U polskaj častcy Biełaviežskaj puščy zładzili letnik dla dziaciej biełaruskich emihrantaŭ
Dzievianosta dziaciej ź siemjaŭ, jakija vymušana pakinuli Biełaruś i pierajechali ŭ Polšču i Litvu, adpačyli ŭ polskaj častcy Biełaviežskaj puščy — niedaloka ad miažy. Tam dla ich zładzili piać zajezdaŭ letnika «Zubrovyja ściežki».

Tydzień amal biez telefonaŭ, zatoje z pachodami, aryjentavańniem pa kompasie, pošukam skarbaŭ, majstar-kłasami i sapraŭdnaj vieraščakaj. Most pahavaryŭ z arhanizatarkaj letnika Maryjaj Hryc pra toje, navošta biełaruskim dzieciam adpačyvać pobač sa svajoj krainaj.
«Heta byŭ surjozny vyklik»
Ideja letnika naradziłasia ŭ Maryi Hryc paśla pierajezdu ŭ Polšču. Letnija kanikuły, kaža jana, dla mnohich biełaruskich siemjaŭ stali asobnym vyklikam: pobač niama babul, dziadul i inšych svajakoŭ, jakija mahli b dapamahčy ź dziećmi. Pieršyja zajezdy adbylisia minułym letam, dziakujučy prajektu «Buduj svajo» ad kamandy SVAE.
Pieršapačatkova Maryja dumała, što letnik budzie adnarazovaj akcyjaj. Ale prajekt praciahnuŭsia: zimoj adbylisia dva zajezdy, a hetym letam — ažno piać, na hety raz dziakujučy arhanizacyi «Kraina dla žyćcia».

— Ahułam hetym letam adpačyła 90 dziaciej va ŭzroście ad 10 da 17 hadoŭ. Za arhanizacyju letnika adkazvała kamanda, a razam ź joj pracavali vałanciory. Heta byŭ surjozny vyklik, — pryznajecca arhanizatarka.
Uklučyŭsia biełaruski roŭminh
Miesca dla letnika Maryja vybrała nievypadkova. Biełaviežskaja pušča dla jaje — nie prosta pryhožy les u Polščy, a prastora, jakaja fizična i emacyjanalna źviazvaje biełaruskich dziaciej z radzimaj — «miesca siły».
Padčas adnaho z pachodaŭ u dziaciej navat uklučyŭsia biełaruski roŭminh.
— «O! Nas vitajuć u Biełarusi! My ŭ Biełarusi!» — kryčali dzieci. Heta byŭ taki vybuch emocyj, — zhadvaje toj momant Maryja.
Kompas, pirackaja mapa i skarb u lesie
Sioleta prahramu letnika istotna dapoŭnili. Naprykład, źjaviłasia aryjentavańnie: dzieciam vydavali kompas i śpiecyjalnuju pirackuju mapu, pa jakoj treba było šukać padkazki i ŭ vyniku znajści skarb.
Unutry kamandy dzieciam treba było samim raźmierkavać roli: adzin pracavaŭ z kompasam, druhi vyznačaŭ kirunak, treci trymaŭ mapu, jašče niechta ličyŭ kroki.

— Adnojčy nam pryjšłosia pierasunuć hetuju zabavu, bo, kali my pajšli raskładvać padkazki, zubr prosta lažaŭ na našym šlachu. Tak što zubrovyja ściežki — heta nie pierabolšańnie: litaralna my chadzili pa zubrovych ściežkach. I kali zubr užo nalažaŭsia, tady my pajšli aryjentavacca.
Jašče adnym vyprabavańniem staŭ čatyrochkiłamietrovy piešy pachod da reziervata zubroŭ. Spačatku dzieci skardzilisia na śpiakotu, stomlenaść i smahu. Ale pastupova ŭvaha pieraklučyłasia.
— Jany ŭžo pačynali hladzieć, jakija kvietki pobač, jak raście moch, jakija pałki možna znajści. U vyniku dzieci tak zachapilisia lesam, što pačali źbirać roznyja kamiani i vyvučać usio, što traplałasia pad nohi. A jašče ŭ ich była mahčymaść ubačyć zubroŭ litaralna pobač ź miescam, dzie jany žyli.
«Užo nie vielmi patrebnyja byli telefony»
Adnym z hałoŭnych ekśpierymientaŭ sioleta stała bolš mocnaje abmiežavańnie telefonaŭ. Paśla śniadanku dzieci addavali hadžety arhanizataram, a atrymlivali nazad tolki ŭviečary. Spačatku heta vyklikała niezadavolenaść. Ale praź niekalki dzion, kaža Maryja, situacyja źmianiłasia.
— Pad kaniec zajezdu im užo nie vielmi patrebnyja byli telefony. Im było cikaviej samim hulać.
Dla arhanizataraŭ heta stała adnym z najbolš cikavych nazirańniaŭ: dzieci pačali bolš kamunikavać adno z adnym, tamu što inšaha varyjantu prosta nie było. Baćki taksama zaŭvažyli źmieny. Maryja kaža, što niekatoryja paśla prasili choć niejak prymusić dzicia patelefanavać dadomu.
Dzieci raspaviadali pra pieratrusy i zatrymańni baćkoŭ
Razmovy pra Biełaruś padčas letnika ŭźnikali sami pa sabie. U dziaciej rozny dośvied: niechta raspaviadaŭ pra zatrymańnie baćkoŭ, niechta — pra pieratrusy, niechta — pra toje, jak siamja źjazdžała z krainy. Ale, kaža Maryja, hetym razam jana ŭžo viedała, jak reahavać na takija historyi.

— Ja zrazumieła, što tut nie treba ratavać dzicia, supakojvać jaho. Treba prosta być pobač.
Arhanizatarka zaŭvažyła, što dzieci nie zaŭsiody ŭsprymajuć takija razmovy jak vialikuju trahiedyju.
— Jany prosta kanstatujuć fakt: my voś tak źjazdžali, a ŭ mianie tam tata siadzieŭ, a ŭ mianie mama siadzić. U mnohich padobny dośvied. Ale paśla razmovy pra składanyja rečy mohuć pabiehčy hulać u miač, kidacca jabłykami abo raspalvać vohnišča.
Bliny, lalki i miakkija šabli
Siarod aktyŭnaściej byli majstar-kłasy, padčas jakich dzieci plali lalek i konikaŭ. Pryjazdžali i rekanstruktary — raskazvali pra siaredniaviečča. Dzieci mahli ŭziać śpiecyjalnyja miakkija šabli i treniravacca ź imi.
— Heta byŭ prosta furor. Rekanstruktaraŭ nie adpuskali. Dzieci jašče hadzinu paśla zakančeńnia ich imprezy hulali.
Była i sapraŭdnaja blinnaja viečaryna ź vieraščakaj. Dla niekatorych dziaciej znajomstva z takoj biełaruskaj stravaj było ŭpieršyniu, i jany potym u zachapleńni raskazvali baćkam pra heta.

«Biełaruś moža być zusim pobač»
Maryja Hryc kaža, što naziraje, jak źmianiajucca dzieci ad pačatku da kanca źmieny. Spačatku jany sumujuć pa telefonach, skardziacca na rannija padjomy i stomlenaść. A naprykancy ŭžo nie chočuć źjazdžać. Baćki pišuć arhanizataram słovy padziaki za toje, što dzieci atrymali mahčymaść prosta pabyć dziećmi, a darosłyja — krychu adpačyć ad svaich štodzionnych kłopataŭ.
— Ja razumieju, što, jak by heta ni było składana, varta praciahvać hetuju spravu. Bo sioleta 90 biełaruskich dziaciej atrymali toje, dziela čaho ŭsio i pačynałasia: niekalki dzion biez telefonaŭ, u lesie, z novymi siabrami, zubrami, pachodami i adčuvańniem, što Biełaruś — navat kali jana zastałasia za miažoj — moža być zusim pobač.
U Biełarusi zaćvierdzili praviły evakuacyi kaštoŭnaściaŭ na vypadak vajny: cehłu z Bresckaj krepaści z nadpisami buduć ratavać pierš za karciny Šahała i Sucina
Kamientary