeŭski da kanca jaje nie vyrašyŭ. Pryčym, hienij mieŭ spravu z mastackim materyjałam, a ŭ vypadku z S. Aleksijevič – paŭsiadzionka, ź jaje spakusami źbicca na ščykatańnie nervaŭ abyvaciela.
Biezumoŭna, «maleńki čałaviek» ź jahonymi padpolnymi kompleksami aktualny i dla XXI stahodździa. Adnak nakolki jon cikavy dla šyrokaha čytača ŭ dakumientalnym dyskursie? Ci nie ekspłuatujecca tut samym banalnym čynam psichałohija čałavieka, zaturkanaha masavaj kulturaj? Nakolki mahnitafonny zapis – niachaj sabie i spoviedź, moža paciaśnić u našaj śviadomaści vobrazy kłasičnaj litaratury?
A što heta za «my»? Śpiarša ja padumaŭ, što majecca na ŭvazie biełaruski narod, nacyja. Akazvajecca, nie. «Každyj iz nas možiet vspomniť momienty, kohda on był sčastliv. No, k sožaleniju, eto tolko momienty. A nam, russkim, dažie etot skorotiečnyj mir sčasťja nie znakom. My jeho boimsia. Tak słožiłoś v našiej kulturie i istorii, čto sčasťje u nas –vnie zakona...»
Nichto nie suprać, kab S. Aleksijevič havaryła ad imia ruskaha naroda. Mažliva, takuju sankcyju dali joj tamtejšyja libierały, nakštałt, Ju.Suraŭcava, Ju.Čarničenki ci Rymy Kazakovaj. Zakavyka ŭ tym, što Śviatłana Alaksandraŭna jašče nidzie nie admaŭlałasia ad svajho biełaruskaha pachodžańnia. I – na tabie.
«Siehodnia vriemia vielikich idiej končiłoś...» Vielmi śmiełaja zajava. Chacia paśla viadomaha kliše F. Fukujamy nakont «kanca historyi» (ideałahičnaje apraŭdańnie adnapolusnaha śvietu na čale sa Złučanymi Štatami Amieryki) i nie takaja jana ŭžo i śmiełaja.
Dalej: «Možiet, takova čiełoviečieskaja priroda voobŝie – nam vsiehda mało toho, čto u nas jesť? Ili eto my, russkije, na našiem učastkie suši, hdie bieskrajnije prostranstva, bieskoniečnyje dorohi, – takije ludi? U nas vsio – słovno vriemiennoje. V čiełoviekie hdie-to v hłubinie taitsia ošuŝienije, čto on v luboj momient možiet sorvaťsia i opiať kuda-to poletieť...»
Što praŭda, to praŭda. Trapna vykazaŭsia nakont palotu «kuda-to» M. Biardziajeŭ:
«Ruskuju historyju źjeła hieahrafija...» Usio tak, ale što rabić ź ciapierašniaj Rasijaj, jakaja na vačach (paśla Jelcyna) nabyvaje rysy vialikadziaržaŭnaści? Ruski kaśmizm hruntujecca nie tolki na relihijna-fiłasofskich, vyrazna mistyčnych, vysnovach, ale i na nafcie, hazie, pitnoj vadzie, čarnaziomie, lesie i inšych dziejsnych čyńnikach budučyni. U rasijskaha arła adrastajuć kryły.
A mnie na dušy lahčej stała b, kab Śviatłana Alaksandraŭna pra busła choć słoŭca pramoviła. Mirnaja pryhožaja ptuška. 3 biełymi kryłami i čyrvonym nosam. Spałučeńnie koleraŭ vielmi simvaličnaje. Ni huku... Maŭčańnie, ad jakoha «chołodok biežit za vorot». Padobna na toje, što S. Aleksijevič śviadoma paźbiahaje kranać Biełaruś. Asabliva ŭ hieapalityčnym kantekście. Adnak dziesiacimiljonnaja kraina nie moža być zdańniu ci pryvidam.
«Bieskrajnije prostranstva...». Mianie asabista adlehłaść ad Smalenska da Kamčatki na antałahičńm uzroŭni nie duža turbuje. Chiba ž to ŭ sensie płaty za prajezd, kali daviadziecca adpravicca ŭ padarožža.
Tym časam, apošniaja cytata: «Ja mnoho pisała o vojnie, o łahieriach, kuda ssyłali politzaklučionnych. Počiemu-to vsie, s kiem by ja nie razhovarivała, piuvtoriali odnu frazu: «Čiełoviek v niečiełoviečieskich usłovijach prievraŝajetsia v životnoje za tri dnia». Na vojnie, mučimyj strachom śmierti, v łahierie s žutkim unižienijem. To, čto viekami nakopiła kultura, vsia eta šiełucha mhnovienno śletajet, i vylezajet źvieŕ, kotoryj nie chočiet umirať. Strach śmierti, naviernoje, samyj bolšoj strach, kotoryj v nas załožien».
Pra vajnu havaryć nie budu. Svajho vopytu niama. Niemaŭlom byŭ u tyja hady. Zatoje roznych historyj ad viaskoŭcaŭ, što źviedali lichalećcie na svajoj skury, nasłuchaŭsia ŭ dziacinstvie i junactvie bieźlič. Nie pomniu, kab niechta ź ich, raskazvajučy pra realnyja hroznyja i časta žachlivyja padziei, akcentavaŭ uvahu na čałaviečym źviaryncy. Kultura nie šałupińnie. Kultura, uklučajučy maral, apošni resurs, jaki nie daje čałavieku stać ahidnaj pačvaraj. Chto chapajecca za pistalet pry słovie «kultura»? Viadoma ž, fašysty.
Što tyčycca łahieraŭ, «kuda ssyłali politzaklučionnych», to znoŭ-taki kateharyčnyja abahulnieńni i tuh nie da miesca. Maju peŭnyja ŭłasnyja nazirańni, datavanyja 1976 – 77 hadami, kali na stancyi Minsk-Uschodni adbyvaŭ pa sfalsifikavanaj spravie (siarod inšych papierčyn była i takaja) «...provodił antisovietskuju ahitaciju sriedi kołchoźnikov, v riezultatie čieho był podožžion burt s kartoškoj...».Aniekdot? Kab ža!
...U našaj bryhadzie było kala tryccaci hruzčykaŭ. Pieravažnaja bolšaść apynułasia tut, «adsiedzieŭšy» pa 10 –15 hadoŭ. Ad zvanka da zvanka. Nikudy na rabotu, akramia pahruzkantory nie brali. U atačeńni takich ludziej daviałosia pravieści ładny kavałak času. Tak, heta składany kantynhient. Sa svaimi žorstkimi praviłami, ijerarchijaj. Zdarałasia ŭsialakaje. Było i hniusnaje. Ale, jak vyklučeńnie. Čałaviečaje ŭsio-tki pieramahała.
Śviatłana Alaksandraŭna ŭ kancy intervju, niby spachapiŭšysia, davodzić: «..ludiam v takich usłovijach sochraniť siebia pomohajet ili riełčhioznaja kultura, ili fanatizm. Ili lubov́. Ona vytiahivajet čiejaovieka ot źvieria k niebu». Słušna. Adno tolki dapaŭnieńnie, vielmi istotnaje.
Na ščaście, akramia fanatyzmu jość takija paniaćci, jak samaachviarnaść, addanaść Baćkaŭščynie. U imia praciahu rodu, ludskoj spraviadlivaści. Inakš čałaviectva daŭno spyniła b svajo isnavańnie. Ci na płaniecie panavaŭ by viečny tatalitarny Rym. Adzin Cezar i tysiačy pravincyj z rabami. Boh nie choča, kab tak było.
Viačasłaŭ Daškievič
Kamientary