Paciešnaja historyja na miažy: sabaka dzień hulaŭ pamiž Biełaruśsiu i Litvoj
Niamieckaja aŭčarka, mahčyma, zhubiła haspadaroŭ.
Čytač Artur raskazaŭ paciešnuju historyju, śviedkam jakoj staŭ na vychodnych.
Jon pravažaŭ brata ŭ Vilniu. Kab chutčej prajści miažu, aŭtamabil pakinuli na stajancy kala punktu propusku «Katłoŭka». Kali vychodzili, zaŭvažyli pobač niamieckuju aŭčarku. Napałochalisia i sieli ŭ mašynu: niajasna było, ahresiŭny sabaka ci nie. Praz akno kinuli jamu kavałak kiłbasy. Zatym rašylisia vyjści.
Sabaka akazaŭsia spakojnym i pajšoŭ za maładymi ludźmi. Na miažy chłopcy daviedalisia, što sabaka tut druhi ci treci raz źjaŭlajecca: hulaje tak pamiž krainami.
Tak jany pakinuli terytoryju Biełarusi. Na padychodzie da Litvy pamiežnik zapytaŭsia, ci ichni heta sabaka, bo treba tady prajści vieterynarny ahlad.
U vyniku braty prajšli ŭsie KPP, a aŭčarka za imi. Za punktam propusku kiroŭca fury skazaŭ, što bačyć za dzień barbosa druhi raz.
Artur miarkuje, što jon, mahčyma, zhubiŭ haspadaroŭ. A ciapier šukaje ich pa abodva baki miažy.
«Miesiacami ŭ kabinie, na siabie zabiŭ. I staŭ pytać: moža, žonka taksama budzie pracavać?». Čamu emihracyja raźbivaje siemji i što rabić, kab usio papravić
Kamientary