Bolš za miesiac prajšło z tych padziej, kali ŭ Biełarusi ŭsio pieraviarnułasia z noh na hałavu: chłuśnia zrabiłasia praŭdaj, a kryvadušnaść — normaj žyćcia.Bolš za miesiac ja žyvu niby ŭ kašmarnym śnie, choć razumieju, što heta nie son, a java. Java majoj krainy. Uklučaju niekalki razoŭ u dzień internet, z nadziejaj učytvajusia ŭ radki navinaŭ, bajusia prapuścić štości važnaje. U sercy — bol za ludziej, jakija niavinna pakutujuć, za najlepšych našych suajčyńnikaŭ. I jašče soram… Soram ad taho, što tak mała mahu zrabić u hetaj situacyi! Raskazvaju rodnym i znajomym apošnija naviny. Tłumaču svaim dzieciam, što nasamreč dziejecca ŭ našaj krainie. Bo jany chodziać u škołu. A ŭ škole praŭdzie nie vučać. Sprabuju pahavaryć pra apošnija padziei, jakija ŭžo ŭvajšli ŭ najnoŭšuju historyju našaj krainy, sa svaimi
Niekatoryja admachvajucca: «Pra što ty? Supakojsia!» Niekatoryja narakajuć, što im niama kali pra heta dumać, dy i ŭ škole nie pryniata pra heta razvažać. A pryniata ŭ školnych kułuarachpa-raniejšamu žalicca na svajo biednaježyćcio-byćcio , na ścipły zarobak i hory papieraŭ.
Idučy pa vulicach rodnaha Homiela, uzirajusia ŭ tvary minakoŭ, čuju zvyčajnyja abryŭki frazaŭ. Jak byccam ničoha nie adbyłosia!
Nie mahu zabycca pra słovy V. Rymašeŭskaha, jaki skazaŭ, što padčas špacyraŭ u panadvorkach SIZA KDB na poŭnuju hučnaść uklučali biełaruskija
Kamientary