«Na Akreścina ja, najmaładziejšaja ŭ kamery, mieła i samy pavažany status — palityčny. Da mianie z adnolkavaj pavahaj stavilisia i recydyvistki, i bamžy. A hožyja amonaŭcy — heta ŭvohule asobnaja pieśnia», — piša Nasta Azarka, aryštavanaja za ŭdzieł u akcyi 21 lipienia.
Usio adbyłosia nastolki imhnienna, što poŭnaściu asensoŭvać hetaje zdareńnie mnie daviałosia ŭžo ŭ kamery.
My jašče tolki lacieli, schapiŭšy taksoŭku, na płošču Jakuba Kołasa, a naviny ŭžo sypalisia jak hrad z čystaha nieba: adnaho za druhim zabirali našych chłapcoŭ, jašče zadoŭha da taho, jak pačałasia akcyja.
Na płoščy ž i ŭvohule rabiłasia štości padobnaje da revalucyi: vulica ŭsia hamaniła narodam, paŭsiul byli vidać amonaŭcy, nie chapała tolki tankietak. My ŭcisnulisia ŭ natoŭp, na chadu razhortvajučy raściažku «Małady front», prabilisia ź joju ŭ pieršyja šerahi i pačali ruchacca napierad, ale praz kolki imhnieńniaŭ upierlisia ŭ ścienku amonu. Ja i ciapier nia viedaju, što padšturchnuła nas nie zvaročvać ad hetaj žyvoj ścienki, a napirać na jaje, sprabujučy raźbić. Žaŭniery ćviorda stajali, a my apynulisia ŭ pastcy. Ja nia bačyła, kaho i jak chapali dy sadzili ŭ ichni «mientavozik», — na toj momant ja sprabavała adbić u žaŭnieraŭ našu raściažku, učapiŭšysia ŭ tkaninu pa-miortvamu.
U kole AMONu
Chtości z amonaŭcaŭ «pa-ŭładarsku» pakłaŭ ruku na majo plačo, ale ja tolki admachnułasia — maŭlaŭ, nie pieraškadžaj. Miž tym, adbyvałasia strašennaja tuzanina, nas ścisnuli z usich bakoŭ. Źbili panamu z majoj hałavy, a spartyŭnaja sumka niejak apynułasia pad nahami, saśliznuŭšy ź plačej. Usio heta było mnie da lampački, ja viedała, što maje rečy nikudy nia dzienucca. Hałoŭnym tady dla mianie było toje, što my znoŭ stračvajem našu raściažku. Viadoma, siły byli bolš čym niaroŭnymi: kudy dziaŭčynie ciahacca ź dziasiatkam natreniravanych chłopcaŭ? I ja vielmi chutka apynułasia la aŭtobusa z zatrymanymi. Biez raściažki, jakaja źnikła ŭ kole amonu. Uvajšła i spakojna sieła na kresła.
A ludziej chapali i chapali. Kali ŭ salonie ŭžo nie było žyvoha miesca, žaŭniery pačali pichać junakoŭ i dziaŭčat nahami. I tolki kali ŭžo było vidavočna, što bolš nikoha zapichnuć niemahčyma, nas vyvieźli z płoščy. Katali doŭha. Śpioka. Amonaŭcy i sami pakutavali ad nadzvyčaj žorstkaha ŭ hety dzień sonca, svarylisia miž saboju, što vyklikała ŭ nas śmiech.
Pryhožańki Siarožka
U Savieckim RUUS, kudy nas pryvieźli, čakać daviałosia taksama doŭha. Ale sumavać nichto i nia dumaŭ. Telefanavali baćkam, kab paviedamić hetuju «radasnuju» navinu. Žartavali ź niazłosnymi amonaŭcami — chłopcy našych hadoŭ, faktyčna hetkija ž dzieci, stavilisia da nas dobrazyčliva. Kpili, ale biaź ździekaŭ. Adzin, pryhožańki, pa-dobramu zalacaŭsia da dziaŭčat.
Poŭnaściu hety artykuł možna pračytać u papiarovaj i pdf-versii "Našaj Nivy"
Nastaśsia Azarka, Niaśviž
Kamientary