Słavamir Adamovič
TRANSPART NA VIŁNJu
I
U Vilniu lublu pryjaždać ciahnikom — mienš prablemaŭ na mytni.
Za savietami taksama čyhunkaj dabiraŭsia — tak zvanym dyzelem. I choć tady na miažy pamiž histaryčnaj Vialikaj Litvoj i Litoŭskaj SSR nichto našy valizki nie praviaraŭ, ale kazusy zdaralisia.
Viasnoju 1989 hodu mianie z hrupaj barysaŭskich školnikaŭ ciahnik daimčaŭ u Koŭna, adkul my na rovarach vypravilisia ŭ vandroŭku. Pieršaja ž sproba zachavać na amatarskim fotazdymku cikavy architekturny styl adnaho kovienskaha domu, jaki staić niedaloka ad vakzału, skončyłasia zaśviečanaj plonkaj. Akazałasia, što ŭ budyninie, jakuju sfatahrafavaŭ naš kiraŭnik Valery Pčołka, mieściŭsia miascovy KHB.
Letam 89-ha ŭ Vilni adbyŭsia pieršy źjezd BNF. Čyhunka, transpartujučy delehataŭ ź Miensku ŭ Vilniu i nazad, tym samym aktyŭna spryčyniłasia da arhanizacyjnaha ŭmacavańnia biełaruskaha nacyjanalnaha supracivu.
U studzieni 1991 hodu ciahnik pryvioz mianie na Vilenskija barykady. Hareli vohniščy, krucili savieckija filmy, padvozili haračyja sardelki, litoŭski chleb i kakavu z małakom.
Vosieńniu 1992 hodu haściavaŭ u redakcyi adnoŭlenaj «Našaj Nivy» i abpivaŭsia kavaj u novaadkrytych vilenskich kaviarniach i pabach.
Potym pamiž Litvoj histaryčnaj i Litvoj sučasnaj paŭstała miaža. Źjaviłasia patreba ŭ admysłovych pašpartach i vizach.
Čaćviertaha krasavika 1996 hodu, užo znachodziačysia pad padpiskaj pra niavyjezd za miežy Biełarusi ŭ suviazi z adkryćciom kryminalnaj spravy №182 pavodle faktu publikacyi vierša «Ubiej priezidienta», sieŭ na maršrutny aŭtobus «Miensk-Vilnia». Z saboju ŭ mianie byli pašpart, sto dalaraŭ, składny nož i klučy ad pakoju. Na prypynku ŭ Ašmianach daŭ šafioru-litoŭcu piać dalaraŭ i paprasiŭ vysadzić mianie metraŭ za sto ad biełaruskaha KPP. Na litoŭskim baku jon musiŭ taksama spynicca, ale ŭžo kab zabrać mianie paśla taho, jak ja pierajdu miažu nielehalna.
Ź pieršych ža krokaŭ pa ciažkim krasavickim śniezie, u jaki ja zavalvaŭsia ledź nie pa pachi, stała zrazumieła, što mnie, badaj, nia ŭdasca patrapić na litoŭskuju terytoryju. Durnoje žadańnie paśpieć pierajści miažu, kab sieści na maršrutny aŭtobus, vyšturchnuła mianie na ściežku, dzie ja j byŭ zatrymany biełaruskim pamiežnym naradam. Spatkańnie ź Vilniaj pryjšłosia adkłaści na niapeŭny termin.
II
25-ha vieraśnia 1998-ha. Miensk-centralny, čyhunačny vakzał. Dvaccać treciaja kalaja. Ciahnik na Vilniu. Utulnaje kupe ŭ litoŭskim vahonie. Susiedzi: biełaruskija studenty, jakija vyjduć u Smarhoni j Hudahai; dźvie stałaha vieku žančyny, siostry — adna z Łodzi, druhaja ź Vilni; žydok u vieku za šeśćdziesiat i mituślivy rasiejskamoŭny mužyčok, taksama vilenski.
U maich kišeniach tyja samyja klučy i toj samy składančyk. Dalaraŭ šmat nia braŭ, kab nie raspašoryć biez asablivaj patreby. Novy kalanijalny pašpart, zabrany ŭ čornuju vokładku z «Pahoniaj». Litoŭskaja hadavaja viza. Zdajecca, usio, što treba mieć, kab bieź pieraškodaŭ transpartavacca praź miažu. Pieršy raz paśla dramatyčnych sprobaŭ u 96-m.
Ciahnik naš kranuŭsia. Zamaŭlaju ŭ pravadnicy kavu. Maja biełaruskaja mova pravakuje susiedziaŭ na zaviazańnie razmovy. Chvilin praz 15-20 rasiejskamoŭny vyjaŭlaje svaje nehatyvy da Litvy i pazytyvy da PPRB, paśla čaho jon pierastaje mianie cikavić. Tady mužyčok pieraklučajecca na studentaŭ, jakija, adnak, u razmovu nie ŭstupajuć. Tym časam vilenskaja «polka» raspaviadaje, što apošni raz była ŭ Biełarusi hadoŭ dvaccać tamu. U Miensk vybrałasia na dzień, chacieła kupić aryhinalnuju biełaruskuju lalku, ale nia viedała, dzie šukać. Mocna ździviłasia, kali ja rastłumačyŭ, što ludzi ŭ plamistaj formie, jakich jana bačyła na vulicach našaj stalicy, heta i jość naša milicyja.
Narešcie i miaža. Toŭstyja, mardatyja biełaruskija mytniki, strajniejšyja litoŭskija. I adny, i druhija pakinuli ŭ maim sinim pašaparcie svaje štampy. Ciapier šlach na kolišniuju stalicu VKŁ adkryty... Na vilenskim čyhunačnym vakzale los padpilnavaŭ mianie ŭ asobie maładoj litoŭskaj pravincyjałki, jakaja syšła z pryharadnaha ciahnika ŭnutranych linijaŭ i, nahružanaja valizkami, sprabavała zaryjentavacca ŭ prastory terminału. Kali ž ja padnios jejnyja rečy, to dziaŭčyna akazałasia dastatkova enerhičnaj, kab adździačyć mnie pacałunkam u ščočku. I heta byŭ sapraŭdy cudoŭny pačatak.
III
Cikavy praciah mieŭ miesca ŭ restaracyi, nazvu jakoj tak i nie zapomniŭ. Zatoje nadoŭha, dumaju, zapomnicca firmovy najedak, jakim nie biez zadavalnieńnia pačastavaŭ mianie siabra. Najedkam było... śvinoje vucha, zapiečanaje ŭ dziortaj bulbie (z takoj rychtujuć našy znakamityja draniki). Likvidavaŭšy pałavinu i ablizvajučysia nad reštaj, ja raptam zadaŭsia durnym pytańniem: adkul litoŭcy biaruć stolki śvinak, kab ichnymi vušami karmić naviednikaŭ? Prykładam, kali štodnia ŭ hetaj restaracyi 50 hramadzianaŭ Litvy i haściej stalicy zakazvajuć tolki pa adnym vuchu, heta ŭžo 25 łyčastych treba adpravić na bojniu? A kali zakazvajuć nie adno, a dva? A kali nie 50, a 100 łasych zakazvajuć pa dva vuchi? Heta ž niesuśvietnyja ličby! Schamianuŭšysia pad naśmiešlivym pozirkam tavaryša, ja ŭspomniŭ pra piva i schavaŭ kalkulatar. A ŭzhadaŭšy pra toje, ź jakoj krainy ja pryjechaŭ, mnie, kab nie zhubić apetytu, terminova pryjšłosia zakazać da reštkaŭ śvinoha vucha 50 litoŭskaj harełki.
Nazaŭtra było ciažkavata i nie było apetytu. Ale moj vierny siabra iznoŭ uhavaryŭ mianie na pachod u restaracyju. Hetym razam u inšuju — paabiedać. Nie, ja nie pajšoŭ by, kab nie spadziavańni na toje, što jaki-niebudź buračny ŭzvar ci zupa z chlebnymi hałuškami kštałtu toj, jakuju šaściu miesiacami raniej siorbaŭ u adnej krakaŭskaj restaracyi, papravić moj pachmielny stan. Na žal ci na ščaście, ale pasiuhać redkaha mnie nie ŭdałosia: boršč byŭ nastolki husty, što navat žaleznaja łyžka ŭ im nie chacieła patanać. Urešcie rešt my ź siabram paprasili aficyjanta skłaści naš abied u pakiety.
Dajadajučy svaju porcyju ŭžo ŭ Miensku, ja z asablivaj dušeŭnaj piaščotaju dumaŭ pra Vilniu i litoŭcaŭ, jakija tak umieła pierachoŭvajuć našu biełaruskuju kuchniu.
IV
Listapad 1998-ha. Dzionny aŭtobus «Miensk-Vilnia». U salonie naziraju supracoŭnika Biełaruskaha Chielsinskaha Kamitetu, davoli viadomaha biełaruskaha historyka, a taksama narodnaha deputata. Nie pamyliŭsia, padumaŭšy, što kancovaja meta našaha pieramiaščeńnia adnolkavaja — horad, dzie nas čakajuć.
I voś jedziem. U Ašmianach naš transpartny srodak apanoŭvajuć žančyny pensijnaha ŭzrostu ź niehabarytnymi kłunkami. Adna ź ich prosić mianie i majho susieda dapamahčy pravieźci niekalki butelek kramnaj biełaruskaj harełki j dźvie-try kili samabojnaha masła. Pakolki ŭ tavaryša z BCHK u sumcy dva zakonnyja paŭliterki bulkajuć jašče ad pačatku maršrutu, to dva niezakonnyja «flakony» i kačułačku masła ja biaru na siabie: maja čornaja tečka ź dźviuma žoŭtymi zaščapkami adrazu nabyvaje niejkuju svojeasablivuju aciažełaść, hruntoŭnaść, jaje chočacca pavažać i abierahać, jak mnahadzietnuju maładuju maci.
Paśla mytna-pamiežnaha šmonu biełaruski tavar paśpiachova pieramiaščajecca praź biełaruska-litoŭskuju miažu. Ja viartaju žančynie jejnaje dabro, jakoje, mahčyma, jašče siońnia budzie paśpiachova pradadziena na adnym ź Vilenskich mini-rynkaŭ, i prysłuchoŭvajusia da razmovy za śpinaju. Heta iznoŭ žančyny: maładaja i starejšaja. Sieli taksama ŭ Ašmianach. Maładziejšaja dzielicca ŭražańniami ad niadaŭniaj pajezdki ŭ stalicu Litvy. Źviartaju ŭvahu susieda na movu maładoj žančyny: čym bližej my padbirajemsia da Vilni, tym brydčejšym robicca maŭleńnie kabiety. Narmalnaja biełaruskaja mova, ź jakoju jana zajšła ŭ aŭtobus na prypynku ŭ Ašmianach, pieratvaryłasia ŭ žachlivuju kašu-trasianku. My z susiedam akazvajemsia śviedkami kafkijanskaha pracesu atamizacyi čałaviečaha maŭleńnia. Biazbožna stary, dachryścijanski, dahistaryčny instynkt samazachavańnia pa-za terytoryjaj svajho areału prymušaje žančynu havaryć na movie čužynca. Ale instynkt daje zboj, pramašku. Tam, kudy jedzie žančyna, prykinucca svaim možna tolki viedajučy litoŭskuju movu. Biełaruskaja tam nie čužaja. U krajnim vypadku — polskaja. A voś rasiejskaja tam pralataje. Rasiejskaja ŭvohule pralataje, kali joju sprabuje karystacca nieśviadomaja biełaruskaja duša.
Užo my kacilisia pa vulicach Vilni, kali maładaja raptam uzhadała, što Litva ciapier žyvie pavodle siarednieeŭrapiejskaha času, i paśpiašałasia padzialicca hetaj navinoju sa starejšaj. «U try časy ŭ ich užo SIERA», — pačuli my za śpinaju i aniamieli. Stała adnačasova horača j chałodna, vilhotna na łbie i sucha ŭ rocie. Ad soramu chaciełasia pravalicca pad padłohu aŭtobusa albo katapultavacca skroź stol u nadvilenskaje nieba.
Z tym i pryjechali.
Šareła.
V
30 śniežnia 1998 hodu. Novy hod jedu sustrakać u Vilniu. Bilet na aŭtobus kaštavaŭ mnie kala šaścisot tysiač biełaruskich rubloŭ.
Małady čałaviek na kreśle napieradzie mianie čytaje «Naviny». Adrekamendavaŭsia žurnalistam. Jedzie razam z žonkaj. Planujuć spynicca ŭ jakim-niebudź vilenskim hateli i sustreć udvaich prychod 1999 hodu.
Na aŭtavakzale ŭ Ašmianach pieradapošni dzień 1998-ha padobny na rabočy dzień kinaaperatara. Jak niejki durny son: adliha, brudny śnieh, ubohija kijoski z ubohim tavaram, niama cyharet, i natoŭp pensijnaha vieku žančyn, jakija z adčajem štrafbatavak šturmujuć aŭtobus. Usio, jak i minuły raz, jak i štodzień, tolki z bolšaj ekspresijaj, z bolšaj — pieradnavahodniaj — rospačču.
Urešcie praniknieńnie ŭ salon adbyłosia. Aŭtobus krekča, vochkaje, łapoča, božkaje, klanie. Tak i jedziem. Žančyna sa śladami byłoj pieknaty na cery ŭzdychaje ŭhołas, ni da kaho asabliva nie źviartajučysia: «Voś kab zaraz Vitaŭt ustaŭ dy pahladzieŭ, što ŭ jahonym Kniastvie robicca!..»
Kab ža...
Hetym razam nichto nie prasiŭ dapamahčy pieratralavać «lišni» tavar. Na mytni taksama nikoha nie zatrymali. U Vilniu pryjechali my bieź ludzkich strataŭ.
Na aŭtavakzale ja narešcie zahavaryŭ da dziaŭčyny, ź jakoj my niejak nie zusim vypadkova sustrelisia pozirkami jašče na vakzale ŭ Miensku. A jana jak čakała — achvotna adhuknułasia. I akazałasia, što joj taksama treba ŭ dalekavaty ad centru zavilenski rajon Hryhiški, i taksama na vulicu 11-ha sakavika. Tolki jaje čakali ŭ domie №33, a mianie... Jakraz u hetym miescy my i pastavili kropku.
Miensk, 1999 hod
Kamientary