«Viesłavać nie treba, ale emocyj nie mienš». Jak vyhladaje prahułka pa pojmiennych dubrovach Prypiaci
Siezon raźlivaŭ na race Prypiać praciahvajecca. I choć sioleta jany nie samyja maštabnyja, turysty z usioj krainy jeduć na Paleśsie, kab ubačyć «biełaruskaje mora». Pierasoŭvajucca pa im u asnoŭnym na bajdarkach, ale jość i inšyja varyjanty — naprykład, prajścisia pa zatoplenych lasach pieššu. Žurnalisty vydańnia «Anłajnier» tak i zrabili. Jak heta — iści pa vadzie vyšej za kalena, znachodzić ślady barsukoŭ i adčuć pach źviera, jany raskazali ŭ svaim repartažy.

«Dubam, jakija tut rastuć, bolš za sto hadoŭ»
Miesca, kudy padarožniki nakiravalisia, znachodzicca na terytoryi nacyjanalnaha parku «Prypiacki». Heta zalityja pojmiennyja dubrovy. Iści tudy ŭ zvyčajnym abutku nie varyjant, tamu abuli vysokija rybackija boty, jakija vydała śpiecyjalistka pa ekałahičnym turyźmie nacparka i hid pa dzikaj pryrodzie Volha Charytanovič — mienavita jana stała pravadnikom.

— Moža, spravimsia za hadzinu? — spytalisia ŭ jaje aściarožna: u hety dzień hości ŭžo paśpieli spłavicca na bajdarkach i adčuvali, što sił na piešy pachod zastałosia zusim niašmat.
— Hladzicie, kab u dźvie ŭkłalisia, — śmiajecca Volha.
Niahledziačy na toje što ŭžo viečar, doŭhi pachod jaje nie pałochaje: lubić jana błukać pa Paleśsi. I zajmajecca hetym (pryčym prafiesijna) apošnija hadoŭ z 15. Pra toje, jak Volha źmianiła Minsk na žyćcio ŭ lesie, možna pačytać u asobnym materyjale.

Entuzijazm hida zaražaje, a pryroda zdymaje stomu. Cišyniu razbaŭlajuć tolki huki ptušak, niama nijakaha fonavaha šumu. Napamin pra toje, što heta dzikija miaściny, sustrakajucca amal na kožnym kroku. Volha lohka zaŭvažaje detali, schavanyja ad vačej haradskich žycharoŭ.
«O, pierje sojki! A tut u nas prajšoŭ barsuk, dalej, zdajecca, voŭk, kali nie cełaja zhraja», — spakojna kamientuje svaje znachodki pravadnica.

Voŭk? Nie chavajučy lohkaha spałochu, žurnalist pierahladajecca z fatohrafam. Volha sčytvaje zaniepakojenaść i ŭśmichajecca: «Dzikija žyvioły sami ad nas chavajucca». Pry razumieńni, što napieradzie budzie jašče cikaviej, uklučajecca žurnaliscki azart.

«My zaraz idziom u pojmiennyja dubrovy nacparka «Prypiacki». Dubam, jakija tut rastuć, bolš za sto hadoŭ. Heta samy stary i samy bujny nie tolki ŭ Biełarusi, ale i va ŭsioj Jeŭropie pryrodny kompleks takoha typu, pry hetym amal nie zakranuty čałaviekam. Jaho płošča mahła b być jašče bolšaj, kali b u XIX stahodździ tut nie vysiekli vielizarnuju kolkaść dreŭ».
Pojmiennaja dubrova — heta les, jaki raście ŭ pojmie (nizinnaj častcy) račnoj daliny. Takija terytoryi rehularna zataplajucca viesnavymi pavodkami, što patrabuje ad dreŭ asablivaj stojkaści i ŭmieńnia prystasoŭvacca.
U Prypiaci jość šmat starych rečyščaŭ, u tym liku tysiačahadovych. Raka pa ich užo daŭno nie ciače, ale na jaje miescy źjaŭlajucca inšyja vadajomy — staryčnyja aziory. Ich na terytoryi nacparka «Prypiacki» 540. Ciapier ža daśledujecca nie voziera, a zatopleny les.
Sami raźlivy Prypiaci źviazanyja ź jaje raźmiaščeńniem: raka ciače pa šyrokaj i płoskaj terytoryi, dzie vada lohka vychodzić ź bierahoŭ. U rajonie nacparka jaje pojma asabliva šyrokaja — da 20 kiłamietraŭ i bolš, tamu vada raściakajecca na vialikija płoščy. Pry hetym raźlivy adbyvajucca nie kožny hod: usio zaležyć ad kolkaści daždžoŭ i śniehu, tempieratury pavietra i hetak dalej. Voś čamu kožny hod u sacsietkach źjaŭlajucca sprečki, być ci nie być «moru Hieradota» hetym razam.

«Popyt na takija prahułki raście»
I voś narešcie pierad vačyma sami pojmiennyja dubrovy. Karcinka ŭražvaje: nibyta les jak les, ale całkam u vadzie. Volha papiaredžvaje: niahledziačy na toje, što tut niehłyboka, stupać varta vielmi aściarožna, praviarajučy kožny krok. Razmytaja hleba moža być koŭzkaj, da taho ž u joj šmat karčakoŭ. Lepš za ŭsio, viadoma, znajści vialikuju pałku i vykarystoŭvać jaje jak posach.
«Ničoha, zaraz što-niebudź padbiarom. Jak naohuł vam iści pa takoj miascovaści?» — cikavicca hid.



Uletku pa miełkavodździ chadzić zvykła, ale tut inšaje. Pierasoŭvacca ŭ rybackich botach pa vadzie adčuvalna składaniej, čym basanož. Tym nie mienš, špacyr prynosić bolš zadavalnieńnia, čym dyskamfortu, bo pierad vačyma fantastyčnyja piejzažy. Zdajecca, nibyta les i voziera abjadnalisia ŭ adno cełaje.



«Nacyjanalny park «Prypiacki» — pieršaja ŭ Biełarusi kampanija, jakaja pačała arhanizoŭvać piešyja prahułki pa raźlivach Prypiaci. Spłavy na bajdarkach my, viadoma, taksama pravodzim, ale zaraz imi ŭ asnoŭnym zajmajucca inšyja śpiecyjalisty nacparka. A voś prajścisia pieššu ŭ rybackich botach pa zatoplenych pojmiennych dubrovach pakul možna tolki sa mnoj. Ale ŭ dalejšym płanujem rychtavać hidaŭ, jakija padchopiać estafietu. Tamu što popyt na takija špacyry raście. Tut nie treba viesłavać, pry hetym emocyj možna atrymać nie mienš, čym siedziačy ŭ łodcy».

Košt prahułki pa pojmiennych dubrovach u nacparku «Prypiacki» z hidam zaležyć ad kolkaści ludziej u hrupie. Naprykład, dla traich udzielnikaŭ heta 250 rubloŭ, a kali ich bolš za dzieviać, to pa 45 rubloŭ z kožnaha. Arenda abutku i ŭvachod u nacpark apłačvajucca asobna, dabiracca da miesca pryjdziecca na svaim transparcie. Nu i samaje hałoŭnaje — samastojna pahulać pa zatoplenych miescach nie atrymajecca: heta zabaroniena ź mierkavańniaŭ biaśpieki.
«Bolš za 20—23 čałavieki ŭ hrupu nie biarom, kab usim było kamfortna. Prahułki pa pojmiennych dubrovach my pravodzim, darečy, nie tolki padčas raźlivaŭ, tut jość na što pahladzieć u luby čas hoda».


Chto pakinuŭ znaki na drevie
Čym dalej u «vodny» les, tym bolš kazačnaja jaho atmaśfiera. Karčy, pni i pavalenyja drevy nahadvajuć mifičnych istot, a na adnym z kamloŭ duba bačnyja «tajemnyja znaki»… Razhulvajecca ŭjaŭleńnie: chto ž ich pakinuŭ? Ad Volhi atrymali prazaičny adkaz: heta papracavała ličynka redkaha žuka — vialikaha dubovaha vusača.


«Vialiki dubovy vusač zaniesieny ŭ Čyrvonuju knihu Biełarusi i maje najvyšejšy achoŭny status. Asnoŭnaja papulacyja hetych nasiakomych žyvie ŭ nacyjanalnym parku «Prypiacki». Ich ličynki razburajuć miortvuju draŭninu i tym samym čyściać les».


Padarožniki praciahvajuć prabiracca pa voziery, što raźliłosia pad nahami. Zusim chutka zojdzie sonca, i da hetaha času treba vybracca na sušu. Kali spłaŭ na bajdarkach staŭ dobraj treniroŭkaj dla ruk, to tut užo «kačajucca» nohi. Pry hetym mozh razhružajecca ad štodzionnych kłopataŭ: usie dumki pra toje, jak by nie ŭpaści. Uvohule, kali ŭ vas nie atrymlivajecca miedytavać doma ŭ cišyni, takaja prahułka — vydatnaja alternatyva.






Mima prapłyvaje «łoś» — dakładniej, pavalenaje dreva, padobnaje da hałavy žyvioliny.

Kali narešcie ŭdajecca vyjści na «ćviorduju ziamlu», jana pačynaje canicca pa-novamu. Jak ža lohka pa joj iści! Volha pakazvaje «ahladnuju placoŭku» — paśpieli palubavacca zachadam sonca i zrabić pryhožyja zdymki.


Padčas viartańnia da mašyny ŭžo źmiarkajecca, ale niama ani najmienšaha škadavańnia nakont taho, što špacyr zaciahnuŭsia.
— Volha, a vy hulajecie tut uviečary?
— Viadoma!
— I nie strašna? Vaŭki tam usiakija, dziki…
— Strašna! Ale ja vielmi lublu byvać tut u hety čas.


Kali ŭžo źbiralisia źjazdžać, Volha raptam kaža: «Źvieram pachnie!» Pryniuchalisia: i praŭda jość niejki pach. «Chutčej za ŭsio, łoś abo aleń», — miarkuje hid. Nu što skazać, całkam daśledavać «paleskuju Amazonku» za adzin dzień nie paśpieješ. Jość nahoda viarnucca siudy ŭ nastupnym hodzie.
Hinuli ad pavodki, ale vyratavalisia pierajezdam. Jak ciapier žyviecca ŭ Biełarusi turapadobnym bykam
Zusim novy most cieraz Prypiać pamiž Łuninieckim i Stolinskim rajonami pabudujuć u nastupnym hodzie
Viaskoŭcy złavili cuda-źviera, ale jon źnik pry dziŭnych abstavinach
Minpryrody ŭviało limity na adnačasovaje znachodžańnie ŭ nacparkach
Na Paleśsi narakajuć, što hetaj zimoj u ich raźviałosia šmat vaŭkoŭ
Kamientary
Navukovych supracoŭnikaŭ byłoha zapaviednika, pieraroblenaha Bambizami ŭ Nacyjanalny park, kab jon moh vieści kamiercyjnuju haspadarčuju dziejnaść, zvalniali z pracy za toje, što jany sprabavali baranić staražytny ŭnikalny les. Sama ž hetaja Volha Charytanovič, udzielničajučy ŭ hramadskaj kampanii za vyratavańnie prypiackich pojmavych dubrovaŭ, była voraham bambizaŭskaha kłanu i złamała šmat dzidaŭ u abaronie lesu. Bo Bambizy nie ličyli ekałahičny turyzm vartym napramkam dziejnaści nacparka, a rabili staŭku vyklučna na drevapierapracoŭku i palavańni.
Ale čas Bambizaŭ adyjšoŭ i ŭ "Prypiackim" źmianiłasia kiraŭnictva. Tak na pasadu, źviazanuju z raźvićciom ekaturyzmu trapiła spadarynia Volha. Zrazumieła, što ni jana, ni Anłajnier nie raspaviaduć pra toje, što narabiŭ u prypiackich dubrovach Nacyjanalny park "Prypiacki". Ale chočacca vieryć, što z novym kiraŭnictvam toj damokłaŭ mieč kančatkovaha źniščeńnia staražytnaha i ŭnikalnaha lesu, jaki visić nad pojmavymi dubrovami, źniknie i hetyja masivy znoŭ stanuć zapaviednymi.